Archiwa tagu: Filip Okopny

9

Kwi

Łukasz Jemioł wiosna/lato 2018

Aż mam ochotę dodać podtytuł: „Łukasz Jemioł w formie!”. Powstrzymam się jednak, bo to by znaczyło, że wcześniej w formie nie był, co prawdą nie jest. Od czasów łódzkich (i to jeszcze tych, w których pokazywał kolekcje swojej głównej linii, bo Basic nie istniało) z prawdziwą przyjemnością obserwuję, jak projektant się rozwija. Widać, że słucha swoich klientek, że ich zdanie traktuje z szacunkiem i uwagą, ale też nie boi się narzucać swoich pomysłów – w końcu to on jest tu od mody, czyż nie? Pokazów ostatnio nie lubię, co stawia mnie w sytuacji beznadziejnej. Jak mam pisać o polskich markach, zwłaszcza tych największych, nie bywając na tzw. salonach? Jednak w przypadku Jemioła zawsze coś mnie nęci, zawsze mam przeczucie, że będzie interesująco. Była ściana deszczu w Och! Teatrze. Były piaski pustyni w Łodzi. Luksusowy namiot w Łazienkach. Socrealistyczny korytarz dawnego Domu Partii. Co może się wydarzyć w zamkniętej praskiej drukarni?

yDPsg

Czytaj dalej

18

Lut

Maciej Zień. Under Pressure. Jesień/zima 2018

Czy siadając w piątkowy wieczór przed dużym ekranem spodziewałam się takiej dawki przemocy? Ba, przemocy jakiejkolwiek? Siedzimy sobie ze znajomymi na widowni zaaranżowanego na potrzeby pokazu kina, gasną światła i zaczyna się przykra niespodzianka. Pojawia się BMW (zapewne leciwa „trójka, choć głowy nie dam), wysiadają zeń panowie, których parę lat temu określilibyśmy mianem „dresiarzy”. Miny mają groźne, jacyś tacy nakręceni i nieprzyjemni. Po długiej wymianie spojrzeń otwierają bagażnik i wyciągają z niego brutalnie skrępowaną Katarzynę Warnke. Kobieta ma zaklejone usta, a na sobie – a jakże – skąpą sukienkę na ramiączkach. Jest przerażona. Zaczyna się zabawa ofiarą, nie przebierając w słowach, po prostu ohydna. Przerzucanie jej z rąk do rąk, obściskiwanie, w końcu zerwanie ubrania. Pojawiają się elementy choreografii w ułamku procenta przypominające taniec. Nabieram powietrze, bo może zaraz przyjdzie rozwiązanie i choć trochę usprawiedliwi to, co zaserwował nam projektant po niemal dwóch godzinach oczekiwania, więc będę mogła odetchnąć z ulgą. Wszyscy zaczną tańczyć, jak w tym wywrotowym filmie von Triera z Bjork. Ale nie. Nic z tego. Warnke udaje się uciec. Panowie jeszcze chwilę ją gonią, po czym zawracają, jakby czegoś się przestraszyli. Zaczyna się pokaz. O co chodziło? Do tej pory nie mam pojęcia. Najdziwniejsze jest to, że krótki metraż poprzedził całkiem ciekawą, choć, jak na Macieja Zienia, spokojną i wyważoną kolekcję. Zaszkodził jej na tyle, że dopiero oglądając zdjęcia następnego dnia, byłam w stanie stwierdzić, że była absolutnie w porządku.

1_MACIEJ_ZIEN-160218_lowres_fotFilipOkopny-FashionImages

Czytaj dalej

28

Lis

Eastern Europe goes wild – Wild West

Gosia Baczyńska. Oto kobieta, która potrafi wytworzyć tyle optymizmu, by nawet największy cynik odzyskał wiarę w sens tworzenia mody w Polsce. I to mody dalekiej od komercji, choć jednocześnie potrafiącej pobudzić stricte komercyjne pragnienia. Na jej pokazy chodzi się z przyjemnością, żadne opóźnienie nie jest w stanie jej odebrać (swoją drogą opóźnienia to u niej wyjątek). Na koniec pozostaje uśmiech, gigantyczna porcja dobrej energii i wrażenia, na których opisanie potrzeba nieco więcej czasu niż zazwyczaj. Tym razem był warszawski hotel Bristol, który na potrzeby prezentacji zamienił się trochę w kabaret, a trochę w dom schadzek. Tu półokrągłe loże, tam wielkie łóżko z baldachimem, nieco barowych krzeseł, trochę kufrów podróżnych. Zaczyna grać muzyka, zapalają się światła i jedna za drugą pojawiają się uśmiechnięte dziewczyny. Tak! Uśmiechnięte! W baśniowym makijażu, połyskującym niczym gwiezdny pył, z naturalnie ułożonymi, lekko zabałaganionymi włosami i w strojach, które mówią same za siebie. Nie trzeba ich tłumaczyć, wciąż mam wątpliwości, czy trzeba opisywać. Czyż nie na tym polega genialne dzieło?

GOSIA BACZYNSKA 1

Czytaj dalej

15

Maj

Bizuu – SS17

Jeśli gwarancją sukcesu jest robienie czegoś na sto procent, Blanka Jordan i Zuzanna Wachowiak mają tych sukcesów z pięć. Produkują średnio sześć kolekcji rocznie: dwie regularne, dwie we współpracy z różnymi markami (ostatnio Mattel i Barbie), Apres Midi (czyli swobodniejsze ciuchy do noszenia po godzinach), Mer (na lato), a do tego Bridal, czyli wybór oryginalnych sukni ślubnych. Łączą siły w projektowaniu butów – już drugi raz wraz z marką Badura stworzyły egzemplarze dedykowane swoim głównym kolekcjom, które można kupić zarówno w ich sklepie, jak i salonach obuwniczych. Ich pokazy mają rozmach i charakter iście światowy, a kolejne butiki wyrastają jak grzyby po deszczu. Aktualnie można je odwiedzać w dwóch miejscach w Warszawie oraz w Katowicach, Gdyni, Łodzi i Poznaniu. Bizuu działa wzorowo. Po prostu. Najnowsza kolekcja przenosi nawet największych zwolenników wielkich miast do palmiarni, oranżerii, na nadmorskie promenady albo od razu pod plażowy parasol (najlepiej nieco retro, wraz z wiklinowym koszem do opalania).

35

Czytaj dalej

10

Maj

Lidia Kalita – Chemistry SS17

Jej pokazy przynoszą zawsze taką dawkę radości, że człowiek uśmiecha się jeszcze przez kilka następnych dni. Patrzeć na te ubrania w ruchu – niekończąca się przyjemność. I wcale nie szkodzi, że mało praktyczne, że ozdobne, że na specjalne okazje. Co więcej, Lidia Kalita szaleństwa na wybiegu transponuje do regularnej kolekcji w sposób sprytny i wyważony. Zatem najpierw stykamy się z jej wizją, nieposkromioną, szeroką i nad wyraz efektowną, następnie możemy odnaleźć jej elementy w sprzedaży. Bo umówmy się, neonowe transparentne falbany czy makramy z frędzlami na gołe ciało to nie jest coś, w czym pojedziemy metrem do pracy. Projektantka daleka jest od takiego zamysłu, choć zdarzało się już, że egzemplarz, który miał być tylko gościnnie, musiał wejść do produkcji, bo klientki nie chciały odpuścić. Chwała im za to.

14_LidiaKalita270117_web_fotFilipOkopny_FashionImages

Czytaj dalej

4

Maj

Łukasz Jemioł – SS17

To dopiero paradoks! Główna kolekcja Łukasza Jemioła jest w tym roku bardziej sprzedażowa niż… jego kolekcja sprzedażowa. Szeroka interpretacja słowa „basic” może się schować, bo oto nadchodzą sylwetki tak wdzięczne do noszenia i tak na czasie, że momentami ciężko dostrzec różnicę między ręką projektanta a tegoroczną ofertą (najfajniejszych) sieci odzieżowych. Wszechobecne paski i prążki, szerokie falbany, białe koronki i dżins – u niego skomponowane wybitnie, i – choć momentami ciągną uparcie w stronę nielubianych zbyt lat osiemdziesiątych – zaprezentowane ze smakiem. To już nie jest Jemioł awangardowy, z wymagającymi kożuchami i skórami, zahaczający o Australię czy serwujący przygaszone zielenie pod ścianą deszczu. Dzisiejszy Jemioł ponad awangardę i różnorakie eksperymenty stawia stuprocentową kobietę. Kobieta ma wszystko, co mieć powinna, niektóre wdzięki dyskretnie eksponuje, inne przykrywa szlachetnym materiałem. Zamyka się w wachlarzu błękitów z czerwonymi i żółtymi akcentami. I tylko buty nosi koszmarne (na moich oczach modelka zdjęła je, zanim doprowadziły do upadku), ale wobec tak udanej kolekcji na ten element przymykam oko. Zwłaszcza że nie ma nic wspólnego z dorobkiem projektanta.

LUKASZ JEMIOL (29)

Czytaj dalej