Archiwa tagu: Filip Okopny

15

maj

Bizuu – SS17

Jeśli gwarancją sukcesu jest robienie czegoś na sto procent, Blanka Jordan i Zuzanna Wachowiak mają tych sukcesów z pięć. Produkują średnio sześć kolekcji rocznie: dwie regularne, dwie we współpracy z różnymi markami (ostatnio Mattel i Barbie), Apres Midi (czyli swobodniejsze ciuchy do noszenia po godzinach), Mer (na lato), a do tego Bridal, czyli wybór oryginalnych sukni ślubnych. Łączą siły w projektowaniu butów – już drugi raz wraz z marką Badura stworzyły egzemplarze dedykowane swoim głównym kolekcjom, które można kupić zarówno w ich sklepie, jak i salonach obuwniczych. Ich pokazy mają rozmach i charakter iście światowy, a kolejne butiki wyrastają jak grzyby po deszczu. Aktualnie można je odwiedzać w dwóch miejscach w Warszawie oraz w Katowicach, Gdyni, Łodzi i Poznaniu. Bizuu działa wzorowo. Po prostu. Najnowsza kolekcja przenosi nawet największych zwolenników wielkich miast do palmiarni, oranżerii, na nadmorskie promenady albo od razu pod plażowy parasol (najlepiej nieco retro, wraz z wiklinowym koszem do opalania).

35

Czytaj dalej

10

maj

Lidia Kalita – Chemistry SS17

Jej pokazy przynoszą zawsze taką dawkę radości, że człowiek uśmiecha się jeszcze przez kilka następnych dni. Patrzeć na te ubrania w ruchu – niekończąca się przyjemność. I wcale nie szkodzi, że mało praktyczne, że ozdobne, że na specjalne okazje. Co więcej, Lidia Kalita szaleństwa na wybiegu transponuje do regularnej kolekcji w sposób sprytny i wyważony. Zatem najpierw stykamy się z jej wizją, nieposkromioną, szeroką i nad wyraz efektowną, następnie możemy odnaleźć jej elementy w sprzedaży. Bo umówmy się, neonowe transparentne falbany czy makramy z frędzlami na gołe ciało to nie jest coś, w czym pojedziemy metrem do pracy. Projektantka daleka jest od takiego zamysłu, choć zdarzało się już, że egzemplarz, który miał być tylko gościnnie, musiał wejść do produkcji, bo klientki nie chciały odpuścić. Chwała im za to.

14_LidiaKalita270117_web_fotFilipOkopny_FashionImages

Czytaj dalej

4

maj

Łukasz Jemioł – SS17

To dopiero paradoks! Główna kolekcja Łukasza Jemioła jest w tym roku bardziej sprzedażowa niż… jego kolekcja sprzedażowa. Szeroka interpretacja słowa „basic” może się schować, bo oto nadchodzą sylwetki tak wdzięczne do noszenia i tak na czasie, że momentami ciężko dostrzec różnicę między ręką projektanta a tegoroczną ofertą (najfajniejszych) sieci odzieżowych. Wszechobecne paski i prążki, szerokie falbany, białe koronki i dżins – u niego skomponowane wybitnie, i – choć momentami ciągną uparcie w stronę nielubianych zbyt lat osiemdziesiątych – zaprezentowane ze smakiem. To już nie jest Jemioł awangardowy, z wymagającymi kożuchami i skórami, zahaczający o Australię czy serwujący przygaszone zielenie pod ścianą deszczu. Dzisiejszy Jemioł ponad awangardę i różnorakie eksperymenty stawia stuprocentową kobietę. Kobieta ma wszystko, co mieć powinna, niektóre wdzięki dyskretnie eksponuje, inne przykrywa szlachetnym materiałem. Zamyka się w wachlarzu błękitów z czerwonymi i żółtymi akcentami. I tylko buty nosi koszmarne (na moich oczach modelka zdjęła je, zanim doprowadziły do upadku), ale wobec tak udanej kolekcji na ten element przymykam oko. Zwłaszcza że nie ma nic wspólnego z dorobkiem projektanta.

LUKASZ JEMIOL (29)

Czytaj dalej

23

kwi

MMC SS17

Skoro nie ma w Polsce tygodnia mody z prawdziwego zdarzenia, postanowiłam go sobie stworzyć. Tutaj. Na blogu. Wiosenno letnie pokazy odbywały się, nie przesadzając, przez ostatnie pół roku. Ja wciąż czekałam, by opisać je wtedy, gdy nadejdzie odpowiednia pogoda. Doczekać się nie mogę, za chwilę za oknem znów będzie przymrozek, więc koniec z odwlekaniem. Tym bardziej, że uzbierało się kilka naprawdę interesujących kolekcji. Na pierwszy ogień MMC. Od kilku sezonów w absolutnie doskonałej formie. Od czasu poprzedniego pokazu sporo się u nich zmieniło. Co najważniejsze, ruszył sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia. Poza tym coraz śmielej poczynają sobie z modą męską, wciąż zahaczając o uniseks, ale podkreślając tę opcję podczas kolejnych prezentacji. Interesująca jest ścieżka, którą Ilona Majer i Rafał Michalak obrali już jakiś czas temu, mianowicie silne inspiracje modą uliczną. Nie byliby sobą, gdyby bawili się w dosłowność, zatem co i rusz odkrywamy niby znajome, lecz znacznie bardziej wysmakowane detale. Zimą był to szereg puchowych kurtek w najróżniejszych kolorach, a – zanim posądzimy kogoś o wtórność, bicie pokłonów dyrektorowi kreatywnemu Balenciagi itp. – była to kontynuacja bardzo dawnych pomysłów, gdy puchówkę od MMC nosiły tylko osoby o nadzwyczajnie wyrobionym guście. Obecnie prawdziwy szał robią marynarki z pęknięciami w ramionach i (oczywiście) płaszcze, w lekkiej, wiosennej odsłonie.

112_MMC_101116_press_fot_FilipOkopny_FashionImages

Czytaj dalej

22

wrz

MMC FW1617

Są tacy projektanci, wobec których mam wyższe wymagania niż wobec większości. Prawdopodobnie bierze się to z historii ich wieloletniej działalności, pełnej momentów na najwyższym możliwym poziomie. Każdy nowy wątek to oczekiwanie przynajmniej takich samych doznań, jak poprzednio. Muszę poczuć „to coś”, pierwotne poruszenie serca, za którym idzie – poparty już argumentem rozumu – zachwyt. Nieodżałowane udane edycje łódzkiego tygodnia mody były czasem ich niekwestionowanego panowania. To dla nich wytrzymywało się ścisk tłumu i opóźnienia, dla nich można było przełożyć tak istotny punkt dnia jak posiłek. I wreszcie: to ich pokazy wywoływały największe emocje. Na nich nauczyłam się optymizmu i wiary w polską modę. Ilona Majer i Rafał Michalak istnieli w mojej świadomości na długo przed postawieniem pierwszej litery na tym blogu, ich prace podziwiałam na łamach polskich magazynów o modzie już w końcówce lat dziewięćdziesiątych. Wraz z Joanną Klimas czy Teresą Sedą budowali historię, o której miałam wiele lat później zacząć pisać. Okazuje się, że właśnie minęło dwadzieścia lat ich działalności.

94_web_mmc_200416_fot_filip_okopny

Czytaj dalej

1

lut

MMC w deszczu

Z MMC sprawa jest prosta. Aby pisać o rzeczach najnowszych, konieczne jest wspomnienie tych poprzednich. A ponieważ w natłoku planów, publikacji i niecierpiących zwłoki tekstów gdzieś zgubiłam ich jesienną kolekcję, zanim przystąpię do opisywania wiosennej (którą zaprezentowali dwa tygodnie temu), pozwolą Państwo, że się cofnę. Wrzesień, Warszawa, Reduta Banku Polskiego, pora nietypowa, bo popołudniowa, na zaproszeniu informacja o wernisażu zdjęć, ani słowa o pokazie. Ale jak na wernisaż, podejrzanie wysoka liczba zainteresowanych. Za oknami słońce, które – jak się za moment okaże – idealnie doświetlało ubrania na modelkach. A na początku wybiegu ściana sztucznego deszczu – zarówno wizualnie jak i dźwiękowo – majstersztyk.

24_web_MMC_080915_fot_Filip_Okopny (Custom)

Czytaj dalej