Archiwa tagu: Filip Okopny

2

Lip

MMC Studio. Resort 2020.

Tak sprzedażowej kolekcji jeszcze u MMC Studio nie było. Owszem, projektanci zawsze tak poprowadzą swoją opowieść, by pośród mocnych, a czasem nawet przerysowanych fasonów, dało się znaleźć rzeczy gotowe do noszenia. Tym razem jednak postawili na kompozycje uniwersalne, bardzo proste, nie rezygnując z charakterystycznego stylu, ale zaznaczając tylko delikatnie jego obecność. Kolekcje Resort powstały z potrzeby wakacyjnej lekkości, której swego czasu brakowało na wybiegach (i w sklepach, zanim jeszcze sezony pomieszały się dokumentnie). Obecnie to najczęściej kolejne pełne historie, już niekoniecznie urlopowe. Natomiast u MMC jest urlopowo na dwieście procent. Wnętrza żoliborskiego Fortu Sokolnickiego zamieniły się na czas pokazu w relaksujący, egzotyczny zakątek, a modelki (i niektórzy nieuważni goście) przechadzały się po wybiegu z prawdziwej trawy.

Czytaj dalej

29

Mar

Łukasz Jemioł. Wiosna/lato ’19.

Co za genialny pomysł: zrobić pokaz w ciągu dnia, w świetle dziennym (choć dość mocno zaburzonym gęsto padającym gradem), bez większych opóźnień, bez wskazywania miejsc, w przestrzeni mieszczącej wszystkich gości, a większości z nich dającej możliwość dokładnego przyjrzenia się prezentowanej kolekcji. I jeszcze to miejsce: wciąż medialnie niewyeksploatowana druga siedziba domu aukcyjnego DESA. Marzenie! Ale… muszę od razu zaznaczyć, że nie jest to najlepszy sezon Łukasza Jemioła.

Fot. Filip Okopny / Fashion Images

Czytaj dalej

9

Kwi

Łukasz Jemioł wiosna/lato 2018

Aż mam ochotę dodać podtytuł: „Łukasz Jemioł w formie!”. Powstrzymam się jednak, bo to by znaczyło, że wcześniej w formie nie był, co prawdą nie jest. Od czasów łódzkich (i to jeszcze tych, w których pokazywał kolekcje swojej głównej linii, bo Basic nie istniało) z prawdziwą przyjemnością obserwuję, jak projektant się rozwija. Widać, że słucha swoich klientek, że ich zdanie traktuje z szacunkiem i uwagą, ale też nie boi się narzucać swoich pomysłów – w końcu to on jest tu od mody, czyż nie? Pokazów ostatnio nie lubię, co stawia mnie w sytuacji beznadziejnej. Jak mam pisać o polskich markach, zwłaszcza tych największych, nie bywając na tzw. salonach? Jednak w przypadku Jemioła zawsze coś mnie nęci, zawsze mam przeczucie, że będzie interesująco. Była ściana deszczu w Och! Teatrze. Były piaski pustyni w Łodzi. Luksusowy namiot w Łazienkach. Socrealistyczny korytarz dawnego Domu Partii. Co może się wydarzyć w zamkniętej praskiej drukarni?

yDPsg

Czytaj dalej

18

Lut

Maciej Zień. Under Pressure. Jesień/zima 2018

Czy siadając w piątkowy wieczór przed dużym ekranem spodziewałam się takiej dawki przemocy? Ba, przemocy jakiejkolwiek? Siedzimy sobie ze znajomymi na widowni zaaranżowanego na potrzeby pokazu kina, gasną światła i zaczyna się przykra niespodzianka. Pojawia się BMW (zapewne leciwa „trójka, choć głowy nie dam), wysiadają zeń panowie, których parę lat temu określilibyśmy mianem „dresiarzy”. Miny mają groźne, jacyś tacy nakręceni i nieprzyjemni. Po długiej wymianie spojrzeń otwierają bagażnik i wyciągają z niego brutalnie skrępowaną Katarzynę Warnke. Kobieta ma zaklejone usta, a na sobie – a jakże – skąpą sukienkę na ramiączkach. Jest przerażona. Zaczyna się zabawa ofiarą, nie przebierając w słowach, po prostu ohydna. Przerzucanie jej z rąk do rąk, obściskiwanie, w końcu zerwanie ubrania. Pojawiają się elementy choreografii w ułamku procenta przypominające taniec. Nabieram powietrze, bo może zaraz przyjdzie rozwiązanie i choć trochę usprawiedliwi to, co zaserwował nam projektant po niemal dwóch godzinach oczekiwania, więc będę mogła odetchnąć z ulgą. Wszyscy zaczną tańczyć, jak w tym wywrotowym filmie von Triera z Bjork. Ale nie. Nic z tego. Warnke udaje się uciec. Panowie jeszcze chwilę ją gonią, po czym zawracają, jakby czegoś się przestraszyli. Zaczyna się pokaz. O co chodziło? Do tej pory nie mam pojęcia. Najdziwniejsze jest to, że krótki metraż poprzedził całkiem ciekawą, choć, jak na Macieja Zienia, spokojną i wyważoną kolekcję. Zaszkodził jej na tyle, że dopiero oglądając zdjęcia następnego dnia, byłam w stanie stwierdzić, że była absolutnie w porządku.

1_MACIEJ_ZIEN-160218_lowres_fotFilipOkopny-FashionImages

Czytaj dalej

28

Lis

Eastern Europe goes wild – Wild West

Gosia Baczyńska. Oto kobieta, która potrafi wytworzyć tyle optymizmu, by nawet największy cynik odzyskał wiarę w sens tworzenia mody w Polsce. I to mody dalekiej od komercji, choć jednocześnie potrafiącej pobudzić stricte komercyjne pragnienia. Na jej pokazy chodzi się z przyjemnością, żadne opóźnienie nie jest w stanie jej odebrać (swoją drogą opóźnienia to u niej wyjątek). Na koniec pozostaje uśmiech, gigantyczna porcja dobrej energii i wrażenia, na których opisanie potrzeba nieco więcej czasu niż zazwyczaj. Tym razem był warszawski hotel Bristol, który na potrzeby prezentacji zamienił się trochę w kabaret, a trochę w dom schadzek. Tu półokrągłe loże, tam wielkie łóżko z baldachimem, nieco barowych krzeseł, trochę kufrów podróżnych. Zaczyna grać muzyka, zapalają się światła i jedna za drugą pojawiają się uśmiechnięte dziewczyny. Tak! Uśmiechnięte! W baśniowym makijażu, połyskującym niczym gwiezdny pył, z naturalnie ułożonymi, lekko zabałaganionymi włosami i w strojach, które mówią same za siebie. Nie trzeba ich tłumaczyć, wciąż mam wątpliwości, czy trzeba opisywać. Czyż nie na tym polega genialne dzieło?

GOSIA BACZYNSKA 1

Czytaj dalej

15

Maj

Bizuu – SS17

Jeśli gwarancją sukcesu jest robienie czegoś na sto procent, Blanka Jordan i Zuzanna Wachowiak mają tych sukcesów z pięć. Produkują średnio sześć kolekcji rocznie: dwie regularne, dwie we współpracy z różnymi markami (ostatnio Mattel i Barbie), Apres Midi (czyli swobodniejsze ciuchy do noszenia po godzinach), Mer (na lato), a do tego Bridal, czyli wybór oryginalnych sukni ślubnych. Łączą siły w projektowaniu butów – już drugi raz wraz z marką Badura stworzyły egzemplarze dedykowane swoim głównym kolekcjom, które można kupić zarówno w ich sklepie, jak i salonach obuwniczych. Ich pokazy mają rozmach i charakter iście światowy, a kolejne butiki wyrastają jak grzyby po deszczu. Aktualnie można je odwiedzać w dwóch miejscach w Warszawie oraz w Katowicach, Gdyni, Łodzi i Poznaniu. Bizuu działa wzorowo. Po prostu. Najnowsza kolekcja przenosi nawet największych zwolenników wielkich miast do palmiarni, oranżerii, na nadmorskie promenady albo od razu pod plażowy parasol (najlepiej nieco retro, wraz z wiklinowym koszem do opalania).

35

Czytaj dalej