Archiwa tagu: Gosia Sobiczewska

2

mar

Between

Gdyby istniała pozytywna odmiana ADHD, ona byłaby jej perfekcyjnym przykładem. Gdy jedną ręką dopracowuje ostatnie szczegóły najświeższej kolekcji, nogi już rwą do poszukiwań nowych inspirujących tkanin, a oczy spoglądają dwa sezony w przyszłość. W momencie wysyłania mi zdjęć propozycji na wiosnę i lato 2017, napisała, że leci pracować nad nowościami, bo właśnie postawiła przed sobą nowe wyzwanie. Gosia Sobiczewska, czyli ESTby ES., obecny sezon „Between” zawiesza między pracą a czasem wolnym, obowiązkiem a przyjemnością, a ja widzę jeszcze zawieszenie między tym, co dla marki charakterystyczne i sprawdzone, a nowymi fascynacjami projektantki.

ESTby ES. SS17-27

Czytaj dalej

25

sty

Absolwentki

Kto choć raz nie przeżył takiego zawieszenia? Już nie pod kloszem, ale jeszcze nie w szponach prawdziwego życia. Krótki to zwykle moment i doceniany dopiero z dalekiego dystansu. Ale już po latach wspominany z uśmiechem. „Absolwentki” są opowieścią właśnie o tej chwili, gdy ważne decyzje już się zbliżają, ale można jeszcze je odsunąć. Zupełnie jak poranne wstawanie i przestawianie budzika na magiczne „za pięć minut”. Gdy wydaje się, że Gosia Sobiczewska osiągnęła szczyt, ona zaskakuje i wspina się jeszcze wyżej. Sesje wizerunkowe przygotowywane z zespołem najlepszych w branży, doceniane i nagradzane jedna po drugiej, też są coraz lepsze. Ta ostatnia wręcz odejmuje mowę – być może dlatego tak długo się zbierałam do jej opisania. Znajoma choćby z „Move” na wiosnę i lato 2015 bliźniacza więź ostatecznie porzuca statyczny chłód na rzecz tajemniczej zmysłowości. Zmiękczają się linie i wzory, pracuje dzianina, dopasowując się do dynamiki ciała. I wzory: nieregularne żakardy i autorskie nadruki jakby namazane długopisem – oto ESTby ES. w szczytowej formie.

ESTby ES. - AW1617. 3

Czytaj dalej

14

kwi

Tic Tac Toe

Gosia Sobiczewska myślami jest już zapewne w okolicach zimy 2018. Z tym że w jej przypadku nie jest to twórcze widzimisię i przeskoczenie o parę sezonów do przodu, by zagrać na nosie opieszałej konkurencji. To jest biznes i podejście, które wszyscy zainteresowani powinni dogłębnie analizować i zapamiętywać. Jej markę, ESTby ES., prędzej spotkamy na profesjonalnych targach odzieżowych poza granicami Polski, niż na lokalnych targowiskach (nazwijmy rzecz po imieniu, targów z prawdziwego zdarzenia u nas praktycznie nie ma – nie licząc… Targów Poznańskich). Podczas gdy inni zastanawiają się, jakie prezenty wysłać do redakcji, by uzyskać choć dwa centymetry kwadratowe na papierze, ona realizuje kolejne spore zamówienie lub pakuje się na kolejną branżową imprezę. Nie musi zabiegać o zaistnienie w mediach, bo istnieje już od dawna w świadomości swoich klientek. Inna sprawa, że sesje zdjęciowe, które towarzyszą kolejnym kolekcjom, to majstersztyk w najczystszej postaci, więc dziwię się każdemu, kto nie decyduje się opublikować choć fragmentu. Nie każdy sezon jest uwieczniany. Powód? Podejrzewam brak czasu na sprawy inne niż te najważniejsze. Jakiś czas temu nieoficjalnie ukazał się materiał przygotowany na tegoroczną jesień (pojawi się tu w swoim czasie). Choć mój zachwyt był ogromny, poczułam lekki zawód, że po fantastycznej (nieuwiecznionej) jesieni 2015 równie niezauważalnie minie wiosna (nie chcę nawet wspominać o najcichszej chyba kolekcji stworzonej we współpracy z Marianną Stuhr, bo się zdenerwuję). Ale wczoraj znalazłam w skrzynce mailowej materiał, który uspokoił rozżalone serce.

ESTby ES. SS16 - 5

Czytaj dalej

27

maj

Move

Co napisać, gdy przed oczami mam mistrzostwo świata i ono mówi więcej niż tysiące znaków, które codziennie wrzucam do sieci? Na dodatek towarzyszy mi ogromna radość, bo marka, którą obserwuję od początku istnienia (i to od samiuteńkiego początku, co niedawno z projektantką nieco sentymentalnie wspominałyśmy), rozkręciła się, aż miło.

ESTby ES.SS15-.11

Czytaj dalej

23

wrz

Cut me

Oczekiwanie na nową kolekcję est by eS. to u mnie już tradycja. Pierwsze egzemplarze pojawiają się kilka miesięcy przed sezonem (est jako jedna z niewielu polskich marek działa w sposób „zachodni” i przygotowuje kolekcje ze sporym wyprzedzeniem), potęgując tylko uczucie głodu. A potem nadchodzi dzień, w którym dostaję maila z sesją wizerunkową. Zwykle zdjęcia potrafią nieźle oszukać. Zmienić proporcje, skład materiału, a także nadać kontekst, którego potem brak na zwyczajnym drewnianym wieszaku (a co dopiero w zwyczajnym życiu). Z projektami Gosi Sobiczewskiej jest inaczej. Wizja i rzeczywistość świetnie się uzupełniają, a „żywe” ubrania nie rozczarowują.

Stworzone, by towarzyszyć w codzienności, sprawdzają się w niej doskonale. Testuję je od kilku sezonów, więc możecie mi zaufać. A ostatnio testować mi przyszło całkiem spontanicznie podczas spotkania z Czytelnikami w Stacji Mercedes, gdy nagle zrobiło się zimno, a nieopodal miejsca rozmowy stał wieszak z kolekcją Gosi. Kolory w „Cut me” mogą zmylić – jesień jest tu wyjątkowo jasna i pogodna. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zabrakło charakterystycznych dla est by eS. wzorów. Ale to nieprawda. Tym razem zostały ukryte po lewej stronie. Powracają modele, o których klientki nie dają projektantce zapomnieć. Np. rozkloszowana spódnica „More” z kieszeniami. Choć już parę razy chciała ją wycofać z produkcji, wielbicielki protestują. Żakiety, narzutki, płaszcze – eksperymenty dzieją się na poziomie szwów, więc forma może nie zaskakiwać, ale już elementy kroju jak najbardziej. Plus coraz bardziej różnorodne powierzchnie.

Tak, jak zwykle było na co czekać.

est by eS. AW14-15, 1

est by eS. AW14-15, 2

est by eS. AW14-15, 3

est by eS. AW14-15, 4 (2)

est by eS. AW14-15, 4

est by eS. AW14-15, 5

est by eS. AW14-15, 6

est by eS. AW14-15, 9

est by eS. AW14-15, 10 (2)

est by eS. AW14-15, 10

est by eS. AW14-15, 11

est by eS. AW14-15, 12

Zdjęcia: Bartek Wieczorek/LAF
Stylizacja: Robert Kiełb/LAF
Makijaż&Włosy: Wilson/Warsaw Creatives
Modelka: Dominika Robak/D’Vision
Asystent stylisty: Dominik Tynecki
Asystenci: Wojtek Affek, Max Zieliński
Scenografia/lokacja: Rob Svenson
Produkcja: Rob Svenson, Adrian Siekierski
Dziękujemy za współpracę: NAP Concept Mysia

7

mar

Slow

Istnieją takie marki, które nigdy nie zawodzą. Po prostu. Z mniej lub bardziej tajemniczych powodów udaje im się konsekwentnie realizować podjętą na starcie wizję, uzupełniać, udoskonalać a przy okazji zadowalać takie wybredne dusze jak Harel. Est by eS. bez dwóch zdań można przypisać do tej grupy. Mogę w ciemno chwycić dowolny produkt i od razu wiedzieć, że został perfekcyjnie wykonany. Od pierwszej myśli projektantki po wykończenie w szwalni.

Wiosna nie przynosi rewolucji, ale w tym wypadku należy się tylko cieszyć. Znajome kroje i motywy przeszły delikatny lifting (z wiekiem coraz bardziej lubię to słowo, co mnie lekko przeraża). Forma dąży do prostoty, choć wydawać by się mogło, że już w zeszłym sezonie ją osiągnęła w stu procentach. Kolekcja „Slow” przywodzi na myśl sztukę Origami. Tkanina traktowana jest jak papier, wielokrotnie zaginana przybiera geometryczne kształty, które zapewne posiadają swoją nazwę, ale ponieważ matematyka daleko za mną, nie będę nawet zgadywać. Poszczególne panele zachodzą na siebie, przyjemnie oszukują oko i łapią powietrze. Desenie tym razem dyskretne, choć wciąż wynikają ze swoich poprzedników. Stonowane paski i trójkątny czarno biały rzucik stanowią delikatne uzupełnienie mocnych gładkich powierzchni.

I sesja. Nawet nie wiosenna, a bardzo mocno letnia. Egzotyczna, duszna i zielona. Scenografia jeszcze bardziej podkreśla nieprzesadzone (choć całkiem skomplikowane pod względem kroju) formy. Na zasadzie kontrastu dają one wytchnienie od tropikalnego klimatu. Czy zadziałają w terenie? Cierpliwości, jeszcze kilkadziesiąt dni i będziemy mogły się przekonać na własnej skórze.

est by eS

est_by_es_ss_14 (7)

est by eS (2)

est by eS (3)

est by eS (4)

est by eS (5)

est by eS (6)

est by eS (7)

est by eS (8)

Zdjęcia: Bartek Wieczorek
Stylizacja: Robert Kiełb
Makijaż: Gosia Sulima
Włosy: Kasia Zalewska
Scenografia: Dorota Boruń
Meble: NAP Mysia 3
Produkcja: Rob Svenson
Modelka: Lena/Model Plus
Sprzęt: Studio Tęcza