Archiwa tagu: Gosia Sobiczewska

8

Wrz

ROUE. EST by S jesień/zima ’18/19.

Zawsze jest podobnie. Przychodzę z nastawieniem, że o swojej sylwetce wiem wszystko i o upodobaniach również. A wychodzę w czymś, co totalnie przełamuje moją strefę komfortu i w dodatku czuję się bardziej komfortowo niż w tradycyjnym komplecie dżinsy plus t-shirt. A to ołówkowa spódnica, a to sukienka z patkami pod biustem (czyli według wszelkich reguł powinna leżeć tragicznie, a robi ze mnie Sofię Loren), a to pudełkowy żakiet… Wcześniej ona biega wokół mnie i z energią godną pozazdroszczenia opowiada zarówno o konstrukcjach, jak i o sposobach noszenia. O tak, jej rzeczy zawsze da się nosić w różnych opcjach, więc jedna koszula potrafi zastąpić nawet trzy lub cztery. Kołnierzyk na zewnątrz lub do środka, pasek w talii albo przewiązany wokół szlufki jako ozdobna kokarda. Rękawy podwijamy lub zostawiamy – wtedy możemy dostrzec detale: na przykład tiulową lamówkę. EST by S przewija się regularnie w historii tego bloga. Bo marka Gosi Sobiczewskiej zachwyciła mnie od pierwszej kolekcji. Na tyle często wpisywałam ją w edytorze, by nigdy porządnie się nie zastanowić nad jej etymologią. Ot, dobrze brzmiąca, choć wymagająca nieco fonetycznej gimnastyki. Jesień 2018 stała się pretekstem do uchylenia rąbka tajemnicy i podzielenia się historią powstania tego i owego. 

Czytaj dalej

1

Wrz

Very

Początek. Roku szkolnego (dawno nie dotyczy, ale w świadomości siedzi). Meteorologicznej jesieni (mam wrażenie, że to jakaś nowa moda, ale niech im będzie). Nowego sezonu na blogu (bo chyba nikt nie ma ochoty we wrześniu czytać o letnich kolekcjach?). Spada ten wrzesień zawsze brutalnie i z zaskoczenia, zostaję z kilkunastoma szkicami tego, co chciałam zmieścić. Nie mieszczę, więc zaczynam myśleć o powiększeniu jednoosobowego zespołu. Potem mam pomysł, że będę pisać krócej i częściej. I żeby w ogóle tu sporo zmienić. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Obejrzałam już wystarczająco dużo jesiennych kolekcji, by wysnuć wniosek, że symbolika nowego początku jest bardziej niż pociągająca. Mocniejsza nawet niż historie noworoczne. Podobnie z magazynami o modzie. Wrześniowe numery wyznaczają niemalże wszystko, na czym powinniśmy się skupić przez najbliższy rok. Te dwa, które czytam zawsze (i „od zawsze”, czyli od 2003 roku), brytyjskie Elle i Vogue, mierzą się z częściowo lub całkiem nowymi redakcjami, zmianą wizerunku, grafiki, konceptu, co zdaje się nieco zahaczać o chęć pozostania atrakcyjnym w przestrzeni zdominowanej przez zawsze szybszy internet. Czy pozostać dobrze znanym i miło przewidywalnym? Czy zaskoczyć? A może podkreślać swoje dokonania z przeszłości? Myśli te zbiegły się z dzisiejszą moją rozmową z Gosią Sobiczewską. Stojąc nad dwiema spódnicami: starą (o której klientki nie dają zapomnieć, domagając się doszywania kolejnych) i nową (która – choć pozornie całkiem inna – stanowi odpowiedź na tę pierwszą, powtórzenie jej kształtu, lecz poprzez stworzenie totalnie nowego wykroju), deliberowałyśmy nad wyciąganiem wniosków, nowych wyzwaniach, które same stawiamy przed sobą, by wciąż iść do przodu, nad budowaniem kolejnych pięter na stabilnym fundamencie.

01 ESTby ES. Ori

Czytaj dalej

2

Mar

Between

Gdyby istniała pozytywna odmiana ADHD, ona byłaby jej perfekcyjnym przykładem. Gdy jedną ręką dopracowuje ostatnie szczegóły najświeższej kolekcji, nogi już rwą do poszukiwań nowych inspirujących tkanin, a oczy spoglądają dwa sezony w przyszłość. W momencie wysyłania mi zdjęć propozycji na wiosnę i lato 2017, napisała, że leci pracować nad nowościami, bo właśnie postawiła przed sobą nowe wyzwanie. Gosia Sobiczewska, czyli ESTby ES., obecny sezon „Between” zawiesza między pracą a czasem wolnym, obowiązkiem a przyjemnością, a ja widzę jeszcze zawieszenie między tym, co dla marki charakterystyczne i sprawdzone, a nowymi fascynacjami projektantki.

ESTby ES. SS17-27

Czytaj dalej

25

Sty

Absolwentki

Kto choć raz nie przeżył takiego zawieszenia? Już nie pod kloszem, ale jeszcze nie w szponach prawdziwego życia. Krótki to zwykle moment i doceniany dopiero z dalekiego dystansu. Ale już po latach wspominany z uśmiechem. „Absolwentki” są opowieścią właśnie o tej chwili, gdy ważne decyzje już się zbliżają, ale można jeszcze je odsunąć. Zupełnie jak poranne wstawanie i przestawianie budzika na magiczne „za pięć minut”. Gdy wydaje się, że Gosia Sobiczewska osiągnęła szczyt, ona zaskakuje i wspina się jeszcze wyżej. Sesje wizerunkowe przygotowywane z zespołem najlepszych w branży, doceniane i nagradzane jedna po drugiej, też są coraz lepsze. Ta ostatnia wręcz odejmuje mowę – być może dlatego tak długo się zbierałam do jej opisania. Znajoma choćby z „Move” na wiosnę i lato 2015 bliźniacza więź ostatecznie porzuca statyczny chłód na rzecz tajemniczej zmysłowości. Zmiękczają się linie i wzory, pracuje dzianina, dopasowując się do dynamiki ciała. I wzory: nieregularne żakardy i autorskie nadruki jakby namazane długopisem – oto ESTby ES. w szczytowej formie.

ESTby ES. - AW1617. 3

Czytaj dalej

14

Kwi

Tic Tac Toe

Gosia Sobiczewska myślami jest już zapewne w okolicach zimy 2018. Z tym że w jej przypadku nie jest to twórcze widzimisię i przeskoczenie o parę sezonów do przodu, by zagrać na nosie opieszałej konkurencji. To jest biznes i podejście, które wszyscy zainteresowani powinni dogłębnie analizować i zapamiętywać. Jej markę, ESTby ES., prędzej spotkamy na profesjonalnych targach odzieżowych poza granicami Polski, niż na lokalnych targowiskach (nazwijmy rzecz po imieniu, targów z prawdziwego zdarzenia u nas praktycznie nie ma – nie licząc… Targów Poznańskich). Podczas gdy inni zastanawiają się, jakie prezenty wysłać do redakcji, by uzyskać choć dwa centymetry kwadratowe na papierze, ona realizuje kolejne spore zamówienie lub pakuje się na kolejną branżową imprezę. Nie musi zabiegać o zaistnienie w mediach, bo istnieje już od dawna w świadomości swoich klientek. Inna sprawa, że sesje zdjęciowe, które towarzyszą kolejnym kolekcjom, to majstersztyk w najczystszej postaci, więc dziwię się każdemu, kto nie decyduje się opublikować choć fragmentu. Nie każdy sezon jest uwieczniany. Powód? Podejrzewam brak czasu na sprawy inne niż te najważniejsze. Jakiś czas temu nieoficjalnie ukazał się materiał przygotowany na tegoroczną jesień (pojawi się tu w swoim czasie). Choć mój zachwyt był ogromny, poczułam lekki zawód, że po fantastycznej (nieuwiecznionej) jesieni 2015 równie niezauważalnie minie wiosna (nie chcę nawet wspominać o najcichszej chyba kolekcji stworzonej we współpracy z Marianną Stuhr, bo się zdenerwuję). Ale wczoraj znalazłam w skrzynce mailowej materiał, który uspokoił rozżalone serce.

ESTby ES. SS16 - 5

Czytaj dalej

27

Maj

Move

Co napisać, gdy przed oczami mam mistrzostwo świata i ono mówi więcej niż tysiące znaków, które codziennie wrzucam do sieci? Na dodatek towarzyszy mi ogromna radość, bo marka, którą obserwuję od początku istnienia (i to od samiuteńkiego początku, co niedawno z projektantką nieco sentymentalnie wspominałyśmy), rozkręciła się, aż miło.

ESTby ES.SS15-.11

Czytaj dalej