Archiwa tagu: Gosia Turczyńska

2

sty

Metamorfoza roku: Loft37

Sukces potrafi rozleniwić. Bo gdy już go osiągniemy, czasem kusi, by poprzestać na odcinaniu kuponów z wygodnej pozycji leżącej na laurach. Tymczasem wokół wszystko bezustannie się zmienia i nawet najlepsi nie powinni tracić czujności. Był taki moment w historii Loft37, który markę nieco przystopował. Bo w końcu sześć dobrze prosperujących butików, świetnie rozwinięty sklep internetowy i – najważniejsze – grono wiernych klientek, to spełnienie marzeń niejednego projektanta. Nie uważam, by rozwój był zawsze konieczny. Ale w przypadku kategorii obuwniczej, zwłaszcza aspirującej, musi mieć miejsce. Zaczęło się od rewolucyjnej na naszym rynku możliwości butów personalizowanych. Świeżość, zaskoczenie, pokuszenie. Zaprojektować własną wersję danego modelu, w dodatku bez konieczności wychodzenia z domu – wówczas sensacja. Obecnie wszyscy chyba jesteśmy dość znudzeni wszelkimi nowinkami, tęsknie spoglądając w stronę starego dobrego rzemiosła. Bo czy w czasach, w których można sobie buty wydrukować, da się nas jeszcze czymkolwiek zaskoczyć? Miałam wrażenie, że Loft37 znalazł się na rozstaju dróg i pozostawał tam zdecydowanie za długo, wahając się między rzeczoną personalizacją, odpowiadaniem na zaczepki wielkiej mody, a przy okazji jeszcze starając się zachować swój lekko cukierkowy, przyjemnie naiwny styl. Przyglądałam się wiosenno letniej kolekcji i zastanawiałam, do kogo jest skierowana. Zabawne zające zdobiące obcasy kontrastowały z botkami na cienkiej szpilce, a balerinki w ciapki nijak się miały do „dorosłych” kozaków. Loft37 w każdej swojej odsłonie poprawiał humor, coś się jednak nasyciło i zmiana stała się niezbędna. Efekt? Kolekcja „Stand Out” zaprezentowana na wyrazistych zdjęciach Gosi Turczyńskiej. Pierwszy zwiastun metamorfozy, która według mnie była jednym z najlepszych zdarzeń minionego roku.

Loft37 Stand Out

Czytaj dalej

2

sie

THE ODDER SIDE

W nadchodzących dniach przedstawię kilka marek, o których jeszcze nigdy tu nie pisałam, choć niekoniecznie są nowe. Bywało, że ich początki mnie nie przekonały, chciałam dać im czas lub po prostu w danym sezonie mnie samej tego czasu nie starczyło. Na przykład przy THE ODDER SIDE miałam wrażenie, że projekty nie wyróżniają się niczym szczególnym, a przynajmniej niczym, co by wybredny gust Harel porwało. Bez większego zainteresowania oglądałam prezentowane na targach koszulki z głębokim dekoltem V i rozkloszowane mini spódniczki w czerni, bieli i różnych odcieniach szarości. Nuda, nic więcej. W dodatku różnie bywało z wykończeniem. Chyba że pechowo trafiłam na kilka egzemplarzy, w których metka trzymała się kurczowo jednej marnej niteczki lub straszył od spodu fantazyjnie splątany overlock. Nie wpadłam tylko na jedno. Żeby to i owo przymierzyć, a dopiero potem wydać opinię. W końcu po wielu miesiącach naprawiłam ten błąd. Po pierwsze miłe zaskoczenie: po lewej stronie wszystko jak najbardziej w porządku. Po drugie: niby proste fasony, a jak fantastycznie leżą! I to na sylwetce, że tak powiem, dość dalekiej od wybiegowej. I po trzecie (sprawdzone po jakimś czasie, bo co zmierzyłam, to kupiłam): marka korzysta z materiałów bardzo dobrej jakości. Jeśli te rzeczy się starzeją, to z gracją i przyjemną powolnością.

THE ODDER SIDE (2)

Czytaj dalej

13

lis

La Americana

B Sides powraca w wielkim stylu. Po dwóch sezonach nieobecności Basia Chrabołowska przedstawia pełną kolekcję wełnianych ubrań. Wreszcie! Tym razem czerpie inspiracje z obydwu Ameryk. Trochę klimatów kowbojskich, trochę etnicznych – co świetnie zostało podkreślone w sesji wizerunkowej: kolorowe koce w tle, kowbojskie kapelusze, a nawet zwierzaki jakby prosto z planu „Tańczącego z wilkami”.

B SIDES 2016 (7)

Czytaj dalej