Archiwa tagu: Ilona Majer

23

kwi

MMC SS17

Skoro nie ma w Polsce tygodnia mody z prawdziwego zdarzenia, postanowiłam go sobie stworzyć. Tutaj. Na blogu. Wiosenno letnie pokazy odbywały się, nie przesadzając, przez ostatnie pół roku. Ja wciąż czekałam, by opisać je wtedy, gdy nadejdzie odpowiednia pogoda. Doczekać się nie mogę, za chwilę za oknem znów będzie przymrozek, więc koniec z odwlekaniem. Tym bardziej, że uzbierało się kilka naprawdę interesujących kolekcji. Na pierwszy ogień MMC. Od kilku sezonów w absolutnie doskonałej formie. Od czasu poprzedniego pokazu sporo się u nich zmieniło. Co najważniejsze, ruszył sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia. Poza tym coraz śmielej poczynają sobie z modą męską, wciąż zahaczając o uniseks, ale podkreślając tę opcję podczas kolejnych prezentacji. Interesująca jest ścieżka, którą Ilona Majer i Rafał Michalak obrali już jakiś czas temu, mianowicie silne inspiracje modą uliczną. Nie byliby sobą, gdyby bawili się w dosłowność, zatem co i rusz odkrywamy niby znajome, lecz znacznie bardziej wysmakowane detale. Zimą był to szereg puchowych kurtek w najróżniejszych kolorach, a – zanim posądzimy kogoś o wtórność, bicie pokłonów dyrektorowi kreatywnemu Balenciagi itp. – była to kontynuacja bardzo dawnych pomysłów, gdy puchówkę od MMC nosiły tylko osoby o nadzwyczajnie wyrobionym guście. Obecnie prawdziwy szał robią marynarki z pęknięciami w ramionach i (oczywiście) płaszcze, w lekkiej, wiosennej odsłonie.

112_MMC_101116_press_fot_FilipOkopny_FashionImages

Czytaj dalej

22

wrz

MMC FW1617

Są tacy projektanci, wobec których mam wyższe wymagania niż wobec większości. Prawdopodobnie bierze się to z historii ich wieloletniej działalności, pełnej momentów na najwyższym możliwym poziomie. Każdy nowy wątek to oczekiwanie przynajmniej takich samych doznań, jak poprzednio. Muszę poczuć „to coś”, pierwotne poruszenie serca, za którym idzie – poparty już argumentem rozumu – zachwyt. Nieodżałowane udane edycje łódzkiego tygodnia mody były czasem ich niekwestionowanego panowania. To dla nich wytrzymywało się ścisk tłumu i opóźnienia, dla nich można było przełożyć tak istotny punkt dnia jak posiłek. I wreszcie: to ich pokazy wywoływały największe emocje. Na nich nauczyłam się optymizmu i wiary w polską modę. Ilona Majer i Rafał Michalak istnieli w mojej świadomości na długo przed postawieniem pierwszej litery na tym blogu, ich prace podziwiałam na łamach polskich magazynów o modzie już w końcówce lat dziewięćdziesiątych. Wraz z Joanną Klimas czy Teresą Sedą budowali historię, o której miałam wiele lat później zacząć pisać. Okazuje się, że właśnie minęło dwadzieścia lat ich działalności.

94_web_mmc_200416_fot_filip_okopny

Czytaj dalej

1

lut

MMC w deszczu

Z MMC sprawa jest prosta. Aby pisać o rzeczach najnowszych, konieczne jest wspomnienie tych poprzednich. A ponieważ w natłoku planów, publikacji i niecierpiących zwłoki tekstów gdzieś zgubiłam ich jesienną kolekcję, zanim przystąpię do opisywania wiosennej (którą zaprezentowali dwa tygodnie temu), pozwolą Państwo, że się cofnę. Wrzesień, Warszawa, Reduta Banku Polskiego, pora nietypowa, bo popołudniowa, na zaproszeniu informacja o wernisażu zdjęć, ani słowa o pokazie. Ale jak na wernisaż, podejrzanie wysoka liczba zainteresowanych. Za oknami słońce, które – jak się za moment okaże – idealnie doświetlało ubrania na modelkach. A na początku wybiegu ściana sztucznego deszczu – zarówno wizualnie jak i dźwiękowo – majstersztyk.

24_web_MMC_080915_fot_Filip_Okopny (Custom)

Czytaj dalej

17

cze

Miasto, moda, maszyna

Miasto. Cztery strony rozświetlonej Warszawy z czterdziestego drugiego piętra. Ciężko oderwać wzrok, nawet przy lęku wysokości. Moda pojawiła się nieco później. W świetnej formie, choć w nieco przygaszonym świetle. A to przez maszynę, która tego dnia miała wolne. Bo pokaz odbywał się pod hasłem „MMC Unplugged”. Przy muzyce zespołu Polpo Motel -  hipnotyzującym wokalu Olgi Mysłowskiej i fortepianowym akompaniamencie Daniela Pigońskiego – wykonywanej na żywo.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Fot. Kurnikowski / AKPA

Czytaj dalej

19

maj

MMC i dar przekonywania

Albo MMC lubią swoje klientki, albo swoje własne pomysły. A może i jedno, i drugie. Efekt jest taki, że już od jakiegoś czasu na wybiegu z nowościami przeplatają się powtórzenia. Elementy sprawdzone, popularne, charakterystyczne. Rozwiązania, które każdemu podpowiedzą: „Tak, jesteśmy z MMC”. Jako jedni z nielicznych projektantów Ilona Majer i Rafał Michalak potrafią nie tylko odtwarzać trendy, ale przede wszystkim je narzucać. Przynajmniej w naszym niedużym środowisku ludzi zainteresowanych. Jeśli porwiemy się na wyświechtane i łatwe: „To już było”, możemy użyć sformułowania tylko w odniesieniu do poprzednich kolekcji. Autoplagiat? Jeszcze nie, ale gdy oglądałam najświeższe propozycje, odniosłam wrażenie, że istnieje takie ryzyko w niedalekiej przyszłości. Chyba że MMC wyrwą się własnym ramom i zaczną tworzyć coś zaskakującego.

To nie jest proste. Publiczność domaga się bezpiecznych konkretów. Klientki prawdopodobnie nie lubią zaskoczeń. Estetyka marki świetnie się sprawdza w polskich (i nie tylko) realiach, jest rozpoznawalna i na poziomie, z którym nie sposób dyskutować. Podziw to odczucie, które towarzyszy podczas oglądania kolejnych kolekcji zawsze. Ale… Spoglądam na największych. Bo MMC w tym zacnym gronie od dawna zasiadają. Porównuję nie tyle samo dzieło, co element niespodzianki, chęć zmiany. Warsztat, technika, realizowanie własnych wizji – nie ma o czym mówić, trzysta procent normy. Jednak aż się prosi, żeby wyskoczyli z czymś… nowym. Tak, to dobre słowo. Nieco odświeżenia wniosła kolekcja przedjesienna, o której tu nie pisałam (ale mam ochotę nieco zburzyć chronologię i jeszcze to zrobić w niedalekiej przyszłości). Ozdobna, żakardowa, wycinankowa. Misterne kwiatowe wycięcia powracają na chwilę i teraz, co daje wrażenie, jakby ostatnie słowo podczas poprzedniego pokazu nie padło i projektanci mieli ochotę jeszcze trochę pobawić się konwencją. Może właśnie o to chodzi. Nie ma wyraźnej tablicy z napisem „koniec”, zawsze poprzedni sezon zahacza o następny. Stało się to przewidywalne, co według mnie dla marki nie jest najlepsze. Aczkolwiek kompletnie nie przeszkadza mi czerpać radości z tego, co widzę. Tylko boję się, że w pewnym momencie zrobi się po prostu nudno.

Nowością, której nie sposób nie zauważyć, jest współpraca z marką Badura. Na potrzeby drugiej już kolekcji powstały modele butów, które w sezonie mają trafić do regularnej sprzedaży. To ten typ obuwia, który zdecydowanie bardziej przypada do gustu kobietom niż mężczyznom, czyli – jak sama określam – „takie brzydkie, że aż ładne”. Nietuzinkowe, zaburzające proporcje, ale też hipnotyzujące. Bardzo jasny błękit, złoto i biel ujęte zostały w formy perfekcyjnie wpisujące się w wizję MMC. I za to gigantyczny plus. Mam tylko nadzieję, że egzemplarze sprzedażowe nie będą miały wytłoczonego logo Badura, które zamiast zachęcać, skutecznie zniechęca (naprawdę, sprawdziłam nie tylko na sobie).

Z zapartym tchem obserwuję, jak marki zagraniczne potrafią drażnić się z odbiorcą. W pozytywnym sensie. Najbardziej spektakularnie uczyniła to Phoebe Philo, mącąc swoją dotychczas oszczędną wizję mody szalonymi pociągnięciami pędzla i gamą kolorystyczną żywcem wyciągniętą z zestawów klocków Lego. Nie jestem w stanie określić, jak to wpłynęło na wyniki sprzedaży, ale, jak widać, trend jest wszechobecny. To Celine dyktuje klientkom, co będą nosić, nie odwrotnie. Nie namawiam projektantów MMC do stworzenia pięćdziesięciu sylwetek w łączkę Liberty, ale marzy mi się niespodzianka. Podejrzewam, że nie tylko mnie. Tym bardziej, że (podobnie jak Philo) posiadają oni ogromny dar przekonywania.

A tymczasem zapraszam do obejrzenia tego, co marka zaserwowała w Łodzi na odległą na szczęście jesień.

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: MMC - pokaz kolekcji, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Fot. Kurnikowski/AKPA

4

maj

MMC

Chyba już wszelkie możliwe media uraczyły nas wariacjami na temat pomarańczy prosto z showroomu na Mokotowskiej. Celebryci więksi i mniejsi, gwiazdy prawdziwe i udawane, modelki byłe i aktualne – można było odnieść wrażenie, że to pomarańczowy jest kolorem roku, nie żadna tam „radiant orchid”, której nie sposób zgrabnie na polski przetłumaczyć.

A u mnie cisza. Po raz pierwszy od lat nie mogłam zobaczyć pokazu MMC Studio na własne ciekawskie oczy. Na podstawie samych zdjęć już od dawna tu kolekcji nie opisuję, czasu jak zwykle niedobór, dopiero niedawno udało mi się z tymi ubraniami spotkać i dokładnie je obejrzeć. Z MMC sprawa jest prosta. Wiadomo, że ich projekty są bardzo dobre. Wiadomo, że kolekcje będą przemyślane od A do Z. Wiadomo, że będzie co oglądać. No i w końcu wiadomo, że będzie się chciało to nosić. Słyszałam sporo narzekań, że kolekcja na wiosnę 2014 była jak na projektantów dość okrojona. Przyznaję, gdy obejrzałam zdjęcia, brakowało mi charakterystycznej już trójdzielności. Tu mamy część pierwszą i ostatnią zarazem. Skompilowaną z kilku rdzeni, obudowanych dość bliskimi powtórzeniami.

Biała bluzka – nigdy w oczywistej formie. Cięta skośnie, w różnych wariantach długości, czasem zmieniająca się w t-shirt. Pomarańczowe skrzące plisy – a to jako sukienka, a to spódnica (czasem jedno i drugie) albo top, układane pionowo lub poziomo, niczym u pana Miyake. Szary oszust – jeśli to dzianina, to świetnie udaje tkaninę (albo odwrotnie). Być może odpowiedź na wszechobecny zalew tego melanżowego nieszczęścia. Cienka, szeleszcząca, plastycznie rzeźbiarska. Drapowana, plisowana, zaginana, cięta na surowo broni się przed szarym nudziarstwem na wszelkie sposoby. Z powodzeniem, rzecz jasna. I strzał po oczach – ciężka (dosłownie i w przenośni) dzianina w takim odcieniu zieleni, że mogłaby dostać główną rolę w kolejnej części „Z archiwum X” jako złowrogi obcy.

Do tego przyjemne tło. Cielisty beż, prześwitujący ortalion i półprzeźroczyste czarne pasy spięte tradycyjnie prostą, ale jednocześnie wyrafinowaną formą. Im dłużej to wszystko oglądałam, tym bardziej przekonywałam się, że nie ma mowy o żadnej rewolucji, którą rzekomo marka przeszła. Jeśli w ogóle by mówić o reakcji na trendy wśród polskich projektantów, MMC stawiam zawsze w czołówce. Nie dość, że świetnie wychwytują to, co wejdzie do kanonu tendencji, to jeszcze w celny sposób tworzą własne wzorce. Ewolucja – to znacznie lepsze słowo. Tym bardziej świadomie go używam, że mam za sobą pokaz kolekcji przedjesiennej, który tylko moją tezę potwierdził. A w najbliższą sobotę czeka mnie jesień docelowa na wygnaniu w mieście Łodzi. Dam znać w swoim czasie, czy miałam rację.

Wszystkie sylwetki można obejrzeć na stronie fotografa Marka Makowskiego.

MMC Marek Makowski (10)

MMC Marek Makowski

MMC Marek Makowski (2)

MMC Marek Makowski (3)

MMC Marek Makowski (4)

MMC Marek Makowski (5)

MMC Marek Makowski (6)

MMC Marek Makowski (7)

MMC Marek Makowski (8)

MMC Marek Makowski (9)

Fot. Marek Makowski

P.S. Z ostatniej chwili! Ubrania w ruchu można obejrzeć w filmie promującym wiosenną kampanię marki.

Modelka: Emilia Nawarecka/D’vision
film: Jacenty Karczmarczyk
zdjęcia: Aldona Karczmarczyk / Van Dorsen
stylizacja: Marta Kalinowska
make up: Marianna Yurkiewicz / D’Vision ART
włosy: Emil Zed / Van Dorsen