Archiwa tagu: Ina Lekiewicz

26

Wrz

Outfit Format FW1617

Za każdym razem, gdy przymierzam ich rzeczy, jestem pod wrażeniem konstrukcji. Na wieszaku – przyjemna klasyka. Na kobiecie – prawdziwa bomba (a momentami seksbomba nawet!). Przemyślane od A do Z, wynikające logicznie zarówno z minionych sezonów, jak i same z siebie. Bo do marynarki muszą być spodnie, a wzór na sukience równie dobrze może ozdobić żakiet czy spódnicę. Powtarzają się zeszłoroczne hity: przedłużane marynarki, szerokie mankiety, duże kołnierzyki. Przybywają jednak nowości. Wciąż w oszczędnym, eleganckim stylu, lecz jednocześnie konsekwentnie podążające naprzód. Nowe ścieżki Outfit Format bada ostrożnie, respektując wypracowaną przez siebie w dość krótkim czasie istnienia charakterystyczną estetykę. Marka może się pochwalić tym, co w gruncie rzeczy najważniejsze: wierną klientelą. Do warszawskiego butiku przychodzą przede wszystkim kobiety, które potrzebują uzupełnić szafę w kolejną rzecz – czasem po prostu w innym kolorze czy o delikatnie zmienionym kroju. Bo ta poprzednia sprawdziła się na tyle, by przywiązać się do marki, zaufać jej i wreszcie – więcej niż tylko chwilowo zauroczyć.

outfit-format-fw1617-3

Czytaj dalej

12

Kwi

Outfit Format ss16

Outfit Format to kreatywna odpowiedź na przewidywalną do granic możliwości modę oficjalną. Nie piszę „biurową”, bo wymogi odnośnie konkretnego ubioru na drzwiach biura się nie kończą. Spotkania biznesowe, koktajle, rauty czy uroczystości rodzinne – jakkolwiek archaicznie by to nie brzmiało, strój odpowiedni do okazji wciąż jest istotny. Jako przedstawicielka pokolenia zafascynowanego bezkrytycznie postacią Carrie Bradshaw, przywołuję w pamięci te sceny, które wymagały od kostiumografów pójścia na pewnego rodzaju kompromis. Kolorowa i szalona Carrie musiała czasem spuścić z tonu i nabrać nieco powagi. Nigdy jednak nie oznaczało to całkowitej rezygnacji z siebie i spętania się sztywnym garniturem czy sukienką, w których ani przez moment nie czułaby się dobrze. Słynna scena wizyty w redakcji Vogue i kostium autorstwa Vivienne Westwood ozdobiony kameą nie wymagają żadnego komentarza. Powiecie, że to fikcyjna postać, więc nie musiała się borykać z przyziemnymi problemami (inna sprawa, że cotygodniowy felieton zapewniał jej byt i nieograniczone możliwości zakupowe – nawet największe blogerki aż tak dobrze nie mają i muszą zasuwać przynajmniej siedem razy tyle). Albo że zagranicą to mają dobrze, bo tyle możliwości, a u nas w tych kwestiach ciągle to samo, nuda, płacz i zgrzytanie zębów. Ewentualnie można wybrać się do Zary i pośród pomysłów świeżutko skradzionych panu Alessandro Michele znaleźć kolejną niczym niewyróżniającą się marynarkę. Można. Nic w tym złego. Ale można też rozejrzeć się i poszukać alternatywy. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie. Śpieszę więc z pomocą.

Outfit Format_SS16_2

Czytaj dalej