Archiwa tagu: inspiracje z sieci

15

kwi

Powrót

Lata dziewięćdziesiąte to wciąż szerokie pojęcie. Jeszcze nie skondensowały się w naszych umysłach do jednego czy dwóch skojarzeń, co spotkało już dekady wcześniejsze. Stereotypy zawsze odbierają frajdę, więc tym bardziej się cieszę, że wciąż nie odnajdujemy do końca dystansu do tamtych czasów, wciąż na nowo je interpretujemy i poszukujemy wytrychów do ówczesnego stylu. Łaziłam sobie ostatnio po sklepach w poszukiwaniu butów i doszłam do jednego wniosku. Niech badacze trendów piszą, co chcą, ale jeszcze nigdy na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie było tak wyraźnego powrotu do tych nieokiełznanych lat dziewięćdziesiątych (bo odnoszę wrażenie, że co roku czytam dokładnie to samo).

Buty to jedno (niektóre z pożądanych dawno temu modeli weszły na stałe do kanonu, nazwijmy go, ulicznego stylu, np. „martensy”). Za butami stoją rzędem długie kwieciste sukienki (identyczne jak te ze sklepów indyjskich, tylko trzy razy droższe), kraciaste koszule (no dobra, to też już kanon), krótkie bluzki,  powyciągane na dzień dobry swetry (zresztą swetry w ogóle zaliczają gigantyczny powrót, ale o tym przy innej okazji) oraz wielkie bluzy z napisami (czasem nawet dwustronne, ech, łezka się w oku kręci…). Co i rusz widzę swoją garderobę z czasów końca podstawówki i liceum. Wtedy mocno ewoluowała (przynajmniej tak mi się wydawało). Obecnie przekrój lat ośmiu podany mam jak na tacy. Różnorodność, wymykanie się schematom, no i oczywiście sprawianie radości osobom młodziutkim, które mogą odkrywać przestrzenie kompletnie sobie nieznane, tak jak my dawno temu lata siedemdziesiąte na przykład.

Trochę ta aktualna odsłona wyzuta jest z wyzwań. Bo gdy marzyło się o spodniach bojówkach czy bluzie z kapturem kilkanaście lat temu, trzeba było się nieźle naszukać. Czasem upragniony ciuch jakimś cudem pojawiał się w asortymencie bazarowych blaszaków lub świeżej dostawie made in India i radości nie było końca. Obecny schemat to bułka z masłem. Chcę, idę, znajduję, kupuję (czyżby konsumencka wersja „veni,vidi,vici”?), A potem bez żalu wyrzucam, bo się zużywa znacznie szybciej niż dwadzieścia lat temu. Mało optymistyczne refleksje na temat fast fashion przy okazji lookbooka marki Topshop. Ale też obudzone wspomnienia. I nostalgia za czasami, w których ciuchy naprawdę były coś warte – nie tylko na etapie wizyty w sklepie. Olśniło mnie niedawno (podczas porządkowania szafy po raz kolejny), że tęsknię za szacunkiem do rzeczy, który miało się wtedy. I nie, nie nazwałabym tego materializmem. Być może poszukiwanie ubrań na dłużej niż jeden sezon z tej tęsknoty właśnie wynika.

topshop  (8)

topshop

topshop  (2)

topshop  (3)

topshop  (4)

topshop  (6)

topshop  (5)

topshop  (7)   topshop  (10)

topshop  (9)

topshop  (11)

Zdjęcia: Topshop

17

gru

Harel na gwiazdkę

W tym roku zastanawiam się, jak to by było, gdyby zniknął temat świątecznych prezentów. Większość magazynów, portali i blogów świeciłaby pustkami. Jak to? Żadnych świątecznych inspiracji? Żadnych list zakupów? Leków na przedświąteczną gorączkę? Gdyby nie Showroom, nie byłoby u mnie tematu. Ale ponieważ uwielbiam u nich robić selekcje, gdy nadarza się okazja, nie mogę sobie odmówić. A więc prezenty… Jeśli już mamy się pakować w to szaleństwo, niech chociaż dotyczy polskich twórców, ok?

Poniżej kilka, za przeproszeniem, typów Harel. Resztę znajdziecie tutaj.

Choć Aga Prus do toreb ma podejście indyferentne (wiem z pierwszego źródła), ostatnio zaskoczyła wszystkich i pokazała światu dwa modele. Pierwszy (niewidoczny na zdjęciu, do znalezienia w Showroomie) stworzyła po prostu dla siebie. Gdy go u niej zobaczyłam, natychmiast wzbudził zainteresowanie. Drugi to worek z solidnymi zabezpieczeniami przeciw kieszonkowcom.

harel showroom

harel showroom (3)

Uwielbiam wyobraźnię Agaty Bieleń. Najświeższe projekty są niezwykle zimowe. To nagie gałęzie w różnych konfiguracjach. Drogi Mikołaju, poproszę cały zestaw. Dziękuję.

harel showroom (2)

Kto jeszcze nie wie, ten dowie się teraz. Po biżuterii na tysiąc sposobów przyszła pora na bluzki i bluzy. W Animal Kingdom możemy wybrać spośród dwóch modeli w dwóch kolorach (przypuszczam, że na razie w dwóch) oraz szeregu zwierząt, które zostaną nadrukowane na obiekt wedle naszego życzenia.

harel showroom (4)

Zawsze będę wspominać Cahlo jako moje wybawczynie podczas nagłego ataku zimy w październiku na Tygodniu Mody w Łodzi. Sweter kupiony w ich stoisku do dziś ratuje mi skórę. Dlatego gdybym mogła, wybrałabym jeszcze jeden. Nie tylko dla siebie, dla bliskiej osoby też. Nawet taki sam, a co!

harel showroom (5)

A gdyby Mikołaj myślał o przyszłej wiośnie, z pewnością by mi przyniósł kurtkę BLGR. Wiem, wiem, moro jest „so last season”, jeśli nie „so last year”, ale mnie to nie interesuje.

harel showroom (6)

10

lis

Ładne rzeczy

Gdy przechodziłam ostatnio obok Zary, stanęłam jak wryta. Na wystawie obok wystrojonych manekinów została umieszczona… choinka! Moje pierwsza myśl: „Już? Przecież to za wcześnie!”. Moja druga myśl: „Co roku jest za wcześnie, a i tak ostanie prezenty zdarza mi się kupować w wigilijny poranek”.
No dobra, nie będę Czytelników denerwować i poniższych rzeczy nie nazwę propozycjami pod choinkę. Niech to będą ładne rzeczy, które warto podarować bliskim osobom. Inspiracje prezentowe na każdą okazję. A kto zechce, ten zamówi je już teraz, by w grudniu nie czekać w panice na opóźnione przesyłki ze sklepów internetowych.

Dla kolekcjonerów – szklane koniki Mia Studio Glass. Na szklanych biegunach!



Dla wiecznych dzieci – urocze kicie Alelale. Takie zabawki to od lat przebój w najróżniejszych concept store’ach całego świata (wybaczcie angielski, ale czy istnieje jakieś sensowne polskie określenie na „concept store”?)



Dla „etnomaniaczek” – kolczyki projektu Małgorzaty Danielak. Połączenie frywolitek z Bollywood, które świetnie będzie pasować do zaskakująco wielu stylizacji.



Dla śpiącej królewny – nasennki Joanny Kostrzewy. Pamiętacie Holly Golightly?



Dla tych, co deszcz im niestraszny – prezentowane tu już niegdyś parasolki Rubens. Wciąż przepiękne.



Dla modnych i wygodnych – poduszki Gaul Designs.


Dla wielbicielek formy – torebki Raramodo. Noszą się znakomicie. Wiem, co mówię!



Dla podróżników – woreczki podróżne Metka by Traczka. Wciąż mi służą, wciąż jestem zachwycona. Uwaga! Sprawdzają się także w męskich walizkach!



Dla szalikowców – wariacje na temat szalika, czyli zamotki Cado. Szary szalik „bez końców” daje mnóstwo możliwości noszenia. Wystarczy trochę wyobraźni i lustro :-).



Źródło zdjęć: pakamera.pl, ludowomi.pl, raramodo.pl, metkabytraczka.blogspot.com.

P.S. A poza tym narzekanie, że święta zaczynają się już w listopadzie jest bardzo na czasie! To chyba nowy trend ;-)

1

kwi

Nowe fascynacje

Mój styl przechodził już przez różne fazy, od boho po grunge, od klasyki po totalny eksperymentalizm, jednak ostatnio rzuciło mi się poważnie na zjawisko będące połączeniem minimalizmu i zabawy formą. Trochę tu geometrii, trochę dziwnych draperii, a wszystko w stonowanej gamie kolorystycznej. Gdy jeszcze daną rzecz da się nosić na kilka sposobów, jestem w siódmym niebie.
Okazuje się, że całkiem niezależne od siebie firmy odzieżowe rozsiane po całym świecie, mają wspólny mianownik. Poniżej linki warte kliknięcia. Uwaga, oglądanie zdjęć mocno wciąga, o inspiracjach nawet nie wspominam.

complexgeometries

eksempel

cos (czyli ambitna odnoga H&M)

best behavior

harputs market

Źródło zdjęć: complexgeometries.myshopify.com, eksempel.com, bestbehavior.dk, cosstores.com, harputsmarket.com.