Archiwa tagu: inspiracje ze sklepu

3

cze

Thisispaper Shop

W przerwie między jednym pokazem a drugim, autopromocją własnej nieomylnej osoby a kryptoreklamą kolejnego produktu na tym blogu, odkrywam świeżutką markę, która ma spore szanse, by stać się europejską odmianą Muji. To dzieło twórców Thisispaper Magazine, o którym swego czasu tu pisałam, nie domyślając się, że jego korzenie tkwią w Polsce. Magazyn otworzył sklep internetowy Thisispaper Shop. Jego motto brzmi: „Simplicity is king in everything we do. Fashion isn’t„. Pomysłodawcy tłumaczą, że po niemal dwóch latach działania w internecie zapragnęli otworzyć okno na świat analogowy. Idea powstała zimą zeszłego roku, a kilkanaście dni temu efekt wspólnej pracy ujrzał światło dzienne.

Sklep oferuje szereg bardzo prostych toreb i plecaków, akcesoria kuchenne, wyposażenie domu (głównie w odświeżonym stylu vintage), a także dość nietypowe dodatki rowerowe. To niewielkie przedmioty wyprodukowane z niezwykłą dbałością, w małej ilości egzemplarzy. Tworzone w pracowni Thisispaper lub pochodzące od sprawdzonych dostawców. Mocno liczę na to, że pojawią się kiedyś ubrania. Tak samo nieskomplikowane i w pewnym sensie ponadczasowe. Jeśli tak się stanie, na pewno Wam tu o tym napiszę.

8_lookbook_forest_thisispaper

9_lookbook_forest_thisispaper

10_lookbook_forest_thisispaper

11_lookbook_forest_thisispaper

IrmaBagJeans_thisispaper-2a

IrmaBagNatural_thisispaper-5a

JeansBag_thisispaper-5

RucksackBrown_thisispaper-2

RucksackEcru_thisispaper-2a

RucksackEcru_thisispaper-3a

RucksackEcru_thisispaper-5a

RucksackJeans_thisispaper-2a

SackBlackBeans_thisispapera

SackNaturalLogo_thisispapera

ShopperBlackLabel_thisispapera

ShopperNaturalLogo_thisispaper-3a

Zdjęcia: Thisispaper.com

22

kwi

Najsłodsze buty świata

Słońce! Wreszcie radosny asortyment sklepów (w niektórych zalegający już od stycznia) nabrał sensu. W All about shoes zrobiło się pięknie i kolorowo. Kto ma blisko na Saską Kępę, powinien zajrzeć koniecznie. Na tle ściany w kwitnące pąki dumnie prezentują się egzemplarze marek Lilimill i Bisue Ballerinas. Te drugie są w Polsce absolutną nowością. W Hiszpanii obecne od lat pięćdziesiątych. Przede wszystkim baleriny, choć nie tylko. Kolory aktualnej kolekcji kojarzą się z koktajlami owocowymi albo dobrze zaopatrzoną lodziarnią. Nie każdy musi taką słodycz lubić, sama należę raczej do frakcji osób, które noszą buty szarobure i wysłużone, ale mam przyjemność z samego patrzenia. Z kolei Lilimill w tym sezonie podąża w stronę chłodnych odcieni (nawet złoto jest mocno przygaszone). Oprócz balerin fasony zdecydowanie męskie: trampki, sztyblety i tzw. loafers  (pisałam tu kiedyś o „wsuwach męskich”, wprawdzie w odniesieniu do mokasynów, ale, błagam, słowa „lordsy” nie zdzierżę. Wymyślcie mi odpowiednią polską nazwę, to będę używać). Błękitne sztyblety będą mi się śnić po nocach. Tak czuję. A jak Wam się podoba taka wiosna?

Bisue Ballerinas:

bisue (7)

bisue (6)

bisue

bisue (2)

bisue (3)

bisue (4)

bisue (5)

Lilimill:

lilimill

lilimill (2)

lilimill (3)

lilimill (4)

lilimill (5)

lilimill (6)

lilimill (7)

lilimill (8)

lilimill (9)

lilimill (10)

Zdjęcia: All About Shoes

17

kwi

Aryton

Jakiś czas temu, gdy po raz pierwszy pisałam tu o marce Aryton, ogromne wrażenie zrobiło na mnie odświeżenie wizerunku marki. Nie tylko dzięki przejrzystym i przykuwającym wzrok zdjęciom, ale też projektom, które, choć klasyczne, pozostawiały noszącym spore pole do popisu. Niektóre zapierały dech w piersiach. Tu muszę wspomnieć moją mamę, która tak zachorowała na szary szlafrokowy płaszcz, że jeździła za nim po wszystkich sklepach, dopóki polowanie nie zakończyło się sukcesem. I teraz zapiera dech w piersiach w duecie z płaszczem.

Zastanawiałam się, co będzie dalej. Czy Aryton pójdzie za ciosem, czy po pewnego rodzaju eksperymencie powróci do tego, co sprawdzone. Rodzinna firma postanowiła kroczyć już tylko do przodu. Wiosenna kolekcja jest tego najlepszym dowodem. Może nie wszystkie elementy są trafione w punkt, ale naprawdę sporo jest wartych uwagi. Domyślam się, że kompletna zmiana profilu marki byłaby zbyt dużym ryzykiem. Rzesze stałych klientek odnajdują tam te rzeczy, do których są przyzwyczajone i żal by było im to odbierać. Ale coś się jednak zmienia i momentami moje skojarzenia biegną nawet w stronę takich person jak Phoebe Philo czy Clare Waight Keller.

Już za kilka dni efekty prac nad kolekcją jesienną obejrzymy na łódzkim wybiegu. Czy obecność sieciówek w miejscu, które skupia się na polskiej modzie ma sens czy nie? Moim zdaniem jak najbardziej ma. Nie chcę rzucać argumentami w stylu „przecież za całym świecie tak jest” (choć jest!), po prostu cieszy mnie różnorodność. A jeśli będzie zachowany ten poziom, co do tej pory, będę cieszyć się jeszcze bardziej.

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Aryton

Modelka: Asia Piwka/ New Age Models
Fotograf: Aldona Kaczmarczyk/Van Dorsen Talents
Koncepcja artystyczna i stylizacja: Marta Kalinowska
Koncepcja graficzna: Joanna Dobkowska
Makijaż: Izabela Wójcik/Van Dorsen Talents
Włosy: Kacper Rączkowski/ DiVision Art
Scenografia: Natalia Kacper Mleczak
Produkcja: Anna Boczkowska / Van Dorsen Talents

10

kwi

Poza schematem

Tak sobie patrzę ostatnio na pewną nową markę, która zaszczyciła swoją obecnością już i tak wypełnione do granic możliwości szeregi sieciówek o międzynarodowym zasięgu, i oprócz oczywistego zachwytu pojawiają się refleksje. Refleksje narodowe, można by rzec. & Other Stories to kolejne po COSie dzieło H&M Group. Plotki głosiły, iż ma stanowić markę najbardziej korespondującą z aktualną modą i nierozpieszczającą nas cenami. Z tym pierwszym się zgadzam, drugie miło zaskoczyło, nie wydając się bardziej wygórowane niż we wspomnianym przed chwilą sklepie. Ale nie o cenach chciałam. Nawet nie o modzie.

Przypuszczam, że ciężko w dzisiejszych czasach stworzyć coś zupełnie nowego. Zawsze w którymś aspekcie będzie podobne do czegoś, co już było (nie mówię teraz o awangardzie, choć zapewne też nie jest z tym tak łatwo jak kiedyś). Koncepcja & Other Stories poniekąd przeczy mojej teorii. Choć może nie jest zaskakująca, wnosi sporo przyjemnej dla oka świeżości. Asortyment jest mocno rozbudowany. Oprócz ubrań, toreb, butów i szeregu akcesoriów znajdziemy tam także kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne (a nawet takie gadżety jak zwykłe, wydawałoby się, waciki!). Zachowuje przy tym charakterystyczną i rozpoznawalną estetykę. Czyli można.

Zastanawiam się, czy kiedykolwiek ktoś w Polsce wpadnie na pomysł stworzenia czegoś w tym stylu. Nie chodzi mi koniecznie o trzymanie się dokładnie kierunku ogólnie (i nagminnie błędnie) określanego mianem minimalizmu. Bardziej mam na myśli odwagę wyjścia przed szereg i porzucenia pewnego schematu. Naprawdę nie wszystko trzeba sprowadzać z Chin albo upodabniać do oferty Zary. Wiadomo, potrzebujemy (najwyraźniej) takich sieci odzieżowych, które zadowolą jak największy procent potencjalnych klientów. Mam jednak wrażenie, że od wielu lat kręcimy się w kółko i nawet nowo powstające marki unikają ryzyka zaprezentowania czegoś odmiennego.

Nie zapominam, że mamy polskich projektantów i wielu z nich odważnie podąża własną drogą. Jednak jako konsumentka, która mimo wszystko bez sieciówek nie potrafi sobie wyobrazić życia, a jednocześnie modowa patriotka, liczę na to, że kiedyś spełni się moje marzenie o czymś na miarę opisywanej tu marki. Przemyślanej od początku do końca. Z tak opracowaną stroną graficzną, żeby nawet wspomniane waciki kusiły po nocach.

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

& Other Stories

Zdjęcia: & Other Stories

6

sty

Studniówka po polsku

Biję się z myślami, bo studniówkę miałam tak dawno, że gdyby nie kilka zabawnych ekscesów, pewnie kompletnie bym o niej zapomniała. Zaglądam jednak czasem w bloxowe statystyki i widzę tam, cytując mistrza, czarno jak na białym, że studniówka jest jednym z najczęściej wyszukiwanych tematów. Zaraz po niej następuje wesele, ale tego tematu się nie podejmuję, mam weselną traumę po pewnym weselnym konkursie. Mam nadzieję, że wystarczy, gdy napiszę, że miał tytuł „Seksi pokaz mody” i musiałam przedefilować w rytm muzyki „I’m too sexy for my shirt”. Niestety nie byłam odpowiednio odurzona, więc to wydarzenie na zawsze odcisnęło się w mojej pamięci (być może po prostu dlatego, że wygrał ktoś inny…).

 

Porzucając prywatne reminiscencje i wracając do sedna, być może wcale bym się nie zdecydowała na podjęcie tematu po raz trzeci na tym blogu, gdyby nie fakt, że tym razem mogę zaprezentować Wam propozycje w stu procentach polskie. Czasy, gdy wrzucałam inspiracje z zagranicznych sklepów najwyraźniej minęły bezpowrotnie. Od zeszłego roku mamy nasze polskie Net-a-porter (nie potrafię tego nazwać inaczej), czyli Mostrami.pl. A tam coraz więcej fantastycznych ciuchów (choć zdarzają się też koszmary, ale staram się ich nie dostrzegać, żeby się nie denerwować… tym razem będzie bez nazwisk). Choćby MMC, o których można było tylko pomarzyć, ewentualnie przez przypadek kupić całkiem nieświadomie ich anonimowe projekty w którejś z sieciówek.

 

Od czasu tamtych archiwalnych wpisów nieco spokorniałam, jeśli chodzi o dawanie dobrych rad. Więc nie będę Wam wmawiać, który fason jest najlepszy dla Waszej sylwetki. Same zdecydujcie, drugie maturzystki.

 

studniówka, sukienka na studniówkę

 

Joanna R. Wodzińska, Michał Szulc, Natasha Pavluchenko, MMC

 

studniówka, sukienka na studniówkę

 

Zień, Joanna Hawrot, Blessus, Dawid Tomaszewski

 

studniówka, sukienka na studniówkę

 

Plich, Tomaotomo, Michał Szulc, Zień

 

studniówka, sukienka na studniówkę

 

Blessus, Natalia Jaroszewska, Michał Szulc, Langner.

 

Źródło zdjęć: Mostrami.pl

25

wrz

Luksus. I kropka.

Aryton przez długi czas był sklepem, do którego nie zaglądałam. Ba, nie było to wcale świadome. Po prostu nie zauważałam go i tyle. Być może dlatego, że nigdy nie musiałam ubierać się oficjalnie czy służbowo – a właśnie z tym, jeśli już do świadomości coś docierało, Aryton mi się kojarzył. I pewnie wciąż bym nie zwracała na niego uwagi, gdyby nie ten blog. Bo w związku z blogiem z tygodnia na tydzień otrzymuję coraz więcej informacji prasowych. Pośród nich znalazłam plik zdjęć, które zatrzymały mój wzrok na dłużej.

 

Płaszcze, które mogłabym przygarnąć w liczbie znacznie przekraczającej moje potrzeby, kolory, które przetrwają dłużej niż jeden sezon – choć może i nudne, to jednocześnie ponadczasowe. Kroje – klasyczne i nowoczesne jednocześnie. I ten kapelusz – po prostu ideał, poszukiwany przeze mnie bezskutecznie od lat (plus kolor szminki – jej już nie ma w ofercie sklepu, ale mam w planach dotrzeć do źródła i wyciągnąć informację o marce i numerze).

 

Co jakiś czas warto uzupełnić szafę o jedną lub kilka rzeczy, które będą nam służyć przez kilka lat. Aryton jest idealnym miejscem na takie zakupy. Nie jestem fanką całej kolekcji, ale jeśli chodzi o wspomniane już płaszcze, mój zachwyt jest bezgraniczny. Ceny jak na polską markę są bardzo wysokie. Ale jakość tych ubrań sporo tłumaczy. Kto nie wierzy, niech wybierze się do sklepu i weźmie te ciuchy do ręki. Mam wrażenie, że Aryton aspiruje do bycia marką luksusową. I bardzo dobrze. Lepiej piąć się w tę stronę, niż spadać w czeluście tanich poliestrów i byle jakiego szycia.

 

P.S. Niedawno na odświeżonej stronie ruszył sklep internetowy. Kogo luksusowe ceny nie przekonują, niech zajrzy do outletu.

 

aryton płaszcz modelka kapelusz

 

aryton szary płaszcz modelka

 

aryton szary płaszcz modelka

 

aryton szary płaszcz modelka

 

aryton szary płaszcz modelka

 

aryton płaszcz modelka kapelusz

 

aryton szary płaszcz modelka

 

czapka z lisa aryton czarny płaszcz

 

Zdjęcia: Aryton

 

Nie kopiuję tu nigdy informacji prasowych, ale tym razem robię wyjątek. Przesłany opis materiałów wykorzystanych w jesiennej kolekcji marki poszerzył moją dość mizerną wiedzę (przyznaję, nie jestem dobra z tkanin, dzianin itd), więc może i Wy skorzystacie?

 

Wełna dziewicza – wełna z pierwszej strzyży. Oznacza to wełnę pierwotną, zawierającą co najmniej jedną trzecią wełny jagniąt. Dzięki temu włókno to jest znacznie bardziej szlachetne aniżeli wełna owcza, poprzez zachowanie niezwykłej delikatności. Marka Aryton traktuje tę niezwykle szlachetny surowiec jako niezbędne minimum w kwestii tkanin płaszczowych.

 

Moher – puszyste i miękkie włókno pozyskiwane od kóz angorskich. Jego niekwestionowanym atutem jest naturalny połysk. Podczas przędzenia moher musi co jakiś czas odpoczywać, by zachować swoje naturalne cechy.

 

Angora – wełna z sierści królika angorskiego. Jest uważana za jedną z najlepszych i najbardziej cenionych na świecie. Lekka, puszysta i miękka daje silne uczucie ciepła. Ze względu na kosztowny i pracochłonny sposób pozyskiwania, jest ona stosowana do produkowania wyrobów ekskluzywnych.

 

Kaszmir – włókno kaszmirowe pozyskuje się poprzez ręczne wyczesywanie lub skubanie wełny, raz do roku, zazwyczaj na wiosnę, Jest jednym z najdroższych włókien, a jedna koza dostarcza rocznie tylko od pięćdziesięciu do dwustu gram wełny puchowej. Z włókien tych powstaje przędza wyjątkowo gładka i lśniąca, doskonale układająca się. Średnica włókna kaszmirowego waha się od jedenastu do osiemnastu mikronów, co świadczy o jej niezwykłej szlachetności. Zawiera bardzo mało tłuszczu, co powoduje, że szybciej absorbuje wodę, będąc jednocześnie bardziej podatnym na schnięcie.

 

Alpaka – alpaki to zwierzęta z rodziny wielbłądowatych. Żyją w Andach. Są bardzo zahartowane i dostosowane do wysokogórskich warunków. Legenda Inków mówi, iż alpaki zostały pożyczone ludziom przez bogów na szczycie Ausangate w Peru i pozostawione na ziemi pod jednym warunkiem: ludzie mieli je szanować i dobrze traktować.
Wełna z tego włókna jest lekka, miękka i delikatna, lecz jednocześnie bardzo wytrzymała. Nie zawiera substancji będących najczęstszymi alergenami i nie wymaga chemikaliów do obróbki – dzięki temu jest hipoalergiczna. Niska zawartość lanoliny sprawia, iż nie zatrzymuje obecnych w powietrzu zanieczyszczeń, a to uodparnia ją na zabrudzenia.

 

Wełna merynosowa – merynosy to rasa owiec wywodzących się z Azji, obecnie występujących w Australii, Ameryce Południowej oraz RPA. To najwyższej jakości wełna owcza o bardzo cienkich włóknach. W przemyśle tekstylnym uważana jest za włókno doskonałe, łączące w sobie wszystkie zalety wełny z delikatnością kaszmiru. Zawiera lanolinę, która posiada właściwości antybakteryjne i termoregulacyjne.