Archiwa tagu: jesień/zima ’09/10

8

sty

Moje teksty (jesień 2009)

Drodzy Czytelnicy, tradycyjnie już publikuję linki do moich tekstów komentujących modę prosto z wybiegów. Wprawdzie kalendarzowo zima wciąż trwa, lecz moje myśli biegną daleko, daleko, analizując te wszystkie wiosenne cuda, które nas czekają już wkrótce. Póki co jednak serwuję jeszcze odrobinę aktualnego sezonu. Życzę miłej lektury (tym, którym się chce czytać, rzecz jasna ;-)).

Płaszcz: powtórka z klasyki
Nowy folk
Pensjonarka
Kozaki do nieba
Skórzane szaleństwo
Kolorowa jesień
Imprezowe spodnie
Bal przebierańców

7

gru

Cattarrato

Naprawdę nie wiem, dlaczego dopiero teraz piszę tu o Ani Kuczyńskiej, mojej zdecydowanie ulubionej polskiej projektantce. Mam do niej sentyment z powodu sukienki ślubnej, choć nie tylko. Podczas gdy tęsknie spoglądałam na kolekcje wielkich projektantów, zgodnych z ideą prêt-à-porter (dla niewtajemniczonych: były najzwyczajniej w świecie gotowe do noszenia), narzekając, rzecz jasna, że w Polsce wciąż nikt nie znalazł równowagi między masówką a wysokim krawiectwem, tuż obok powstawały ubrania na najwyższym poziomie, jednocześnie dające się wcielić w codzienne życie.
Będę jeszcze wielokrotnie wspominać piękną przygodę z niebieską sukienką i mierzenie chyba wszystkich modeli z kolekcji Trinacria z roku 2005, ale tym razem skupię się nie na przedślubnej atmosferze, a na kobiecej sylwetce. Zachwycanie się trójwymiarowością ubrań być może w świecie wielkiej mody jest absurdalne – bo po cóż zachwycać się czymś oczywistym? Ale w owym czasie przeżywałam nieustającą szarpaninę z podobno damskimi ciuchami, które jednak były uszyte na osoby bez bioder, talii i biustu. I nagle, przymierzając kilkanaście sukienek jedna po drugiej, zdałam sobie sprawę, że ten problem zniknął. I, co najważniejsze, w temacie kolejnych kolekcji Ani Kuczyńskiej, jeszcze się nie pojawił (i przypuszczam, że nie pojawi się nigdy).
Oto prawdziwy fenomen: te same ubrania świetnie wyglądają zarówno na modelkach, jak i na „zwyczajnych” kobietach :-).

Poniżej fragmenty kolekcji Cattarrato na jesień/zimę’09/’10, zainspirowanej specjalnym szczepem sycylijskich winogron o tej samej nazwie. Są to moim zdaniem rzeczy absolutnie przepiękne. I wcale mnie to spostrzeżenie nie dziwi :-). Więcej do obejrzenia tutaj .

Każdy ciuch ma swój tył? A i owszem :-)

Źródło zdjęć: aniakuczynska.com, fot. Szymon Rogiński.

P.S. Ciąg dalszy nastąpi.

28

lis

Przedjesień?

Nie wiem, jak to się dzieje, ale zwykle kolekcje między sezonowe przechodzą niezauważone. A naprawdę warto im się przyjrzeć. Według mnie często są w pewnym sensie oderwane od trendów, za to z niezwykłą dbałością trzymają się charakterystycznych dla danego projektanta elementów. Ponadto w nawale oczywistości (typu szerokie ramiona czy botki do pół uda) miło jest znaleźć coś innego. I zaskakująco bardziej świeżego niż regularne kolekcje jesień/zima, wiosna/lato. Polecam kolekcję Marni Prefall 2009, która była do obejrzenia już w lutym tego roku i która skromnie przewijała się przez wiosenne edytoriale (np. z panną Chung w roli głównej), i w której oprócz uroczych ludzików (które można dostać nawet w formie breloczka) występują na przykład dresowe szaraki :-). Całość firmuje przedziwna animacja, która, podobnie jak wspominane przeze mnie kolekcje, jest inna niż wszystko.


marni prefall


7

lis

Akcent!

A gdyby tak zamiast czarnego, szarego czy granatowego wybrać różowy? Tak się ostatnio zastanawiałam nad swoim (i nie tylko swoim) uwielbieniem dla szaro-burych okryć wierzchnich w okresie jesienno-zimowym. Akurat w pewnym sklepie oglądałam zupełnie szalony płaszcz we wściekle różowym kolorze i myślałam: dlaczego z góry zakładam, że taki kolor płaszcza u mnie nie przejdzie? Następnego dnia dostałam zdjęcia zimowej kolekcji duetu projektantek Zemełka & Pirowska. A wśród projektów… różowe narzutki. Jak te róże genialnie wyglądają w połączeniu z „szaroburościami” właśnie! Dlaczego więc wciąż tak rzadko się na nie decydujemy? A może to tylko moje wrażenie? Co więcej, zdarza mi się narzekać, że na ulicach tak szaro, a sama wcale się nie wychylam z dużymi kolorowymi powierzchniami :-). Jak jest z Wami, drodzy Czytelnicy, w kwestii koloru okryć wierzchnich?

Źródło zdjęć: saltandpepper.pl

P.S. Banana nie musi odpowiadać ;-).

15

wrz

Skradzione pomysły

Dziś krótko. Nie mogę uwierzyć, że z mojej przepięknej wielgachnej dżinsowej koszuli postanowiłam swego czasu zrobić torbę oraz kilka patchworkowych poduszek… Po mniej więcej dziesięciu latach od tamtego wydarzenia trafiłam na takie zdjęcia i zapragnęłam mieć ją z powrotem. Wiadomo było, że nie dam rady zszyć jej z pociętych kawałków, więc, no cóż… zakup był po prostu konieczny :-). Muszę przyznać, że w przypadku Alexy kompletnie tracę głowę. Nie chcę zanudzać Czytelników tym bezustannym zachwytem, w końcu nie każdemu musi się ona podobać i absolutnie to rozumiem. Po prostu sposób, w jaki łączy ciuchy, jest mi niezwykle bliski i z dziką przyjemnością podkradam jej pomysły, mimo że raczej już nie wyrosną mi takie nogi :-). Można by teraz zacząć dyskusję o własnym, indywidualnym i niepowtarzalnym stylu, ale po co? ;-)
No, chyba że bardzo chcecie, drodzy Czytelnicy. Potraficie zachwycić się czyimś stylem tak bardzo, że bez wahania stosujecie go na sobie?

33

28

sie

Jesienna lista zakupów

Tym razem nieco bardziej rozbudowana, choć nie spodziewam się wykreślenia wszystkich punktów. A przynajmniej nie od razu. Nowy sezon czeka, a ja najbardziej czekam na… wyprzedaże* :-).

1. Militarna kurtka – mocno zdobiona. Od kilku sezonów nie za bardzo wiem, co zrobić z taką jedną w morskim kolorze. Doszło nawet do pomysłu zmiany srebrnych guzików na zwyczajne, na szczęście mi się nie chciało. Teraz czeka mnie poważna wyprawa do pasmanterii, a potem już tylko improwizacja. Inspiracji mnóstwo.


trend 3
2. Deformacja – upodobałam sobie asymetrię, a teraz chętnie jeszcze mocniej się zaplączę, nierówno pozapinam guziki, trochę podniszczę zwykłe bawełniane koszulki, udrapuję na nich szale w tym samym kolorze albo skuszę się na obuwie, które obuwia nie przypomina.


trend 6

3. Torba Chloe – ach, te marzenia… Pewien mój znajomy poradził, żebym założyła skarbonkę i zbierała na wymarzoną torbę, zamiast wciąż rozpamiętywać wizytę w Printemps i moment, kiedy trzymałam ją w swych objęciach. To wyzwanie, ale kto wie, może w końcu zainwestuję w porcelanową świnkę ;-).


trend2

4. Sznurowane botki – rok temu chciałam taką wersję, a teraz dosłownie odrobinę inną. Warunek? Muszą być wygodne i stabilne. Dlatego koturny są mile widziane. Kolor kompletnie nie na naszą polską „złotą” jesień, ale trudno. Rozsądek został pokonany.


trend 1



5. „Poważna” biżuteria – a przynajmniej taka, która na poważną wygląda. Gdybym policzyła, ile wydałam na różne, jak to niektórzy określają, „badziewia”, zapewne okazałoby się, że spokojnie by starczyło na jeden przepiękny naszyjnik Mawi. Taka biżuteria przemienia codzienny strój nie do poznania. Nosiłabym przekornie: do dżinsów i t-shirtów.


trend 4


Życzcie mi powodzenia! :-)

*Czy tylko mi się wydaje, czy ceny podskoczyły okropnie, a jakość towarów spadła tak samo drastycznie? Między innymi dlatego postanowiłam inwestować w lepsze marki. Jak będzie z realizacją postanowienia? He he… ;-)