Archiwa tagu: jesień/zima ’10/11

23

lis

Męskie/żeńskie

Odzież męska w mojej szafie. Kiedyś to były gigantyczne t-shirty i flanelowe koszule taty (ale był szpan, miałam koszulkę „Hard Rock Cafe” na początku lat dziewięćdziesiątych!), teraz cudnie miękkie wełniane swetry, białe koszule i kapelusze. Działy męskie w sklepach zwykle nie są zbytnio oblegane. I właśnie dlatego tak je lubię. Nie jest więc dziwne, że gdy dotarła do mnie wiadomość, że Ania Kuczyńska na obecną jesień zaprojektowała także ubrania męskie, nastawiłam czujnie uszy i oczy. Do tej pory męska kolekcja Ani zawierała po prostu bawełniane t-shirty (które zresztą fantastycznie sprawdzały się jako mini sukienki, wypróbowałam :)). Teraz asortyment poszerzył się o bluzy, spodnie, swetry, a nawet płaszcze. Gdy zobaczyłam te zdjęcia, polubiłam jesienną kolekcję jeszcze bardziej. Męskie, żeńskie, co za różnica? Teraz nie tylko panie podbierają ciuchy panom, ale też na odwrót!

Zdjęcia: aniakuczynska.com

15

paź

Jesienny las

Były zaokrąglone płatki wiosennych kwiatów, a teraz są szpiczaste brzegi jesiennych liści. Było turkusowe morze, a jest musztardowy las… Miękko, przytulnie i ciepło. Poznajecie? Oto jesień według Justyny Chrabelskiej. Ta projektantka to moim zdaniem fenomen w świecie polskiej mody, zwłaszcza w kwestii wyłapywania najświeższych trendów i jednoczesnego pozostawania w zgodzie z własnym stylem.
Bo mamy projektantów wiernych samym sobie, tworzących na płaszczyźnie istniejącej poza sezonowymi trendami (co bardzo cenię, choćby u Ani Kuczyńskiej czy Plastikowego). Mamy też, niestety, projektantów odtwórczych (ja nie wiem, może to przypadkowe podobieństwa, ale czasem aż smutno się robi – nazwisk nie podam).
A tu taka historia: wchodzę do sklepu na Koszykowej i widzę rzeczy, które mogłyby zagrać pierwsze skrzypce w niejednej sesji poświęconej modzie jesiennej (i naprawdę nie wiem, dlaczego nie grają). Znajdą się i fasony, i kolory przewodnie. To się nazywa wyczucie. Jest peleryna, jest rozkloszowana sukienka. Są ciemnoczerwone elementy i gotowana wełna. A całość, tradycyjnie, świetnie ze sobą współgra. I taka na przykład peleryna z kieszeniami (czy druga, z dopasowaną torebką – do obejrzenia na stronie) jest genialną alternatywą dla stu tysięcy identycznych peleryn dostępnych w sieciówkach. Nie dość, że piękna, mniej powtarzalna, to jeszcze polska (tak przy okazji, moda to chyba jedyna dziedzina, w której mam ochotę być patriotką). I przystępna cenowo (a przy tym, co ostatnio wyrabia się z cenami w sieciówkach, to naprawdę kusząca opcja). Same zalety. Jak tu się nie zakochać? :)

Zdjęcia: justynachrabelska.com

9

paź

Bez metki

Cóż to za przedziwny sklep, ten Muji :). Jak można porzucić wszelkie typowe sposoby promocji? Muji nigdzie się nie reklamuje. Ba, nawet nie ma metek! Jak już pisałam kiedyś, Muji to nie tylko meble czy wyposażenie biura. Szczerze mówiąc w mojej świadomości Muji to ubrania i koniec (choć nie odmówię sobie tego cudownego papieru do Origami, który pojawi się w kolekcji świątecznej na początku listopada).
Pierwsze wspomnienie jest już mgliste, bo sprzed kilkunastu lat. Koleżanka ze szkoły co jakiś czas jeździła do Japonii i przywoziła stamtąd cudownie proste ciuchy. Pytana o ich pochodzenie, odpowiadała, że kupiła je w „takim sklepie coś jak gospodarstwo domowe”. Wprawdzie nazwa „Muji” nigdy nie padła, ale gdy jakiś czas temu odkryłam ten sklep, od razu skojarzyłam jedno z drugim.
Proste, wręcz podstawowe, a jednocześnie mające „to coś”. Może smaczek tkwi w świetnej jakości materiałów? A może w zaspokajaniu najbardziej podstawowych odzieżowych potrzeb? Pamiętam, ile czasu spędziłam na poszukiwaniu zwykłej białej koszuli. Albo prostych czarnych spodni. Szarego wełnianego swetra w serek, granatowego płaszcza na zimę, t-shirta, któremu nie przekręcą się szwy po pierwszym praniu…
Ceny… Ceny są wyższe niż w sieciówkach, dyplomatycznie mówiąc. Można by się przyczepić, że skoro nie ma metki, to za co płacić? (to może tak nawiązując do niedawnego tekstu o torbie za paranoiczne 2000 $ ;)). Otóż za to, co mamy podane. Ani mniej, ani więcej. Ma być egipska bawełna? Jest. Ma być użytkowo i praktycznie? Jest. No dobrze, wiem, wiem, w Japonii te rzeczy są znacznie tańsze. Ale myślę, że cena wyrówna się, gdy doliczymy koszt biletu lotniczego :).
Poniżej fragment najnowszej jesienno zimowej kolekcji ubrań Muji. A, i co ważne, mamy już polski sklep internetowy. Na razie odzieżowy asortyment jest skromny, ale ma się to zmienić.



















Zdjęcia: Muji

(Na pierwszym zdjęciu sweter- moje marzenie, którego nie zrealizowałam kilka lat temu z niewiadomych powodów. Zapinany na guziki z przodu i z tyłu, zakupiony w dwóch kolorach otwiera szereg możliwości. Można nawet nosić pół swetra, jak ktoś sobie zażyczy.)

8

paź

Zima będzie biała

A z takimi ciuchami wcale niestraszna!
Oto nowa kolekcja Zemełki & Pirowskiej, na jesień i zimę właśnie. Z sezonu na sezon projektantki coraz bardziej mnie zachwycają. Już się wydaje, że jest idealnie, a tu proszę – kolejna miła niespodzianka. Tym razem mam oko na jedwabną asymetryczną sukienkę. Raczej ona imprezowa niż stricte zimowa, ale…
Ostatnio zadziwiają mnie cekiny. Jeszcze do niedawna zestawiałam je tylko ze słowem „nigdy!” (wykrzyknik obowiązkowy), tymczasem po propozycjach Isabel Marant lub poniższych właśnie (te kolory…) nabrałam na nie ochoty. Da się je nosić minimalistycznie! Czuję się tak, jakbym odkryła Amerykę :))).
A wracając do kolekcji, duma mnie rozpiera, że pojawiają się tak piękne rzeczy „made in Poland”!




Fot. Jacek Ura

Ubrania są dostępne w sklepie Zemełka & Pirowska, w Modmod.pl oraz Saltandpepper.pl.

3

paź

Jesienią ubierz laptopa

Laptopom też się należy, a co! Nawet jeśli same w sobie są niemodne (czyli wielkie, ciężkie i bez jabłka ;)), zasługują na ubranko zgodne z najświeższymi trendami. Szyte, a jakże, na miarę. Poniżej egzemplarze, które po cichu nazywam „Louis Vuitton”. Dlaczego? Większość z Was na pewno od razu skojarzy jedno z drugim. A dla tych, którzy nie czytują pism o modzie, kolaż poniżej, wyjaśniający chyba wszystko co trzeba (a dla tych, którym i on nic nie wyjaśnia, link do kolekcji.
W takim pokrowcu laptop może powędrować wprost do damskiej torebki (w przypadku mojego komputera jest to gigantyczna damska torebka :)). Między warstwą zewnętrzną a podszewką znajduje się miękka wyściółka, chroniąca przed obijaniem.
Teraz najważniejsze: kto i gdzie. Pokrowce wykonuje znana nam dobrze Metka by Traczka. W sprzedaży są dostępne gotowe sztuki, ale Traczka szyje także na zamówienie. Ja już mam swój egzemplarz. Z wierzchu wełniany (garniturowy w prążki), a w środku w kropeczki z kieszonką na usb. Sprawdziłam, polecam :).







tweed
Polyvore


18

wrz

Ostrożnie!

Przekrzykując się jeden przez drugi, magazyny o modzie ogłaszają wielki powrót kobiecości. Talia! Biust! Biodra! Wreszcie to, w co przeciętna kobieta wyposażona jest od wieków, stało się modne (bardziej zorientowani przywołują lata pięćdziesiąte, ale to raczej rzadkość). No paranoja… Ale trudno, niech im będzie. Kobiecość powraca jesienią 2010. Jednak to, co widzę na wybiegach czy sesjach zdjęciowych, jest kobiecością nieco przykurzoną. I trzeba naprawdę dużych starań, by nie wystylizować się na własną panią od historii sprzed dwudziestu lat (albo nawet czterdziestu. A, i nie mam nic przeciwko paniom od historii, ot, taki stereotyp – jeśli kogoś uraził, niech wie, że nie było to moim zamiarem!).
Wełniane swetry Prady noszone do ciężkich spódnic i dzianinowych opasek na głowę sprawdziły się na pokazie, owszem. Sprawdzają się nawet na zdjęciach, zwłaszcza przy nastrojowym bocznym świetle i odpowiednio dobranych wnętrzach (oraz tle muzycznym by Cooley & Davenport). Ale gdy jakiś miesiąc temu zobaczyłam wystawę Zary, oniemiałam. Takich ciuchów pozbywały się nasze mamy, udając potem, że nigdy ich nie miały. To potwornie smutny sort szaro-brązowych wełnianych spódnic, burych garsonek, sweterków z łatami na łokciach i za długich płaszczy.
Są osoby, które jakimś cudem umieją go zaadaptować tak, że wyglądają modnie. Ale ja na pewno do nich nie należę. Do tego wręcz stopnia, że chyba kiedyś się wybiorę do jakiegoś sklepu i zrobię sobie zdjęcie na dowód – specjalnie dla Was.
Do czego zmierzam? Mam wrażenie, że niektóre trendy bywają zwodnicze. I trzeba naprawdę delikatnie się z nimi obchodzić i nie brać zbyt dosłownie. Tak jak Kate Moss we wrześniowej sesji dla brytyjskiego Vogue’a top Prady zaadaptowała na mini sukienkę, tak i my pokombinujmy, zanim moda brutalnie sobie z nas zażartuje ;).



09/2010
Zdjęcia: polyvore.com