Archiwa tagu: jesień/zima ’13/14

15

maj

Sto procent Pjotra w Pjotrze

Jestem dumna. Napisałam o Pjotrze jako pierwsza, o czym przypomina mi przy każdej okazji. Jako jedna z pierwszych nosiłam też jego wielofunkcyjną bluzkę. To był mój hit roku 2011, eksploatowany aż to totalnego zużycia. Czekałam na więcej, ale nie spodziewałam się, że będzie to aż tyle. W międzyczasie Piotr Górski (bo tak się Pjotr nazywa naprawdę) wygrał pewien dość absurdalny jak dla mnie program pt. „Projektanci na start”. Z pewnością kojarzycie formułę, teraz coś równie żenującego leci co niedzielę bodajże w TVN. Na szczęście absurd minął wraz z ostatnim odcinkiem, a główna nagroda pozostała (i wcale absurdalna nie była). W pakiecie zawarty był pokaz w Alei Projektantów na Łódzkim Tygodniu Mody. Spore wyzwanie, ale Pjotr nie to, że podołał. On wziął je na klatę jak stuprocentowy zawodowiec. I przy tej okazji udowodnił, że zawodowcem po prostu jest.

Choć do tej pory sprzedawał dosłownie kilka modeli swoich projektów, dobrze wie, jak ten system działa. Bacznie obserwował i uczył się, co ujmuje klienta, a co kompletnie go nie przekonuje. Stworzył własną estetykę, rozpoznawalną na pierwszy rzut oka (nawet po wyjęciu poniższych ubrań z kontekstu samego Pjotra, uzyskanego poprzez nawiązanie do jego charakterystycznego wyglądu – czyli prościej ujmując, pozbyciu się blond peruk i obcisłych czarnych czapek). Owszem, nie wymyślił jej od podstaw, raczej skompletował szereg mniej lub bardziej dosłownych inspiracji, lecz w sposób, którego nie da się pomylić z żadnym innym.

Sprawdził na sobie, teraz wypuszcza w świat. Szereg flanelowych koszul oraz ich pochodnych, skórzane spodnie i kurtki (wykonane ze sztucznej skóry, ale zaskakująco miękkiej i bez chemicznego zapachu) w motocyklowym klimacie. Sporo warstw, podkreślone nogi i lekko zabałaganiony, grunge’owy klimat. Oraz praktyczne rozwiązania niewidoczne na pierwszy rzut oka (kieszenie, zapięcia, schowki – polecam przy okazji zajrzeć do worków – można tam sobie zorganizować przestrzeń lepiej niż w niejednej torbie!). Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości o co chodzi, całość ugruntowują niezatapialne „martensy”. Myślę, że organizatorzy powinni zaklepać miejsce dla Pjotra podczas kolejnej edycji. Choćby po to, by sprawdzić, ile Pjotra w Pjotrze będzie następnym razem.

P.S. Cały pokaz możecie obejrzeć tutaj.

ls_20140509_3557.jpg

ls_20140509_3599.jpg

ls_20140509_3606.jpg

ls_20140509_3627.jpg

ls_20140509_3635.jpg

ls_20140509_3647.jpg

ls_20140509_3657.jpg

ls_20140509_3670.jpg

ls_20140509_3682.jpg

 

ls_20140509_3713.jpg

Fot. Łukasz Szeląg

17

lut

Takie normalne

„Piękny ten płaszcz” – powiedział mój mąż, gdy zobaczył mnie w budrysówce Borko. „A co ci się w nim podoba?” – zapytałam z ciekawością, bo zdanie szczęśliwego człowieka nie raz otwierało mi oczy na całkiem nowe horyzonty. „Jest taki normalny” – odparł. „Nie ma nic krzywego ani dziwnego”. Wow. Choć może to brzmieć niezbyt dobrze, jestem przekonana, że dla twórczyni marki będzie to komplement. Nic krzywego, nic dziwnego. Choć i krzywe, i dziwne bardzo lubię, potrafię docenić te nieskomplikowane. Zwłaszcza że potrafią ułatwić życie, a to zawsze się przydaje.

O marce Borko już tu pisałam kilka razy i jeśli utrzyma się w tej idei, będę pisać znów. Bo oto mamy szereg pozornie zwyczajnych rzeczy, które świetnie ze sobą współgrają. Ba, współgrają także z elementami poprzednich kolekcji, a co najlepsze, nie wychodzą z mody. Być może dlatego, że zajmują to trudne, lecz pożądane miejsce w niszy projektów uniwersalnych.

Dzienne i wieczorowe, ale zawsze wygodne. Uszyte z polskich dzianin, raczej ostrożne kolorystycznie, ale wyposażone w detale, które już na pierwszy rzut oka odróżniają je od produktów masowych. Świetnie skrojone, mające na uwadze sinusoidalną linię kobiecej sylwetki. Teoretycznie to kolekcja jesienno zimowa. Ale ja już wiem, że sezon u Borko nie ma większego znaczenia. To raczej umowna klamra spinająca daną kolekcję w całość niż obowiązek. Taka wolność to przyjemność stuprocentowa.

borko (9)

borko

borko (2)

borko (3)

borko (4)

borko (5)

borko (6)

borko (7)

borko (8)

Zdjęcia: Borko

28

sty

W Polsce dobrych butów nie kupisz?

I znów muszę się odwołać do wspomnień. Tym razem niedalekich, bo z początku istnienia tego bloga. Czy pamiętacie, gdzie kupowaliście swoje buty w poprzedniej dekadzie? I czy naprawdę Wam się podobały, czy raczej stanowiły wybór najmniejszego zła? Czy jeśli sobie coś wymarzyliście, było to osiągalne, czy raczej wzdychaliście do zdjęć w magazynach i internecie z poczuciem niespełnienia?

W owym czasie większość swoich marzeń spełniałam za granicą. I nie to, że non stop podróżowałam i na wszystko było mnie stać. Tak się składało, że co jakiś czas gdzieś mnie niosło, składało się też, że głównie w momentach wyprzedaży. W ten sposób moja kolekcja butów wzbogaciła się m.in. o przecenione o połowę Adidasy zaprojektowane przez Yamamoto (jeszcze zanim ruszyła marka Y3, a Harel nie było nawet w planach) czy skórzane kozaki w karmelowym kolorze, po które chciały mi się włamywać do domu czytelniczki Lookbooka (tego mojego szafiarskiego bloga, o którym ostatnio zbyt często tu wspominam…).

Obecnie rzecz ruszyła w drugą stronę. Bez większych problemów kupimy w Polsce obuwie dowolnej znanej marki. I spełnimy każde marzenie, bez narzekania, że po dobre buty to tylko do Włoch. Chcemy karmelowy? Zero problemu (mam tak dość tego koloru, że te moje ukochane kozaki poszły w odstawkę – ale wyciągnę je za parę lat i wciąż będą jak nowe). Botki motocyklowe, sztyblety, sandały a’la Carrie Bradshaw (pamiętacie, szafiarki pierwszej generacji?).

Ja jednak wciąż odnajduję przyjemność w poszukiwaniu modeli niszowych, bo wciąż pewna część mnie lubi mieć coś, czego nie mają inni (lub coś, co niekoniecznie modne i popularne). Dlatego takie miejsca w sieci, jak trzy sklepy, które za chwilę opiszę, odwiedzam z dreszczykiem ekscytacji. A nuż trafi się kolejny skarb do kolekcji? Kupowanie butów przez internet? Da się, naprawdę. Raz w życiu zdarzyła się sytuacja, że nie trafiłam z rozmiarem. I tylko dlatego, że rozmiarówka okazała się nietypowa. Warto pytać, prosić o dokładne wymiary – sklepy poniższe są na tyle kameralne, że nasze wiadomości na pewno nie zaginą w czeluściach skrzynek mailowych właścicieli. Jeśli stanie się inaczej, możecie krzyczeć na mnie, że pokładałam w nich zbyt wielkie nadzieje.

Kropka Shoes – przyznam się od razu, że nie miałam pojęcia o ani jednej marce z asortymentu. F-Troupe, New Kid, Dolfie, Swap czy Charles Philip nie mówiły mi nic a nic. Aż nagle je ujrzałam i teraz mówią chórem: „Kup mnie!”. Pomysłodawczyni tego miejsca tłumaczy: „Założenie jest proste, sprowadzamy buty nieznanych w Polsce marek, które mają już wiernych fanów wśród naszych sąsiadów, tych ze wschodu i zachodu, północy i południa. I kropka.”. Powinna jeszcze dodać, że budzi tym samym węże w kieszeniach.

kropka (5)

kropka

kropka (2)

kropka (3)

kropka (4)

Pan Pablo to taki facet, który o butach opowie Wam wszystko. Znajdzie buty wegańskie, zachęci do współpracy artystów (jak choćby przy inicjatywie Mai Project), a poza tym jest właścicielem psa marki Jack Russell Terrier (kolor lakieru biały, niewielki prześwit, rozwija niezwykłe prędkości) – a to bardzo prosta droga, by zdobyć moją sympatię. „PanPablo sprawdza materiał, z jakiego wykonano model buta, dotyka, oceniając jego fakturę.  Upewnia się czy jakość rodzaj klejenia, bądź szycia nie zawodzi naszych oczekiwań. Próbie podlega nawet jakość bawełny, z której wykonano sznurowadła”. Tak, nawet się domyślam, czyje ząbki te sznurowadła sprawdzają, he he.

keep company

922

953

karhu

All about shoes już u mnie gościło. A ja chętnie goszczę w All about shoes. Wolę nie liczyć, na ile par butów już się tam skusiłam. A wszystko przez to, że właścicielka ma gust niebezpiecznie zbliżony do mojego. Nawet kolory i desenie lubimy te same (granat i paski – jesteśmy taaaakie przewidywalne). No i wyszukuje prawdziwe perełki. Pierwotnie we Włoszech, aktualnie m.in. w Holandii (marka Lazamani produkuje chyba najpiękniejsze botki motocyklowe na świecie – i w dodatku całkiem lekkie, jak na ten typ). Asortyment konsekwentnie poszerza o torebki i biżuterię, a stacjonarnie także ubrania (butik „w realu” mieści się na warszawskiej Saskiej Kępie przy ul. Walecznych 19). Aktualnie warto wpaść po torby Piotra Czachora oraz La Boba Studio oraz ubrania Borko i Risk. Ale miało być o butach, a ja tu jak zwykle z dygresjami.

bef2f263386525aa949ba430c72f431c

76a806292e96e8d28603d31ddd19f017

92e218f0250dfe1669761c764e817549

71671b17ee0fe60b6c2f61767ac3a9f9

a6e7d8b2199e282782728590414ad6a3

Podsumowując, stwierdzenie, jakoby w Polsce fajnych butów nie było, straciło rację bytu (najpierw napisałam „rację butu” – kusiło nawet, żeby zostawić). Na szczęście. Takie miejsca, jak tu wspomniane, nawet jeśli tylko wirtualne, z powodzeniem przyczyniają się do wzrostu naszej obuwniczej świadomości, a także obuwniczych pragnień. Czy to dobrze? Ja nie narzekam.

9

sty

Kiss kiss!

Niech będzie szaro, niech będzie obszernie. Choćby i dziesiąty sezon. Monika Szczuka i Natasza Dziewit potrafią mnie do swoich dzieł przekonać. Jak? Ano na przykład tak, że same w nich chodzą. Co więcej, wyglądają niezmiennie fantastycznie. Trzymają się czegoś, co lubią, choć być może za chwilę zostanie to szumnie okrzyknięte jako passe i wykreślone z list przedmiotów obowiązkowych w szafie. Kiss the frog urzeka prostotą, ciepłem i przytulnością (nieprzypadkowo jeden z projektów ma nazwę „o’tul u’tul”, czyż nie?).

Coraz więcej u pań celowego podniszczania materiałów. Surowe brzegi to już standard. Teraz pojawiły się dziurki, poszarpane nitki i przecięcia. Jakby miały na celu udowodnić, że te ciuchy wcale nie są nowe, lecz wysłużone i ukochane od lat. Czasem te rozwiązania lubię, czasem nie – zależy od kontekstu. Sama posiadam w szafie parę takich ukochanych rzeczy, które strzępią się i drą, a zupełnie mi to nie przeszkadza. Jeśli jednak mam taką rzecz kupić, muszę mieć pewność, że posłuży mi dłużej niż do pierwszego prania. W tym wypadku nie ma wątpliwości. Gatunek materiałów jest bardzo dobry. Zresztą projektantki dbają o to od samego początku istnienia marki.

Jedyne, do czego można by się przyczepić, to ceny. Domyślam się, dlaczego takie, a nie inne. Projektantki muszą jednak mieć na uwadze dociekliwe pytania ewentualnych klientów, którzy gotowi są odejść do tańszej konkurencji. I nie będą zwracać uwagi ani na to, kto był pierwszy (uwierzcie mi na słowo – brutalne, lecz prawdziwe), ani na istotne różnice w jakości. Cóż… Na szczęście nie wszyscy.

kiss the frog 2013 (10)

kiss the frog 2013 (8)

kiss the frog 2013 (9)

kiss the frog 2013

Kiss the frog

kiss the frog 2013 (7)

kiss the frog 2013 (2)

Kiss the frog

kiss the frog 2013 (3)

kiss the frog 2013 (5)

kiss the frog 2013 (4)

Kiss the frog

kiss the frog 2013 (6)

Fot. Marta Pruska
Modelka: Liubov Gorobiuk

3

sty

Celapiu

Kiedy ja tu pisałam o Foksach? Sto lat temu! No dobrze, może nie sto, ale w czasach, gdy „blogerka modowa” nie było pojęciem pejoratywnym. Ba, brzmiało tak abstrakcyjnie, że trudno się było opowiedzieć po jakiejkolwiek stronie. Dobrze więc wiedzieć, że Foksy wciąż mają się dobrze, rosną w siłę i jest ich coraz więcej. Oprócz nich wyrosło całe stado dzianinowych cudowności. Od czapek z uroczymi porożami po wielofunkcyjne swetry. A po drodze nauszniki a’la księżniczka Leia z „Gwiezdnych Wojen” albo misternie wyplatane kominy we wszystkich kolorach tęczy.

W Celapiu ciągle coś się dzieje. Na sezon zimowy zostały przygotowane elementy inspirowane (na szczęście dość luźno) zbroją rycerską. Misiurka, kolczuga, czapka na cześć Joanny D’Arc – zachowują stalowe odcienie, ale od oryginałów różnią się ciężarem i miękkością. Dla znudzonych klasyczną szarością dostępnych jest kilkanaście innych kolorów – od fuksji po musztardę – wystarczy podać numer koloru w zamówieniu (spokojnie, czarny też się znajdzie).

Jestem pod nieustającym wrażeniem pomysłowości Celiny Dębowskiej (twórczyni marki). Trudno uwierzyć, ale w przyszłym roku Celapiu skończy dziesięć lat! Trzymam kciuki za kolejną dekadę. Zwłaszcza że w naszym kraju rękodzieło wciąż jest postrzegane raczej w kategoriach fanaberii niż biznesu. Niesłusznie. Ale to temat na inną okazję.

celapiu (7)

celapiu (3)

celapiu (4)

celapiu (5)

celapiu (6)

celapiu (8)

celapiu (9)

celapiu2

celapiu3

Fot: Jo Gorlach
Stylizacja: Dorota Magdziarz
Makijaż: Aga Kuźma
Modelka: Martyna Szopa

16

lis

Raw Romantic

Jeśli miałabym wskazać najbardziej pozytywną polską markę, bez wahania padłoby na Kombokolor. Jesienna kolekcja tylko mnie utwierdziła w przekonaniu. Raw Romantic to mieszanka wybuchowa. Krzykliwe połączenia kolorów, radosne i surrealistyczne grafiki, niekrępujące fasony. O ile jeszcze do tej pory gdzieś tam czaiła się zachowawczość (albo może raczej ostrożność), aktualnie wszelkie wątpliwości zostały rozwiane.

Pamiętam, gdy podczas nieoficjalnego otwarcia butiku Młodzi Polscy Projektanci, rozmawiałam przez chwilę z twórczynią Kombokolor, Izabelą Jankowską. Tak się złożyło, że miałam na sobie sukienkę jej projektu. Po kolei opisywała mi każdą grafikę. Oczywiście wszystkie stworzyła sama na przestrzeni wielu lat. Historia niektórych sięga przedszkola, inne zostały przez przypadek odnalezione w pamiątkach z podstawówki, jeszcze inne stworzone dla aktualnych potrzeb. Odpowiednio zabarwione i przeniesione na tkaninę metodą sitodruku na nowo odżywają i wnoszą sporo radości do życia noszących. Trzynastka przestaje być pechowa, jaskółka wcale nie zwiastuje deszczu, a wilk nie taki straszny, jak go malują.

Trochę tu dziecięcej naiwności, nawet całkiem poważne deklaracje („one day lover” na przykład) złożone są z liter jakby powycinanych z kolorowego papieru przez mało wprawne rączki. Trochę zmysłowości – gigantyczne usta całe w czerwieni, ale za to nadrukowane na sukience, która nawet gdyby bardzo chciała, nie podkreśli ani odrobiny kobiecych kształtów. Na szczęście nie musi. To kolejne rzeczy, które mam ochotę tu pokazywać. Tym bardziej, im mniej słońca za oknem. Jeśli mamy sobie osładzać najkrótsze dni w roku, Kombokolor zdecydowanie się do tego nadaje.

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (2)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (3)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (4)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (5)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (6)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (7)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (8)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (9)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (10)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (11)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (12)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC (13)

KOMBOKOLOR RAW ROMANTIC

Zdjęcia Michal Polak Photography
Stylizacja Michał Polak i Jakub Pieczarkowski
Make up PATRYCJA SKÓRZAK
Set design MARLA NOWAKÓWNA
Modelka OLGA/ moda forte
Retusz JANEK KWIATKOWSKI