Archiwa tagu: jesień/zima ’16/17

14

Lut

In the middle of Nowhere

Jak ona pięknie potrafi opowiadać historię. Zaczynając niepozornie, od jednego, góra dwóch wątków, rozwijając je i dodając zdarzenia poboczne, prowadząc temat konsekwentnie, nie narażając na nudę w ani jednym momencie. Gdy już oswoi z nowością, sięga do przeszłości, wydobywając tylko to, co najistotniejsze, żeby się w opowieści nie pogubić. „In the middle of Nowhere” to rzecz o zimowej podróży niekoniecznie po ośnieżonych szczytach, przewrotnie sfotografowana na tle pogodnego nieba i granatowego morza. Berenika Czarnota umiejętnie powraca do swoich najlepszych pomysłów, nadając im raz po raz nieco inny ton i dyskretnie odmieniony kształt.

Berenika Czarnota AW1617 (19)

Czytaj dalej

31

Sty

Rodeo Glamour

Fajna sprawa, gdy twoje pokolenie dochodzi do głosu. Nagle wszelkie odniesienia czy inspiracje stają się jasne i wyraźne, a szeroko pojęta sztuka daje maksimum przyjemności. Powracają bohaterowie z dzieciństwa czy wczesnej młodości, rzadziej towarzyszy im obciach, a częściej cudowna nostalgia. Odczuwam to przede wszystkim w aspekcie filmów (charakterystyczne dla lat osiemdziesiątych lekkość i humor, które powróciły w najnowszych częściach „Gwiezdnych Wojen”, „Terminatora” czy „Jamesa Bonda”), seriali („Stranger Things” – majstersztyk, od historii, poprzez muzykę aż do kostiumów i wystroju wnętrz), ale też coraz częściej mody. Estetyka tak opatrzona i często nielubiana przez naszych rodziców, nas – w głębi serca wciąż dzieciaki – fascynuje i przyciąga jak magnes. Miejsca magiczne, wymyślone lub prawdziwe, świat z kolorowych telewizorów, poznawany dzięki pierwszym antenom satelitarnym, odtwarzaczom video i wypożyczalniom kaset. Pachnące zagranicą Pewexy. A prawdziwi szczęściarze załapali się jeszcze na pierwszą muzyczną telewizję, jaką była dawno dawno temu MTV oraz VJ’ów, którzy według mnie odgrywali w owym czasie role zwane obecnie „influencerami”. Ich fryzury, stroje czy sposób bycia naśladowane były przez rzesze swoistych wyznawców, skupionych przed telewizorami, zanim nastała era Internetu. Nie wspominając o samych gwiazdach, których styl motywował nie tyle do zakupów, co do budzenia własnej kreatywności i szperania po wszelkich domowych szafach w poszukiwaniu ubrań godnych drugiego, wspanialszego życia, ulepszonego przez igłę, nitkę i co tam się jeszcze nawinęło. Z owych czasów wyrasta Krzysztof Stróżyna. Gdy wystartował z marką KREIST, było jasne, że garściami będzie czerpał z przeszłości – argument stanowił choćby denim, tak rzadko dotykany przez polskich projektantów (a szkoda), ukształtowany po amerykańsku, wyrazisty i obsadzony w roli głównej. Sezony mijają, a on wciąż rządzi. „Rodeo Glamour” na wiosnę i lato 2017 to wszystko co najlepsze z czasów, które minęły, ale też wyraźna nuta współczesnej pop-kultury.

KREIST_SS17_26

Czytaj dalej

25

Sty

Absolwentki

Kto choć raz nie przeżył takiego zawieszenia? Już nie pod kloszem, ale jeszcze nie w szponach prawdziwego życia. Krótki to zwykle moment i doceniany dopiero z dalekiego dystansu. Ale już po latach wspominany z uśmiechem. „Absolwentki” są opowieścią właśnie o tej chwili, gdy ważne decyzje już się zbliżają, ale można jeszcze je odsunąć. Zupełnie jak poranne wstawanie i przestawianie budzika na magiczne „za pięć minut”. Gdy wydaje się, że Gosia Sobiczewska osiągnęła szczyt, ona zaskakuje i wspina się jeszcze wyżej. Sesje wizerunkowe przygotowywane z zespołem najlepszych w branży, doceniane i nagradzane jedna po drugiej, też są coraz lepsze. Ta ostatnia wręcz odejmuje mowę – być może dlatego tak długo się zbierałam do jej opisania. Znajoma choćby z „Move” na wiosnę i lato 2015 bliźniacza więź ostatecznie porzuca statyczny chłód na rzecz tajemniczej zmysłowości. Zmiękczają się linie i wzory, pracuje dzianina, dopasowując się do dynamiki ciała. I wzory: nieregularne żakardy i autorskie nadruki jakby namazane długopisem – oto ESTby ES. w szczytowej formie.

ESTby ES. - AW1617. 3

Czytaj dalej

17

Sty

Zaquad

Zaczęło się w 2014 roku. A może o wiele wcześniej? W przypadku Zaquadu nazwa opowiada wszystko. Anna Banaczek, założycielka marki, całe dzieciństwo spędziła w atmosferze tworzenia. Jej mama prowadziła… zakład produkcji i konstrukcji odzieży. Krojenie materiałów, szycie ich na maszynie czy wykańczanie to była codzienność. W dorosłym życiu Anna postanowiła nawiązać do tradycji polskich pracowni krawieckich, dzięki którym przecież nawet w czasach, gdy dostęp do dóbr odzieżowych był ograniczony, kobiety mogły realizować swoje najmodniejsze marzenia.

ZAQUAD

Czytaj dalej

16

Sty

Polly & more…

Polly odmawia bycia dłużej dzieckiem, dzielnie przenosi się na Saską Kępę i otwiera butik w doborowym towarzystwie. Choć nazwa może brzmieć obco, Polly to nowe wcielenie polskiej marki Pola & Frank. No dobrze, nie takie nowe, bo już pewien czas pod tą nazwą funkcjonuje. Ale u Harel w nowej odsłonie pojawia się po raz pierwszy. Sporo tu zmian, przede wszystkim zdecydowanie więcej „dorosłych” ubrań i całkiem inna komunikacja, czego dowodem są m.in. zmysłowe zdjęcia autorstwa Aleksandry Voy z cudowną Aną Zalewską w roli głównej. Kolekcja jesienno zimowa stanowi swoisty pomost między tym, co było, a tym, co nadejdzie. Bo charakterystyczne autorskie nadruki jak najbardziej zostają, podobnie z komfortem, który bez względu na grupę docelową zawsze będzie ważny. Tu i ówdzie jednak zwiastuny metamorfozy są jasne i wyraźne. Bliżej ciała, krócej, odważniej. W nowym kontekście pomagają się odnaleźć zaprzyjaźnione marki. W warszawskim sklepie znajdziemy zarówno piękną bieliznę, naturalne kosmetyki czy niebanalne dodatki do domu.

Polly and more

Czytaj dalej

4

Sty

ANATOMIZING

Tym razem Wearso Organic zadaje pytania, nie oczekując konkretnej odpowiedzi. W roli głównej ciało i jego budowa, a w opozycji konstrukcja ubrania. Jak mają się do siebie? W jaki sposób jedno wpływa na drugie i gdzie jedno się zaczyna, a drugie kończy? Na ile ubranie przejmuje nasze cechy, na ile je podkreśla, a na ile ukrywa? Cielesność i fizyczność tak bliska przecież nurtowi, z którego marka wyrasta, czyli świadomej mody. Bo jedno to warunki, w jakich powstają konkretne surowce czy potem ubrania, a drugie – wpływ zarówno tego, co nosi w sobie przędza, jak i energii, która kryje się w danej rzeczy. Z chemią jest łatwiej – sporo da się udowodnić, zresztą bezpośrednie oddziaływanie materiału na skórę, a co za tym idzie, nasze wnętrze, jest już od dawna zbadane. I to jest fizyczność naszego ubrania, konkretny skład, nici, barwniki itd. A co z emocjami? Choć sama należę do osób racjonalnych, od dawna jestem przekonana, że coś musi być na rzeczy. Dlatego czasem tak trudno mi się rozstać z ciuchem, którego nie noszę od lat: bo na przykład miałam go na super randce albo zdałam w nim ważny egzamin. Z kolei z innymi ubraniami rozstaję się bez żalu, a wręcz z ulgą – bo towarzyszyły mi w momentach, których nie chcę pamiętać. Miałam nawet taki czas w życiu, gdy pozbyłam się prawie całej szafy. Finansowo – porażka. Ale duchowo – istne katharsis! ANATOMIZING opowiada różne historie ze wspólnym wątkiem. Słów niewiele, meritum przekazują zdjęcia. Najwyraźniej to działa, skoro uruchomiło we mnie tyle wrażeń.

wearso-anatomizing-21

Czytaj dalej