Archiwa tagu: jesień/zima ’18/19

2

Sie

Fenomen Butrym

Jak ona to robi? Wciąż wpada na pomysły, które przecież mógłby mieć bez problemu ktokolwiek inny. Sięga do przeszłości, jak wielu innych projektantów, ale to, co wybiera, by wyciągnąć na światło dzienne w połączeniu z intuicją spraw nowoczesnych, przynosi jej same sukcesy. Nominowana do tegorocznej nagrody LVHM, jednej z najbardziej prestiżowych i ważnych w branży mody, kolekcja za kolekcją udowadnia, że nigdy nie spocznie na laurach. Mogłaby – wzorem tych, których z szacunku dla ciszy nie wymienię – hurtowo produkować swoje bestsellery i bardzo dobrze sobie z tego żyć. Ale nie, ona wciąż ma głowę pełną pomysłów i wciąż serwuje wariacje na znane tematy. Satysfakcji jest z tego tyle samo, co z odkrywania nieskończonych opcji dwudziestego czwartego kaprysu Paganiniego, umieszczanego przez kolejnych kompozytorów w swoich dziełach. Albo – bardziej popularnie – w odkrywaniu oryginałów sampli u Beyonce czy Rihanny.  Oryginał bywa fenomenalny, ale czasem nudny. I docenia się go dopiero w nowej odsłonie.

Czytaj dalej

18

Lut

Maciej Zień. Under Pressure. Jesień/zima 2018

Czy siadając w piątkowy wieczór przed dużym ekranem spodziewałam się takiej dawki przemocy? Ba, przemocy jakiejkolwiek? Siedzimy sobie ze znajomymi na widowni zaaranżowanego na potrzeby pokazu kina, gasną światła i zaczyna się przykra niespodzianka. Pojawia się BMW (zapewne leciwa „trójka, choć głowy nie dam), wysiadają zeń panowie, których parę lat temu określilibyśmy mianem „dresiarzy”. Miny mają groźne, jacyś tacy nakręceni i nieprzyjemni. Po długiej wymianie spojrzeń otwierają bagażnik i wyciągają z niego brutalnie skrępowaną Katarzynę Warnke. Kobieta ma zaklejone usta, a na sobie – a jakże – skąpą sukienkę na ramiączkach. Jest przerażona. Zaczyna się zabawa ofiarą, nie przebierając w słowach, po prostu ohydna. Przerzucanie jej z rąk do rąk, obściskiwanie, w końcu zerwanie ubrania. Pojawiają się elementy choreografii w ułamku procenta przypominające taniec. Nabieram powietrze, bo może zaraz przyjdzie rozwiązanie i choć trochę usprawiedliwi to, co zaserwował nam projektant po niemal dwóch godzinach oczekiwania, więc będę mogła odetchnąć z ulgą. Wszyscy zaczną tańczyć, jak w tym wywrotowym filmie von Triera z Bjork. Ale nie. Nic z tego. Warnke udaje się uciec. Panowie jeszcze chwilę ją gonią, po czym zawracają, jakby czegoś się przestraszyli. Zaczyna się pokaz. O co chodziło? Do tej pory nie mam pojęcia. Najdziwniejsze jest to, że krótki metraż poprzedził całkiem ciekawą, choć, jak na Macieja Zienia, spokojną i wyważoną kolekcję. Zaszkodził jej na tyle, że dopiero oglądając zdjęcia następnego dnia, byłam w stanie stwierdzić, że była absolutnie w porządku.

1_MACIEJ_ZIEN-160218_lowres_fotFilipOkopny-FashionImages

Czytaj dalej