Archiwa tagu: kosmetycznie

5

gru

Nie jedzcie jabłek!

Stosujcie je zewnętrznie. Aż by się chciało postawić uśmiechniętą emotikonę, ale będę twarda. Co się wydarzyło? Otóż marka Phenome wyprzedziła trendy i jeszcze przed wprowadzeniem przez Rosję embargo na polskie jabłka, postanowiła wykorzystać je jako główny składnik nowej serii kosmetyków. A że prace nad każdym z nich trwają znacznie dłużej niż kilka tygodni, wstrzeliła się w ogólną już tendencję promowania tego owocu. I bardzo dobrze. Metoda zastosowania odbiega znacznie od tej pierwotnej, bo w wypadku Phenome jabłek nie jemy (choć mikstury pachną smakowicie), tylko się nimi smarujemy i młodniejemy w oczach.

Linia o nazwie „Daily miracles” ma za zadanie rozświetlić, odświeżyć i wygładzić cerę. Składa się z siedmiu różnych kosmetyków na różne potrzeby: od nawilżającego serum po punktowy krem na przebarwienia. Walka ze zmęczeniem czy szarością zaczyna się od pierwszego kontaktu – wystarczy powąchać krem czy tonik, żeby natychmiast poczuć się lepiej. Podstawowe składniki to ekologiczny ekstrakt z jabłka, wyciąg z miłorzębu oraz wyciąg z aceroli (ciekawostka: to naturalny filtr UV). Tradycyjnie w składzie produktów nie znajdziemy żadnych szkodliwych ingrediencji, dokładna lista niepożądanych gości widnieje na każdym opakowaniu.
A teraz coś z zupełnie innej beczki…

jablko phenome

W związku z ciemnym i ponurym grudniem mam dla Was niespodziankę. Szybki konkurs pobudzający nieco kreatywność, a do wygrania aż trzy nagrody ufundowane przez Phenome (dokładnie opisane w regulaminie). Wystarczy w kilku zdaniach (maksimum 800 znaków) opisać swój ulubiony kosmetyk wszech czasów (niekoniecznie wspomnianej tu marki). Forma dowolna, choć podpowiem, że im bardziej zaskakująco i zabawnie, tym lepiej. Na odpowiedzi czekam pod adresem konkurs.harelblog@gmail.com. W tytule należy wpisać „Konkurs grudniowy”. Czas start! Kończymy w poniedziałek 8 grudnia o północy.

konkurs grudzien

Krótki regulamin konkursu:
1. Organizatorami konkursu są blog „O modzie subiektywnie” oraz marka Phenome.
2. Do konkursu mogą przystąpić tylko osoby pełnoletnie i zamieszkałe na terytorium Polski.
3. Przyznane zostaną trzy nagrody w postaci zestawów kosmetyków Phenome.
Pierwsza: maslo Warming (mandarynkowe) 200ml + scrub do rak (cukrowy) In a minute 150ml;
Druga: migdalowy olejek do kapieli Relaxing 200ml + krem do rak (cukrowy) Anti Aging 50ml;
Trzecia: cukrowy peeling do ciala Nourishing 200ml
4. Konkurs trwa od 5 do 8 grudnia. Decyduje godzina zgłoszenia (nie późniejsza niż 23.59 w poniedziałek).
5. Nagrody nie można wymienić na pieniądze, nie należy jej także spożywać ani stosować niezgodnie z przeznaczeniem.
6. Zwycięzców wyłoni jednoosobowe super jury w postaci autorki tegoż bloga.
7. Prace konkursowe powinny być autorskie i nie mogą zawierać słów niecenzuralnych (chyba że wykropkowane).

Uwaga uwaga! Podaję zwycięzców konkursu!
Miejsce pierwsze: Ewa Borysewicz
Miejsce drugie: Weronika Szelenbaum
Miejsce trzecie: Stanisław Giermek
Wszystkim serdecznie dziękuję za udział. Wszystkie Wasze odpowiedzi były fantastyczne i żałuję, że miałam tylko trzy nagrody.

14

sie

Silhouette Dream

Zanim zacznę. Cudów nie ma. Dziękuję. Teraz mogę przejść do pisania.

Lubimy się z marką Phenome bardzo, więc gdy pojawia się coś nowego w asortymencie, z przyjemnością daję o tym znać (tak, tak, z równą przyjemnością to wypróbowuję). Już od jakiegoś czasu chodziły wieści, że szykuje się nowość. A to nie jest takie częste w przypadku tej marki, co zresztą tylko lepiej o niej świadczy. Linia produktów powstała w odpowiedzi na potrzeby rynku, w tym przypadku niekończące się szeregi kobiet walczących o lepszą sylwetkę i gładszą skórę. Już orientujecie się, skąd pierwsze zdania tekstu? Właśnie. Jeśli ktoś kiedykolwiek wymyśli kosmetyk, który odchudza i likwiduje cellulit sam z siebie, automatycznie otrzyma i pokojową nagrodę Nobla, i sporą działkę na księżycu (albo chociaż prywatną wyspę). Nie mam zamiaru przestawiać Wam tu teraz szeregu sposobów na zdrowy i aktywny tryb życia, ale jedno jest pewne. Bez tego ani rusz (zwłaszcza po trzydziestce, możecie zaufać autorce bloga).

Silhouette Dream nie zmieni nas w Gisele Bündchen, ale z pewnością wspomoże w drodze do celu. Podejrzewam nawet, w jaki sposób działa. Te trzy specyfiki są tak przyjemne dla zmysłów (zapach, kolor, faktura), że człowiek sam będzie chciał je stosować regularnie. W skrócie: peeling oczyszcza, balsam nawilża, a serum napina. Proste i logiczne. Wrażenie robią zawarte w nich składniki. Wybrałam te najbardziej apetyczne, dokładny opis znajdziecie na stronie. Wyciąg z zielonej herbaty, ekstrakt z granatu i papai, olej migdałowy, arganowy i macadamia, pestki oliwki, drobinki ryżu, masło migdałowe. Zamiast jeść, stosujemy na ciało. I dobrze na tym wychodzimy. Tą najbardziej magiczną ingrediencją jest pieprz brazylijski. Ma on przyśpieszać i intensyfikować proces rozkładu tkanki tłuszczowej. Jeśli przed zastosowaniem kosmetyków wsiądziemy na rower albo pobiegamy z psem, z pewnością mu pomożemy w działaniu.

A teraz dobra wiadomość. Jeśli macie ochotę wypróbować działanie nowej linii Phenome albo po prostu kupić sobie coś miłego, od dziś do niedzieli włącznie w sklepie internetowym na hasło „harel” obowiązuje dwadzieścia procent zniżki. Na wszystko!

phenome harel

5

maj

Phenome

Człowiek chodzi po tym swoim kawałku planety, pewien, że wie sporo, aż tu nagle się okazuje, że od dłuższego czasu mija miejsce fenomenalne. Ale się nim nie interesuje, bo przecież zjadł wszystkie rozumy. I gdyby rzeczywiście było fenomenalne, to przecież by je znał. Zaczynam dziś od błędnego koła, mam nadzieję, że się nie pogubiliście. Piszę o sobie. O marce Phenome coś tam słyszałam, sklep stacjonarny mijałam setki razy, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić, co w trawie piszczy. Błąd został naprawiony. Góra przyszła do Mahometa, że tak się górnolotnie wyrażę.

phenome_face1

Mimo pozorów, które niesie nazwa własna, Phenome to marka polska. Tu odbywa się cały proces – od nowego pomysłu po namacalny efekt końcowy. Tu powstaje strona wizualna (muszę przyznać, że wpuściła mnie w maliny – tak „zagranicznie” wygląda). Od maleńkiego pudełka po wystrój sklepów. I wreszcie – to tu narodziła się idea otwarcia firmy, która będzie oferować kosmetyki tak bardzo naturalne, jak tylko to jest możliwe.

phenome3

Zwracamy coraz większą uwagę nie tylko na pochodzenie produktów, ale też warunki, w jakich zostały stworzone. To się zrobiło modne, w duchu liczę, że nawet jeśli moda minie, zostaną nam dobre przyzwyczajenia. Chcemy wiedzieć. Tu mamy podane wszystko, filmowo ujmując, czarno jak na białym. Stosowane do produkcji surowce pochodzą w większości z certyfikowanych upraw organicznych, nie ma mowy o roślinach modyfikowanych genetycznie, użyciu sztucznych nawozów, pestycydów ani innych świństw, których nazwy niewiele mi mówią (fungicydy?). W samych kosmetykach nie ma parabenów, konserwantów, sztucznych barwników i substancji zapachowych. Dziewięćdziesiąt osiem procent składników to czyste wyciągi botaniczne, wody roślinne, olejki, ekstrakty, drobiny roślin (płatków, łodyg, liści, owoców czy pestek). Z kolei zapach uzyskiwany jest tylko i wyłącznie dzięki olejkom eterycznym. Nie będę Was zanudzać wyliczaniem oczywistych zalet czy konkretnych ingrediencji. Znajdziecie je na każdym opakowaniu. Co ciekawe, wymieniane są tam też składniki, których w produkcie nie użyto (np. te pochodzenia zwierzęcego).

phenome_eko4

Kolejna sprawa to opakowania. Są projektowane z myślą o ponownym przetworzeniu i wykorzystaniu, papierowe w osiemdziesięciu procentach pochodzą z makulatury. a butelki z przetworzonego wtórnie tworzywa (Post Consumer Recycling). Szkło i aluminium stworzone wprawdzie od zera, ale nadają się do recyklingu.

phenome_eko2

Sklepy marki przypominają miniaturowe salony spa. Jestem pewna, że kilka miękkich foteli świetnie by się wpasowało w relaksujący wystrój (tylko zapewne wtedy klientki traciłyby poczucie czasu, jeszcze bardziej niż do tej pory). Przestronna ekspozycja, możliwość testowania – specjalnie w tym celu powstało stanowisko z wodą bieżącą zwane barem testowym (oryginalnie „testing barem”, ale znacie mój stosunek do angielskich określeń…). Możemy też zasięgnąć profesjonalnej porady u ekspedientki. I na pewno nie spotkamy się z lekko obrażonym: „To w czym mogę pomóc?”, które skieruje nas prosto do wyjścia (dzielę się doświadczeniami, to wszystko). Jeśli nie będziemy pewni zakupu, możemy poprosić o próbki (i tu też nikt się na nas nie obrazi).

phenome5

phenome1

Produkty Phenome podzielone są na kilka linii: dla twarzy, dla włosów, dla ciała, dla mamy i dziecka, dla mężczyzny i na słońce. Każda z linii zawiera kilka serii (np. przeciwzmarszczkową, oczyszczającą czy nawilżającą). Każda seria przypisany ma główny składnik (np. cukier trzcinowy, migdał lub zieloną herbatę). Warto zarezerwować sobie trochę czasu, żeby poznać choć odrobinę tego, co na nas czeka. Ja po całkiem długiej wizycie zorientowałam się, że to dopiero ułamek gigantycznego tematu, do którego z pewnością będę wracać.

phenome2

phenome_eko1

Ulubione? Lista wciąż rośnie. Ale to, co mogę polecić z ręką na sercu, to genialny peeling cukrowy, olejek nawilżający do twarzy i maseczka przeciwzmarszczkowa (tak, tak, Harel się sypie powoli). Tę ostatnią wypróbowałam po przetańczonej nocy i może nie wyglądałam jak nowo narodzona, ale z pewnością nieco lepiej niż zazwyczaj.

A teraz wątek wkurzający. Ceny. Wysokie. Dlaczego? Tłumaczę to sobie tak: za świadomość i pewność czasem trzeba zapłacić. Całkiem podobnie jak w przypadku ciuchów. Jeśli coś jest wyprodukowane w Polsce, automatycznie będzie droższe niż taśmowe sieciówkowe made in China chociażby. Albo jedzenia. Kto by nie chciał jeść pomidora o smaku pomidora bez dodatku ołowiu czy tej dziwnej dziury po wstrzykiwaniu licho wie czego? Nie mówię Wam, że to jedyny słuszny wybór i od dziś macie chodzić tylko do Phenome. Daleka jestem od tego. Ale jeśli coś jest dobre, chcę się tym z Wami podzielić.

phenome4

phenome_face2

Zainteresowani tematem listę sklepów znajdą tutaj. A ja zapraszam na stronę internetową, gdzie od dziś do środy na hasło „Harel” wszyscy chętni do pozbycia się nieco kasy otrzymają dwudziestoprocentową zniżkę.

seria migdalowa

seria dla mamy i dziecka

seria cukrowa

milky almond

Zdjęcia: Harel i Phenome

 

27

lut

Wszędzie dżins

Ostatnio spojrzałam prawdzie w oczy i przyznałam sama przed sobą: ja właściwie nie wychodzę z dżinsów :). I latem, gdy tylko zaczną się upały, zaczynam tęsknić za dżinsowymi rurkami. Tym razem jednak doznałam olśnienia. Ponieważ na wiosnę i lato 2011 dżinsowe jest dosłownie wszystko (podobno nawet można już nosić kompleciki – w zeszłym roku lansowane przez Chloe i Ralpha Laurena, w tym – Celine i Stellę McCartney między innymi – choć ja wciąż nie mogę się przełamać po pewnym zamierzchłym trendzie ;)), wpadłam na pomysł, żeby malować na ten kolor paznokcie. Eureka! Jeszcze tylko muszę obmyślić, w jaki sposób nadać im dżinsową fakturę :).


Zdjęcia: inglot.pl

17

cze

kosmetyk tygodnia

Perfumy Escada Sunset Heat



Trudno jest pisać o zapachach, bo każdy czuje co innego. Szczerze mówiąc rzadko kiedy orientuję się, co mają na myśli autorzy artykułów o perfumach. Mogę tylko dać własne słowo, że ten zapach wspaniale pasuje do najdłuższych dni w roku i pierwszy raz mam ochotę używać innych perfum niż tych od lat nie zmienianych. Ceny nie znam, bo to był prezent :-).

13

kwi

my favourite things


Kilka moich ulubionych kosmetyków.


1. Podkład Rimmel Recover (200 Soft Beige) – pierwszy z wielu wypróbowanych, sam w sobie niewidoczny na skórze, natomiast daje efekt naturalnie gładkiej cery, delikatnie rozświetla. Jak na tę jakość, cena jest zaskakująco niska (ok. 30 zł)


2. Klasyk klasyków róż Pastel Joues Bourjois. Mój faworyt to nr 95 (Rose de Jaspe), idealny w stylu „no make-up” Nie zamienię na żaden inny :-). Mocniejszy efekt daje nr 33 (Lilas d’Or), latem podkreślający (lub udający) opaleniznę nr 11 (Brun Illusion).


3. Body Shop wreszcie w Polsce! Ostatnio najbardziej podoba mi się linia kosmetyków o zapachu papai, ale już szykuję się na truskawkę i kokos. Masło do ciała jest bezkonkurencyjne.


4. Tusz do rzęs Rimmel Extra Super Lash. Tuszu nie powinno używać się dłużej niż trzy miesiące, dlatego od czasu do czasu kupuję coś tańszego. Ten mnie zaskoczył, pozytywnie rzecz jasna. Cena: 12.90! Jakość: bardzo dobra. Nie skleja rzęs, ładnie podkręca. Niestety szybko wysycha, ale po trzech miesiącach nie żal mi go wyrzucać.


5. Szminka Docteur Glamour Bourjois nr 14 (Rose Toubib) – znaleźć swój idealny kolor szminki to wyzwanie. Po wielu próbach i błędach udało mi się.


6. Długo się zastanawiałam nad tymi perfumami, w końcu dostałam je w prezencie i mój dylemat został rozwiązany. Zapach jest dość ciężki, ale ma w sobie świeżość i myślę że właśnie to połączenie stanowi o jego sukcesie.


Oto pierwsza porcja favourite things. I pierwszy pisany post :-). Wkrótce kolejne odsłony.