Archiwa tagu: Kraków

11

mar

Cracow Fashion Awards 2016

Przedziwna historia. Miałam wrażenie, że ledwo co wróciłam z Krakowa, tymczasem jechałam tam znów, bo minął cały rok. Po raz drugi zostałam zaproszona do Rady Mediów, której przewodniczył Michał Zaczyński. Naszym celem było przyznanie jednej z nagród finałowych (koniec końców było ich więcej niż samych finalistów!) podczas konkursu dla dyplomantów Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. Dyplomantów było piętnastu, tym razem nawet kilku panów oraz kilka kolekcji stricte męskich (co z obecnością owych panów niekoniecznie się łączyło). Panowała dużo większa różnorodność niż w zeszłym roku, choć wciąż mam wrażenie, że nasi przyszli projektanci straszliwie się boją koloru i radości. W przyjemny sposób potrafią zreinterpretować klasykę, nieśmiało przełamują stereotypy i wcielają w życie autorskie pomysły, jednak wszystko to odbywa się w palecie szarości, przetykanej czasem smutnym brązem, bordo czy ostrożnym granatem. To jednak dopiero początek ich drogi, więc mają jeszcze sporo czasu, by wypracować swój własny styl, nabrać odwagi i poszukać odpowiedniej dla siebie ścieżki. Dziś opisuję sześć kolekcji, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

cracow fashion awards

Czytaj dalej

18

kwi

Cracow Fashion Week 2015

Kraków. Pokazy dyplomowe tegorocznych absolwentów Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru, konkurs Cracow Fashion Awards, występy gościnne projektantów polskich i zagranicznych, wystawy, wernisaże, spotkania z ekspertami, warsztaty (w tym komunikacja w modzie pod okiem Carol Morgan z Central Saint Martins) plus organizacja na poziomie, którego nie powstydziłyby się największe tygodnie mody. Poziom samych kolekcji już niekoniecznie wyrównany, ale o tym za moment. Miesiąc temu odbył się Cracow Fashion Week. Miałam przyjemność być na miejscu, zasiadać w Radzie Mediów i obserwować wszystko z najlepszego możliwego punktu. joanna organisciak-plachta buty Czytaj dalej

25

lip

LULL

Dla wszystkich, którzy od pewnego czasu zadawali pytanie, co się dzieje z Agatą Zemełką, mam odpowiedź. Oto jej nowe dzieło: marka LULL. Fascynację projektowaniem ubrań Agata przeniosła na torby i szereg dodatków.

Tworzone są ręcznie z wysokiej jakości włoskich skór, a w niewielkiej części z pikowanego ortalionu o właściwościach wodoodpornych. Już na pierwszy rzut oka widać, że projektantka lubi eksperymentować z nowoczesnymi surowcami. Oprócz gładkich skór w klasycznych kolorach (czarny być musi!) odnajdziemy w kolekcji gniecioną skórę chromową, a także pokrytą specjalną warstwą odbijającą światło niczym pancerz żuka. Ta ostatnia idealnie wpisuje się w powrót trendu – jak go roboczo nazywam – „na robactwo”, spopularyzowanego (choć wcale nie zapoczątkowanego) przez Elsę Schiapparelli, a podchwytywanego co i rusz w każdej kolejnej dekadzie (dowody na moim Pintereście).

Modele można klasyfikować wg wielkości lub wg koloru. Dzięki temu skompletujemy cały zestaw dopasowanych elementów na przykład w przyjemnym odcieniu szarości. Duże prostokątne torby, worki, plecaki, portfele, kopertówki, etui na wizytówki – podejrzewam, że z czasem lista będzie się wydłużać.

Cieszy mnie ogromnie powrót projektantki. Tym bardziej, że była obecna na tym blogu niemal od jego początku.

lull (4)

lull (5)

lull (6)

lull (3)

lull

lull (2)

Zdjęcia: LULL

29

paź

Isabel Marant pour H&M

Z moim blogowym spowolnieniem, które coraz bardziej uwielbiam, trudno wyskoczyć z czymś całkiem nowym. Zwłaszcza gdy chce się napisać na temat maglowany od paru miesięcy. A miałam nie poświęcać tu czasu sieciówkom… No cóż, zdarzają się wyjątki. O kolekcji Isabel Marant dla H&M chciałabym wspomnieć przede wszystkim dlatego, że stanowi kolejny stopień zaspokojenia moich marzeń. Spełniły się Marni, Maison Martin Margiela i Comme des Garcons. Isabel właśnie się spełnia, pozostał jeszcze Dries van Noten (i zapewne kilku innych, wymieniam potrzeby podstawowe).

Marant jest projektantką, którą obserwowałam na długo przed wybuchem jej nieokiełznanej popularności. Czasem można było znaleźć jej ubrania na francuskich blogach. Oglądałam je też dawno temu w Paryżu, gdy miały ceny przynajmniej dwa razy niższe. Jakość wykonania – bez zarzutu. Wzornictwo? Jak to u Marant. Przyjazne noszącym, w przyjemny sposób zahaczające o style etniczne. A potem się zaczęło… Gwiazdy w Marant, buty w stylu Marant, interpretacja Paryża, Teksasu, Los Angeles i Aspen według Marant… Sieciówki rzuciły się na jej pomysły jak wygłodniałe sępy, psy, hieny (niepotrzebne skreślić) i od lat kilku na wieszakach znajdujemy kopie w skali jeden do jednego. H&M też ma na koncie niejeden grzech, choć chyba Zary nie przebije.

„I thought this was a good opportunity to say: That belongs to me” – tak projektantka podsumowała decyzję o współpracy z sieciówką na ramach brytyjskiego Vogue’a. Całkiem sprytnie. Skoro machiny nie zatrzyma, sama w nią wskoczy. Zemsta może być słodka, choć nie na samej marce, a na klientach, którzy gotowi po raz kolejny stawiać namioty pod sklepami, żeby tylko dorwać ciuch sygnowany nazwiskiem Francuzki. Ale nie o tym. Bo przy każdej takiej współpracy można stworzyć tego typu notkę w ciemno. A że inspiracje, a że nawiązania, przekrój twórczości, limitowana produkcja, dyskusje nad jakością i czy to nie obraża regularnych klientów projektanta… I że skandal, że ludzie się rzucają, że wszystko będzie na Allegro za potrójną cenę. Chcecie? Przygotuję taki uniwersalny tekst, zostawimy tylko puste miejsce na kolejne nazwisko.

Szumu sporo, a tymczasem sama kolekcja, o której czasem się zapomina, do końca udana nie jest. Zabrakło mi esencji, a może po prostu miałam zupełnie inne oczekiwania. Miałam nadzieję na kilka starszych hitów, folkowe sukienki, więcej butów (choć nie dziwię się, że nie chciała ich udostępnić), biżuterii… Owszem, znajdzie się kilka mocnych punktów, takich „klasyków Marant” (czy w tym nawiasie muszę je wymieniać? Chyba wiecie, o które mi chodzi), ale przeważająca część daje średnie wrażenie. Ostatnio oglądałam ją na żywo. Jest nierówno, proszę Państwa. Wełniane płaszcze i marynarki – fenomenalne. Rzeczy z jedwabiu budzą więcej wątpliwości niż zachwytu. Na zdjęciach prezentują się bardzo dobrze. W rękach już gorzej. Dżinsy i skóra – znów jest ok. Desenie – choć niektóre zacytowane dosłownie z dawnych kolekcji – interesujące i przyciągające wzrok. Niektóre materiały rozczarowują – głównie pod względem gęstości. Są tak cienkie, że żadna bielizna nie pomoże. Inne dają nadzieję na wiele sezonów. Ceny wahają się od 59 zł za dziecięcą czapkę do 1299 zł za etniczny żakiet (widoczny poniżej). Kto spodziewał się Isabel Marant przeniesionej w stu procentach na produkcję masową, musi pochodzić chyba z innej planety (a więc żegnam się i wracam na Wenus). Wiadomo, że nie będzie idealnie. Każdy ma taką Marant, na jaką go stać. I tyle.

Isabel Marant pour H&M (22)

Isabel Marant pour H&M

Isabel Marant pour H&M (2)

Isabel Marant pour H&M (12)

Isabel Marant pour H&M (3)

Isabel Marant pour H&M (13)

Isabel Marant pour H&M (4)

Isabel Marant pour H&M (5)

Isabel Marant pour H&M (6)

Isabel Marant pour H&M (7)

Isabel Marant pour H&M (8)

Isabel Marant pour H&M (9)

Isabel Marant pour H&M (10)

Isabel Marant pour H&M (11)  Isabel Marant pour H&M (14)

Isabel Marant pour H&M (15)

Isabel Marant pour H&M (16)

Isabel Marant pour H&M (17)  Isabel Marant pour H&M (19)

Isabel Marant pour H&M (20)

Isabel Marant pour H&M (21)  Isabel Marant (3)

Isabel Marant (4)

Isabel Marant (5)

Isabel Marant (6)

Isabel Marant (7)

Isabel Marant (2)

Isabel Marant (8)

Isabel Marant (9)

Isabel Marant (10)

Isabel Marant (11)

Isabel Marant

Fot. Harel, lookbook H&M.

Kolekcja Isabel Marant pour H&M będzie dostępna 14 listopada w sklepach H&M w Warszawie na Marszałkowskiej oraz w Krakowie w Galerii Krakowskiej.

24

maj

Cloudmine Pop Up Shop

Uwaga, Kraków! Już jutro w Bunkrze Sztuki rusza Cloudmine Pop Up Shop i potrwa przez cały weekend. To kameralna koncepcja Marianny Grzywaczewskiej będąca swego rodzaju wytchnieniem od gigantycznych targów polskiej mody (tym razem odbywa się w ramach krakowskiego Miesiąca Fotografii). Lubimy i jedne, i drugie, ale nie da się ukryć, podczas tych mniejszych jesteśmy w stanie więcej zarejestrować, więcej (paradoksalnie) obejrzeć i docenić. Będzie tym bardziej interesująco, że pojawi się pewna marka, której na co dzień w Polsce nie ma, choć posiada w połowie polskie korzenie – Marios. Wieść głosi, że ich projekty będzie można kupić w specjalnych cenach. Chciałam wziąć kredyt i jechać, ale niestety… obowiązki… Więc dumnie patronuję medialnie i będę w Krakowie myślami.

Wszystkie szczegóły wydarzenia tutaj. A jeśli nie macie Facebooka, to tu.

KISS THE FROG

MAMAPIKI

MARIOS

natalia siebula

PINIAK

RILKE

SHESARIOT

SLAVA

boho

BORKO

domi grzybek

justyna

KARINA KROLAK
Zdjęcia: Cloudmine