Archiwa tagu: Kulta

26

Wrz

Kulta. Odsłona 11.

Kulta w pigułce. Albo w kapsułce. Jedenasta odsłona marki Kulta jest maleńka, ale za to konkretna i bez zbędnych ozdobników. Zawiera wszystko to, z czego Kultę znamy i za co kochamy. Plus coś, czego u Kulty z zasady niewiele, czyli kolor. Różowy, prawie neonowy, zaskakujący i odświeżający, komponujący się (a jakże!) z zawsze obecnymi granatami, czernią i beżem. I choć tylko akcentuje całość, występując pod postacią bluzki, spódnicy i marynarki, to jednocześnie definiuje nasze do rzeczonej odsłony podejście. Radość! Mimo jesiennej aury, krótszego dnia czy powakacyjnych obowiązków. No i, choć rzucający się w oko, dzięki przyjętej formie ma szanse zostać z nami na dłużej. Jak każda rzecz Kulty – piszę z własnego doświadczenia.

Czytaj dalej

4

Kwi

Kulta. No Promisses.

A dziś na przekór marka, której trendy nie interesują. Od samego początku istnienia działa tak, by realizować własne wizje, zazwyczaj dalekie od tego, co na wybiegu. Ale ponieważ nie da się żyć w zupełnym oderwaniu, czasem to i owo się zgadza. Natomiast nie ma takiego ryzyka, że zgadzać się przestanie i trzeba będzie odłożyć gdzieś głęboko, by zaczekało na lepsze czasy. Nie mogę powiedzieć, że Kulta jest niemodna. Bo Kulta do najnowszej mody fenomenalnie się dopasowuje, sama się w nią nie angażując. Klasyka? Nic podobnego. Uniwersalność? Może trochę? Ewa Woźniak, twórczyni i projektantka Kulty, przywołuje czasem estetykę skandynawską. Ze szwedzkiego czy fińskiego (w tym drugim „kulta” oznacza „złoto” – i ja bym przez to rozumiała raczej coś cennego niż ozdobnego) Ewa tłumaczy na własny język. Przez kilka lat obecności marki na polskim rynku, sporo kobiet nauczyło się nie tylko go rozumieć, ale także nim mówić.

Czytaj dalej

20

Wrz

Kulta. Memories.

„O, moja mama miała taką marynarkę!”. „W takiej bluzce chodziłam w liceum!”. „Marzyłam o tym płaszczu w szóstej klasie!”. I tak dalej, i tak dalej. Stąd „Memories”, nazwa kolejnej, jesiennej tym razem odsłony marki Kulta. Już sama folia obecna na zdjęciach daje wrażenie czegoś odkrywanego po latach, jakby starych rzeczy na strychu, przykrytych szczelnie przed kurzem. A jednak wcale stare nie są, tylko czerpią odrobinę ze wspomnień, dodając jednak współczesne historie i łącząc dwa światy na nowo. Dużo tu spokoju i jesiennej melancholii, tradycyjnie u Kulty jest bardzo pod tym względem oszczędnie. Bo projektantce najbardziej zależy na formie. To skandynawskie podejście, które kultywuje (sic!) od samego początku.

Czytaj dalej

21

Mar

Between – Kulta

Już jest! Jak zwykle skromna i w samo sedno, czyli najnowsza, ósma odsłona marki Kulta pod tytułem „Between”. Wszystko jest tu pomiędzy. Dobrze znane modele mieszają się z nowościami, całości towarzyszą znajome tkaniny, płaszcze można nosić dwustronnie, a kolekcja plasuje się dokładnie na granicy wiosny i lata. Może być totalny spokój: biele, czernie i beże. Ale może być w paski, groszki, a nawet z aplikacjami. Te ostatnie nosimy tylko, gdy mamy ochotę. Można je kupić osobno i doczepiać w zależności od potrzeby do płaszczy czy koszulek. Kulta otula i szeleści, grzeje i daje przewiew. Ktoś tu myśli o typowo polskich porach roku.

5

Czytaj dalej

6

Kwi

Less is the new more

Kulta zalicza udany powrót do swoich najbardziej pierwotnych źródeł. Japońska prostota w połączeniu ze skandynawską precyzją, oszczędność, skupienie i spokój. Zresztą nazwa marki to fińskie słowo. Oznacza… złoto. Na szczęście pierwiastek nie występuje tu dosłownie, uprzejmie użycza swoją szlachetność i wszelkie pozytywne skojarzenia. Nieoczywiste klimaty, czerpanie z męskiej garderoby i dopracowywanie każdego elementu do samego końca, a jednocześnie pozostawienie marginesu własnej interpretacji – oto główne cele projektantki. Wiosnę Kulta wita czwartą swoją odsłoną – maksymalnie skondensowaną.

kulta-clothing-odslona-4-03a

Czytaj dalej

2

Lut

Kulta

Na markę Kulta wpadłam przypadkiem. Odwiedzałam swoją duchową siostrę w stosunkowo nowym miejscu pracy zwanym Showroom.pl, gdy oczom mym ukazał się las… płaszczy. Akurat przyjechały, wraz z resztą kolekcji, by czekać na posterunku i dawać się wypożyczać do sesji. Oglądam, dotykam, przymierzam, szukam metki i widzę nazwę, której nie kojarzę. A to mocny cios dla ambicji osoby zajmującej się polską modą. Tym większy, gdy zorientowałam się, że nie jest to ani pierwszy, ani drugi jej sezon. No nic, dumę trzeba schować do kieszeni i nadrabiać czym prędzej to przeoczenie. A więc jestem. Jest i Kulta. Zapraszam do lektury.

kulta-clothing-story-1

Czytaj dalej