Archiwa tagu: Łukasz Jemioł

1

paź

Łukasz Jemioł razy dziesięć

Oglądać rodzimy pokaz mody, wciąż mając w pamięci zdjęcia najnowszych sylwetek Driesa van Notena, to rzecz ryzykowna. Tym bardziej, że lakoniczna zapowiedź podczas poprzedzającej wydarzenie konferencji prasowej zdradziła inspirację orientem. I właśnie tak to sobie mniej więcej wyobraziłam. Ciężkie tkaniny, aksamity, welury, lamy i żakardy, bogate zdobienia, hafty i aplikacje, a przede wszystkim istna eksplozja ciepłych barw w odważnych kompozycjach. Bardzo miło było się nie rozczarować. Ba, mieć z patrzenia ogromną przyjemność, a entuzjazm zachować jeszcze na długo. Według oficjalnych danych właśnie mija dziesięć lat pracy twórczej projektanta. Jubileusz najlepiej uczcić wielkim pokazem, wiadomo. Jednak niewielu mamy w Polsce projektantów,  u których ogrom formy nie ma szans zdominować treści. Bywają pokazy przepełnione powtarzalnymi sylwetkami, w połowie których nuda ogarnia nawet przypadkowych gości. Bywają też huczne imprezy, które projektami nic specjalnego nie wnoszą, choć znamion szkodliwości społecznej nie noszą. Łukaszowi udało się ominąć patos dziesięciolecia, choć zarówno złote wytłaczane zaproszenia, jak i ogromna aksamitna kurtyna – główny element scenografii pokazu – odrobinę nim straszyły. Na ziemię natychmiast sprowadził przepiękny wybieg zbudowany z ciemnobrązowych desek. Choć stumetrowy, zaskakująco przytulny. Po fakcie dowiedziałam się też o dyskretnie rozpylonym zapachu paczuli – tym samym, który unosi się w butikach projektanta. Poprzedniego dnia Łukasz Jemioł pokrótce opowiedział, w jaki sposób powstaje w jego głowie kolekcja. Jeszcze zanim przystąpi do szkiców, oczami wyobraźni widzi wyraźnie wszystkie sylwetki. Jeśli było tak i tym razem, chapeau bas.

Harel Lukasz Jemiol pokaz

Czytaj dalej

27

cze

Łukasz Jemioł

Dziś będzie przewrotnie. Zamiast relacji z wczorajszego pokazu Mariusza Przybylskiego (znajdziecie ich mnóstwo wszędzie), zaległy wpis o Łukaszu Jemiole. Co Wy na to?

Przez pewien czas miałam wrażenie, że Łukasz Jemioł trochę sobie odpuścił. Podkreślam, to jest wrażenie, nie mam pojęcia, jak było naprawdę, ale poprzednia kolekcja głównej linii projektanta nie porywała (nie liczę ochów i achów wydawanych przez najróżniejsze media – kto nie wie, jak jest, niech lepiej nie wnika). Dlatego ogromnie się ucieszyłam, widząc to, co zaprojektował na przyszłą jesień i zimę. Przede wszystkim dał się wyraźnie odczuć powrót do dawnej świetnej formy. To, z czym Jemioł się kojarzył, cieszyło oczy z każdą sylwetką coraz bardziej.

Świeżości całej kolekcji nadał deseń, który paradoksalnie mocno siedzi w estetyce retro, a mianowicie patchwork. Ujęty został w formy nowoczesne i bardzo aktualne. Kurtki a’la ramoneski, trapezowe mini spódnice i sukienki, żakiety z ultra głębokim dekoltem. Z barwnymi ukośnymi panelami świetnie korespondowały futra (pozszywane w myśl tej samej idei). Świetnym pomysłem był wybór szeregu tkanin niosących w sobie wariacje na temat czerni i bieli. Nadruki, sploty, regularne i nieregularne – różne od siebie, ale, niczym elementy skomplikowanej układanki, tworzące spójną całość.

Choć modeli zaprezentowano sporo, ani przez moment nie było nudno. Żadnych tanich chwytów typu pokazywanie tej samej rzeczy w różnych kolorach na pięciu modelkach pod rząd. Ambitnie, światowo i po prostu pięknie.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

£ukasz Jemio³ - pokaz najnowszej kolekcji, maj 2013

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA 

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Zdjęcia: AKPA

3

maj

Fenomen Jemioła

Kusi mnie ogromnie, żeby przepisać sporą część relacji z poprzedniego pokazu linii Basic Łukasza Jemioła. Bo wciąż nie zmieniłam zdania i wciąż tęsknię za „starym dobrym Jemiołem”. Z drugiej strony, choć piać z zachwytu wciąż nie będę, zaczynam rozumieć rzeczony fenomen. Projektant już po raz drugi z założenia zaprezentował w Łodzi rzeczy proste, uniwersalne i łatwe w interpretacji. Coś takiego chciałabym oglądać na przykład w którejś z polskich sieciówek – byle w rozsądnych cenach, których akurat u tego pana spodziewać się nie można.

Tym razem miałam sporo skojarzeń z estetyką skandynawskich marek, choćby Cheap Monday. Przystępny koncept, nienarzucająca się kolorystyka plus to coś, co nie pozwala oderwać wzroku od razu. Jesienna kolekcja wydaje się bardziej różnorodna – nie tylko pod względem fasonów, ale też wykorzystanych surowców. Dzianiny rozmaitej grubości i struktury, denim, połyskująca bawełna. W kolorystyce raczej letniej niż zimowej, ale słowo „basic” sprytnie jej broni.

Łukasz Jemioł bawi się typowymi i nieco ogranymi już fasonami. Dzięki temu mamy ramoneski z kapturem, bluzy i spodnie z nietypowymi (i wyciągającymi sylwetkę) przeszyciami albo trencz z drobnej siatki. Niektóre modele zostały celowo przybrudzone, co dało przyjemny efekt znoszenia. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że gdzieś już widziałam nieregularnie farbowane na granatowo końcówki nogawek. Przyszła mi na myśl kolekcja Boom Boom Baltic Michała Szulca. Oczywiście nikt nie ma monopolu na tego typu zastosowanie barwników, poza tym (podobno) nie powinno się porównywać projektantów ze sobą, ale… Zresztą czym jest moje porównanie wobec zarzutów zamkniętego światka polskiej mody o kopiowanie przez Jemioła pomysłów Roberta Kupisza pół roku wcześniej?

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL01_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL02_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL03_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL04_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL05_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL06_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL07_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL08_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL10_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL09_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

Fot. Katarzyna Ulańska

30

paź

Łódź. Część druga.

Obiecany ciąg dalszy.
Ponieważ dziś ostatni dzień nie tylko pokazów, lecz także otwarcia Showroomu, jeszcze trochę argumentów za odwiedzeniem tego miejsca.

Bookoff – księgarnia marzenie. W asortymencie znajdują się wszystkie książki, które śnią mi się po nocach, w tym wielka cegła drobiazgowo dokumentująca twórczość Miucci Prady. Kto nie zdąży wpaść, nic straconego. Bookoff posiada sklep internetowy.

 

 


Fot. Harel

 

Dla wielbicieli mody posiadających psy to pozycja obowiązkowa: Dogs in Vogue. Na poniższych stronach Phillip oraz jego właściciel, niejaki Alfred Hitchcock ;)).

 


Fot. Styledigger

 

A skoro już o psach i modzie mowa… Oto stali bywalcy Łódzkiego Tygodnia Mody, Marcellous L. Jones z Men’s Fashion Insider i piękna Fadira (tak prezentowali się podczas czwartkowego pokazu Teresy Kopias).

 


Fot. Pola Management

 

Tymczasem w Showroomie…

Monika Wyłoga – nawet nie próbuję sobie wyobrazić, ile czasu zajmuje autorce wykonanie jednej takiej torebki. Efekt zachwycający. Uwaga, sesja na stronie mrozi krew w żyłach (przynajmniej moich ;)).

 

 

Gutowski Ewert – na pokazie być nie mogłam, na szczęście trafiłam chyba jeszcze lepiej. Ubrania do dotknięcia, dokładnego obejrzenia i przymierzenia. Mam przeczucie, że dziś coś tam kupię.

 

 

Manitic – krótkie serie, sporo pojedynczych egzemplarzy, wszystko ogromnie pozytywne. Zresztą ta dobra energia jest głównym założeniem młodziutkiej marki. Mam tylko jedno zastrzeżenie: ceny. Odrobinę za wysokie. Ale jestem pewna, że znajdą się osoby, którym nie będzie to przeszkadzać, a satysfakcja z posiadania unikatowego ciucha pokona wszystko :).

 

 

 

 

Neogotik to dzieło Pauliny i Piotra Połozów. Inspirowane wszelkimi możliwymi gałęziami rockowej subkultury. Uwaga, kurtki z ćwiekami są niewiarygodnie ciężkie! Ale jak było w latach osiemdziesiątych? Dokładnie tak samo :).

 

 

 

 

Joanna Hawrot – ponieważ od wielu lat jestem zafascynowana formą kimona, najświeższa kolekcja projektantki trafiła w moje serce niczym strzała Kupidyna. Niestety mój aparat fotograficzny nie był w stanie znieść ogromnej porcji czerni i odmówił posłuszeństwa. Zgodził się jedynie na uwiecznienie pierzastego detalu.

 

 

Katsu – najbardziej zwariowane torebki świata. Gdy ujrzałam poniższą, przypomniał mi się cytat: „Nawet świnka potrafi wejść na drzewo, kiedy jest chwalona”. Kojarzycie, skąd to, drodzy Czytelnicy, czy w czasach Polonii Jeden nie było Was jeszcze na świecie? ;)

 

 

Nie wiem, czy ktokolwiek chce mnie tu oglądać. Nagonka na lansujące się podczas Tygodnia Mody blogerki trwa (czasem słusznie, czasem niesłusznie) i pokazywanie własnej osoby na blogu zdaje się być gorsze od samobója w decydującej minucie meczu. Ale ponieważ pannie Styledigger udało się idealnie oddać mój latami wypracowywany zabałaganiony look, nie mogę się powstrzymać :).

 


Fot. Styledigger

 

Na zaostrzenie apetytu mały podgląd wczorajszych pokazów. Poniżej kolekcje Moniki Ptaszek (wpasowałam się z tą kratą na granatowym tle!), Zuo Corp (chyba lubią Miuccię Pradę ;)), Łukasza Jemioła (nie było mi dane dostać się na salę nawet wejściem dla mediów – w sumie można tylko pogratulować projektantowi zasłużonej popularności) oraz Joanny Klimas – według mnie największego hitu wczorajszego dnia.
A teraz uciekam, by wziąć udział w finalnym odcinku maratonu. Do zobaczenia na trasie!

 

 

 

 


Fot. Łukasz Szeląg