Archiwa tagu: Łukasz Jemioł

29

Mar

Łukasz Jemioł. Wiosna/lato ’19.

Co za genialny pomysł: zrobić pokaz w ciągu dnia, w świetle dziennym (choć dość mocno zaburzonym gęsto padającym gradem), bez większych opóźnień, bez wskazywania miejsc, w przestrzeni mieszczącej wszystkich gości, a większości z nich dającej możliwość dokładnego przyjrzenia się prezentowanej kolekcji. I jeszcze to miejsce: wciąż medialnie niewyeksploatowana druga siedziba domu aukcyjnego DESA. Marzenie! Ale… muszę od razu zaznaczyć, że nie jest to najlepszy sezon Łukasza Jemioła.

Fot. Filip Okopny / Fashion Images

Czytaj dalej

9

Kwi

Łukasz Jemioł wiosna/lato 2018

Aż mam ochotę dodać podtytuł: „Łukasz Jemioł w formie!”. Powstrzymam się jednak, bo to by znaczyło, że wcześniej w formie nie był, co prawdą nie jest. Od czasów łódzkich (i to jeszcze tych, w których pokazywał kolekcje swojej głównej linii, bo Basic nie istniało) z prawdziwą przyjemnością obserwuję, jak projektant się rozwija. Widać, że słucha swoich klientek, że ich zdanie traktuje z szacunkiem i uwagą, ale też nie boi się narzucać swoich pomysłów – w końcu to on jest tu od mody, czyż nie? Pokazów ostatnio nie lubię, co stawia mnie w sytuacji beznadziejnej. Jak mam pisać o polskich markach, zwłaszcza tych największych, nie bywając na tzw. salonach? Jednak w przypadku Jemioła zawsze coś mnie nęci, zawsze mam przeczucie, że będzie interesująco. Była ściana deszczu w Och! Teatrze. Były piaski pustyni w Łodzi. Luksusowy namiot w Łazienkach. Socrealistyczny korytarz dawnego Domu Partii. Co może się wydarzyć w zamkniętej praskiej drukarni?

yDPsg

Czytaj dalej

4

Maj

Łukasz Jemioł – SS17

To dopiero paradoks! Główna kolekcja Łukasza Jemioła jest w tym roku bardziej sprzedażowa niż… jego kolekcja sprzedażowa. Szeroka interpretacja słowa „basic” może się schować, bo oto nadchodzą sylwetki tak wdzięczne do noszenia i tak na czasie, że momentami ciężko dostrzec różnicę między ręką projektanta a tegoroczną ofertą (najfajniejszych) sieci odzieżowych. Wszechobecne paski i prążki, szerokie falbany, białe koronki i dżins – u niego skomponowane wybitnie, i – choć momentami ciągną uparcie w stronę nielubianych zbyt lat osiemdziesiątych – zaprezentowane ze smakiem. To już nie jest Jemioł awangardowy, z wymagającymi kożuchami i skórami, zahaczający o Australię czy serwujący przygaszone zielenie pod ścianą deszczu. Dzisiejszy Jemioł ponad awangardę i różnorakie eksperymenty stawia stuprocentową kobietę. Kobieta ma wszystko, co mieć powinna, niektóre wdzięki dyskretnie eksponuje, inne przykrywa szlachetnym materiałem. Zamyka się w wachlarzu błękitów z czerwonymi i żółtymi akcentami. I tylko buty nosi koszmarne (na moich oczach modelka zdjęła je, zanim doprowadziły do upadku), ale wobec tak udanej kolekcji na ten element przymykam oko. Zwłaszcza że nie ma nic wspólnego z dorobkiem projektanta.

LUKASZ JEMIOL (29)

Czytaj dalej

1

Paź

Łukasz Jemioł razy dziesięć

Oglądać rodzimy pokaz mody, wciąż mając w pamięci zdjęcia najnowszych sylwetek Driesa van Notena, to rzecz ryzykowna. Tym bardziej, że lakoniczna zapowiedź podczas poprzedzającej wydarzenie konferencji prasowej zdradziła inspirację orientem. I właśnie tak to sobie mniej więcej wyobraziłam. Ciężkie tkaniny, aksamity, welury, lamy i żakardy, bogate zdobienia, hafty i aplikacje, a przede wszystkim istna eksplozja ciepłych barw w odważnych kompozycjach. Bardzo miło było się nie rozczarować. Ba, mieć z patrzenia ogromną przyjemność, a entuzjazm zachować jeszcze na długo. Według oficjalnych danych właśnie mija dziesięć lat pracy twórczej projektanta. Jubileusz najlepiej uczcić wielkim pokazem, wiadomo. Jednak niewielu mamy w Polsce projektantów,  u których ogrom formy nie ma szans zdominować treści. Bywają pokazy przepełnione powtarzalnymi sylwetkami, w połowie których nuda ogarnia nawet przypadkowych gości. Bywają też huczne imprezy, które projektami nic specjalnego nie wnoszą, choć znamion szkodliwości społecznej nie noszą. Łukaszowi udało się ominąć patos dziesięciolecia, choć zarówno złote wytłaczane zaproszenia, jak i ogromna aksamitna kurtyna – główny element scenografii pokazu – odrobinę nim straszyły. Na ziemię natychmiast sprowadził przepiękny wybieg zbudowany z ciemnobrązowych desek. Choć stumetrowy, zaskakująco przytulny. Po fakcie dowiedziałam się też o dyskretnie rozpylonym zapachu paczuli – tym samym, który unosi się w butikach projektanta. Poprzedniego dnia Łukasz Jemioł pokrótce opowiedział, w jaki sposób powstaje w jego głowie kolekcja. Jeszcze zanim przystąpi do szkiców, oczami wyobraźni widzi wyraźnie wszystkie sylwetki. Jeśli było tak i tym razem, chapeau bas.

Harel Lukasz Jemiol pokaz

Czytaj dalej

27

Cze

Łukasz Jemioł

Dziś będzie przewrotnie. Zamiast relacji z wczorajszego pokazu Mariusza Przybylskiego (znajdziecie ich mnóstwo wszędzie), zaległy wpis o Łukaszu Jemiole. Co Wy na to?

Przez pewien czas miałam wrażenie, że Łukasz Jemioł trochę sobie odpuścił. Podkreślam, to jest wrażenie, nie mam pojęcia, jak było naprawdę, ale poprzednia kolekcja głównej linii projektanta nie porywała (nie liczę ochów i achów wydawanych przez najróżniejsze media – kto nie wie, jak jest, niech lepiej nie wnika). Dlatego ogromnie się ucieszyłam, widząc to, co zaprojektował na przyszłą jesień i zimę. Przede wszystkim dał się wyraźnie odczuć powrót do dawnej świetnej formy. To, z czym Jemioł się kojarzył, cieszyło oczy z każdą sylwetką coraz bardziej.

Świeżości całej kolekcji nadał deseń, który paradoksalnie mocno siedzi w estetyce retro, a mianowicie patchwork. Ujęty został w formy nowoczesne i bardzo aktualne. Kurtki a’la ramoneski, trapezowe mini spódnice i sukienki, żakiety z ultra głębokim dekoltem. Z barwnymi ukośnymi panelami świetnie korespondowały futra (pozszywane w myśl tej samej idei). Świetnym pomysłem był wybór szeregu tkanin niosących w sobie wariacje na temat czerni i bieli. Nadruki, sploty, regularne i nieregularne – różne od siebie, ale, niczym elementy skomplikowanej układanki, tworzące spójną całość.

Choć modeli zaprezentowano sporo, ani przez moment nie było nudno. Żadnych tanich chwytów typu pokazywanie tej samej rzeczy w różnych kolorach na pięciu modelkach pod rząd. Ambitnie, światowo i po prostu pięknie.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

£ukasz Jemio³ - pokaz najnowszej kolekcji, maj 2013

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA 

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Zdjęcia: AKPA

3

Maj

Fenomen Jemioła

Kusi mnie ogromnie, żeby przepisać sporą część relacji z poprzedniego pokazu linii Basic Łukasza Jemioła. Bo wciąż nie zmieniłam zdania i wciąż tęsknię za „starym dobrym Jemiołem”. Z drugiej strony, choć piać z zachwytu wciąż nie będę, zaczynam rozumieć rzeczony fenomen. Projektant już po raz drugi z założenia zaprezentował w Łodzi rzeczy proste, uniwersalne i łatwe w interpretacji. Coś takiego chciałabym oglądać na przykład w którejś z polskich sieciówek – byle w rozsądnych cenach, których akurat u tego pana spodziewać się nie można.

Tym razem miałam sporo skojarzeń z estetyką skandynawskich marek, choćby Cheap Monday. Przystępny koncept, nienarzucająca się kolorystyka plus to coś, co nie pozwala oderwać wzroku od razu. Jesienna kolekcja wydaje się bardziej różnorodna – nie tylko pod względem fasonów, ale też wykorzystanych surowców. Dzianiny rozmaitej grubości i struktury, denim, połyskująca bawełna. W kolorystyce raczej letniej niż zimowej, ale słowo „basic” sprytnie jej broni.

Łukasz Jemioł bawi się typowymi i nieco ogranymi już fasonami. Dzięki temu mamy ramoneski z kapturem, bluzy i spodnie z nietypowymi (i wyciągającymi sylwetkę) przeszyciami albo trencz z drobnej siatki. Niektóre modele zostały celowo przybrudzone, co dało przyjemny efekt znoszenia. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że gdzieś już widziałam nieregularnie farbowane na granatowo końcówki nogawek. Przyszła mi na myśl kolekcja Boom Boom Baltic Michała Szulca. Oczywiście nikt nie ma monopolu na tego typu zastosowanie barwników, poza tym (podobno) nie powinno się porównywać projektantów ze sobą, ale… Zresztą czym jest moje porównanie wobec zarzutów zamkniętego światka polskiej mody o kopiowanie przez Jemioła pomysłów Roberta Kupisza pół roku wcześniej?

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL01_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL02_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL03_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL04_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL05_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL06_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL07_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL08_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL10_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

FWPVIII_Designer_Avenue_LUKASZ_JEMIOL09_fot_Katarzyna_Ulanska.jpg

Fot. Katarzyna Ulańska