Archiwa tagu: Madelle

8

Lis

Madelle. Jesień zima ’18/19

Ciągle coś w modzie wraca i ciągle przybiera nową formę, zahaczając o przeszłość. W przypadku jesiennej kolekcji Madelle są to lata osiemdziesiąte i bardzo umownie „Dynastia”. Piszę: „umownie”, bo bohaterki serialu mogłyby się uczyć dyskretnego szyku i niewymuszonej elegancji od modelki na zdjęciach. Mimo ogromnej sympatii do Alexis czy Krystle, stwierdzam (i zapewne nie jestem jedyna), że ich przerysowanym kostiumom bliżej do nuworyszowskiego pojęcia mody niż prawdziwego jej solidnego poziomu. Trzeba pamiętać, że na przerysowaniu ten serial polegał, oczywiście. Każda próba zbyt dosłownej interpretacji była skazana na porażkę. Są na szczęście tacy, którzy potrafią wydobyć z ówczesnego stylu tylko to, co najlepsze. I poniżej mamy właśnie taki przykład. 

Czytaj dalej

18

Maj

I że Cię nie opuszczę… cz.1

Przyznam się Wam do czegoś. Nie znoszę wesel. Całą sobą nie znoszę i dostaję alergii, gdy wyciągam ze skrzynki kolejne zaproszenie. Są oczywiście wyjątki, gdy przyjaciele decydują się na ten nierozważny krok (i mam na myśli wesele, nie ślub), cieszę się razem z nimi i jestem w stanie przetrwać ciąg idiotycznych konkursów prowadzonych przez nawet najbardziej sfrustrowanego swoją pracą wodzireja. Mój brak sympatii dla tego typu imprez wynika być może z przekonania o ich małej przydatności. Nie spotkałam osoby, która byłaby w pełni ze swojego wesela zadowolona. Ani takiej, która organizowałaby je z radością i bez stresu. Mam wrażenie, że to schemat, w który sami się na siłę wpisujemy, podobnie jak niemieszcząca się w drzwiach suknia ślubna czy miesiąc miodowy na kredyt. Gdy wiele lat temu pokazałam sukienkę, w której brałam ślub (sukienkę, nie suknię, zdecydowanie), otrzymałam mnóstwo wiadomości, wyrażających głównie zachwyt moją odwagą. Odwagą? Tak, bo zrobiłam coś inaczej niż tradycja nakazuje. Akurat o przełamaniu czy buncie wówczas nie myślałam, po prostu zakochałam się w sukience Ani Kuczyńskiej od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że to właśnie w niej chcę powiedzieć „Tak!”. Przecież to mój dzień, na moich warunkach, to ja mam się dobrze czuć. Proste? Niekoniecznie. Podobnie wygląda sprawa ze strojami weselnymi. Rokrocznie unikałam tego tematu jak mogłam, bo moja opinia jest krótka: ubierz się na wesele dokładnie w to, co chcesz. W tym roku postanowiłam jednak trochę ją rozwinąć, a że mam świetne miejsce, gdzie mogę to zrobić, zapraszam serdecznie do czytania.

R1-03366-003A 001Fot. & Other Stories

Czytaj dalej

17

Maj

Kobieta z pokoju nr 201

Josephine, Celestine, Alyssa, Zoe – to nie bohaterki francuskiego filmu o miłości (a jakże), tylko imiona nadane sukienkom przez Magdę Magnon, założycielkę marki Madelle. Jest po francusku na wskroś, jej projekty mogłaby nosić zarówno Brigitte Bardot u Vadima, jak i Léa Seydoux w „Jamesie Bondzie”. Oraz francuskie blogerki, oczywiście, tak fantastycznie broniące romantycznej kobiecości od zarania blogowych dziejów (czyli od jakichś dwunastu lat). Bufki, falbanki, guziczki, tasiemki, a do tego róże, groszki i serca. Wszystko w lekkim klimacie retro i ponadczasowym jednocześnie. 

1

Czytaj dalej

8

Gru

Do obserwowanych! cz. 2

Choć mówi się, że największa moda na polską modę minęła, nowych marek wciąż pojawia się sporo. Odważnie maszerują przed siebie, ścieżką z jednej strony wydeptaną, lecz z drugiej zdradliwą. Bo czy odbiorca na pewno się na nich pozna? Czy nie będzie wolał rzeczy dobrze znanych i sprawdzonych? I w końcu, czy zdołają do siebie przekonać, skoro ceny mają wyższe niż wciąż najpopularniejszy cel naszych zakupów, czyli sieciówki? Śledzę i kibicuję, mając nadzieję, że utrzymają się dłużej niż parę sezonów. Bo każda wyróżnia się stylem, pomysłem i wykonaniem. Tu rzemiosło, tam niegasnąca inspiracja Paryżem, a jeszcze gdzie indziej pełna odpowiedzialność za wykorzystane surowce. Kogo dodać do obserwowanych? Te nazwy warto zapamiętać. Podpisuję się pod nimi wszystkimi kończynami. Zaczynamy!

dunst okladka

Czytaj dalej