Archiwa tagu: Magdalena Kozicka

8

Gru

Polanka. Jesień zima ’18/19

Sukienka zimą? Tak, tak i jeszcze raz tak! Po pierwsze: zimy już nie tak srogie jak kiedyś. Po drugie: kozaki z nawet najgenialniejszymi spodniami rurkami nie zaprezentują się tak bosko jak z falującą ponad sobą tkaniną. Po trzecie: pod sukienką znajdzie się zawsze więcej miejsca na wszelakie ocieplacze niż pod spodniami (nie liczę już dawno niemodnej wersji z mocno obniżonym krokiem). A zatem i modnie, i wygodnie, jak zwykły pisać dekady temu magazyny kobiece. I właśnie tak wygląda obecny sezon u Polanki.

Czytaj dalej

8

Lis

Madelle. Jesień zima ’18/19

Ciągle coś w modzie wraca i ciągle przybiera nową formę, zahaczając o przeszłość. W przypadku jesiennej kolekcji Madelle są to lata osiemdziesiąte i bardzo umownie „Dynastia”. Piszę: „umownie”, bo bohaterki serialu mogłyby się uczyć dyskretnego szyku i niewymuszonej elegancji od modelki na zdjęciach. Mimo ogromnej sympatii do Alexis czy Krystle, stwierdzam (i zapewne nie jestem jedyna), że ich przerysowanym kostiumom bliżej do nuworyszowskiego pojęcia mody niż prawdziwego jej solidnego poziomu. Trzeba pamiętać, że na przerysowaniu ten serial polegał, oczywiście. Każda próba zbyt dosłownej interpretacji była skazana na porażkę. Są na szczęście tacy, którzy potrafią wydobyć z ówczesnego stylu tylko to, co najlepsze. I poniżej mamy właśnie taki przykład. 

Czytaj dalej

11

Cze

Lovlin

Len. Nagle wskoczył na podium, niczym dawno zapomniany sportowiec. W sklepach roi się od lnianych koszul, spodni i – oczywiście – sukienek. Dawno nie widziałam go w takiej formie. Przemykał raczej niezauważony, jako nieśmiały dodatek do letnich kolekcji, bywało, że tylko męskich (stąd w mojej szafie lniane koszule z działów dla płci przeciwnej, zresztą idealne). Kiedyś obowiązkowy. Gdy weszła do Polski Zara i zaczął się jej pierwszy letni sezon (rok 2000 dla przypomnienia), len był na topie i to we wszystkich kolorach tęczy. Towarzyszył jej polski Tatuum oraz duński i nieodżałowany Jackpot Cottonfield. Gniotło się to wszystko niemożebnie, ale czy nie o ten właśnie urok chodzi? A jednak len bywa trudny. Bo prócz typowych fasonów, raczej nieszkodliwych, jak bluzki na guziki czy spodnie na troczki, zwodzi niebezpiecznie w stronę zgrzebnych fartuszków rodem z Lucy Maud Montgomery. Nie to, że to niedopuszczalne, ale w 2018 roku wolelibyśmy jednak len w wersji Simona Porte’a Jacquemusa. Zróbmy szybką aktualizację i spójrzmy, co da się z niego wyczarować. Oto moje myśli po obejrzeniu zdjęć, które dostałam od nowiutkiej i młodziutkiej polskiej marki Lovlin.

Czytaj dalej

27

Kwi

Dwadzieścia cztery sukienki i kot

Z Anią Polańczyk spędzam słoneczne przedpołudnie, jedno z pierwszych ciepłych w tym roku. Na kanapie wyleguje się Kicia, a na wieszakach w domowym atelier czekają na mnie cudowne sukienki w kwiaty. Każda inna, każda wspaniała, gotowe do mierzenia i wyprowadzenia na romantyczny spacer. „Wyszły dwadzieścia cztery” – mówi Ania, gdy odszukuję kolejne różnice między nimi. Tu rękaw koszulowy, tam motylek, zapięcie na guziki, założenie kopertowe, a nawet intrygujące wiązanie na troczki. Długość maksi, midi lub mini, szmizjerki i babydoll, falbanki i minimum zdobień. Jakim cudem tak zróżnicowana kolekcja pozostaje spójna? Pozwolą Państwo, że przedstawię: oto Polanka na wiosnę lato 2018.

polanka_SS2018_5

Czytaj dalej

26

Lis

POLANKA FW17/18

Są takie ubrania, które kiedyś można było znaleźć w każdej szafie. I nie mam na myśli słynnej bazy, o której wszyscy mówią, ale której nikt tak naprawdę w stu procentach nie odnalazł, lecz raczej o tych elementach, które pamiętamy z dzieciństwa czy wczesnej młodości, bo nosiły je nasze mamy czy babcie. Wydawały się oczywiste i zawsze osiągalne. Tymczasem, gdy uruchamiamy po latach wyobraźnię, a wraz z nią pragnienia, okazuje się, że bez pomocy krawca ani rusz. To mogła być sztruksowa spódnica z kieszeniami albo wzorzysta szmizjerka. Albo kraciasty żakiet z szerokimi ramionami. Albo kolorowa bluzka przywieziona z egzotycznych krajów. Z jakiegoś powodu to właśnie one układały się na sylwetce najlepiej na świecie, deseń przykuwał uwagę na długie minuty, a gdy w domu znajdowało się więcej kobiet, potrafiły budzić konflikty niczym w „Dynastii”. Ostatnio wrażenia powróciły, gdy spotkałam się z Anią Polańczyk, twórczynią marki Polanka. Do swojej ulubionej harmonijnej klasyki projektantka dodała nowe elementy, łączące ją z przeszłością. Kto jednak spodziewa się kolejnych zwrotek pieśni pt. „Vintage”, będzie w dużym błędzie.

POLANKA AW1718 (3)

Czytaj dalej