Archiwa tagu: Mamapiki

7

maj

Urban Flora

Czasem trzeba odszczekać to, co się swego czasu powiedziało. Otóż kiedyś stwierdziłam, że nie mamy w Polsce interesujących deseni. Że albo są kupowane na targach w Hong Kongu i serwowane byle jak przez sieciówki, albo jakieś takie banalne, typu paski czy kropki – bo się sprzeda, a to najważniejsze. I żeby nie było, uwielbiam paski i bardzo się cieszę, że mogę je kupić, wspierając przy okazji polski przemysł (z kropkami nieco gorzej). Ale…

Odszczekuję. Zrobiło się co najmniej interesująco. A na dodatek „w trendzie” (nie znoszę określenia, ale pasuje). Kojarzycie biologicznie ujęte kwiaty z kolekcji Christophera Kane’a? Punktem wyjścia była rycina, ale realizacja przechodzi wszelkie granice fantazji. Lato według marki Mamapiki traktuje rośliny w podobny sposób. Wyrazisty, niebanalny i nieoczywisty. Myślę, że gdyby Marta Garbińska i Kasia Rysiak dysponowały budżetem Kane’a, zawędrowałyby z motywem bananowca o wiele dalej. No ale tu mamy do czynienia z mini kolekcją składającą się z dziewięciu elementów. Na szaleństwa przyjdzie czas, czego bardzo projektantkom życzę. Tymczasem na warsztacie znalazł się liść bananowca (choć będę się upierać, że bardziej przypomina filodendron) nadrukowany na czarną dzianinę w łódzkiej pracowni Blot. Dzięki specjalnej technice wypukłego sitodruku materiał zyskał niezwykłą fakturę. Dochodzi do tego charakterystyczne mieszanie kolorów, dzięki czemu nadruk płynnie przechodzi we wszystkie kolory tęczy. Każdy liść jest inny – i o to chodzi.

Duże brawa dla projektantek za wyjście poza schemat prostych i raczej geometrycznych połączeń na rzecz autorskiego deseniu. Mam nadzieję, że to pierwszy krok, za którym przyjdą kolejne miłe niespodzianki.

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Web

Fot. Monika Kmita
Stylizacja: Dorota Magdziarz
Włosy i makijaż: Agnieszka Hodowana
Postprodukcja: Agata Bielska
Grafika:Kamila Mitka
Modelka: Julia / Neva Models

1

lut

Teskoblog Store

Cóż za fantastyczne czasy! Jeszcze pięć lat temu (gdy zaczynałam pisać ten blog) można było tylko nieśmiało o takiej sytuacji pomarzyć. A wcale nie jestem pewna, czy ktokolwiek marzył, bo to, co się dzieje, przechodzi najśmielsze wyobrażenia. Ostatnie dziesięciolecie w Polsce obfitowało w otwarcia kolejnych sieci odzieżowych z różnych stron świata (oraz oczywiście z Polski). Nie sposób było się im oprzeć. Kolorowe ciuchy, częste dostawy, błyskawiczna odpowiedź na trendy z wybiegów… W którymś momencie się nasyciło i sporo osób zaczęło poszukiwania miejsc alternatywnych, gdzie odzież powstaje w znacznie mniejszych nakładach i wzorach niekoniecznie nawiązujących do aktualnych tendencji, lecz odzwierciedlających wizję ich twórców. Ze wspomnianym rozmarzeniem spoglądało się w stronę krajów dalekich i bliższych, gdzie niszowe marki odgrywały coraz większą rolę.

 

Wreszcie ruszyło. Nie pamiętam, kto pierwszy odważył się rzucić z oryginalnym pomysłem na głęboką wodę, ale chwała mu za to. Obecnie mamy tyle świetnych polskich marek przystępnych cenowo, że spokojnie można by zrezygnować z kupowania w sieciówkach (tylko po co? Ja chyba nie byłabym w stanie, choć ostatnio… ale to temat na inny tekst). Wprawdzie pojawiają się głównie w dużych miastach, ale od czego jest internet?

 

Ogromnie mnie cieszy, że powstaje coraz więcej internetowych butików mających w ofercie polskie ubrania. Według mnie nie stanowią dla siebie konkurencji. Każdy jest inny, nawet jeśli oferuje rzeczy z tych samych źródeł, wybór jest subiektywny i zależy od widzimisię właściciela/właścicielki. I taki na przykład Teskoblog Store skupia się na tzw. modzie ulicznej. Dużo tu swobody, nawiązań do stylu sportowego, luźnych sylwetek i nietypowych krojów. Sporo radości daje też fakt, że o wielu młodych markach już u siebie pisałam – teraz mogę patrzeć jak dziarsko kroczą do przodu, zyskując coraz więcej fanów.

 

Poniżej kilka rzeczy, które najbardziej ujęły mnie w aktualnym asortymencie Teskoblog Store:

 

Justin Iloveu:

 

 

Nenukko:

 

 

Heart & Company:

 

 

Mamapiki:

 

 

Another Label:

 

 

risk. made in warsaw:

 

 

Zdjęcia: Teskoblog Store