Archiwa tagu: merino

27

Lut

LOVE ON THE SNOW

Bodaj jedną z pierwszych prywatnych informacji, jaką tu Wam lata temu podałam, było przyznanie się do noszenia kalesonów. No, prawie. Chodziło o bieliznę narciarską, która ratowała mi życie w miesiącach zimowych przez długi czas, zanim do Europy wkroczyło Uniqlo z boskimi ocieplaczami HEATTECH. No bo mam na przykład piękną lekką spódnicę, która idealnie pójdzie w parze z wełnianym swetrem i kozakami. Ryzykować zdrowie? Absolutnie nie trzeba. Legginsy, koszulki z rękawem długim i krótkim, w kolorach nienarzucających się, towarzyszą mi do dziś. Choć, przyznaję, nawet te sygnowane nazwiskiem Alexandra Wanga po pewnym czasie wcale tak spektakularnie nie wyglądają. Ba, pewien czas to dość łagodne określenie. Kilka prań i niestety mamy urodę wspomnianych kalesonów. Kobieco? Ach, jeszcze jak! Dlatego zastrzygłam uszami i zamrugałam zauroczonymi oczami natychmiast, gdy doszły mnie wieści, że pewna osoba w Polsce postanowiła połączyć użytkowość z atrakcyjnością i stworzyć bieliznę, która będzie jednocześnie ciepła i seksowna. Niemożliwe? Poznajcie LOVE ON THE SNOW i zmieńcie zdanie.

Czytaj dalej

1

Paź

Paterns Family

Do wychowania dziecka potrzeba całej wioski – rozmawiamy o tym powiedzeniu pewnego słonecznego dnia w warszawskiej knajpce Między Nami z Kasią Lamik, jedną z założycielek marki Paterns (drugą jest jej siostra Iza). Bardziej aktualne niż kiedykolwiek, gdy rodziny potrafią być rozsiane po całym świecie albo gdy tworzymy sobie nową rodzinę, może bez więzów krwi, ale za to silnie związaną uczuciowo. Mama, tata, babcia dziadek, siostra, brat, ale też przyjaciele, sąsiedzi i znajomi – wszyscy biorą udział w tej historii. Z daleka lub z bliska, raz na trzy tygodnie lub codziennie, bez względu na odległość czy częstotliwość spotkań, na tych ludzi zawsze można liczyć. Sporo pozytywnej energii i pięknych historii w 2017 roku przerodziło się w Paterns – markę rodzinną pod wieloma względami. Że założoną przez siostry, to już wiemy. A zainspirowaną między innymi przez ich mamę, która sama szyła im ubrania w latach dziewięćdziesiątych. Oraz… maleństwo o imieniu Janka. Gdy pojawia się dziecko, chyba automatycznie jego rodzice poszukują dla niego wszystkiego, co najlepsze, najzdrowsze, najbezpieczniejsze. I tu czas na naszą główną bohaterkę: wełnę z merynosa, surowiec o niezwykłych właściwościach. Ale nie tylko pod postacią grubej, klasycznej dzianiny. Obok swetrów, szalików czy czapek w Paterns sporo miejsca zajmuje merino tkane, z dodatkiem jedwabiu. Odczarowuje mit wełny jako tej do noszenia tylko zimą (w sumie czy ktoś jeszcze ma wątpliwości?). A przede wszystkim zaskakuje zaprojektowanymi przez Kasię deseniami, bardzo mocno inspirowanym Japonią.

Czytaj dalej