Archiwa tagu: Michał Łojewski

12

wrz

Gravity Resistance

Od białego kartonowego pudełka z tyvekową kurtką i manifestem do współpracy ze sportowym gigantem. Jak się zaczęło, mogliście przeczytać u mnie cztery lata temu przy okazji otwarcia butiku UEG w Warszawie. Butik zdążył się zwinąć, ale marka wręcz przeciwnie. Jej twórca od samego początku myślał szeroko, otwarcie sklepu w Polsce najwyraźniej nie stanowiło szczytu jego marzeń. Tym bardziej, że podczas gdy u nas UEG uchodziło za markę niszową (być może teraz odrobinę się to zmieni), na świecie zdołało przez kilkanaście lat istnienia zbudować całkiem mocną pozycję. Na tyle mocną, by dostać propozycję zaprojektowania kolekcji dla… Pumy! Drugiego września w Warszawie odbyła się jej światowa premiera. W zeszły piątek ruszyła internetowa przedsprzedaż. Jest odlotowo. Dosłownie i w przenośni.

ueg-x-puma-12

Czytaj dalej

15

kwi

ART next to FASHION

Dziś w samo południe w Toruniu miało miejsce otwarcie wystawy „ART next to FASHION” poświęconej, jak łatwo odczytać z samego tytułu, relacji mody ze sztuką. To, jak sami jej twórcy mówią, eksperyment, który powstał w reakcji na brak podobnych działań w Polsce. Ostatnim przytaczanym przykładem są „Cuda Niewidy” z 2013 r., również realizowane w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej. Obecnie obejrzymy głównie prace graficzne artystów polskich i zagranicznych, m.in. Anny Halarewicz, Huberta Kołodziejskiego, Elżbiety Gądek, Katarzyny Smoczyńskiej czy serbskiego projektanta Zvonko Markovica. Obok nich znajdą się fotografie (m.in. cykl „Tribute to Moda Polska” autorstwa Pawła Żukowskiego). Zobaczymy również kostiumy Katarzyny Konieczki, której sceniczne kreacje nosi m.in. Lady Gaga. Oddzielną część wystawy stanowić będą prace poruszające takie wątki jak ekologia, feminizm, cierpienie. Ten pierwszy reprezentować będzie m.in. Michał Łojewski i jego marka UEG. Wystawa potrwa do 15 maja 2016. Jej kuratorem jest Mateusz Kozieradzki, a głównym partnerem marka YES. Harel dumnie patronuje.

6

Ilustracja: Anna Halarewicz

4

wrz

Nie bądź sam, bądź podobny

O marce UEG miałam pisać już dawno. Naprawdę! Wiem, jak to brzmi teraz, gdy właśnie otworzył się pierwszy sklep i prawdopodobnie wszelkie możliwe portale (z psimi nazwami włącznie) będą o tym trąbić. I bardzo dobrze. Niech trąbią jak najwięcej o takich wydarzeniach. UEG (skrót od włoskiego „usa e getta” – „zużyj i wyrzuć”) powstało prawie dziesięć lat temu z inicjatywy projektantki Ani Kuczyńskiej i grafika Michała Łojewskiego. Razem stworzyli projekt dla japońskiego wydawnictwa Commons&Sense. Miał odzwierciedlać ideę niepodległości. Tak powstała koncepcja UEG 1 INDEPENDENT – biała wiatrówka z napisem „Independence has a price” zapakowana w kartonowe pudełko razem plakatem i naklejkami nawiązującymi do myśli przewodniej. Kurtka wykonana została z dziwacznego w owych czasach (choć powstał już w latach pięćdziesiątych) materiału – Tyveku. Nawet nie wiem, czy da się go nazwać tkaniną. To surowiec przypominający papier, lecz znacznie bardziej trwały. Oczywiście do czasu – i tu dochodzimy do sedna, czyli etymologii nazwy marki. Tyvek zużywa się powoli, lecz jednak. W pewnym momencie – choć trudno się z tym pogodzić – będzie się nadawał tylko do wyrzucenia. „Życie bieli jest krótkie i kończy się upadkiem w szarość” – to fragment manifestu UEG (tytuł notki także jest jego częścią). Całość można znaleźć na ich stronie w zakładce Manifesto.

 

Co działo się potem z UEG? Ania Kuczyńska poświęciła się w stu procentach swojej własnej marce, natomiast UEG powoli rozwijało skrzydła. Kolejne kolekcje wynikają jedna z drugiej, nie znajdziemy tam odzwierciedlenia najnowszych trendów. Do Tyveku dołączyła dżersejowa wiskoza, a do bieli – czerń. Pojawiły się nowe modele kurtek, t-shirty, sukienki oraz akcesoria. Od jakiegoś czasu działa sklep internetowy, asortyment można spotkać również w sklepach zaprzyjaźnionych.

 

Nadszedł czas na butik stacjonarny. Lokalizacja wydaje się oczywista: Mysia 3. To ten sam budynek, w którym mieści się COS. UEG znajdziemy na drugim piętrze. Wnętrze jest… tu Was zaskoczę… oszczędne i białe (z domieszką czarnego). Wypełnione charakterystycznymi kartonowymi pudełkami, które służą za półki. Wewnątrz znajdziemy całkiem nową kolekcję, „Between Water And Stars”, zadrukowaną czarnymi literami (układającymi się w sensowne wyrazy). Choć osobiście wolę czarną odsłonę projektu (na trzech ostatnich zdjęciach możecie zobaczyć, co z kolekcji UEG znajduje się w mojej szafie – potwierdzam, Tyvek zużywa się, ale w niezwykle interesujący i nieprzewidywalny sposób), mam sporą chrapkę na literową torebkę.

 

Poniżej kilka „harelowych” impresji z wczorajszego otwarcia.

 

 

 

 

 

ueg, sklep ueg

 

ueg, sklep ueg

 

 

 

Fot. Harel

 

 


 

 

Zdjęcia: UEG