Archiwa tagu: moda polska

16

lis

Hold The Rivers

Dziesięciolecie swojej pracy Michał Szulc świętował bez fajerwerków. Po prostu przygotował kolejną świetną kolekcję. Tak mogłabym rozpocząć i zakończyć ten tekst, zostawiając Was ze zdjęciami nieocenionego Marka Makowskiego. Choć pokaz odbył się w maju, nie pisałam o nim, czekałam na jesień. Jesień przyszła, a dziś wieczorem Michał zaprezentuje projekty na kolejny sezon. Nie ma zatem lepszego dnia na przypomnienie tego, co siedziało w jego głowie pewien czas temu. Co więcej, będzie można to za moment porównać z najnowszymi pomysłami. Michał Szulc słynie z tego, że do samego końca trzyma kolekcję w ścisłej tajemnicy. Nie przepada też za mówieniem o inspiracjach, woli zostawić pole do popisu odbiorcom. Pewnego dnia przychodzi zaproszenie z tytułem danego sezonu i pozostaje czekać z niecierpliwością, ewentualnie próbować odszyfrować lakoniczne słowa. „Hold The Rivers”, czyli zadanie z góry skazane na niepowodzenie. Żadnej rzeki się nie zatrzyma, do żadnej też nie wejdzie dwa razy (jak mawiał słynny myśliciel Panta Rhei – tak, wiem, żart starszy ode mnie). Co tym razem autor miał na myśli?

Michał Szulc HOLD THE RIVERS foto Marek Makowski (147)

Czytaj dalej

8

paź

Early Color

Są takie marki, na których kolekcje czekam z równym utęsknieniem, co na nowy sezon ulubionego serialu. To, że będą świetne, nie ulega wątpliwości. Bardziej interesuje mnie, które wątki zostaną poruszone, w jaki sposób poprowadzone i rozwiązane. KAASKAS to jedna z tych marek. Pewniak. Od pierwszego wejrzenia. Zapowiedź jesieni miałam okazję oglądać już wczesną wiosną, gdy do moich wirtualnych rąk wpadło portfolio sióstr Skórzyńskich. Nadruk liści wywołał przyjemne uczucie wyczekiwania na coś fantastycznego. Umieszczane kolejno na Instagramie inspiracje tylko podgrzewały atmosferę. Nasycone barwy kadrów z przeszłości autorstwa Williama Egglestone’a oraz Saula Leitera, nierzeczywisty świat Tima Walkera, a na dokładkę Ella Fitzgerald i Liz Taylor – dzień po dniu tworzyła się nieskończona układanka nastrojów, dekad i osobowości. Esencja znalazła miejsce w kompaktowej kolekcji „Early Color”.

150907_kaaskas4119_1216_1 (Custom)

Czytaj dalej

5

paź

Don’t Kiss Me

Kobieta jako wypadkowa zaprzeczeń: nie-dziecko, nie-mężczyzna. Igranie z tożsamością płciową, przekraczanie sztywnych granic, nie do końca poważne, a momentami mocno humorystyczne. To francuska surrealistyczna artystka Lucy Renee Mathilde Schwob, która przyjęła męskie nazwisko, Claude Cahun – i jako Claude tworzyła do końca życia, związana z partnerką o męskim imieniu Marcel. W swoich autoportretach wcielała się w postaci męskie, dziecięce, znane i nieznane. Tożsamość traktowała jako punkt wyjścia do najróżniejszych eksperymentów. To też główna idea jesiennej kolekcji Acephala, „Don’t kiss me” – wznieść się ponad płeć, zasady i przyzwyczajenia. Twórczość Cahun zainspirowała Monikę Kędziorę i Bartka Korzeniowskiego do całkiem nowego spojrzenia na modę kobiecą.

2 copy

Czytaj dalej

1

paź

Łukasz Jemioł razy dziesięć

Oglądać rodzimy pokaz mody, wciąż mając w pamięci zdjęcia najnowszych sylwetek Driesa van Notena, to rzecz ryzykowna. Tym bardziej, że lakoniczna zapowiedź podczas poprzedzającej wydarzenie konferencji prasowej zdradziła inspirację orientem. I właśnie tak to sobie mniej więcej wyobraziłam. Ciężkie tkaniny, aksamity, welury, lamy i żakardy, bogate zdobienia, hafty i aplikacje, a przede wszystkim istna eksplozja ciepłych barw w odważnych kompozycjach. Bardzo miło było się nie rozczarować. Ba, mieć z patrzenia ogromną przyjemność, a entuzjazm zachować jeszcze na długo. Według oficjalnych danych właśnie mija dziesięć lat pracy twórczej projektanta. Jubileusz najlepiej uczcić wielkim pokazem, wiadomo. Jednak niewielu mamy w Polsce projektantów,  u których ogrom formy nie ma szans zdominować treści. Bywają pokazy przepełnione powtarzalnymi sylwetkami, w połowie których nuda ogarnia nawet przypadkowych gości. Bywają też huczne imprezy, które projektami nic specjalnego nie wnoszą, choć znamion szkodliwości społecznej nie noszą. Łukaszowi udało się ominąć patos dziesięciolecia, choć zarówno złote wytłaczane zaproszenia, jak i ogromna aksamitna kurtyna – główny element scenografii pokazu – odrobinę nim straszyły. Na ziemię natychmiast sprowadził przepiękny wybieg zbudowany z ciemnobrązowych desek. Choć stumetrowy, zaskakująco przytulny. Po fakcie dowiedziałam się też o dyskretnie rozpylonym zapachu paczuli – tym samym, który unosi się w butikach projektanta. Poprzedniego dnia Łukasz Jemioł pokrótce opowiedział, w jaki sposób powstaje w jego głowie kolekcja. Jeszcze zanim przystąpi do szkiców, oczami wyobraźni widzi wyraźnie wszystkie sylwetki. Jeśli było tak i tym razem, chapeau bas.

Harel Lukasz Jemiol pokaz

Czytaj dalej

25

wrz

Kimono, które tańczy

Muzyka i choreografia to dwie nieodłączne składowe dobrego pokazu mody. Składowe, na które nie zwracamy pozornie uwagi, skupiając się na meritum, a które mogą tyle samo uratować, co zepsuć. Znane są przypadki poślednich projektantów, którzy ratują kolekcję hitami z list przebojów (swoją drogą od lat ciekawi mnie, czy odprowadzają tantiemy, ale to już temat dla dziennikarza śledczego) albo zapierającą dech w piersiach oprawą. Widownia podryguje w ich rytm, miłe skojarzenia przychodzą same i już brak pomysłu tak nie razi. Bywają też świetne kolekcje przytłoczone muzyką jak z koszmaru, piskami spoza gamy przyswajalnych dźwięków, powodującymi nie tylko zamknięcie uszu, ale też – niekontrolowanie – oczu. Podobnie z przekombinowanym układem ruchu (lub bezruchu). Zdarzają się, rzecz jasna, mistrzowie gatunku, choćby Karl Lagerfeld, któremu niestraszne zatrudnienie orkiestry symfonicznej. Mój ulubiony to casus z roku 2010, gdy do współpracy zaprosił młodego dyrygenta i aranżera, Thomasa Roussela, który na tę okoliczność przygotował symfoniczne wersje przebojów Bjork: „Isobel” i „Bachelorette” oraz „Bittersweet Symphony” The Verve zebrane pod wspólnym tytułem „Jardin d’Eden”. Czy orkiestra Société des Nouveaux-Concerts rozpraszała publiczność? Wręcz przeciwnie. Perfekcyjnie oddawała rozmach wydarzenia, podkreślając to, co najważniejsze. Wciąż się dziwiłam, że żaden z polskich projektantów nie zdecydował się na podobny ruch. Dobre profesjonalne orkiestry w Warszawie mamy trzy, w Polsce jeszcze więcej. (to, że elastyczność im nieobca, niech potwierdzi przykład płyty Mitch & Mitch ze Zbigniewem Wodeckim z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej czy współpracy Radzimira Dębskiego z NOSPR-em). I nagle przyszła wiadomość z Krakowa. Joanna Hawrot i Lutosławski Orchestra Moderna zapraszają na koncert muzyki japońskiej połączony z pokazem autorskich kimon. W punkt!

12

Czytaj dalej

7

sie

Reformy

Latem zawsze mam ten sam problem. Moda krzyczy o jesieni długo przed jego nadejściem, ja z jednej strony obserwuję i chciałabym też o niej krzyczeć (albo przynajmniej mówić), z drugiej jednak za oknem aktualnie trzydzieści pięć stopni, w głowie co najmniej trzydzieści sześć i sześć – jak mam pisać o wełnie i zapinanych pod szyję kolekcjach? Nie da się. Podziwiam wszystkich, którzy to robią. Inna sprawa, że oni muszą. Bo dwumiesięczny cykl wydawniczy, bo każdy portal chce być pierwszy itd. Ja nic nie muszę i bardzo mi z tym dobrze. To chyba jeden z największych plusów blogowania, pamiętacie? Łatwo to przeoczyć w obecnych czasach. Kto z Was rozgląda się dziś za idealnym swetrem na zimę? A może przeglądacie właśnie kożuchy na style.com? Tak myślałam. W sumie nawet nieźle się składa, bo marka, o której mam zamiar pisać, przeceniła o połowę swój typowo letni asortyment. Tymczasem do końca plażowania zostało… Na dłuższą metę i przy odpowiedniej organizacji czasu wcale tego końca nie widać. Panie i Panowie, przed Wami…

11224731_373150162882550_2035220310810725072_n

Czytaj dalej