Archiwa tagu: Modmod

17

kwi

Cheap, cheap!

Cheap Monday – marka, która wciąż mnie zadziwia. I nie, nie chodzi o sam asortyment, raczej o magiczną zdolność przyciągania mojej uwagi. Bo te rzeczy nie są, że tak się wyrażę, w moim stylu. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Kiedyś zdecydowanie chodziło o dostępność (czy raczej niedostępność), luksus posiadania czegoś, co w Polsce w naturalnych warunkach nie występuje ;). Może też pewien snobizm (nie zapomnę wypinania tyłków obleczonych w metki z trupią czaszką w co poniektórych modniejszych lokalizacjach Warszawy kilka lat temu ;) – i nie, ja nie wypinałam, ja należałam do zazdrośnie się przyglądających… tym metkom, rzecz jasna ;)). Ale gdy stały się osiągalne, ten pewien rodzaj fascynacji nie minął.
Przygodę z Cheap Monday zaczęłam od słynnych marmurków – podobnych do tych, których za nic nie włożyłabym w podstawówce. Potem był t-shirt ze wspomnianą czachą, potem tunika, torba, kolejne dżinsy… Wiem, że te ciuchy obecnie w Polsce można dostać w kilku źródłach (w tym w second handach za bezcen), ale ja jestem wierna butikowi Modmod (i nie, to nie jest reklama :)). Chyba że jestem w Berlinie, wtedy kieruję się na Friedrichstrasse. Przy okazji, polecam tę lokalizację w czasie przecen :).
Poniżej fragment kolekcji na obecne wiosnę i lato, ale ja chcę jeszcze na moment wrócić do tego, o czym przed chwilą pisałam. Czy macie tak, że marki, których nie ma w Polsce, są dla Was bardziej atrakcyjne, a gdy się pojawią, na tej atrakcyjności tracą? Wprawdzie Cheap Monday przeczy mej logice, ale zwykle obserwuję u siebie pewien spadek zainteresowania. Czyżby działał tu instynkt łowcy? ;)

 



Zdjęcia: Cheap Monday

23

lip

Nigdy nie jest za późno!

Mash-Up to nowy model zegarków marki Too Late. Nazwa wyjaśnia wszystko. Miks tradycyjnego zegarka analogowego i nowoczesnych materiałów. Na tarczy tylko dwie cyfry. Wskazówki wręcz przewrotnie podpisane. A bransoletka silikonowa, bez żadnych klamerek. Mnie zdecydowanie przekonują „kolory bez koloru”, czyli czerń i biel. Ale komu jeszcze nie znudziły się mocne barwy, także znajdzie coś dla siebie. Występują w dwóch rozmiarach M i L i są wodoodporne. Do kupienia w sklepie Modmod.


Zdjęcia: Modmod

15

kwi

Legginsy z łatką

Gdy po raz pierwszy pisałam o Mysikróliku, zajmował się głównie umilaniem nam czasu wolnego spędzanego na kanapie ;). Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Twórczyni Mysikrólika, Martyna Czerwińska, postanowiła umilić także porę deszczową, szyjąc koronkowe (a w każdym razie wyglądające na koronkowe) płaszcze przeciwdeszczowe. Na tygodniu mody w Łodzi zaprezentowała obcisłe kombinezony we wszystkich kolorach tęczy, które od tamtej pory nieodłącznie się z Mysikrólikiem kojarzą. A ostatnio światło dzienne ujrzały legginsy z łatką. Spodobały mi się z kilku powodów. Po pierwsze coś takiego miała na sobie Carrie Bradshaw dawno temu (być może było to jeszcze stulecie, w którym zatonął Titanic), gdy jeszcze jej postać nie osiągnęła poziomu groteski. Po drugie legginsy w ogóle. Uwielbiam i nie mogę się od nich odzwyczaić. Już dawno stwierdziłam, że weszły do kanonu ciuchów, które nie wychodzą z mody, jak rajstopy na przykład. A po trzecie łatka. Sama w sobie urocza. Kto zna mnie osobiście, będzie wiedział, czemu łatki tak mnie ostatnio rozczulają ;).

Zdjęcia: modmod.pl

29

mar

Kling!

Kobieta – dziecko. Słynna bohaterka Nabokova, Kubricka, a potem Adriana Lyne’a. Jodie Foster w „Taksówkarzu”. Ulubiony motyw Alexy Chung. Umiejętnie stosowany pozwoli osiągnąć styl jednocześnie niepokojący i zabawny, bez ryzyka wizerunku a’la Dzidzia Piernik :). Latem wręcz niezastąpiony. No dobrze, może przesadzam, że taki niezastąpiony, ale w okresie wakacyjnym od lat dla mnie inspirujący. Choć przyznam, ostatnio trochę o nim zapomniałam. Dżinsowy kapelusz z dużym rondem przepadł w czeluści wielkiej szuflady z dodatkami, szorty boję się przymierzyć (drogie Panie, na pewno mnie rozumiecie ;)), jedynie różnego rodzaju serduszka wciąż mi towarzyszą.
Wspomnienia obudziła wiosenna kolekcja hiszpańskiej marki Kling. Nawiązania do stylu vintage widać gołym okiem. Wszystko jest jednak unowocześnione. Kroje dopasowane do współczesnej sylwetki, detale momentami wręcz przesadzone – co zresztą daje fajny efekt. Tu falbanki, tam groszki, ozdobne guziczki, słodkie kołnierzyki… Przyszło jeszcze jedno skojarzenie: Luella Bartley. Szkoda, że już nie projektuje…

P.S. Sporą część kolekcji można kupić w Polsce. Bez pełnego niepokoju oczekiwania na przesyłkę zagraniczną, która niestety często znajduje po drodze nowego właściciela. Ale o tym może innym razem, a może nigdy :).

Zdjęcia: Modmod

9

mar

Czekając na… poniedziałek!

I wreszcie nadszedł ten moment! Kto zwykł był z utęsknieniem spoglądać w stronę Skandynawii, marząc o ciuchach z północnym sznytem, teraz może swobodnie odetchnąć. Zamiast jechać do Sztokholmu, wystarczy odwiedzić wirtualny sklep Modmod z całkiem realnym (i świeżutkim) asortymentem Cheap Monday (na razie kilka sztuk, wkrótce znacznie więcej)!
Oczywiście nie wszyscy muszą tę markę kojarzyć, jednak osoby śledzące blogi modowe z pewnością będą wiedziały, o co chodzi. Była sobie szwedzka firma Weekday, o której zresztą kiedyś tu pisałam. Zachęcona sukcesami, jakie odnosiła od samego początku, postanowiła wypuścić nową gałązkę. Gałązka była młodzieżowa i dżinsowa, a otrzymała nazwę pierwszego dnia tygodnia. Z wiekiem tak się usamodzielniła, że wyrosło z niej całkiem osobne (i aktualnie sporej postury) drzewko. Tak, marmurkowe rurki, do których wzdychałyśmy, oglądając Style Bytes za czasów największej świetności, były właśnie tej marki. Radość, radość, duża radość!!!

Zdjęcie: Cheap Monday

8

paź

Zima będzie biała

A z takimi ciuchami wcale niestraszna!
Oto nowa kolekcja Zemełki & Pirowskiej, na jesień i zimę właśnie. Z sezonu na sezon projektantki coraz bardziej mnie zachwycają. Już się wydaje, że jest idealnie, a tu proszę – kolejna miła niespodzianka. Tym razem mam oko na jedwabną asymetryczną sukienkę. Raczej ona imprezowa niż stricte zimowa, ale…
Ostatnio zadziwiają mnie cekiny. Jeszcze do niedawna zestawiałam je tylko ze słowem „nigdy!” (wykrzyknik obowiązkowy), tymczasem po propozycjach Isabel Marant lub poniższych właśnie (te kolory…) nabrałam na nie ochoty. Da się je nosić minimalistycznie! Czuję się tak, jakbym odkryła Amerykę :))).
A wracając do kolekcji, duma mnie rozpiera, że pojawiają się tak piękne rzeczy „made in Poland”!




Fot. Jacek Ura

Ubrania są dostępne w sklepie Zemełka & Pirowska, w Modmod.pl oraz Saltandpepper.pl.