Archiwa tagu: Mozcau

21

maj

Boutique La Mode

Działania lokalne chyba nikogo już nie dziwią. Poszukiwania poza widocznym horyzontem są wprawdzie ekscytujące, ale potrafią skutecznie odwrócić uwagę od tego, co najbliżej. Portal La Mode działał w takim miejscu Warszawy, gdzie dzieje się non stop. Ulicy Mokotowskiej chyba nie muszę charakteryzować? Kilkanaście lat temu masowo wyrywano tam torebki i – choć stanowiła świetny śródmiejski skrót – raczej jej unikano. Obecnie to szlak obowiązkowy nie tylko dla poszukiwaczy polskich przygód z modą, ale także szeregu stylistów (podejrzewam, że wkrótce dojdzie do tego, że gdy showroom marki nie będzie się znajdować w okolicy, z obecnością w mediach stanie się krucho – ale koniec z dygresjami!). Szlak jednak o tyle problematyczny, że trzeba być w Warszawie, by go przemierzyć. Niektóre punkty obecne są w sieci, ale żeby szukać, trzeba mieć świadomość, że w ogóle istnieją.

Dlaczego wspomniałam o La Mode? Działalność portalu niedawno poszerzyła się o sklep internetowy z polską modą (w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach): Boutique La Mode. Założyciele wzięli pod skrzydła między innymi słynną Mokotowską oraz jej najbliższe okolice. Mamy więc dostęp do asortymentu takich marek jak Just Paul, Le Gia czy Paul Rizk. Spytacie, co odróżnia ten butik od szeregu innych, które powstały na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Ano na przykład to, że projektanci i marki tworzą dla La Mode limitowane mini kolekcje, których na sto procent nie znajdziecie nigdzie indziej. Na razie przedsięwzięcie wsparli: Lidia Kalita, Le Gia, Michał Szulc, Mozcau oraz Klu by Edyta Jermacz. Poniżej zdjęcie rodzinne. Wszyscy obecni.

Do istotnych różnic dopisuję też kameralność miejsca. Wybór, którego w natłoku nowych i starych marek dokonują za nas inni, bywa naprawdę przydatny. To też moja refleksja po odwiedzeniu w ostatni weekend Mustache Yard Sale. Jeśli jest ktoś, kto może nam pomóc zaoszczędzić cenny czas, doceńmy go. Mam nadzieję, że La Mode będzie trzymać się obranej ścieżki. To odświeżający i pożądany kierunek.

boutiquelamode.pl

13

lis

Sensei Motel

Czy ADHD może być pozytywne? Znam jeden przykład. I od razu chciałabym zaznaczyć, że ta domorosła diagnoza powstała tylko i wyłącznie na potrzeby tekstu. I że nasza bohaterka ma po prostu niespożyte pokłady twórczej energii i w miejscu usiedzieć nie może. Kilka lat temu wymyśliła markę Mozcau – kobiecą odpowiedź na swoje pierwsze dzieło, Justin Iloveu. W poprzednim sezonie do kliki dołączyła linia Rap Everyday, a za moment oficjalną premierę będzie mieć Silly Banana. Równolegle Kasia Wyrozębska wciąż tworzy nowe akcesoria. Jesienią pojawiły się bawełniane czapki oraz szereg skórzanych dodatków. Właśnie! Skóra. Przez kilka ostatnich lat stała się nieodłącznym elementem Mozcau. Czasem ledwo dostrzegalnym, czasem grającym pierwsze skrzypce. W „Sensei Motel” – kolekcji na obecną jesień i nadciągającą zimę, znów wróciła na podium. Towarzyszy lekkiej bawełnianej dzianinie w czarnym lub granatowym kolorze. Sporo tu elementów bieliźnianych i domowych. Jest zmysłowo, choć w żadnym momencie nie wulgarnie. Nawet czarna koronka – rzecz ryzykowna i trudna, nie przekracza granic dobrego smaku. Co interesujące, z jednej strony można w tych ubraniach plątać się w nieskończoność po domu w wolny dzień. Z drugiej nic nie stoi na przeszkodzie, by wieczorem wskoczyć w szpilki, machnąć raz dwa szminką i być w pełnej gotowości do wyjścia bez przebierania się.

Dla mnie jest już tradycją, że gdy wychodzę na wieczorne spotkania z przyjaciółmi, zwane potocznie imprezami, Mozcau rozwiązuje wszelkie dylematy. Nie określę, ile razy uratowała mnie tunika z kolekcji Heroine Carnival, a wcześniej biała bluzka z dyskretnym logo, którą wyeksploatowałam na amen. Najnowsza zdobycz też już została przetestowana. Ufff… Przez najbliższe miesiące jestem bezpieczna.

P.S. Od niedawna możemy odwiedzać showroom Mozcau w Warszawie przy ulicy Krochmalnej 32a/35 po uprzednim umówieniu się na spotkanie. Kontakt na stronie.

mozcau motel sensei (3)

mozcau motel sensei

542017b3be

mozcau motel sensei (10)

mozcau motel sensei (5)

mozcau motel sensei (6)

mozcau motel sensei (8)

mozcau motel sensei (7)

sensei

mozcau motel sensei (9)

mozcau motel sensei (4)

Zdjęcia: Mozcau

9

maj

Mozcau – The First Lady

Katarzyna Wyrozębska już po raz kolejny serwuje nam niezwykle osobistą kolekcję. Śmiało nawiązuje do osób, spotkań i wydarzeń, które miały dla niej szczególne znaczenie. Opowiada o nich nie tylko poprzez ubrania, ale też specyficzną prezentację. Lookbook jej najnowszego dzieła stanowi na to (zaraz obok „Heroine 1994″) kolejny tego przykład.

„The First Lady” to zbiór czarno białych sylwetek urozmaiconych gościnnym występem błękitnej flagi ONZ (projektantka zdradziła, że znaleźli się ludzie, którzy byli pewni, że nadruk został stworzony specjalnie na potrzeby jej kolekcji – tymczasem do produkcji została wykorzystana całkiem zwyczajna flaga – jak widać pomysłowość Kasi nie zna granic). Chyba jeszcze nigdy w kilkuletniej historii marki ubrania nie siedziały aż tak mocno w aktualnych trendach. Jednocześnie wciąż zachowują charakterystykę Mozcau, kroje, detale, ulubione fasony. Choć klimat „streetwearowy” (możecie mnie wykląć za to słowo, jeśli tylko znajdziecie polski odpowiednik) zastąpiła niewymuszona elegancja.

A oto co sama projektantka mówi o swojej „Pierwszej Damie”:

Kolekcja zadedykowana jest mojemu przyjacielowi politykowi, który zaimponował mi swoją osobowością, ambicją, wiedzą i chęcią pomagania ludziom. Jego maniery i elegancja sprawiła, że kolekcja The First Lady naturalnie musiała być szykowna, prosta i w najlepszym gatunku. Wykorzystałam w niej przewrotnie motyw flagi ONZ i Białego Domu, które są dla naszego bohatera środowiskiem naturalnym, a dla mnie były krótką, ale intensywną i bardzo piękną przygodą.

1

2

9

8

7

6

5

4

3

17

16

15

14

13

12

11

10

18

Fot. Stanislaw Bobrowiec Boniecki
Makijaż: Paula Dźwigała
Modelka: Katarzyna Dąbek/Eastern Models

19

gru

Mozcau w innym klimacie

„Nie bójcie się swoich marzeń” – powiedziała Mickey Wyrozębska poniekąd podsumowując krótką opowieść, którą zafundowałam mojemu ukochanemu szczęśliwemu człowiekowi, gdy podczas niedzielnego Santa Klaus Market staliśmy w otoczeniu ubrań Mozcau. Trochę o tym, jak się zaczęło, trochę jak się rozkręciło, a przede wszystkim pokazie na Swahili Fashion Week w Dar es Sallam w Tanzanii. Na początku grudnia kolekcja ujrzała jasne światło dzienne, tak odmienne od serwowanego nam obecnie przez leniwe słońce. Została odebrana entuzjastycznie, co wcale mnie nie dziwi. Była zwarta, dobrze przemyślana, a przede wszystkim całkowicie w stylu Mozcau, który od początku rysuje się dość wyraźnie. Znajome tuniki, tym razem w czerni, zostały ozdobione afrykańskimi sentencjami. Każda z nich ma swój numer i właśnie te numery najbardziej mnie rozbroiły (choć z drugiej strony z numerami lepiej nie igrać, przykład pewnych polskich perfum to potwierdza, ale o tym innym razem). Po raz drugi w życiu jestem w stanie zaakceptować złoty nadruk. Ba, zaakceptować to delikatnie powiedziane. Przygarnąć i nosić – bez obaw. Pierwszy raz dotyczył pradawnej kolekcji Ani Kuczyńskiej, której internet zdaje się nie pamiętać. Ale weterani młodej polskiej mody pamiętają z pewnością. Powracając do Mozcau, widzę tu sporo sprawdzonych trików. Dobrze to i źle jednocześnie. Dobrze, bo przyzwyczailiśmy się do czegoś i wiemy, na co możemy liczyć. Źle, bo nawet najgenialniejsza formuła może się w pewnym momencie przejeść. Mnie się nie przejadła i wcale nie jestem pewna, czy kiedykolwiek inny stan nastąpi. Ale poszukiwacze nowych doznań mogą być nieco rozczarowani. Na szczęście projektantka nie ma ambicji zadowolenia wszystkich. Jest sobą i widać to za każdym razem.

 

Mozcau

 

Mozcau

 

Mozcau

 

Mozcau

 

Mozcau

 

Mozcau

 

Mozcau

 

 

Mozcau

 

Mozcau

 

Zdjęcia: Mozcau

23

cze

Pokaż mi Mostrami!

Nareszcie! To było pierwsze słowo, jakie wypowiedziałam, zaglądając po raz pierwszy na platformę Mostrami.pl. Stali Czytelnicy znają moje podejście do okrzykiwania tego i owego polskim odpowiednikiem tamtego i siamtego, ale… Mostrami.pl śmiało może pretendować do tytułu naszego polskiego Net-a-porter. I cienia złośliwości w moich słowach nie ma.
Nareszcie mamy sklep internetowy na światowym poziomie. To nie tak, że nie mieliśmy takich wcześniej. Nie udawajmy, że ten jest pierwszy. Tu jednak wszystko zostało doprowadzone do perfekcji. Od grafiki poprzez kontakt z klientem. Poziom wizualny przestaje dziwić, gdy w domyślnych napisach końcowych pada nazwisko Andrzeja Pągowskiego. „Mostra mi” oznacza po włosku „pokaż mi”. Końcówka „pl” jest nieodłączna i niezwykle istotna. Oto pokazujemy światu polską modę. Wszystko, co aktualnie się w niej dzieje, wszystko, na czym warto skupić uwagę.
Nareszcie dostępne dla szerszej klienteli stały się aktualne kolekcje Ani Kuczyńskiej czy Justyny Chrabelskiej. To, co widzimy na wybiegu, możemy kupić niemal od razu. Plamy Rorschacha od Agaty Wojtkiewicz, western w wydaniu Roberta Kupisza, bajońsko drogie (i absolutnie boskie) projekty Łukasza Jemioła, lecz także przyjazne portfelom Mozcau czy Est by Es.
I wreszcie… Nareszcie ubrania podane są nie tylko na zdjęciach produktowych, lecz także w stylizacjach, dających wytchnienie naszej wyobraźni. Jeśli czerpać, to od najlepszych – tak podsumuję porównanie z pierwszych zdań dzisiejszego tekstu. Drogi świecie, szykuj się, polska moda nadchodzi!!!

 

 

Kurtka dżinsowa: Łukasz Jemioł, t-shirt z nadrukiem: Agata Wojtkiewicz, gnieciony sweter: Robert Kupisz, neonowa torba: Ania Kuczyńska, warstwowa bluzka: Justyna Chrabelska, przeźroczysty t-shirt: Est by Es. Zdjęcia: Mostrami.pl

1

mar

Love & Trade

Warszawski szlak modowy wydłuża się i wydłuża. W grudniu zeszłego roku pojawił się na nim nowy punkt: butik Love & Trade. Znajduje się na Powiślu, w strefie 1500m2 do wynajęcia (ul. Solec 18). Na pierwszym piętrze w dwóch przestronnych pomieszczeniach starej drukarni znajdziemy ubrania i dodatki polskich projektantów. Podane nietypowo: leżą na starych maszynach drukarskich, wiszą na ścianach lub w niewielkich boksach. Industrialny wystrój nie onieśmiela – można szperać i przymierzać do woli. Właścicielce, Kasi Wyrozębskiej (twórczyni marki Justin Iloveyou, którą oczywiście też znajdziemy w sklepie) zależało na tym, by na jednej powierzchni zebrać ubrania przede wszystkim interesujące i nietypowe, dające wytchnienie od wszechobecnych sieciówek. Ceny to jednak sprawa drugorzędna. Jest i drogo, i tanio. I, o dziwo, to wcale nie oznacza, że to tanie rzeczy sprzedają się najlepiej. To też pokazuje, jak różnorodni klienci trafiają do Love & Trade.

Mozcau by Justin Iloveyou – modułowa projekt Kasi Wyrozębskiej. Jedwabne tuniki, bawełniane topy i legginsy, które można nosić warstwowo w najróżniejszych kombinacjach (ale o tym więcej będzie wkrótce – stay tuned ;)).

Przestronnie, jasno, niezobowiązująco. Osoby towarzyszące w zakupach mogą spocząć na kanapie (lub leżaku!) i poprzeglądać świetny wybór magazynów.

Projekty Piotra Czachora, które po prostu chce się nosić.

Mamapiki, Justin Iloveyou, Mysikrólik, Kuxido, Green Establishment, Nenukko, Misbhave – dużo, dużo, bardzo dużo :).

W drugiej części sklepu projektanci, a wśród nich Ania Kuczyńska – jak zwykle jej ubrania prezentują się nienagannie, puszczając oczko przez srebrne kółka :). A poza tym: Konrad Parol, wyżej wspomniany Piotr Czachor (polecam męskie rzeczy z maleńkimi aplikacjami w kształcie trupiej czachy!), Kinga Kowalewska, buty i torebki Fejkiel, okulary Massada i powoli wchodząca jedwabno – bawełniana kolekcja Mozcau. Asortyment wciąż się powiększa i zmienia, więc warto zaglądać. Co będę czynić na pewno.

Fot. Harel