Archiwa tagu: Natasha Dziewit

22

Sty

Future Past Perfect

Zabawa angielskimi czasami czy zgrabny manifest? Natasha Dziewit nigdy nie podaje gotowych rozwiązań na tacy. Woli zadać pytanie, dać pretekst do dyskusji, wyrwać obserwatora z wygodnej pozycji. Tym razem na tapecie wiek. A może po prostu kobieta, której nikt o wiek nie pyta, bo nie ma to znaczenia? Nieważne, czy nieletnia, czy dojrzała, a może całkiem stara. Każdy moment ma swoje plusy i minusy. W każdym miło jest się dobrze ubrać.

Natasha Dziewit FW1718

Czytaj dalej

18

Gru

Social Fashion

Nie da się do końca zdefiniować twórczości Natashy Dziewit. Czerpie ona bowiem z tylu różnych źródeł i realizuje tak szeroki wachlarz pomysłów, że pozostaje tylko czekać na kolejny krok. I najprawdopodobniej znów go podziwiać. Etniczne wzory łączy z eterycznymi tkaninami, skomplikowanym formom pozostawia surowe brzegi, a najskromniejsze na świecie fasony tworzy z wyzywających, transparentnych dzianin. O najbardziej charakterystycznej sukience z jesienno zimowej kolekcji mówi z uśmiechem: „wariatka”. Kobaltowe falbaniaste cudo w nadruk dmuchawców łączy w sobie naiwną dziewczęcość i nieokiełznaną kobiecość. Emocji mnóstwo, więc do udźwignięcia tematu potrzeba trochę siły. Ale właśnie o takiej kobiecie myśli Natasha: silnej i nieujarzmionej.

natasha-dziewit-4

Czytaj dalej

4

Kwi

Lucky Nine

Gdzie tym razem? Przed siebie, na Południe. Niedookreślone, bo równie dobrze może być europejskie, jak i amerykańskie. Mieszają się argentyńskie pledy z plemiennymi indiańskimi kocami, pobrzmiewają echa amerykańskiego Pendletona, przetykane hiszpańską koronką. U Natashy Dziewit zawsze dzieje się dużo. Na przestrzeni wcale nie tak bardzo rozbudowanej kolekcji przeplatają się wpływy kultur całego świata. Pierwsze wrażenie po obejrzeniu kolekcji? Przyjemna podróż w czasie. Widzę bluzę łudząco przypominającą tę, którą w latach dziewięćdziesiątych w myślach nieraz wykradałam z szafy Kasi Nosowskiej, narzutkę we wzory identyczne jak wymarzony plecak z India Shopu. I płaszcz z koca, który musiał mi się śnić, bo gdy go zmierzyłam, wplątałam się w niezłe deja vu.

Natasha Dziewit Lucky Nine (76)

Czytaj dalej

22

Gru

Don’t be sorry

Skarby świata całego. Tytuł książki Hrabala oddaje idealnie klimat jesiennej kolekcji Natashy Dziewit pod tytułem „Don’t be sorry”. Wzory i kolory z najróżniejszych zakątków Ziemi, inspiracje niemal każdym kontynentem, bez podziału na kraje, konkretne kultury czy wpływy. Mija kilka sezonów działalności projektantki pod własnym nazwiskiem i oto, co się dzieje. Stylu Natashy nie da się pomylić z żadnym innym. Obszerne kroje, nietuzinkowe tkaniny często sprowadzane (a nawet produkowane) w niedużym nakładzie. Śliskie jedwabie, chropowate wełny, fasony jakby za duże, lecz paradoksalnie wydobywające na wierzch zalety kobiecej figury. Kobiecość zmysłowa, nieoczywista, nieco leniwa, zatrzymana w kadrze zdjęć z podróży. To swoista wariacja na temat osoby samej projektantki – ilekroć ją spotykam, wygląda tak, jakby przed paroma godzinami wróciła z niezwykle energetyzującej egzotycznej podroży lub właśnie się w nią wybierała. Nosi swoje rzeczy – to oczywiste. I wznieca ogień niekończących się pytań: skąd to masz, gdzie kupiłaś, czy istnieje drugi egzemplarz?

NATASHA DZIEWit dont be sorry (9)

Czytaj dalej

17

Paź

W drodze

Pierwsze skojarzenie po obejrzeniu tych ubrań z bliska? Wielbiciele Driesa van Notena powinni uściskać autorkę mocno i serdecznie. Nie chodzi mi o skandaliczne podobieństwo, a o ten podróżniczy sznyt, czerpiący stąd i zowąd garściami. Wzory w ilości jak na Polskę odważnej, choć teoretycznie gryzące się ze sobą, w praktyce dopełniające się niczym małżeństwo z długoletnim stażem. Tu wełna, tam jedwab, tkane, wyszywane, żakardowe, szlachetne. Można się nimi opatulić i ruszać w miasto, nawet przy braku pogody. Będą grzać i poprawiać humor. A przy okazji niebanalnie wyglądać.

Natasha Dziewit wciąż poszukuje. Gdy rozmawiałam z nią niedawno, myślami była już dwie kolekcje do przodu. Dla niej wszystko zaczyna się od tkaniny. Patrzy na nią, dotyka, a wyobraźnia podsuwa nowe kształty. Czasem więc z tego, co mogłoby być swetrem, powstaje płaszcz, a z tego, co egzotyczną tuniką – gigantyczny szal. Choć czasem ją kusi, by danego materiału kupić więcej, nie robi tego. Bo woli kolekcje nieduże, modnie określając, limitowane. Dostępne tylko przez chwilę, jak przedmioty, które spotykamy w podróży. Albo zdecydujemy się natychmiast, albo przepadną. Ale za to chwilę później pojawią się nowe, zupełnie inne, równie frapujące.

Tym razem projektantka udowadnia, że miejska sceneria stanowi równie dobre tło dla etnicznych wariacji, co egzotyczne krajobrazy. Kolekcję „In the mood” w sesji wizerunkowej ugruntowują proste botki Lilimill ze sklepu All about shoes (w którym zresztą możemy ubrania Nataszy kupić). Nie sposób dojrzeć tu detali, które niejednokrotnie „robią” całość, a bardzo często kryją się po lewej stronie. Więc kto na siłach i blisko, niech czym prędzej ogląda z bliska (pełna lista sklepów, w których pojawiają się projekty Nataszy tutaj). Warszawa to rzecz raczej oczywista. Cieszą więc Wilno i Berlin. A kto wie, co za chwilę?

Natasha Dziewit jesien 2014 (7)

Natasha Dziewit jesien 2014 (6)

Natasha Dziewit jesien 2014 (5)

Natasha Dziewit jesien 2014 (8)

Natasha Dziewit jesien 2014 (4)

Natasha Dziewit jesien 2014 (2)

Natasha Dziewit jesien 2014 (3)

Modelka.Karolina Kominek
Fot. Piotr M’Deck Zięba
Buty: All about shoes

14

Kwi

Natasha Dziewit

Klimat podróży uparcie się tu przewija. Może czas na wakacje? Tym razem Natasza Dziewit i jej pierwsza samodzielna kolekcja. Nazwisko możecie kojarzyć z projektu Kiss the Frog, który współtworzyła jeszcze do niedawna. Idea ubrań pięknych i wygodnych pozostała, dotarła natomiast delikatna patyna i surowość. Niewykończone, strzępiące się brzegi, celowo gubione oczka, ręcznie tkany jedwab z niedoskonałościami w pakiecie… Te ubrania czerpią z wielu różnych kultur, ciągną trochę na Wschód, a trochę na Południe. Zachód i Północ też gdzieś majaczą. Ich właścicielka mogłaby mieszkać w każdej części świata, a gdy przyszłoby do pakowania, zajęłoby jej jakieś pięć minut – tak to sobie wyobrażam.

To wciąż są ubrania, którymi można powoli zapełnić całą garderobę (tak jak w przypadku poprzedniej marki, do której porównań nie sposób uniknąć). Podejrzewam, że kolejne sezony tylko udowodnią moją tezę. Miłe ciału materiały – bawełna, jedwab, wełna – przeplatają się niepotrzebnie według mnie z wiskozą i poliestrem. Z jednej strony wiem, że niepotrzebnie obawiamy się sztucznych tkanin, które są przecież zupełnie inne niż nawet dziesięć lat temu. Z drugiej jednak po prostu pasuje mi do marki taka stuprocentowa naturalność, także w kwestii surowców. Ale przy całym obrazie, który tak pięknie się poniżej rysuje, to drobiazg do szybkiego rozwiązania.

679eb1e56b

0239238c8b

a4ffc32847

b50078f4a0

d37c6884e7

df9719365f

2bb606e997

3bcf6698a1

5de3b4065b

Fot. Bartek Gebethner
Modelka: Katka Michalak
Makijaż: Lucyna Rossa
Biżuteria: Lolasana
Stylizacja: Natasha Dziewit