Archiwa tagu: obsesja tygodnia

22

lip

Fascynacja

Alison Mosshart gdzieś tam mi przemykała, głównie w towarzystwie partnera z zespołu The Kills (który od niedawna jest mężem pewnej pani o nazwisku Moss bez końcówki hart ;)). Jednak nie zwracałam na nią szczególnej uwagi. Aż, jak to zwykle bywa, całkiem nagle coś zaskoczyło. Może znudzenie minimalizmem (wiem, wiem, miałam więcej nie używać słowa „minimalizm” w kontekście mody…), może tęsknota za totalną wolnością w ubiorze, może przesyt najnowszych trendów, za którymi trudno już nadążyć… Może też tak się zdarzyło, że prawie wszystkie charakterystyczne elementy potrzebne do odtworzenia jej stylu miałam w szafie? I w sumie zupełnie nieświadomie już sobie tę inspirację realizowałam? Odpływam w coraz bardziej swobodne rejony. Aż strach pomyśleć, co będzie za rok ;).


mosshart1
 

 

mosshart2







mosshart3
 

7

kwi

Jane Birkin

Mimo że jest Angielką, jej styl określa się jako typowo francuski, a dokładniej rzecz biorąc, paryski. Gdy oglądam jej zdjęcia, mam wrażenie, że były robione wczoraj, nie czterdzieści lat temu. Przez jakiś czas „odgapiałam” od niej fryzurę (co zresztą notorycznie czynią jej córki: Charlotte Gainsbourg i Lou Dillon), teraz pozostały mi inspiracje odzieżowe.
Niedawno w wywiadzie z Jane Birkin znalazłam bardzo fajne stwierdzenie: „I feel most comfortable wearing oversized men’s clothes. I think that ‚I couldn’t care less’ attitude makes people think you have some sort of style”.
Pewnie troszkę kokietuje, ale podobają mi się te słowa bardzo.

jane3


jane2


jane1

polyvore.com

I pomyśleć, że te zdjęcia wcale nie zostały zrobione na bloga z modą uliczną… Nie do wiary!

30

sty

Obsesja tygodnia: Comme des Garçons i spółka

Przejadła mi się destrukcja (choć w sezonie wiosennym wciąż będzie IN ;-)), za to wciąż nie mam dość dekonstrukcji. Inspirują mnie najbardziej inspirujący w tym temacie, czyli cała japońska grupa projektantów zrzeszonych niejako przez Rei Kawakubo. I niech się nikt nie da przekonać, że Marc Jacobs przetarł te ścieżki. Nic bardziej mylnego! Zdaję sobie sprawę, ze moje wyobrażenia o Japonii czy japońskim stylu to w dużej mierze dzieło własnej i dość bujnej wyobraźni (i żeby było jasne, nie ma ono nic wspólnego z przedziwnym tworem zrodzonym na potrzeby aukcji internetowych pod wdzięcznym tytułem „Japan Style”, brrrr….!!!). A ponieważ gdybym chciała kupić wszystko, co mi się podoba, zbankrutowałabym na samym początku realizowania listy marzeń, postanowiłam dekonstruować ciuchy samodzielnie. Co z tego wyjdzie? Jeśli efekt będzie godny zaprezentowania, na pewno się nim z Wami podzielę.

cdg

12

sty

Obsesja tygodnia: Jack Sparrow!

Może to pirackie botki, które upolowałam na wyprzedaży, a może letnie kolekcje, które przeglądam, tęskniąc za wyższą temperaturą na zewnątrz, w każdym razie czai się gdzieś w pobliżu kapitan Jack Sparrow i niesie nie tylko kompas, lecz także mnóstwo pomysłów na nowy sezon.


sparrow1

Z biżuterii chętnie przygarnęłabym gałkę oczną na łańcuszku (poważnie! Kiedyś Luella takie miała, ale jakoś prawie nikt nie podchwycił), a co do militariów, z przyjemnością sporządzę jeszcze jedną parę poduszek z frędzlami, tym razem celowo podniszczonymi i w kolorze khaki.


sparrow2

I buty… Takie buty, co to ich nie żal na żadną pogodę. Takie, w których można ganiać po dżungli i po plaży, a których podeszwy nie ślizgają się nawet po mokrym pokładzie. No i te podkreślone oczy… Zdecydowanie kapitan Sparrow będzie moim przewodnikiem w najbliższych miesiącach.sparrow3

11

lis

obsesja tygodnia (2)

Kto by pomyślał, że kiedykolwiek spodobają mi się złote spódnice? A tu proszę, dopadło mnie mocno. Wprawdzie od momentu dopadnięcia do momentu wcielenia takowej w codzienność jest dość duża przepaść, ale jeśli mogłabym to zrobić jak poniżej przedstawiona Alexa Chung, nie będę się długo wahać. Na pewno odpadają kozaki za kolano (których zresztą nie posiadam i w planach nie mam), ramoneska też raczej nie pomoże, w grę wchodzą proste bawełniane t-shirty albo rzeczy klasyczne w najbardziej oczywisty sposób, na przykład biała koszula (to chyba mój ulubiony look Samanthy z kinowej wersji SATC, niestety nie do znalezienia w sieci – wielbicielki z pewnością pamiętają moment rozmowy telefonicznej z Carrie na temat ślubu z Mr Bigiem).
Oczywiście strasznie trudno jest znaleźć idealną… Sama siebie czasem nie rozumiem. Jeszcze niedawno postanowiłam nieco uspokoić swoją garderobę, a już dopadają mnie nowe szalone pomysły :-).


alexa

24

paź

No proszę…

Nie zgadniecie, co mi się ostatnio zamarzyło. Od czasów liceum czegoś podobnego nie nosiłam, a tu nagle „bum!” i znów mam ochotę na plecak. Wszystko przez pewną panią, z którą niedawno miałam okazję pracować. Przez trzy dni biegałam jak szalona z torbą na ramieniu, a w torbie miałam mniej więcej dwa kilo rzeczy do pracy niezbędnych plus oczywiście to, co każda szanująca się kobieta w torbie mieć powinna (i nie mam na myśli bałaganu ;-)). I nagle objawiła się ta kobieta: jakieś dwadzieścia lat starsza ode mnie, ale ubrana bardzo podobnie (dżinsy i czarna góra), z tą różnicą, że jej ramiona znajdowały się na tej samej wysokości, podczas gdy moja prawa strona była o pięć centymetrów niżej niż lewa :-). Zaopatrzona była w przepiękny czarny plecak, o który oczywiście natychmiast ją spytałam. „A, to kupiłam w H&M kilka lat temu” – odpowiedziała, a ja niemal padłam na miejscu. Bo widziałam ten plecak tych kilka lat temu. I widziałam czerwoną karteczkę z napisem „minus 50%”. I go nie kupiłam… Teraz oczywiście za nic nie mogę znaleźć nawet odrobinę podobnego. Znacie ten ból, drodzy Czytelnicy?

66

P.S. Na koniec mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – proszę o kontakt! :-)