Archiwa tagu: polskie marki

11

Lut

Veclaim

Kiedy Jessica Mercedes pojawiła się tu po raz pierwszy? Dawno, dawno temu polecałam ją Waszej uwadze, podkreślając, że jeszcze będzie o niej glosno. Skąd to wiedziałam? Czy to słynna harelowa intuicja? A może po prostu natychmiast było widać, że ta dziewczyna dobrze wie, czego chce, w przeciwieństwie do wielu innych blogerek. Gdy pisałam o niej i jej marce kostiumów kąpielowych całkiem niedawno w kontekście influencerek z poważnym planem B, nie miałam pojęcia, że to dopiero początek. Grudzień 2018 roku przyniosl kolejna niespodziankę: Jessica Mercedes Kirschner stworzyła markę ubrań. Poznajcie Veclaim.

Czytaj dalej

16

Sty

John & Mary

„John and Mary” w pierwszej kolejności będzie się kojarzyć z filmem z Dustinem Hoffmanem i Mią Farrow z 1969 roku. Siłą rzeczy. W drugiej, już mniej oczywistej, z ponad dziesięciominutowym kawałkiem z płyty Jaco Pastoriusa „Word of Mouth”. Tak się składa, że to jeden z moich ukochanych albumów, po brzegi wypełniony gościnnymi występami tak cudownych muzyków jak Herbie Hancock, Michael Brecker, Wayne Shorter, Peter Erskine, Don Alias czy Toots Thielemans. Prawie „Weather Report” – powiedzą wtajemniczeni. Ale to już dyskusja na inną okazję, zapraszam wszystkich fanów pana Zawinula i spółki do rozmów w kuluarach. Może dlatego na widok rzeczy nowej polskiej marki John & Mary od razu coś miłego zagrało w sercu (i w uszach – posłuchajcie koniecznie tego szaleństwa!). Choć nie jestem wyrywna w kwestii zamszu, natychmiast przekonały mnie kolory. Zwłaszcza przepiękny lila czy głęboka pomidorowa czerwień. Pal sześć, że niepraktyczne. Ile można trzymać się czarnych toreb? No dobrze, wiemy wszyscy, że można i to długo. Ale czasem warto wyjrzeć poza przyzwyczajenia. Zwłaszcza gdy znajduje się takie przyjemności.

Czytaj dalej

9

Sty

Lovlin. Jesień zima ’18/19.

Len zimą? To sprawa odwrotnie proporcjonalna do słynnych i nadwyrężanych przed redaktorki mody przełomowych kwiatów na wiosnę z bestsellerowej powieści Lauren Weisberger. Wcale nie jest taki niemożliwy, choć do oczywistych nigdy nie będzie należał. Chyba że w formie nagrzanej przez psa czy kota pościeli czy wygodnego szlafroka, który przez cały dzień łapie dla nas temperaturę pobliskiego kaloryfera. Co ma zrobić marka, która len ma w nazwie i w ogóle na nim bazuje? Nie poddawać się, sięgnąć po fasony teoretycznie zarezerowane dla zupełnie innych tkanin oraz całkiem dla lnu zaskakujące zwierzęce wzory. Sukces, jak widać, gwarantowany. Oto jesienno zimowa kampania polskiej marki Lovlin.

Czytaj dalej

8

Sty

Undress Code

Skoro mamy „dress code”, dlaczego by nie stworzyć „undress code’u”? Odpowiedniego do sytuacji czy stroju wierzchniego, który przecież bardzo od tej pierwszej warstwy zależy. Wygoda w przypadku Undress Code to słowo klucz. Bo gdy od niej zaczniemy, raczej nie wydarzy się po drodze już nic, co mogłoby jej zaszkodzić. Komfort noszenia przełożył się tu na swobodę twórczą – zaproszona do stworzenia sesji wizerunkowej Sonia Szóstak miała pełną dowolność interpretacji najnowszych produktów młodej polskiej marki. I wszystko się zgadza. Wyszło naturalnie, bez wysiłku i z dziewczyńskim humorem. Ale też zmysłowo, choć nie prosto między oczy.

Czytaj dalej

29

Gru

And she feeds you tea and oranges…

W klapkach i sandałach Balagan przechodziłam całe wakacje. Podróży nie wyobrażam sobie bez ogromniastej torby Ima w odcieniu naturalnego skórzanego beżu. Do kolekcji dołączyła brązowa Ima Mini, a ja nie byłabym sobą, gdybym myślami nie wróciła do początków marki. Dwa modele butów i niewiele więcej torebek. Kolor czarny i rzeczony naturalny, trochę szarości, chwilę potem ciemna zieleń. Koniec. A jednak wzrok zatrzymywały. Zaczęły powstawać kolejne fasony i wielkości, przyszedł czas na tymczasowy sklep na Mysiej 3 w Warszawie oraz własne miejsce w Tel Avivie. Tymczasowy zamienił się na stały, a młoda marka niosąca dobry przykład odpowiedzialnej produkcji, mimo nazwy zwiastującej chaos, konsekwentnie i bez zbędnych dygresji pędzi do przodu.

Czytaj dalej

13

Gru

Ora Studio

Pamiętacie film „Lost in Translation” i zabawną sytuację z panią do towarzystwa, która zamiast „R” wymawiała „L”? Rzecz nie wzięła się znikąd i w Japonii bardzo często te spółgłoski funkcjonują wymiennie (z naciskiem na R). Mogła się o tym przekonać Ola Ożarowska-Szczygielska, która w Japonii studiowała techniki tkackie i pracowała z jedwabiem. Nabyte umiejętności postanowiła przekuć w markę, a nazwa przyszła z łatwością. Bo jak mówili na nią w miejscu tymczasowego zamieszkania? Ora. No właśnie. Ora Studio, choć założone już w Polsce, wzięło się z Japonii, zdecydowanie. Ola już tam wpadła na pomysł projektowania apaszek. Jedwab okazał się jedynym słusznym surowcem.

Czytaj dalej