Archiwa tagu: premiera

11

Lut

Veclaim

Kiedy Jessica Mercedes pojawiła się tu po raz pierwszy? Dawno, dawno temu polecałam ją Waszej uwadze, podkreślając, że jeszcze będzie o niej glosno. Skąd to wiedziałam? Czy to słynna harelowa intuicja? A może po prostu natychmiast było widać, że ta dziewczyna dobrze wie, czego chce, w przeciwieństwie do wielu innych blogerek. Gdy pisałam o niej i jej marce kostiumów kąpielowych całkiem niedawno w kontekście influencerek z poważnym planem B, nie miałam pojęcia, że to dopiero początek. Grudzień 2018 roku przyniosl kolejna niespodziankę: Jessica Mercedes Kirschner stworzyła markę ubrań. Poznajcie Veclaim.

Czytaj dalej

30

Sty

Drapella

Nowa! Świeża! Zaskakująca! Oto jest, trzymana w tajemnicy do ostatniej chwili, inspirowana strojami estradowymi z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, polska marka Drapella. Jej twórczynie znacie dobrze, jeśli tu zaglądacie, choć możecie o tym nie wiedzieć. To Ewa Stepnowska i Adrianna Małyszko z Bodymaps. Prywatnie dziewczyny fascynują się modą vintage i poniekąd właśnie ta fascynacja przyczyniła się do powstania Drapelli. Oraz pewne wesele, na które nie mogły znaleźć sukienki. Któregoś letniego dnia przytaszczyły do butiku na warszawskim Mokotowie swoje łupy z ciucholandów i nagle przyszło olśnienie. Że chcą jeszcze, że chcą więcej, że marzy im się garderoba jak z sopockich i opolskich festiwali, jak z występów Zdzisławy Sośnickiej, Izabeli Trojanowskiej czy Urszuli Sipińskiej w złotych czasach ówczesnych imprez. Nazwa przyszła od razu, funkcjonuje w języku dziewczyn od dawna i, jak same mówią, „oznacza właśnie taką kobietę, jaką wyobrażacie sobie, czytając w myślach drapella – stanowczą, zmysłową, ekstrawagancką, spektakularną, świadomą swojej kobiecości. Drapella błyszczy i nie boi się flirtować z kiczem, a tym bardziej z otaczającym ją światem”.

 

Czytaj dalej

27

Lis

Pati Pasek

Trzy lata temu ukończyła krakowską Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru. Od tamtej pory tworzy ambitnie, ile sił w głowie i rękach, swoje pomysły realizując praktycznie samodzielnie. Nie tylko daje początek kolekcjom. Ona je konstruuje, szyje i dzierga. Pati Pasek musi mieć ogromną wyobraźnię – to moja pierwsza myśl po obejrzeniu tych zdjęć. Łączy niemożliwe do połączenia, wydawałoby się. Wycina usta na kolanach. Wiąże swetry na kokardę. Zamienia warstwy miejscami. I to wszystko działa.

Czytaj dalej

13

Wrz

Przywara-Strzałka. Nowa kolekcja.

Torebkę jej projektu (i produkcji) mam od lat. Nie dzieje się z nią nic. Tylko wciąż zwraca na siebie uwagę, a ja podaję autorkę, szeleszcząc jej podwójnym nazwiskiem, co dodatkowo podkreślam ustami rozciągniętymi w dumnym uśmiechu. Bo dumna jestem z takiej projektantki i takiej marki, tym bardziej, gdy mogę polecić ją innym. Przywara-Strzałka nie bawi się w sezony. Zresztą w kwestii torebek czy podobnych im akcesoriów to nie ma większego sensu (chyba że jest się Pradą). Jej modele są ponadczasowe, już wiele lat temu były bardzo nowoczesne i to się nie zmieniło. Składane jak origami, mocowane nitami, zszywane nicią niezwykle rzadko, za to często cięte z jednego kawałka porządnej gładkiej skóry. Tafla lekko matowej czerni czy szarości to już jej znak rozpoznawczy. Uprzedzając pytania, tak, na żywo wygląda równie dobrze jak na zdjęciach. To nie filtr, to prawdziwa jakość. Zawsze w oszczędnym, prościutkim otoczeniu, tej jesieni zaskakują towarzystwem modelki o hipnotyzującym spojrzeniu, ubranej w projekty od młodych polskich twórców. Wydobywając się ze strefy komfortu Przywara-Strzałka ukazuje swoje nowe oblicze, które być może przekona do siebie nowe osoby, do tej pory unikające aż tak prostych rozwiązań. Z radością informuję, że to już kolejna wrześniowa premiera na blogu. Przynajmniej dziś tych zdjęć nie obejrzycie nigdzie indziej!

Czytaj dalej

8

Wrz

ROUE. EST by S jesień/zima ’18/19.

Zawsze jest podobnie. Przychodzę z nastawieniem, że o swojej sylwetce wiem wszystko i o upodobaniach również. A wychodzę w czymś, co totalnie przełamuje moją strefę komfortu i w dodatku czuję się bardziej komfortowo niż w tradycyjnym komplecie dżinsy plus t-shirt. A to ołówkowa spódnica, a to sukienka z patkami pod biustem (czyli według wszelkich reguł powinna leżeć tragicznie, a robi ze mnie Sofię Loren), a to pudełkowy żakiet… Wcześniej ona biega wokół mnie i z energią godną pozazdroszczenia opowiada zarówno o konstrukcjach, jak i o sposobach noszenia. O tak, jej rzeczy zawsze da się nosić w różnych opcjach, więc jedna koszula potrafi zastąpić nawet trzy lub cztery. Kołnierzyk na zewnątrz lub do środka, pasek w talii albo przewiązany wokół szlufki jako ozdobna kokarda. Rękawy podwijamy lub zostawiamy – wtedy możemy dostrzec detale: na przykład tiulową lamówkę. EST by S przewija się regularnie w historii tego bloga. Bo marka Gosi Sobiczewskiej zachwyciła mnie od pierwszej kolekcji. Na tyle często wpisywałam ją w edytorze, by nigdy porządnie się nie zastanowić nad jej etymologią. Ot, dobrze brzmiąca, choć wymagająca nieco fonetycznej gimnastyki. Jesień 2018 stała się pretekstem do uchylenia rąbka tajemnicy i podzielenia się historią powstania tego i owego. 

Czytaj dalej