Archiwa tagu: Renata Miklewska

15

wrz

Challenge

Tak. To one chcą stworzyć markę na miarę & Other Stories. Odkąd przyznały się do tego na łamach Elle, nie sądzę, bym dłużej musiała trzymać to w tajemnicy. Zadebiutowały tkaninami w kolorze fuksji, miodu i mięty. Potem przyszła kolej na uniwersalne bawełniane dzianiny, co sezon jednak uparcie zaznaczają, że szarej dresówki u nich nie uświadczymy. Po gładkich powierzchniach przyszła kolej na niebanalne faktury, a po fakturach – wzory. Na razie nieśmiałe w formie klasycznej pepitki i delikatnych czerwonych pęknięć na ciemnoszarej wełnie.

Challenge – to tytuł kolekcji jesiennej marki LOUS, tworzonej przez Sylwię Antoszkiewicz i Renatę Miklewską. To one same stawiają przed sobą największe wyzwania. Choć to, co produkowały do tej pory, sprzedawało się świetnie, nie zamierzają osiadać na laurach. Z powodzeniem zaliczają kolejne etapy. Aktualnie na warsztat trafiła wełniana tkanina. Gruba i mięsista, obowiązkowo na podszewce. Dekolt V pozostaje z nimi zawsze, bez względu na porę roku. To ich szczęśliwy fason – od niego wszystko się zaczęło. No i ja – osobiście i całkiem stronniczo – zawsze do nich wracam po kolejne rzeczy w tej formie, bo jest mi ona pisana przez przeznaczenie, profesjonalistów, a nawet samozwańcze stylistki, a z tajemniczych powodów wcale niełatwa do zdobycia.

I znów możemy sobie skomponować całą garderobę, odwiedzając tylko jedno miejsce. Swetry, płaszcze, sukienki, trochę elementów bazowych w podstawowych kolorach, a także uwielbianej przez projektantki soczystej czerwieni. Do łączenia z elementami poprzednich kolekcji, rzecz jasna.

LOUS CHALLENGE (7)

LOUS CHALLENGE (8)

LOUS CHALLENGE (9)

LOUS CHALLENGE (10)

LOUS CHALLENGE

LOUS CHALLENGE (2)

LOUS CHALLENGE (3)

LOUS CHALLENGE (4)

LOUS CHALLENGE (5)

LOUS CHALLENGE (6)

Fot. Małgorzata Turczyńska

13

cze

Na lato

„Hello Japan” ma drugą swoją odsłonę. Znacznie lżejszą, idealną na upał. Czasem warto trzymać asy w rękawie. Zamiast prezentować nam wszystko od razu, Lous serwuje zgrabne porcje. Była wiosna, czas na lato. Wciąż w stylu japońskim, lecz pozbawione wszelkiego ciężaru. Dominuje pika, zwana „dzianiną Lacoste”. Ten lekki materiał występuje tu w czarnej, granatowej i białej odmianie. Dołączają do niej delikatna dzianinowa bawełna (dodatkowo w głębokiej czerwieni) oraz czarny jedwab. Wariacje na temat obecnego w Lous od początku dekoltu w kształcie litery V zdają się nie mieć końca. Znajome formy nieco poważnieją. Popularna rok temu „Square dress” zamienia się w węższą i dyskretnie podkreślającą figurę sukienkę za kolano. Bluzki z kimonowymi rękawami znane dotychczas w wersji piżamowej, nabierają elegancji dzięki użyciu cieniutkiego jedwabiu. Oczywiście pierwsza część kolekcji świetnie koresponduje z aktualną. Bardzo, bardzo sprytnie. No i ta letnia sesja, przed której wrzuceniem tu nie mogłam się powstrzymać…

Jeśli miałabym wybrać jedyną kolekcję obecnego sezonu, bez wahania zdecydowałabym się na „Hello Japan” właśnie. Na szczęście nie muszę się ograniczać, choć i tak Lous noszę latem przez większość czasu. Dziewczyny trafiają w moje potrzeby w stu procentach. Aż się boję, co będzie jesienią.

lous lato 2014 (7)

lous lato 2014 (3)

lous lato 2014 (8)

lous lato 2014

lous lato 2014 (2)

lous lato 2014 (4)

lous lato 2014 (5)

lous lato 2014 (6)

Fot. Małgorzata Turczyńska

21

paź

LOUS Echo

LOUS należy do tych marek, na których nowe kolekcje czekam z ogromną niecierpliwością. Nie spodziewam się fajerwerków, a jednocześnie radość, którą odczuwam podczas oglądania nowości, z takimi fajerwerkami spokojnie da się porównać. Sylwia Antoszkiewicz i Renata Miklewska pozostają konsekwentne. Udoskonalają sprawdzone wcześniej formy, trzymają stonowanych kolorów, doceniają charakter samej kobiety. Kolekcje nie są rozbudowane, tak jakby wystarczało to, że i tak każda z nas będzie w danej rzeczy wyglądać zupełnie inaczej.

Kilka miesięcy temu odwiedziłam ich pracownię. Sylwia pokazała mi prochowiec upolowany w lumpeksie. Czarny z raglanowymi mocno zaokrąglonymi ramionami, z klasyczną kontrafałdą na plecach. Wyglądała w nim genialnie. I to właśnie on posłużył za inspirację przy tworzeniu kolekcji Echo. Dosłownego przeniesienia nie znajdziemy. Prawdopodobnie gdyby trofeum vintage powiesić obok nich, nikt by się podobieństwa nie doszukał. Trochę to jak rozwiązywanie zagadki. Linia ramion, dekolt przechodzący w szalowy kołnierz, dwustronny płaszcz (pamiętacie szał na dwustronne ubrania w latach osiemdziesiątych?), komfortowe sukienki, spódnice i spodnie z obszernymi ortalionowymi kieszeniami. I rozcięcia. Na mankietach, wokół kostki, przy ściągaczach. Dyskretne, widoczne dopiero „w akcji”. Kolorystyka też oszczędna, choć kto wie, co będzie za chwilę? Wiosna i lato wprowadzało w totalny spokój, aż nagle pojawiła się bela malinowej bawełny i powstały z niej zaskakujące krzykliwe wersje tego, co dobrze znane. Więc trzymam rękę na pulsie (przykrytym pękniętym mankietem, rzecz jasna).

LOUS

LOUS

995500_543679292367828_1304647594_n

1382200_543678549034569_1454471879_n

LOUS

LOUS

LOUS

1392087_543679279034496_496712281_n

LOUS

LOUS ECHO

LOUS

Modelka: Magda Gołdanowska
Zdjęcia: Małgorzata Turczyńska
Makijaż: Polcia Dzwigala