Archiwa tagu: Reserved

15

Lut

Trzy mgnienia wiosny

Reserved od ponad dekady pojawia się na tym blogu w skrajnych przypadkach. Albo kiedy coś przeskrobie (klik – klik), albo kiedy wyskoczy z totalnym hitem (klik – klik). Tak zwane regularne kolekcje i towarzyszące im kampanie nigdy nie poruszyły mnie na tyle, by poświęcić im tu miejsce. Aż nagle…! No dobrze, wcale nie nagle, bo należę do grona tych szczęśliwców, którzy od zeszłego roku są przez markę na bieżąco informowani o planowanych zmianach, nowych strategiach i obietnicach poprawy. Pamiętając, że mamy do czynienia z sieciówką, więc cudów w pewnych obszarach nie będzie, jestem autentycznie pełna podziwu. Ekspansja na kraje zachodnie to jedno. Ale podejmowanie ryzyka w kwestii projektowej – to lubię najbardziej! Pisałam tu przy okazji fenomenalnej kolekcji Re.Design na jesień zimę ’17/18 (za chwilę odsłona wiosenno letnia!), że marka zatrudnia coraz więcej polskich projektantów, którzy tworzą kolekcje od podstaw. Prężnie działa warszawskie studio projektowe, przygotowując kolekcje naprawdę odważne jak na to, co Reserved oferowało nam do tej pory. Skala na razie niewielka, ale warto się na tym skupić, bo właśnie takie drobiazgi pchają markę do przodu i do góry. Przede wszystkim te ubrania są jakieś. Jakieś przez duże J. Odzwierciedlają ciekawostki z wybiegów, noszą jednak w sobie sporo oryginalności. I są bardzo dobrze zaprojektowane. Póki co dość często giną w gąszczu innych ciuchów, bo strona wizualna sklepów wciąż wymaga dużo pracy i najfajniejsze ubrania z jakiegoś powodu są porozwieszane między mniej ciekawymi. Ale po kolei. I tak dobrze się dzieje, więc cierpliwie czekamy na kolejny etap. A dziś trzy wiosenne tematy, każdy zaserwowany w zupełnie innym stylu. Każdy interesujący. Nie wiem, czy jest dla marki komplementem sformułowanie „to nie wygląda jak Reserved”. W pewnym sensie tak. Bo oznacza, że coś ruszyło i to z hukiem.

RESERVED_More_SS18_1

Czytaj dalej

3

Paź

RE.DESIGN

Cudze chwalimy. Od lat. Od pierwszych zagranicznych dżinsów w Pewexie. Od pierwszych swetrów Benettona. Od pierwszych sieciówek otwieranych w świeżo wybudowanych centrach handlowych. Najlepsze płaszcze były z Anglii. Najlepsze buty z Włoch. A ubranka dziecięce z RFN-u oczywiście. Jeszcze dresy „szelesty” z Turcji. Raz hit, za moment obciach, choć z dostępem do Zachodu bywało różnie, zazwyczaj w szafie i tak wisiał jakiś powód do dumy. „Zagraniczne” zawsze oznaczało „lepsze”. Do tej pory rzecz pokutuje, choć ostatnio zaczęła się niespodziewanie odwracać. Dlaczego? Nasze rodzime marki, choć może ciężko to sobie wyobrazić, stanowią niekiedy całkiem egzotyczne odkrycie dla Zachodu. Bo przecież dla zagranicy pozostają… zagraniczne. Świeże. Zaskakujące. Pociągające. Miałam okazję być tego świadkiem w Londynie podczas otwarcia salonu Reserved przy Oxford Street. Kolejka przed sklepem w dniu otwarcia przypominała te, które ustawiają się do projektanckich współprac H&M. Chwilę później wszystkie kasy rozgrzane do czerwoności przyjmowały tony funtów. A tego samego dnia wieczorem w całkiem innej dzielnicy mijałam ludzi ubranych w charakterystyczne ciuchy z londyńskiej kolekcji polskiej marki. Nic nie zrobiło się samo. Planom otwarcia towarzyszył szereg zmian, jedna z najważniejszych dokonała się w Warszawie. Podjęto bowiem decyzję o otwarciu nowego biura projektowego, które zajęło się tematem do tej pory traktowanym po macoszemu, czyli… modą. Modą tu i teraz, nasyconą trendami, reagującą na zmiany, chcącą się podobać, ale też odważnie dyktującą swoje warunki. Na dzień dobry zespół projektantów otrzymał zadanie bojowe: stworzyć linię ubrań dedykowaną londyńskiej premierze. Tak się narodziła RE.DESIGN. Kolekcja milowa, w całej historii Reserved z pewnością jedna z najważniejszych.

RE.DESIGN

Czytaj dalej

7

Kwi

Koncept polski

Stoję między wieszakami, oglądam je ze wszystkich stron i zastanawiam się, czy to możliwe, żeby marka, na której psy wieszałam nie raz, nie dwa, zdobyła się wreszcie na tak odważny krok. To nie złudzenie, te ubrania naprawdę tam wiszą, ja naprawdę ich dotykam, a potem wychodzę ze sklepu z granatową koszulą, która zbierze same komplementy podczas świątecznej soboty. W przymierzalni czytam metkę. I nie wierzę po raz kolejny: made in Poland. Wracam potem do działu Concept i – ku zaniepokojeniu ochrony – wywlekam kolejne rzeczy na lewą stronę. Made in Poland, made in Poland. Spełniło się!

RESERVED CONCEPT WIOSNA 2015

Czytaj dalej

16

Wrz

Reserved Concept

H&M ma linię Trend, Topshop kolekcję Unique (która już na stałe wpisała się w kalendarz London Fashion Week), Zara – zgrabną odnogę Studio. To takie twory, które występują w limitowanej liczbie egzemplarzy, tylko w wybranych sklepach, za to intensywnie kuszą z wszelkiego rodzaju zdjęć promocyjnych. Niektórzy (w tym ja) określają je mianem „kolekcji – widmo”. To takie sprytne i urocze wabiki na klienta, ale też wizytówki sieciówek, często ratujące i tak już nadszarpnięty wizerunek.

Pisałam jakiś czas temu, że brakuje mi takiego zabiegu w polskich sieciówkach. I proszę, jest odpowiedź. Reserved Concept to właśnie taka odważniejsza (jak to niektórzy mówią, bardziej „modowa”) idea, która swoją premierę miała podczas Berlińskiego Tygodnia Mody (Reserved w tym roku wyruszyło na podbój rynku niemieckiego). No i proszę, zadziałało. Od czasu tego wydarzenia trwał tu, górnolotnie określając, cichy bojkot firmy LPP. Bez wieszania psów, z oczekiwaniem na odpowiedź w wiadomej sprawie. Ale nie potrafię pogodzić go z faktem, że oto dzieje się w Polsce coś, o czym marzyłam od lat i za co trzymałam kciuki. Znów rozdarcie. Jednak nie będę go dziś analizować, odsyłam do zalinkowanego tekstu, gdzie wszystko jest wyjaśnione wystarczająco. Wróćmy do mody, która ma oczy przewiązane jedwabną apaszką „made in China”.

O ile w przypadku wymienionych wcześniej marek, te linie kolekcji – nawet jeśli stanowią odpowiedź na zjawiska z wybiegu – nie obawiają się narzucać klientom czegoś nowego i świeżego, o tyle w Reserved otrzymujemy szereg sprawdzonych trików. Owszem, materiały są jak na Reserved dość zaskakujące, sporo tu piankowych i strukturalnych surowców, interesująco układających się na ciele. Pozytywne wrażenie robią też akcesoria skórzane (słusznej ceny), aczkolwiek spodziewałabym się tu konsekwencji i przeniosła skórę także do elementów odzieży. Że będą droższe? Trudniejsze do czyszczenia? „Limited ediszyn”, proszę państwa. Trzeba się liczyć z konsekwencjami. No i termin przydatności do spożycia znacznie by się wydłużył.

Ale poza tym nuda. Szarość i powaga (z jednym wzorzystym wyjątkiem) – choć w bardzo dobrym jak na markę guście. Aż się prosi o jakieś szaleństwo, choć jeden wybuchowy egzemplarz, który zafascynowałby klientki i zawędrował do wszelkich możliwych magazynów o modzie (albo chociaż o zakupach). Coś, co nam narzuci nowy sposób myślenia, a nie odzwierciedli te sprawdzone. Żeby jednak nie było, że każda sytuacja generuje nowe powody do narzekania, poczekam na kolejną odsłonę konceptu. Może po nieśmiałym kroku w stronę dobrych zmian nadejdzie kilka pewniejszych?

reserved concept (2)

reserved concept (3)

reserved concept (4)

reserved concept (5)

KW934-MLC-101_1

reserved concept

KW967-03X-102

reserved concept (6)

KZ961-99X-101

reserved concept (7)

reserved concept (8)

Zdjęcia: LPP.