Archiwa tagu: Risk

23

maj

Showroom – wybór Harel

Już od jakiegoś czasu nie piszę tu Wam, co jest aktualnie modne. Nie silę się na opisywanie trendów (zwłaszcza gdy kompletnie mnie nie przekonują), raczej pozostaję wierna sobie. Aczkolwiek nikogo do korzystania z moich wyborów nie namawiam. Gdy jednak Showroom przedstawił mi propozycję stworzenia własnej dużej selekcji polskich ubrań i dodatków, nie potrafiłam odmówić (czyż nie jest tak, że od czasu do czasu mamy ochotę podzielić się ze światem tym, co sami lubimy najbardziej?). Od razu wiedziałam, że trzydzieści pozycji to za mało. Polska moda, co by o niej złego nie mówić, idzie do przodu. W swoim tempie, czasem bardzo nierównym. Podtyka nam pod nos zarówno rzeczy kiepskie, jak i fantastyczne. Postanowiłam się skupić na tych drugich. Pierwsze czas i konsument sami zweryfikują. Szkoda na nie energii.

A więc trzydzieści rzeczy. Takich, które albo już mam, albo za chwilę sobie sprawię. Wiadomo, na wszystkie w szafie miejsca nie starczy. Ale z radością i satysfakcją stwierdzam, że coraz częściej mam na sobie polskie ubrania – zakładane rano bez świadomości, że oto dziś będę się nosić po polsku. Po prostu najzwyczajniej w świecie mi odpowiadają i w niczym nie ustępują tym z mitycznej zagranicy (cóż poradzę, jestem z tego pokolenia, które zagranica nieustannie fascynowała…).

Poniżej kilka wybranych elementów, wszystkie możecie obejrzeć tutaj. Chętnych zapraszam. Niechętnych pozdrawiam!

WYBOR HAREL

BELLE

CATCAT

CZACHOR

AGA BIELEN

HASIAK

LOUS

RISK

Zdjęcia: Showroom. Od góry: Belle, Kamila Wasilewska Jewellery, Piotr Czachor, Agata Bieleń, Magda Hasiak, Lous i Risk.

1

lut

Teskoblog Store

Cóż za fantastyczne czasy! Jeszcze pięć lat temu (gdy zaczynałam pisać ten blog) można było tylko nieśmiało o takiej sytuacji pomarzyć. A wcale nie jestem pewna, czy ktokolwiek marzył, bo to, co się dzieje, przechodzi najśmielsze wyobrażenia. Ostatnie dziesięciolecie w Polsce obfitowało w otwarcia kolejnych sieci odzieżowych z różnych stron świata (oraz oczywiście z Polski). Nie sposób było się im oprzeć. Kolorowe ciuchy, częste dostawy, błyskawiczna odpowiedź na trendy z wybiegów… W którymś momencie się nasyciło i sporo osób zaczęło poszukiwania miejsc alternatywnych, gdzie odzież powstaje w znacznie mniejszych nakładach i wzorach niekoniecznie nawiązujących do aktualnych tendencji, lecz odzwierciedlających wizję ich twórców. Ze wspomnianym rozmarzeniem spoglądało się w stronę krajów dalekich i bliższych, gdzie niszowe marki odgrywały coraz większą rolę.

 

Wreszcie ruszyło. Nie pamiętam, kto pierwszy odważył się rzucić z oryginalnym pomysłem na głęboką wodę, ale chwała mu za to. Obecnie mamy tyle świetnych polskich marek przystępnych cenowo, że spokojnie można by zrezygnować z kupowania w sieciówkach (tylko po co? Ja chyba nie byłabym w stanie, choć ostatnio… ale to temat na inny tekst). Wprawdzie pojawiają się głównie w dużych miastach, ale od czego jest internet?

 

Ogromnie mnie cieszy, że powstaje coraz więcej internetowych butików mających w ofercie polskie ubrania. Według mnie nie stanowią dla siebie konkurencji. Każdy jest inny, nawet jeśli oferuje rzeczy z tych samych źródeł, wybór jest subiektywny i zależy od widzimisię właściciela/właścicielki. I taki na przykład Teskoblog Store skupia się na tzw. modzie ulicznej. Dużo tu swobody, nawiązań do stylu sportowego, luźnych sylwetek i nietypowych krojów. Sporo radości daje też fakt, że o wielu młodych markach już u siebie pisałam – teraz mogę patrzeć jak dziarsko kroczą do przodu, zyskując coraz więcej fanów.

 

Poniżej kilka rzeczy, które najbardziej ujęły mnie w aktualnym asortymencie Teskoblog Store:

 

Justin Iloveu:

 

 

Nenukko:

 

 

Heart & Company:

 

 

Mamapiki:

 

 

Another Label:

 

 

risk. made in warsaw:

 

 

Zdjęcia: Teskoblog Store