Archiwa tagu: sesje

18

paź

June i Misia

„Marzenia się spełniają, Może nie same, ale spełniają…” – napisała do mnie któregoś dnia Katarzyna Wójcik, przesyłając te klimatyczne zdjęcia. W sesji jej biżuterii zgodziła się wystąpić postać wpasowująca się w klimat idealnie, czyli piosenkarka Misia Furtak. Efekt jest… Zresztą oceńcie sami. Ja się zauroczyłam.

O June Design pisałam tu kiedyś. Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Projektantka nie ustaje w poszukiwaniach swojego własnego i niepowtarzalnego języka. Nie ogląda się na chwilowe mody, wsłuchuje w siebie i podąża za wyobraźnią i emocjami, jednocześnie wciąż doskonaląc i tak świetny warsztat. Niedawno odwiedziłam ją w pracowni na warszawskim Mokotowie. Żadnego „glamuru”, mili Państwo. Szereg narzędzi, które mogą budzić niepokój (zwłaszcza gdy co jakiś czas ogląda się horrory o psychopatach), a które jednocześnie wyczarowują przedziwne i magnetyczne kształty. Lutownice, młoteczki, drewienka, srebro w kulkach, a na sąsiednim blacie maszyna do kąpieli w ultradźwiękach, tzw. myjka ultradźwiękowa (tu trafiają gotowe elementy i pozbawiane są zanieczyszczeń).

Najnowsza kolekcja Come Closer to szereg ręcznie rzeźbionych elementów, przypominających kształtem szlifowane kamienie, osadzonych na drobnych łańcuszkach lub delikatnych biglach (w zależności od pełnionej funkcji). To także obrączki, które można zamówić na miarę w wiadomych okolicznościach. Będą rzeźbione w czternastokaratowym złocie i absolutnie unikatowe. Polecam odwiedziny w pracowni na Narbutta. Dowiecie się o biżuterii rzeczy niecodziennych, a być może nawet projektantka pozwoli Wam na drobne manewry przy zamówionym egzemplarzu (ja swoją bransoletkę wykąpałam w fosforyzującej zielonej cieczy i cieszyłam się jak dziecko).

June-Design-Misia-Ff-1m

June-Design-Misia-Ff-2m

June-Design-Misia-Ff-3m

June-Design-Misia-Ff-4m

June-Design-Misia-Ff-6m

June-Design-Misia-Ff-7m

Fot. Aleksandra Zaborowska

30

sty

Limited Collection 2014

A jednak da się stworzyć coś pięknego z udziałem blogerki. Wcześniej nie miałam wątpliwości, ale po ostatnich rewelacjach zaczęłam wątpić. Nie będę przytaczać, cóż to za rewelacje, kto wie, ten wie, kto lubi, ten lubi, a kto nie, ten nie. Swoje zdanie przemycam między wierszami, bo za bardzo nie mam ochotę na bezpośredni komentarz. Justyna Chrabelska dostrzega potencjał w osobach młodziutkich, choć – wydawałoby się – średnia wieku jej klientek jest znacznie wyższa niż naście czy nawet „dzieścia”. Po pierwsze ze względu na spokój, który od jej ubrań bije, po drugie ceny, które przeciętną studentkę, a tym bardziej licealistkę, raczej skutecznie odstraszą. Chyba że pomyśli bardziej perspektywicznie niż w jej wieku przystoi i odłoży nieco funduszy do starej dobrej świnki skarbonki.

Pierwsza rzuciła mi się w oczy Jessica Mercedes. Czy może raczej – nie rzuciła się. Podczas jesiennej edycji Łódzkiego Tygodnia Mody wystąpiła w tym zestawie i gdyby nie przekorne dodatki, prawdopodobnie bym jej nie rozpoznała. Potem jeszcze kilkakrotnie pokazywała się w projektach Justyny. Wybór dla mnie zaskakujący, ale efekt lepszy niż bardzo dobry. Jednak twarzą zimowej kolekcji została Alicja Zielasko. Też młoda, też blogująca, też pozornie daleka od stylu projektantki. Ale tylko pozornie. Bo to, czego dokonał zespół osób odpowiedzialnych za tę sesję, jest po prostu perfekcyjne. Nie widzę żadnej innej możliwości, właściwa kobieta na właściwym miejscu, we właściwych ubraniach i właściwym otoczeniu.

Sama kolekcja jest niewielka, ale świetnie oddaje kwintesencję stylu Chrabelskiej. Ponieważ mamy zimę, uszyta została ze stuprocentowej wełnianej tkaniny. Składa się z dwóch modeli bluz w różnych wersjach kolorystycznych (bordo, brąz, czerń i kremowy, a także czerwono czarna krata). Pierwsza – fason już flagowy – z falbankami na ramionach, obecna w niejednym sezonie. Druga – z trójkątnie ciętą linią przodu i szeroką stójką. Miękkość i marszczenia jednej kontrastują z surowością i geometrią drugiej. Dziewczyna i kobieta. Łagodność i zdecydowanie. Bluzom towarzyszą prostokątne torby i dwustronne szaliki w kratkę. Można je kupić w warszawskim sklepie przy ul. Frascati 3/8 albo zamówić mailowo (info@justynachrabelska.com). Na aktualne mrozy będą jak znalazł.

justyna chrabelska limited edition 2014 (4)

justyna chrabelska limited edition 2014 (5)

justyna chrabelska limited edition 2014 (6)

justyna chrabelska limited edition 2014 (7)

justyna chrabelska limited edition 2014

justyna chrabelska limited edition 2014 (2)

justyna chrabelska limited edition 2014 (3)

Foto: Kuba Dąbrowski/ LAF AM
Modelka: Alicja Zielasko/ Alicepoint
Make up: Magdalena Łach/ Kokarda Makeup Blog
Produkcja: Weronika Płocha

18

gru

Nieosiągalne

Pamiętacie, jak to było po prostu marzyć? Oglądać zdjęcia i nie klikać natychmiast „kup to”, tylko uruchamiać wyobraźnię, w jaki sposób osiągnąć podobny efekt? Początki bloga zahaczają odrobinę o tamte czasy. Postanowiłam czasem wracać do rzeczy nieosiągalnych. Z różnych powodów. W przykładzie, który padnie za moment, chodzi tylko i wyłącznie o to, że sklep internetowy nie wysyła do Polski. Więc kombinacja nie musi dotyczyć osiągnięcia stylu, a raczej osiągnięcia kogoś, kto mieszka w Skandynawii.

Otóż znane w modnych kręgach panie Mary-Kate i Ashley Olsen pokusiły się o współpracę z norweską marką BikBok. Projekty wizualnie nie różnią się specjalnie od tego, co oferują bliźniaczki od lat pod własnymi markami (The Row oraz Elizabeth and James). Natomiast cenowo – raj na ziemi. Porównałabym proporcję z niedawnym gościnnym występem Isabel Marant. Różnica jest tylko jedna. O ile Marant ze sklepów wymiotło w pięć minut, panie Olsen wciąż są dostępne – przynajmniej w sieci.

Na poniższych zdjęciach widzimy ostatnią część kolekcji – na wiosnę 2014. Może i nie zdecydowałabym się pisać tu o firmie zagranicznej, ale te ujęcia mnie po prostu urzekły. Niby nic. Ręka w górę, kto nie ma w szafie przynajmniej trzech podobnych rzeczy. A jednak jest zachwyt. I nowe, choć może oczywiste pomysły.

mka bik bok (7)

mka bik bok

mka bik bok (2)

mka bik bok (3)

mka bik bok (4)

mka bik bok (5)

mka bik bok (6)

Zdjęcia: BikBok

18

mar

Melba

Właśnie ukazał się drugi numer Melby. To dość świeży magazyn internetowy poświęcony młodej modzie i fotografii, jak na razie trzyma poziom i mam nadzieję, że tak zostanie. Promuje, jak można się domyślić, przede wszystkim młodych twórców, choć z szacunkiem kłania się także starszym. Co jest ogromnym, wręcz gigantycznym plusem, to obecność polskich sesji fotograficznych. W tym momencie argumenty mocnych drukowanych magazynów o braku pieniędzy na wyprodukowanie tychże brzmią po prostu śmiesznie. Poniżej jedna z nich, w ujęciu Małgorzaty Turczyńskiej, stylizowana przez Roberta Kiełba. Ubrania przede wszystkim polskie. Jako ciekawostkę dodam, że wystąpiły w niej moje buty, upolowane w krakowskim Mullholland Drive (gdy jeszcze był ciucholandem). Po resztę zapraszam do źródła. Warto!

Turczyńska Kiełb

Turczyńska Kiełb

Turczyńska Kiełb

Turczyńska Kiełb

1. Paweł: spodnie, koszula: Joanna Startek; buty: Wrangler; Dodo: marynarka, spodnie: Paprocki&Brzozowski
2. Kurtka, spodnie: Zuo Corp; buty: Pollini (własność Harel! Ha!)
3. Paweł: spodnie, koszula, kurtka: Joanna Startek; skarpetki COS, sandały Vagabond; Dodo: sukienka, płaszcz: Filip Roth
4. Kurtka: Filip Roth

fotografie: Małgorzata Turczyńska
stylizacje: Robert Kiełb
make-up: Adrian Świderski
włosy: Christian Lange
asystent fotografa: Max Zieliński
modelka: Dodo / Division
model: Paweł Gravelitz / Division
podziękowania dla galerii Czułość i Janka Zamoyskiego za udostępnienie przestrzeni do zdjęć

28

sty

Lookbook Violent S/S 2013

O kolekcji „Violent” Michała Szulca pisałam już dawno. Nie sposób jednak pominąć tak fantastycznego lookbooka. Odsyłałam Was do niego w tamtym wpisie. Po pewnym czasie stwierdziłam, że po prostu musi się znaleźć tutaj. Zwłaszcza że wiosna coraz bliżej (choć na razie trudno w to uwierzyć), a poza tym wiele z tych rzeczy już można kupić (na Mostrami.pl. I nie, to nie jest kryptoreklama tego sklepu, jak niektórzy mi zarzucają. Na tym blogu nie ma kryptoreklam. Swoją drogą dziwię się, że jeszcze nikt mi nie wypomniał, że reklamuję „Lody na patyku”, które towarzyszą mi na portrecie).

Tak sobie marzę. Mogłabym mieć w domu niewielką dodatkową szafę, a w niej tylko ubrania od Szulca. Nawet gdybym ich nie wkładała, codziennie przyglądałabym się im na poprawę humoru. A także na złagodzenie niepokojów dotyczących kondycji polskiej mody, he he he.

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Michal Szulc Violent

Fot. Łukasz Ziętek

21

sty

Hey, eS. girl!

Tak dziewczyna ma ambicję! Stwierdzenie odnosi się zarówno do twórczyni marki Est by eS., jak i bohaterki jesienno zimowej kolekcji, którą tak miło witamy w tytule. I odwagę, bo decyduje się tworzyć (a także nosić) rzeczy inne niż wszystkie. I nie mówię tu o inności zbuntowanej czy awangardowej. To są niuanse. Ale być może to właśnie one pozwalają odróżnić eS. girl od reszty. Te szczegóły twórczyni marki wprowadza konsekwentnie do każdej kolekcji (na razie powstały dwie, ale już wkrótce pojawi się kolejna, wiosenna). Może to być rękaw skrojony nieco inaczej niż wymaga tradycja, przeźroczystości tam, gdzie teoretycznie znaleźć się nie powinny albo marszczenie, które nabiera sensu dopiero na sylwetce. Plus starannie dobrane tkaniny – też inne niż wszędzie. Kto by pomyślał, że rozkloszowaną spódnicę można uszyć z krótko przystrzyżonego futerka (sztucznego, oczywiście)? A przede wszystkim, że to będzie dobrze wyglądać? Dobór wzorów też jest niezwykły, co w polskich kolekcjach nie zdarza się zbyt często (w ogóle Polska nie jest krajem wzorów – takie mam refleksje po zeszłorocznych pokazach, choć oczywiście zdarzały się zapierające dech w piersiach wyjątki). Wychodzi na to, że eS. girl nie przestaje zaskakiwać. Co będzie dalej?

estgirl

estgirl

estgirl

estgirl
Fotograf: Adam Balcerek
Asystent Fotografa: Patrycja Sołtan
Stylizacja: Marta Dudziak
Asystent Stylisty: Jacob
Make Up & Hair: Joanna Semeniuk
Modelki: Paulina Pajka, Olga Niedzielska
Biżuteria: ORSKA, Karina Królak
Buty: Jaffrey Campbell
Kolekcja: est by eS.