Archiwa tagu: Sessun

18

maj

I że Cię nie opuszczę… cz.1

Przyznam się Wam do czegoś. Nie znoszę wesel. Całą sobą nie znoszę i dostaję alergii, gdy wyciągam ze skrzynki kolejne zaproszenie. Są oczywiście wyjątki, gdy przyjaciele decydują się na ten nierozważny krok (i mam na myśli wesele, nie ślub), cieszę się razem z nimi i jestem w stanie przetrwać ciąg idiotycznych konkursów prowadzonych przez nawet najbardziej sfrustrowanego swoją pracą wodzireja. Mój brak sympatii dla tego typu imprez wynika być może z przekonania o ich małej przydatności. Nie spotkałam osoby, która byłaby w pełni ze swojego wesela zadowolona. Ani takiej, która organizowałaby je z radością i bez stresu. Mam wrażenie, że to schemat, w który sami się na siłę wpisujemy, podobnie jak niemieszcząca się w drzwiach suknia ślubna czy miesiąc miodowy na kredyt. Gdy wiele lat temu pokazałam sukienkę, w której brałam ślub (sukienkę, nie suknię, zdecydowanie), otrzymałam mnóstwo wiadomości, wyrażających głównie zachwyt moją odwagą. Odwagą? Tak, bo zrobiłam coś inaczej niż tradycja nakazuje. Akurat o przełamaniu czy buncie wówczas nie myślałam, po prostu zakochałam się w sukience Ani Kuczyńskiej od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że to właśnie w niej chcę powiedzieć „Tak!”. Przecież to mój dzień, na moich warunkach, to ja mam się dobrze czuć. Proste? Niekoniecznie. Podobnie wygląda sprawa ze strojami weselnymi. Rokrocznie unikałam tego tematu jak mogłam, bo moja opinia jest krótka: ubierz się na wesele dokładnie w to, co chcesz. W tym roku postanowiłam jednak trochę ją rozwinąć, a że mam świetne miejsce, gdzie mogę to zrobić, zapraszam serdecznie do czytania.

R1-03366-003A 001Fot. & Other Stories

Czytaj dalej

18

lip

Nouvelle Vague

Pora odpocząć od polskiej mody. Dziś jedziemy na zakupy do Francji. Sprawdzimy, jak miewają się marki, które powstały kilka lub nawet kilkanaście lat temu. Swego czasu, za sprawą francuskich blogerek, bacznie śledziłam tę i ową, wzdychając do poszczególnych ciuchów i poszukując ich odpowiedników w Polsce. Z różnym skutkiem. Na pewno pracowała wyobraźnia, motywując do kreatywnych działań, mających na celu upodobnić zwykłą bluzkę do bajecznego projektu Sandro czy kawałek materiału do spódniczki Kookai. Pojawiła się też Isabel Marant, w całkiem jeszcze przystępnych cenach, zanim zawojowała najbardziej stylowe ulice i butiki. Z zaskakującą łatwością odwróciła uwagę od całego mnóstwa ciekawych projektantów z nieco niższej półki. Na szczęście są osoby, które wiedzą, co w trawie piszczy, wyszukują to, co nieznane i z radością podają dalej. Należy do nich Edyta Rojek, która prowadzi w Warszawie sklep Kyosk (oddział internetowy również). Niektórzy podejrzewają, że jestem jego współwłaścicielką lub nielegalną lokatorką, a ja się po prostu niepoprawnie zakochałam. Zresztą czy kiedykolwiek spotkaliście się z nieszczerym zachwytem z mojej strony? Otóż to. Edyta ma oko do marek, zwłaszcza tych mało popularnych w Polsce. Z godnym pozazdroszczenia talentem wybiera te najbardziej interesujące, co sezon dokładając na półki i wieszaki nowe nazwy, z początku brzmiące obco, lecz za chwilę przemieniające się w muzykę dla harelowych uszu. Oto kilka z nich.

Mes Demoiselles (7)

Czytaj dalej

9

lip

Kyosk w sieci

Nareszcie! Jedno z najpiękniejszych miejsc nie tylko w Polsce, ale też w Europie, wreszcie ruszyło ze sprzedażą online. Wprawdzie nie doświadczymy tych wnętrz, kolorów i atmosfery, co w warszawskim butiku, ale kupimy rzeczy, których na sto procent nie będziemy potem spotykać na każdym rogu. Panie i Panowie, oto sklep internetowy Kyosk!

kyosk online1

Czytaj dalej