Archiwa tagu: skóra

3

sie

Zofia Chylak – część druga

O ile mi wiadomo, to pierwsza polska marka, której asortyment znika tak szybko, że trzeba się na niego zapisywać. Szaleństwo nastąpiło zaraz po wprowadzeniu drugiej, wiosenno letniej kolekcji, która swoją oficjalną premierę miała podczas czerwcowych targów HUSH Warsaw. „Musimy jechać po te torby, wykupili wszystkie!” – poinformowała mnie jedna ze sprzedających tam dziewczyn na moje pytanie o konkretny model. Kobiety obok mnie nawet nie pytały, tylko brały to, co jeszcze zostało. Ceny? Wcale nie takie niskie. Jakość? I właśnie o to chodzi.

_MG_0532_

Czytaj dalej

23

mar

Think Pink

Wiosenna kampania marki Loft37 wzbudza nieposkromiony apetyt na słodycze (przynajmniej u mnie). Urocza, delikatna, dziewczęca w pierwszej chwili może nieźle zmylić stałe klientki. Gdzie motocyklowe botki? Gdzie ciężkie klamry i masywne obcasy? Zamiast „seksu, dragów i rock’n’rolla” Joanna Trepka i Paulina Ada Kalińska zaserwowały sporą porcję pudrowych cukierków, makaroników i landrynek. Efekt?

loft 37 think pink (4)

Czytaj dalej

16

gru

Misoui

Człowiek siedzi w danym temacie parę lat i nabiera przekonania, że na dany moment wie wszystko i nic już go nie zaskoczy. Obserwuje, notuje, rejestruje, prowadzi blog, który dla sporej części czytelników jest bazą polskich marek. I nagle odkrywa coś, co istnieje od jakiegoś czasu, ale z tajemniczych powodów nigdy do niego nie dotarło. Decyduje zbieg okoliczności. Tak w skrócie mogłabym opisać moje spotkanie z Misoui. Gdyby nie targi HUSH Warsaw i moja z nimi współpraca, zapewne wciąż bym żyła w nieświadomości. Może nawet bym narzekała, że nie ma w Polsce takiej marki. Tymczasem przy okazji dokonywania autorskiej selekcji trafiłam na zdjęcia przepięknych toreb. Nazwa zaprowadziła mnie na równie piękną stronę internetową. Zarówno produkty, zdjęcia, jak i treść zdobyły mnie w stu procentach.

To nie są nadzwyczajnie wyjątkowe torby. Przynajmniej nie pod względem formy. Ot, najprostsze rozwiązania, ale wykonane z najwyższą precyzją. Tu chodzi o surowce. Skóry pozyskane w naturalny sposób, pochodzą ze sprawdzonych źródeł we Włoszech i Wielkiej Brytanii, wolne są od metali i toksycznych substancji (to drugie dotyczy także okuć). Dostarczane są przez zaprzyjaźnione rodzinne garbarnie. które farbują je organicznymi metodami (to obecnie na świecie rzadkość). W tym celu używa się naturalnej czystej wody z górskich strumieni oraz barwników pozyskanych z kory dębu, brzozy czy owoców szafranu. Na sam koniec skóra jest nabłyszczana i woskowana. Efekt utrzymuje się dość długo, choć – jak przyznają twórcy, nie na zawsze. Tak to bywa z naturą. Zresztą w tym cały urok prawdziwej skóry. Służy nam latami i starzeje się… razem z właścicielem.

Interesujący jest też sposób wykonania. Torby szyte są przede wszystkim ręcznie, a gdy pojawi się zapotrzebowanie na maszynę, w ruch idą te wiekowe, służące do produkcji akcesoriów w XIX wieku. Nieźle, co? „Wiemy że nie ma nic lepszego jak prawdziwie i uduchowione rzemiosło, które różni się absolutnie wszystkim od tego co produkuje się masowo” – czytamy na stronie. Zgadzam się z przedmówcami.

10329808_294824450700415_5470429791799548020_o

10501710_290436981139162_8814010158047559661_n

10517533_294824534033740_9045350657808402498_n

1919638_294824647367062_6789992729920688009_n

10277524_287739784742215_3441577833158653452_n

Fot. Kuba Bereza

3

gru

Zofia Chylak

Zofia Chylak zadebiutowała w branży jakiś czas temu, tworząc kobiece ubrania szyte na miarę. Ilekroć oglądałam jej prace, żałowałam, że powstają zwykle w tylko jednym egzemplarzu. Wyobrażałam sobie butik zapełniony tymi delikatnymi sukienkami, prosty, nieprzeładowany, dyskretnie luksusowy. Dla kobiet, które ponad metkę czy markę cenią sobie jakość wykonania. Takich, które nie potrzebują świecić logo czy charakterystyczną formą, by znokautować mniej zasobne koleżanki. Chylak skromnie pozostała w cieniu, tworząc na zamówienie, dorzucając tylko co jakiś czas swoje nowe dzieła do internetowego portfolio. Do czasu. Zdecydowała się bowiem poszerzyć działalność i wkroczyć na teren wciąż jeszcze w Polsce nie do końca zagospodarowany.

Torby. Z czarnej włoskiej skóry o różnych fakturach, wykończone metalowymi matowymi okuciami wyprodukowanymi specjalnie na potrzeby marki (także we Włoszech), powstające w seriach, a więc w stałej sprzedaży. Nazwa marki, kraj produkcji (made in Poland) i unikatowy numer zostały wybite maleńką złotą czcionką wewnątrz każdego egzemplarza. Gładki zamsz, groszkowe i fałdowane skóry, krótko strzyżone futro komponują się w oszczędnych, eleganckich i zdecydowanych prostokątnych (a może raczej prostopadłościennych) formach. Wewnątrz każdej miękka bawełniana podszewka, oczywiście czarna i sporo kieszeni na różne drobiazgi. Zofia Chylak uważa, że torebka powinna być nie tylko elegancka, ale przede wszystkim funkcjonalna. Stąd minimum zdobień, choć te, na które się decyduje, wybrane zostały równie starannie co same skóry. Suwaki z zakończeniem w kształcie długiego trapezu, karabińczyki przypominające złote szczypce, a także zabawne skórzane frędzle, które można doczepiać na różne sposoby. Oprócz pokaźnych „szoperek” i mniejszych torebek wieczorowych w pierwszej odsłonie pojawiły się także portfele – zachowujące estetykę wyznawaną przez projektantkę.

Oglądałam je dziś na żywo. I mogę śmiało stwierdzić, że poniższe zdjęcia nie kłamią. Te torby naprawdę są doskonałe. Nie ma się czemu dziwić, w końcu projektantka miała okazję podpatrywać najlepszych, ucząc się m.in. w dziale projektowania w Proenza Schouler. Stawia na długotrwałe działanie, dlatego przewiduję, że nazwisko Chylak wkrótce będzie w Polsce kojarzone z „it bag” z prawdziwego zdarzenia.

hero-4

3-1400x2100

bag1-1-2000x2000

5-1400x2100

bag2-11-2000x2000

14-1400x2100

6-1400x2100

bag6-11-2000x2000

8-1400x2100

bag3-1normal-2000x2000

16-1400x2100

bag5-1-2000x2000

bag4-2000x2000

12-1400x2100

wallet2-1-2000x2000

Zdjęcia: Małgorzata Turczynska
Stylizacja: Zuzanna Kuczyńska
Make-up/włosy: Polka Dzwigala
Modelki: Aleksandra Antonowskaia / MODEL PLUS, Anna Sakowicz / Uncovermodels
Manicure: Salon WISŁA

22

lis

Fanatik

Fanatik to marka tak młoda, że właściwie jeszcze raczkująca. O takich rzadko tu piszę, bo zwykle wolę, żeby najpierw pewnie stanęły na dwóch nogach i zrobiły kilka samodzielnych kroków. Czemu decyduję się na wyjątek? Bo choć raczkuje, to potrafi już mówić. Ba, używa takich argumentów, że nie pojawia się nawet cień potrzeby dyskusji. Stworzyły ją założycielki butiku High Life, który od kilku lat sprowadza do Polski buty Jeffreya Campbella. Postanowiły zmaterializować swoją miłość do butów w sposób dosłowny. Aleksandra Sychowicz, jedna z nich, zaprojektowała but. Przed decyzją o produkcji sprawdziła różne fabryki, a także solidnie przetestowała model wzorcowy. Efektem jest porcja pachnących nowością par w rozmiarach od 36 do 41.

To miłość bezwarunkowa od pierwszego założenia. Celowo nie piszę „spojrzenia”, bo pierwsze wrażenie może nieco zmylić. Otóż forma pierwszego modelu butów Fanatik 01 jest, delikatnie mówiąc, mocno retro. I to w nie najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. Bo do siermiężnego pantofelka dochodzi jeszcze ortopedyczny zakręt. A jednak po umieszczeniu w nich stopy i zapięciu suwaka, następuje metamorfoza. Nabierają charakteru, a może po prostu przejmują go od noszącego. Kto wie? W każdym razie nie są ani retro, ani babcine, ani ortopedyczne. Stają się super wygodnymi, nieco rockowymi botkami, które dodatkowo podkręca złoty łańcuch. A teraz najlepsze. Nie dość, że wykonane zostały ze skóry, to jeszcze są porządnie ocieplane eko wełną (testy wykazały, że działają nawet przy minus piętnastu stopniach). Podeszwę stanowi gruba warstwa styrogumu – lekkiego i wytrzymałego tworzywa, dzięki czemu cały but waży zaskakująco niedużo.

Dla mnie to radość podwójna. Bo nie dość, że mi ciepło w stopy, to jeszcze mam wreszcie alternatywę dla wątpliwego uroku Soreli, które noszę zima za zimą, ponieważ ich właściwości grzewcze przebijają jakiekolwiek estetyczne potrzeby.

P.S. Kto chciałby kupić zimową wersję Fanatik, od dziś do 8 grudnia może skorzystać ze zniżki 49zł w sklepie internetowym High Life na hasło „harel”. Nie namawiam, ale polecam. I jeszcze jedno: rozmiarówka jest zawyżona, więc lepiej zdecydować się na rozmiar mniejszy (np. ja noszę 39, ale tu pasowało 38). Stacjonarnie można je nabyć w sieci Royal Collection (w Warszawie w Klifie, Galerii Mokotów i Promenadzie oraz w Katowicach w Silesii).

01_Fanatik4

01_Fanatik5

01_Fanatik2

Zdjęcia: High Life