Archiwa tagu: sukienki

26

maj

Pastel Line

Warszawska pogoda za oknem zmusza mnie do porzucenia choć na chwilę tematu jesieni i skupienia się na aktualnościach. A jest o czym pisać. Choć pęd mody doprowadza do tego, że niektóre z wiosennych kolekcji paryskich czy nowojorskich wydają mi się mocno przeterminowane, a nawet zeszłoroczne i ze zdumieniem stwierdzam, że przecież powstały na okoliczność lata, które nawet się jeszcze nie zaczęło. Ot, paradoks. Nic nowego, ale wciąż zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie. Chciałabym pisać o jesieni jesienią, a o lecie latem. Czasem to się udaje, na przykład dziś.

Pastel Line to propozycja marki DRESSAP na upalne lato. Poszczególne elementy otrzymały nazwy wiatrów – od całkiem niewinnej bryzy po szalone tornado. Całość utrzymana jest w wakacyjnej konwencji, ciągnie w stronę egzotyki, choć w niebezpośredni sposób. Biel to kolor przewodni. Występuje w różnych odmianach – od cienkiej przez poszarpaną do całkiem grubej dzianiny. Im grubsza, tym bardziej obszerna, co pozwala ubraniom na… złapanie wiatru. Dosłownie. Wielbicielkom marki (oraz wcześniejszych dokonań Anny Pirowskiej w duecie z Agatą Zemełką) z pewnością spodobają się typowe dla niej wykończenia (kultowe – w podwójnym znaczeniu tego słowa – „krótko z przodu, długo z tyłu”). Nie zabrakło też charakterystycznej kolorowej kurtki, tym razem ozdobionej niezwykle kolorową grafiką przywodzącą na myśl strumień światła przepuszczonego przez pryzmat (a nawet kilka). Szereg najróżniejszych sukienek i tunik dopełniają bardzo proste koszulki, a także proste, choć niebanalnie wykończone (a dokładniej: rozszarpane) dresowe spodnie. I akcesoria, które aż się proszą o zdublowanie w innych kolorach. Może wraz z rozwojem marki ta kategoria będzie się rozkręcać. Gorąco tego projektantce życzę.

dressap pastel line 4

dressap pastel line 5

dressap pastel line 6

dressap pastel line 7

dressap pastel line 8

dressap pastel line 9

dressap pastel line 1

dressap pastel line 2

dressap pastel line 3

Fot. Rafał Stanowski

23

kwi

Just say Yes…

Scenariusz zawsze jest podobny. Czas akcji: weekend. Miejsce akcji: dowolne targi polskich marek. Scenografia: dziewięćdziesiąt dziewięć stoisk budzących średnie zainteresowanie i jedno z tłumem kobiet przymierzających sukienki. No dobrze, nie stoję tam co tydzień i nie obserwuję, czy tak jest non stop. Ale jak dotychczas było właśnie tak jak opisuję (a bywałam w różnych miejscach o różnej porze). Oto YES TO DRESS – dziecko Bożeny Karskiej, kobiety od lat związanej z polską modą. Kobieta wybrała się w spontaniczną podróż do Mediolanu i nagle, w deszczowy dzień, narodził się pomysł stworzenia własnej marki. Marka niczego nie udaje i do wielkiej awangardowej mody nie aspiruje. Powstała dla kobiet, tak po prostu. Zaczęło się trzy lata temu od ubrań dość oficjalnych, potem zaczęły się pojawiać modele sukienek o kobiecych imionach (a jakże) – do wyboru, do koloru – na specjalne zamówienie. I wtedy ruszyło. Okazało się, że stałe klientki, które wierności marce dochowują do dziś, potrafiły nosić jeden i ten sam model sukienki przez całą ciążę na przykład – tak się fason dopasowywał, choć idea Bożeny Karskiej daleka jest od banalnego oversize’u.

Mam wrażenie, że fenomen tkwi w uszach projektantki. W uszach? Tak, to nie błąd Waszej percepcji ani moich palców. Bo ona potrafi słuchać. I gdy tłum kobiet szturmuje po raz kolejny jej stoisko, Bożena wychwytuje wszelkie sugestie, uwagi, a nawet narzekania. I z pozytywną energią, która chyba nigdy jej się nie kończy, wciela w kolejne projekty pragnienia klientek. Oczywiście działa sprytnie i po swojemu, ale gdzieś po drodze odnajduje kompromis.

Poniższa sesja jest spełnieniem jednego z jej marzeń. Jak sama przyznaje, od kiedy trafiła na bloga Rebel Look, zapragnęła, by jego autorka wystąpiła w projektach Yes to Dress. Udało się. I przy okazji nagle okazało, że buntowniczka w sukience to wcale niegłupi pomysł.

21

23

2

3

4

5

8

10

15

17

Fot. Łukasz TurekModelka: Rebel Look

18

lis

Joanna R. Wodzińska

Nie wiem, od kiedy dokładnie, ale od jakiegoś czasu w różnych miejscach spotykam ubrania zaprojektowane przez Joannę Wodzińśką. A to w sklepach internetowych, a to na blogerkach… Tak się nawet zdarzyło, że zaprzyjaźniony stylista (choć wolę go nazywać człowiekiem renesansu) podarował mi wzór pewnego swetra – dzięki czemu w zabawny sposób mogę się przenosić w kiczowate lata osiemdziesiąte. Sweter został sprawdzony w warunkach ekstremalnych, czyli na parkiecie i zdał egzamin. I większość rzeczy tej marki według mnie przeznaczona jest na godziny wieczorne i nocne. Uwaga, to dobra wiadomość dla dziewczyn poszukujących kreacji studniówkowych! Projektantka nie odkrywa Ameryki, ale potrafi świetnie wyczuć, czego pragną kobiety. Wiadomo, nie wszystkie z nas marzą o przystrajaniu się w piórka czy cekiny, ale sama się zorientowałam, że warto mieć choć jedną ozdobną część garderoby. I nie obchodzi mnie, że będę w niej widywana wiele razy. Wracając do kolekcji jesienno zimowej, utrzymana jest ona w dość łatwych do noszenia kolorach. Dzięki rozmaitym fakturom, nawet wszechobecne czernie i beże nie wydają się nudne. Niektóre z fasonów wyprzedzają modę na styl rodem z „Wielkiego Gatsby’ego”. Niech no tylko film wejdzie na nasze ekrany – zobaczycie, co będzie się działo! Bywa też prawie zwyczajnie. Czy można mieć dość jasnoszarej melanżowej dzianiny? Chyba nie.

 

Ubrania te można kupić w sklepie internetowym marki, a także na Mostrami.pl. Moim jedynym zastrzeżeniem jest brak informacji o składzie materiału w większości przypadków. To podstawa, bez której sporo klientek nie zdecyduje się na zakup. Ale ponieważ marka jest młodziutka, z pewnością jeszcze nas doinformuje. Oby w jak najbliższej przyszłości, bo karnawał za pasem. A jak się bawić, to świadomie. Choćby w poliestrze.

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Joanna R. Wodzinska, sukienka

 

Fot. Olga Majrowska
Stylizajca: Robert Kiełb
Fryzury: Emil Zed