Archiwa tagu: Tova

27

Sie

Tova. Jesień 2018.

Dziś będzie cisza i spokój. Jakiś czas temu pisałam o tej marce, potem miałam wrażenie, że nie za bardzo wie, w którą stronę podążać, więc milcząco czekałam na rozwój sytuacji. No i jest. Jesień. Łagodna, konsekwentna, dojrzała. Jakaś! Przypomina mi trochę ukochane skandynawskie historie, ale ponieważ znam ją nie od dziś, wiem, że to historie bardzo polskie. TOVA, szanowni Państwo. Stworzyła ją jedna wspaniała osoba, a pomagają różne dobre dusze i efekt jest wspaniały. Od lat obecna w butikach na terenie całej Polski, dobrze znana w sieci, w samej stolicy oczywiście przesłonięta przez Zarę – tego się niestety nie uniknie. A niesłusznie, bo oferuje sporo rzeczy baaardzo na czasie, w nieporównywalnej jakości. Sama od paru lat posiadam pewną sukienkę kopertową, wspominam ją tu co pewien czas, bo nie do zdarcia jest i zapewne jeszcze przez długie lata to się utrzyma. Ale wracając do sezonu obecnego…

Czytaj dalej

17

Wrz

Tova

Pozostając na fali „cudze chwalicie, swego nie znacie”, chciałabym przedstawić Wam markę obecną na naszym rynku od czterech lat, a jednak wciąż niezbyt popularną. Odkryłam ją stosunkowo niedawno dzięki działaniom Pop Up Grupy. Działania były proste, uświadamiające istnienie dobrego zjawiska, które warto wspierać i o którym warto pisać. Tova, proszę Państwa. Sto procent polskiej produkcji i sto procent spełnienia podstawowych odzieżowych potrzeb. Nie ma tu fajerwerków i hitów z wybiegu. Jest dobry gatunek, świetna konstrukcja i detal – zdarza się, że niewidoczny gołym okiem, ale o tym za chwilę. Mamy tu do czynienia z próbą przedefiniowania luksusu. Podchodzę to takich historii niezwykle ostrożnie, bo luksus z założenia powinien być trudno dostępny. Z drugiej strony dobrze wiem, o co chodzi. Sama przez długi czas nie zdawałam sobie sprawy, że mnie na niego stać. Nie mówię o codziennych kąpielach w szampanie czy cotygodniowym uzupełnianiu garderoby w nową torebkę Chanel, raczej o doprecyzowaniu, czym jest luksus dla mnie. Po analizie różnych wersji, doszłam do wniosku, że luksus to wybieranie najlepszych rzeczy, na jakie mnie stać – i cieszenie się nimi najdłużej jak się da. Unikanie bylejakości, wyświechtane już nieco (choć wciąż sensowne) „inwestowanie w szafę” i jeszcze bardziej wyświechtane (i jeszcze bardziej sensowne) mniej zamiast więcej. To naprawdę działa.

tova-24

Czytaj dalej