Archiwa tagu: Triumph

3

Sie

Wspierajmy się! cz. 3

Pora na trzecią i ostatnią część cyklu, który przygotowuję we współpracy z marką Triumph. Było już o kształtach, było o dyscyplinie, czas na… prawdę. Czasem trzeba stanąć z nią oko w oko, porzucić swoją nieomylność i oddać się w ręce profesjonalistki. W kwestii mody nie mam poczucia misji. Nie zależy mi, żebyśmy nagle zaczęli się modnie ubierać, porzucili przyzwyczajenia czy dobierali strój odpowiednio do swojej sylwetki lub wieku. Zdecydowanie to nie te czasy, żeby wprowadzać dyktat takich rzeczy. I tak zazwyczaj okazuje się, że ci, co się z kogoś podśmiewają czy wytykają palcami, największy problem mają ze sobą. Ale  (duże ale) jednego nie odpuszczę. Kobiety drogie, musimy nosić dobrze dobraną bieliznę i kropka. A biustonosz zwłaszcza. Bez wymówek. Sama do niedawna miałam z tym ogromny (dosłownie) problem, który wiadomo jak się skończył. Ale dopóki zdrowie dopisuje, dbajmy o piersi i ich odzienie. Jeśli myśleliście, że tekst poświęcony plaży będzie dotyczył akceptacji siebie i różnorodności ciał, no cóż, chyba o tym wystarczająco już tu było. Zakładam, że ziarno zostało zasiane i nie dajecie się Panie złym myślom. Pewne rzeczy powinny być oczywiste. Ustalmy, że samoakceptacja to podstawy, może nie proste, ale możliwe do opanowania. Dziś będzie o dopasowaniu.

Czytaj dalej

2

Lip

Wspierajmy się! Cz. 2

Pamiętacie niedawny tekst o wsparciu? Pora na drugą jego część. Wraz z marką Triumph przyglądam się, analizuję i opisuję, co widzę. Oni skupiają się na pozytywnych stronach, prezentując w najnowszej kampanii wspólną siłę kobiet. Ja dziś trochę ponarzekam, bo bywa, że uparcie sobie tej siły nie chcemy dawać. Mam sporo szczęścia, bo otoczona jestem wspaniałymi osobami. Gdy przeszłam operację, mogłam liczyć na ogromną ich pomoc – bywało, że nawet w tak błahej sprawie, jak otwarcie lodówki (po operacji piersi nie wolno obciążać ramion). Teraz powoli wchodzę w etap, gdy wszystko mi wolno (co nie znaczy, że mi się chce) i dochodzi do mnie trochę więcej świata zewnętrznego. Wnioski nie są zbyt pozytywne, choć jak zwykle jest nadzieja. W prosty sposób można wiele zmienić. Zastanawiam się, dlaczego z takim trudem to nam przychodzi.

Czytaj dalej

4

Cze

Wspierajmy się! Cz. 1

Zainteresowałam się modą na tyle dawno, by pamiętać czasy sprzed dyskusji o zbyt chudych modelkach i rokrocznej walki, by coś z tym zjawiskiem zrobić. Magazyny nie wieściły wówczas „wielkiego powrotu kobiecości”, nie namawiały też do samoakceptacji, by parę stron dalej wrzucić rozbudowaną reklamę kliniki medycyny estetycznej. Mam wrażenie, że nikt nie był ani za chudy, ani za gruby. Zmieniała się estetyka, zmieniała się uroda, ale nigdzie nie było przesady. Być może idealizuję te czasy teraz, bo z naszej perspektywy wszystko, co kiedyś, wydaje się nadzwyczajnie ułożone i spokojne. Ciężko powiedzieć, w którym momencie trafiło na ideał kobiecej sylwetki, niebezpiecznie zbliżony do kształtów wręcz chłopięcych. I co z tego? Taka sylwetka też jest piękna, nie dajmy sobie wmówić, że to przegięcie. Rzecz w tym, co sami z tym zrobimy, jak będziemy taki ideał odbierać wobec siebie. Bo czy jest to jedyna słuszna opcja? No właśnie. Pamiętam dobrze moment, w którym zaczęłam się niepokoić, że od ideału odstaję. W którymś z numerów nieodżałowanej „Filipinki” znalazłam tabelę z idealnymi wymiarami nastolatek. Nieźle, co? Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł, ale podejrzewam, że narobił dużo złego. Oczywiście się zmierzyłam i oczywiście wyszło, że mam po parę centymetrów za dużo w kostkach i nadgarstkach (!). I sporo za duży biust. A wystarczyło zamieścić pod spodem jedno zdanie. Jedno! „Poznaj swoje wymiary i dobierz dla siebie idealną garderobę”. Dlatego podwójnie spodobała mi się niegdysiejsza akcja marki Triumph pod tytułem „Znajdź swój ideał”. To nie Ty masz dążyć do ideału, tylko Twoje warstwy zewnętrzne. A znalezienie idealnego rozmiaru biustonosza to podstawa wszelkich modnych historii.

Triumph Amourette

Czytaj dalej