Archiwa tagu: Umiar

4

Wrz

Umiar. Muun.

Japońskie inspiracje to temat, mimo pozorów, niebezpieczny. Bo łatwo jest zaplątać się w stereotypowo pojmowaną Japonię, z kimonami, wachlarzami i sushi, nie dając nawet szans głębszej refleksji nad przebogatą jej kulturą. Na szczęście sztampy absolutnie udało się uniknąć marce UMIAR, o której wreszcie, po latach, piszę tu i cieszę się z tej swoistej premiery. MUUN to kolekcja poniekąd krajem kwitnącej wiśni zainspirowana, choć nie do końca tak, jak mogłoby się wydawać. W roli głównej księżyc, wraz ze swoją przedziwną powierzchnią, nierównościami i kraterami. Rzeczywiście, z daleka przypomina nierównomiernie odlany okrągły wisior. Ale księżyc po japońsku, w związku z przypadającym we wrześniu świętem Tsukimi. Tego dnia podziwiamy srebrną tarczę w szczególny sposób, podobnie jak podczas Hanami zachwycamy się pąkami kwiatów.

Czytaj dalej

4

Sty

ANATOMIZING

Tym razem Wearso Organic zadaje pytania, nie oczekując konkretnej odpowiedzi. W roli głównej ciało i jego budowa, a w opozycji konstrukcja ubrania. Jak mają się do siebie? W jaki sposób jedno wpływa na drugie i gdzie jedno się zaczyna, a drugie kończy? Na ile ubranie przejmuje nasze cechy, na ile je podkreśla, a na ile ukrywa? Cielesność i fizyczność tak bliska przecież nurtowi, z którego marka wyrasta, czyli świadomej mody. Bo jedno to warunki, w jakich powstają konkretne surowce czy potem ubrania, a drugie – wpływ zarówno tego, co nosi w sobie przędza, jak i energii, która kryje się w danej rzeczy. Z chemią jest łatwiej – sporo da się udowodnić, zresztą bezpośrednie oddziaływanie materiału na skórę, a co za tym idzie, nasze wnętrze, jest już od dawna zbadane. I to jest fizyczność naszego ubrania, konkretny skład, nici, barwniki itd. A co z emocjami? Choć sama należę do osób racjonalnych, od dawna jestem przekonana, że coś musi być na rzeczy. Dlatego czasem tak trudno mi się rozstać z ciuchem, którego nie noszę od lat: bo na przykład miałam go na super randce albo zdałam w nim ważny egzamin. Z kolei z innymi ubraniami rozstaję się bez żalu, a wręcz z ulgą – bo towarzyszyły mi w momentach, których nie chcę pamiętać. Miałam nawet taki czas w życiu, gdy pozbyłam się prawie całej szafy. Finansowo – porażka. Ale duchowo – istne katharsis! ANATOMIZING opowiada różne historie ze wspólnym wątkiem. Słów niewiele, meritum przekazują zdjęcia. Najwyraźniej to działa, skoro uruchomiło we mnie tyle wrażeń.

wearso-anatomizing-21

Czytaj dalej