Archiwa tagu: Warszawa

2

Lut

Miejsca cz. 1

Wiele się zmieniło, od czasu, gdy po raz pierwszy napisałam tu o tzw. „concept stores”. Przede wszystkim pojawiło się ich w Polsce sporo, ale też zniknął ten, od którego idea zaczęła się rozprzestrzeniać (choć wcale nie był pierwszy), czyli paryski Colette. Pożegnaliśmy jego przestrzeń wirtualną i realną w grudniu 2017 roku. Czy to istotna wiadomość? Dla mnie to koniec pewnej ery, bardzo ważnej zarówno w świecie mody, jak i zjawisk internetowych. Czy istnieje jedna jej interpretacja? Tego dowiemy się zapewne za jakiś czas. Na razie ludzie wciąż chętnie zakładają nowe, oryginalne butiki, skupiając się na stworzeniu jak najdoskonalszego wnętrza i skomponowaniu pasujących do niego oraz siebie nawzajem marek. Internet to sprawa oddzielna, ułatwia dostęp, ale też odbiera przyjemność obcowania z pięknem w nasileniu wręcz niebezpiecznym dla zdrowia (a na pewno dla naszego konta bankowego). Głowa może rozboleć, ocząąy oddać się pląsom, a serce poważnie przyśpieszyć. Dziś pierwszy z wielu spacerów po różnych przyjemnych miejscach, które niejednym nas zaskoczą. Zapraszam!

Lolly Pop Concept Store

Czytaj dalej

12

Sty

MIMA MIMA

Błogosławiony Instagram! Ostatnio to głównie dzięki niemu odkrywam nowe polskie (i nie tylko) marki. Pojawiają się w podpowiedziach (błogosławiony algorytm!) albo następuje jakaś interakcja (błogosławieni ci, którym wciąż chce się komentować). Zaglądam i zostaję na zawsze. Oczywiście co innego zachwycić się zdjęciami, a co innego obejrzeć projekty na żywo. Tego się trzymam i trzymać będę, póki mi pisanie miłe. Veni, vidi, vici. Wczoraj odwiedziłam przestrzeń, w której mieszka MIMA MIMA. Jest to pokój w centrum Warszawy, gdzie kryją się przeurocze futrzane akcesoria. Pomysł na ich stworzenie przyszedł do głowy Kamili Biskup – absolwentce poznańskiej School of Form.

MimaMima

Fot. Tom Biskup

Czytaj dalej

6

Sty

Mood Scent Bar

Był rok 1996 i bez żadnego szczególnego powodu mój tata postanowił kupić mi perfumy. Choć zaskoczona, świetnie wiedziałam, które wskazać. Moją ulubioną marką był w owym czasie Jackpot (chyba jeszcze jako linia Carli Gry, nie osobny byt) i tak się składało, że prócz kraciastych koszul i kwiecistych sukienek w ofercie miał perfumy. Okrągły flakon z mlecznego szkła z długim metalowym korkiem, ozdobiony charakterystyczną grafiką różowo czerwonego kwiatu, krył w sobie najpiękniejszy zapach, jaki do tamtej pory spotkałam. Kwiatowy, wiadomo, ale zmieszany z czymś jeszcze, co czyniło go nieprzesłodzonym, świeżym i uroczym. Szybko wplótł się w cudowne wspomnienia z owego czasu, na tyle silnie, że gdy znalazłam próbki wiele lat później (niestety po jego nieodwołalnym wycofaniu), wrócił nie tylko klimat, ale konkretne rozmowy, pogoda, a nawet ubrania, które wtedy nosiłam. I uczucia, oczywiście, co nie zmieniło się do dziś. Od tamtej pory każdy kolejny zapach rozpoczynał i zamykał jakiś etap w moim życiu. A ponieważ w liceum tych etapów bywa wiele (bo człowiek sam je sobie wyznacza – najprostszy przykład: od jutra zmieniam styl – i zmieniałam), liczba buteleczek na moim biurku rosła. Fascynowały mnie zarówno owocowe wody toaletowe z Yves Rocher (brzoskwiniową pachniały wakacje 1998), wszystkie odmiany Salvadora Dali, jak i klasyki (konwaliowe Diorissimo kocham do dziś, choć niekoniecznie na sobie). Aż pewnego dnia w perfumerii na Nowym Świecie, która wtedy nie była jeszcze Sephorą, lecz częścią Empiku, odnalazłam perfumy swojego życia. Zabawne, że byłam tego pewna, mając dziewiętnaście lat. Nie myliłam się, używam ich do dziś. Sprawiłam je sobie w prezencie po dostaniu się na studia.

mood-scent-bar

Czytaj dalej

29

Lis

Łapa Targ

Dziś nieco inaczej, ale to wyjątkowa sytuacja, gdy otrzymuje się prośbę o patronowanie takiej imprezie. Kto mnie zna prywatnie lub całkiem nieprywatnie obserwuje na Instagramie, dobrze wie, że mam psa. Albo raczej pies ma mnie. Pies rodzaju żeńskiego o imieniu Łatka zdobył moje serce ponad pięć lat temu, gdy jeszcze wyglądał jak chomik. Wpatrywałam się w jego zdjęcie i nie miałam pojęcia, jak piękne będzie życie z nim oraz jak dziwne było bez niego. Łapa Targ jest organizowany z myślą właśnie o takich osobach. Które nie wyobrażają sobie życia bez pupila, już je z nim dzielą lub mają niedługo w planach. To będzie fantastyczna okazja, by poznać całkiem sporo polskich marek, które zajmują się tworzeniem akcesoriów, gadżetów i smakołyków dla domowych zwierzaków, a także spotkać się ze specjalistami i posłuchać profesjonalistów. Czas i miejsce? Niedziela, 11 grudnia, Warszawa, Mysia 3 w godzinach 11-19. Co ważne, można przyjść z psem. Bo Mysia jest psom przyjazna, o czym już nie raz miałam okazję się przekonać.

lapa-targ-harel-2

Czytaj dalej

18

Lis

HUSH Double Trouble

Porcja dobrych wiadomości w listopadowe popołudnie. Targi HUSH Warsaw tym razem odbędą się… podwójnie. Pod hasłem Double Trouble kryją się dwie imprezy –  w najbliższy weekend w Poznaniu oraz na początku przyszłego miesiąca w Warszawie. Poznań to edycja kameralna w nowo otwartym centrum handlowym Posnania, z udziałem dwudziestu pięciu wybranych marek ubrań i dodatków, natomiast Warszawa to dwudniowe święto z okazji dziesiątej edycji wydarzenia. Co to oznacza dokładnie, dowiemy się 10 i 11. grudnia na Stadionie Narodowym. Jedno jest pewne: Anny Pięty i Magdy Korcz nie da się zatrzymać!

double_trouble

Czytaj dalej

14

Lis

Roboty Ręczne i Pop-up Shop

Kiedy to minęło? Mam wrażenie, że ledwo co wyszłam ze świątecznego sklepu Robotów Ręcznych, grzejąc zmarznięte uszy nową wełnianą czapką, a tu znów ta sama historia. Tym razem jednak marka otwiera swoje podwoje w samym sercu Warszawy, a przy okazji z jednym z moich ulubionych miejsc, czyli na Mysiej 3. Nie wiem, czy odliczać dni, czy raczej godziny, bo butik rusza już 17. listopada. To idealne miejsce dla wszystkich, którzy poszukują niebanalnych prezentów gwiazdkowych (tak! święta też już niebawem, w co również trudno mi uwierzyć), ale też po prostu ciepłych ubrań i dodatków na zimę, przede wszystkim z najnowszej kolekcji marki, „Wonderwool”.

sebastian-cviq-roboty-reczne-20-color

Czytaj dalej