Archiwa tagu: Wearso

23

cze

WEARSOLO9IC

Przecieram oczy ze zdumienia, widząc w nazwie dziewiątkę. Pojawia się nieprzypadkowo. WEARSOLO9IC to dziewiąta kolekcja Wearso Organic. Najwyższa więc pora przestać mówić o „młodej polskiej marce”, a umieścić w kategorii tych, które przetrwały lepsze i gorsze czasy, by zostać z nami – oby – na zawsze. Moja pierwsza sukienka, kupiona jesienią 2011 wciąż ma się dobrze, podobnie jak cały szereg kolejnych. Trwałość jest domeną bawełny organicznej. Tej prawdziwej, obwarowanej wszelkimi możliwymi certyfikatami (nie tej, która ostatnio zaczęła się pojawiać w sieciówkach, bo to kolejny przykład fantastycznego zamydlenia oczu zielonym mydłem, zwanym z angielska „greenwashingiem”). Ma się dobrze nie tylko sam materiał, ale też fason, który – jak się okazało – dziarskim slalomem przemyka między sezonami, ani nie zwalniając tempa, ani się nie starzejąc. WEARSOLO9IC jest swoistym podsumowaniem (czy gdyby Ola Waś nie chciała tego robić, umieszczałaby tak znaczącą cyfrę w tytule?), podróżą przez minione lata, zgarniającą na pokład starych znajomych, ale też pełną nowych i świeżych doznań.

WEARSOLO9IC (25)

Czytaj dalej

8

lut

Weardrop.

Wearso, Wearso, czym mnie zaskoczysz tym razem? Tak sobie myślę co sezon i co sezon rzeczywiście jestem zaskoczona. Zeszłoroczne lato było nokautem na całej linii (pozytywnym). Któregoś upalnego dnia projektantka podzieliła się ze mną wieścią, że jesień i zimę poświęci postaci Edith Piaf i po szaleńczej gonitwie z kolorami powróci do pierwotnej i ukochanej swojej czerni. Kilka tygodni później do sklepu zaczęły spływać pierwsze egzemplarze kolekcji Weardrop. Jak ugryźć klasykę i klimaty retro, operując tylko i wyłącznie dzianiną? Wearso jak zwykle daje wyczerpującą odpowiedź.

WEARDROP (2)

Czytaj dalej

1

cze

DO DE DADA

Czy to może być aż tak proste? Nazwa odnosząca się zarówno do gaworzenia dziecka, jak i dadaizmu (który zresztą od trzeciego członu nazwy pochodzi). Nieskrępowana radość, szczerość, porzucenie wszelkich dotychczasowych ram na rzecz całkiem nowej, zaskakującej sztuki. Spontaniczne, naiwne rysunki, igranie z proporcjami, umysł jak biała kartka, gotowy do zapisania na nowo. Oto Wearso Organic, jakiego nie znacie.

wearso do de dada (8)

Czytaj dalej

14

lis

Wearrior!

6 listopada 2014. Od ciemnych godzin porannych pod sklepami H&M w całej naszej strefie czasowej ustawiają się długie kolejki, by punkt dziewiąta stanąć do walki o najnowsze dzieło Alexandra Wanga powstałe we współpracy z sieciówką (albo odwrotnie). Nieważne, że to jedna z najmniej udanych współprac, że ceny z kosmosu, a trzy czwarte już się znajduje na Allegro. Nie po to przez kilka miesięcy rzecz była utrzymywana w ścisłej tajemnicy, a potem odkrywana kawałek po kawałku na tysiąc różnych sposobów, by teraz przejść obok niej całkiem obojętnie. W tym samym czasie na Mokotowskiej w Warszawie trwa wypakowywanie najnowszych ubrań Wearso – prosto z polskiej szwalni. Gdy zawisną na wieszakach (tych realnych i tych wirtualnych), po Alexandrze nie będzie śladu. A powinno być odwrotnie.

Dlaczego piszę o tych dwóch kolekcjach? Choć teoretycznie różni je wszystko, w praktyce znajdziemy kilka cech wspólnych. Kolor przewodni, waleczny charakter, nieudawany i konsekwentny styl projektantów (nie wspominając o podobieństwie imion), mocny przekaz na fotografiach. Plus ta sama data premiery. Pierwsza krzyczała do nas z plakatów, gazet, internetu. Druga dyskretnie dała znać, że już jest. I choć to ta pierwsza sprzedała się natychmiast, druga przyciąga na dłużej. Spokojem, atmosferą i wewnętrzną siłą. Wearrior – to jej tytuł. I choć nawiązuje do wojownika (tradycyjnie już Ola Waś zabawiła się słowem: wear, warrior, wearrior, wear yourself, wearriorself), żadne narzędzie walki nie będzie potrzebne (tak, owszem, piję do rękawic bokserskich Wanga).

Twarzami i ciałami Wearrior zostały trzy różne kobiety. I choć dwie z nich są modelkami, ta trzecia robi największe wrażenie. To Dorota Roqueplo – kostiumografka. Jeśli jakimś cudem umknęło Wam to nazwisko, z pewnością świetnie znacie jej prace i nawet o tym nie wiecie. Ale nie o tym. To już kolejna sesja zdjęciowa marki, w której wiek czy sylwetka pozostają na drugim planie. W tych cynicznych czasach zabrzmi to banalnie, ale pierwsze miejsce zajmuje człowiek. Treść jest znacznie głębsza, bo to nie tylko kobieta – wojownik czy nawet wspomniana wewnętrzna siła. Człowiek, poszanowanie jego pracy i środowiska, w którym żyje. Bo Wearso wciąż korzysta z organicznych surowców i produkuje lokalnie. Zmiana dostawcy bawełny wyszła marce na dobre (choć nie spodziewałam się, że materiał może być lepszy niż do tej pory – a jednak), a ponadto oprócz tradycyjnej już dzianiny pojawia się drobna gęsta siatka – oczywiście w kolorze czarnym. Krojone są w te same formy, ale odmienne właściwości powodują, że powstają z nich kompletnie różne ubrania. Klasyczna bawełna jest plastyczna, można ją niemal rzeźbić w rękach. Siatka pozostaje ciężka, lejąca, ciągnie w dół, ale też świetnie opływa sylwetkę.

Już dawno Wearso nie zbliżyło się aż tak do ciała. Wprawdzie stałe klientki (w tym ja) zawsze finalnie wyjdą ze sklepu wyposażone w kolejny „worek”, ale te mocno dopasowane elementy z pewnością zachęcą do odwiedzin całkiem nową grupę. Sporo też fasonów bardzo pociętych, szytych z większej ilości modułów. Do tej pory projektantka unikała takich rozwiązań i nawet skomplikowaną sukienkę potrafiła złożyć z dwóch kawałków. Myślę, że już swoje udowodniła. I teraz może robić co chce i jak chce. Nikt jej tej siły nie odbierze.

P.S. Na koniec fantastyczna wiadomość. W sklepie internetowym Wearso mnóstwo rzeczy z poprzednich sezonów zostało przecenionych o połowę. Tak dobrze jeszcze nigdy nie było!

Wearso Organic Wearrior (3)

Wearso Organic Wearrior (4)

Wearso Organic Wearrior (5)

Wearso Organic Wearrior (6)

Wearso Organic Wearrior (7)

Wearso Organic Wearrior (8)

Wearso Organic Wearrior (9)

Wearso Organic Wearrior (10)

Wearso Organic Wearrior (11)

Wearso Organic Wearrior (12)

Wearso Organic Wearrior (13)

Wearso Organic Wearrior (15)

Wearso Organic Wearrior (14)

Wearso Organic Wearrior (16)

Wearso Organic Wearrior (17)

Wearso Organic Wearrior (18)

Wearso Organic Wearrior

Wearso Organic Wearrior (2)

Fot. Zuza Krajewska
Modelki: Dorota Roqueplo, Natalia Wątroba, Daria Drożdż
Makijaż: Marianna Yurkiewicz
Włosy: Kacper Rączkowski
Scenografia: Anna Szczęsny
Stylizacja: Ola Waś
Asystent: Max Zieliński
Postprodukcja: Paweł Derkacz
Biżuteria: bro.kat
Studio: Pin Up

29

maj

I Wear so I’m

Ledwo co pisałam o odważnych decyzjach (a raczej ich braku) przy tworzeniu kolekcji, a tu nagle z najmniej oczekiwanej strony dopadają mnie ich pozytywnie zaskakujące konsekwencje. Kto by się spodziewał, że to Wearso wyskoczy z inicjatywą? Aleksandra Waś wpadła na sprytny pomysł połączenia tego, co już dobrze znane z tym, co w przypadku tej akurat marki może wywołać co najmniej lekki szok. Zaszufladkowaliśmy sobie Wearso jako miejsce, w którym znajdziemy proste, choć pod względem konstrukcyjnym iście mistrzowskie gładkie ubrania uszyte z organicznej bawełny. Powtarzające się co sezon fasony konsekwentnie uzupełniane jednak czymś nowym. Bez wyskoków, ale zawsze z pewną ideą. Wygoda, kobiecość, naturalność, wolność. Słowa klucze, które naprędce przywołałam w myślach. Prosta filozofia, bez podziału na sezony, bez pogoni za trendami. Coraz częściej w aspekcie powierzchownym kopiowana przez obdarzonych mniejszą kreatywnością. Co zrobić?

To był jeden z punków wyjścia dla projektantki. Jak sama mówi, dopóki noszenie czerni i szarości w obszernych formach pozostawało awangardą, było pociągające. „Do tej pory poszukiwałam formy do tego, by zacząć tworzyć obrazy (stabilnym punktem pozostaje bawełna organiczna i kształt). Teraz weszłam do wewnątrz ramy. Autostrada po okręgu – tak zwany „patent na coś ” nie ma nic wspólnego z projektowaniem. Można co najwyżej zbytnio rozpędzić się tworząc armię identycznie wyglądających ludzi. Dla mnie wciąż najważniejszym jest podkreślanie indywidualności osoby, która nosi Wearso.”

Zmiany przyszły zarówno w fasonach, jak i zastosowaniu koloru. Praktycznie nigdy (z małym wyjątkiem, który pamiętam chyba tylko ja, projektantka oraz klientka sklepu) kolory nie występowały w połączeniach. A tu żadnego ostrzeżenia, zaserwowane mamy dosłownie klocki Lego. Soczysty pomidorowy, musztardowy żółty, jasny i ciemniejszy głęboki błękit, a do tego pastelowy róż. Można się zdziwić. Natomiast sposób podania jest, jak zwykle w Wearso, przystępny. A dla zbyt zszokowanych pozostają wersje monokolorystyczne – bo każdy element został uszyty także w czerni i szarości. Pozostaje wielofunkcyjność – tym razem kryje się w rękawach koszulki, które można nosić na różne sposoby. Estetyka japońska wciąż obecna. Samurajskie spodnie, kimonowa bluza, igranie z proporcjami. Plus najzabawniejsza czapka świata, która chyba w każdym momencie będzie poprawiać humor i noszącemu, i towarzyszom.

Plus przewrotnie, choć w stu procentach świadomie przekute kartezjańskie cogito ergo sum - „I wear so I’m”. Brutalne. I dla naszych czasów (oraz położenia geograficznego) znamienne. Jednym hasłem Wearso doprawia wysmakowaną kolekcję tak, żeby nie dało jej się zapomnieć.

wearso wiosna 2014 (2)

wearso wiosna 2014

wearso wiosna 2014 (4)

wearso wiosna 2014 (5)

wearso wiosna 2014 (10)

wearso wiosna 2014 (7)

wearso wiosna 2014 (9)

wearso wiosna 2014 (13)

wearso wiosna 2014 (15)

wearso wiosna 2014 (8)

wearso wiosna 2014 (3)

wearso wiosna 2014 (12)

wearso wiosna 2014 (14)

wearso wiosna 2014 (16)

wearso wiosna 2014 (6)

zdjęcia: Szymon Brzóska PhotographyStyle Stalker
modelka: Maria Krzyżanowska • Mango Models
makijaż: Magdalena Łach • Firma Kokarda Make Up Studio
włosy: Jacek Szawioła
buty: Trippen • model Galaxy
okulary: MYKITAMOKO 61
biżuteria: Le Sal Gallery — w: Warszawa, Poland.

4

paź

Wearso Falling

„Jeśli istnieje w Polsce projektant, który tworzy luźne dzianinowe sukienki, możecie być pewni, że Harel już go nosi” – tak mnie swego czasu podsumował Tobiasz Kujawa. Do szczęścia dodałabym jeszcze tylko motyw pasków. Jest? No to biorę na stówę. Gdy Ola Waś, twórczyni i projektantka Wearso Organic, podzieliła się ze mną swoim pomysłem na wprowadzenie pasków do kolejnej kolekcji, uszy mi się zatrzęsły z radości. Na dodatek paski te zostały zaprojektowane specjalnie na tę okoliczność i nadrukowane na materiale (nie muszę dodawać, że surowce pozostały organiczne, prawda?).

Jak do tej pory to najbardziej rozbudowana i kompletna kolekcja marki (wg mnie najlepsza). Na pierwszy rzut oka widać, że Aleksandra Waś nie przepada za półśrodkami. Jeśli dekolt, to bardzo głęboki. Jeśli golf, to sporo powyżej szyi. Oversize wg Wearso mógłby spokojnie znaleźć się w Sevres. Kolorystyka mocno nawiązuje do debiutanckiej kolekcji (przypadek?), natomiast forma  – totalny odjazd, chciałoby się rzec. O ile jeszcze jakiś czas temu parę marek rzuciło się na kilka modeli i wykonało nieudolne (lecz jednak) podróbki, obecnie będzie to wyzwaniem raczej poniżej ich wtórnych możliwości. To jest majstersztyk i myśl przewodnia, nie tylko „szare bezkształtne worki”, jak zaskakująco często określa się modę tego typu. Polecam zwrócić uwagę na kunszt odszycia poszczególnych rzeczy. Zauważycie, że np. paski są dopasowane do siebie idealnie. Co znaczy, że już na etapie krojenia zachowano pełną świadomość.

A teraz uwaga, dobre wieści dla Poznania i okolic! Wearso otworzyło tymczasowy sklep w Starym Browarze. Rzeczy znikają jak świeże pieczywo w Charlotte, więc warto wybrać się jak najszybciej.

Wearso Falling (1) Wearso Falling (2) Wearso Falling (3) Wearso Falling (4) Wearso Falling (5) Wearso Falling (6) Wearso Falling (7) Wearso Falling (9) Wearso Falling (10) Wearso Falling (11) Wearso Falling (12) Wearso Falling (13) Wearso Falling (14) Wearso Falling (15) Wearso Falling (16) Wearso Falling (17) Wearso Falling (18) Wearso Falling (19) Wearso Falling (20) Wearso Falling (21) Wearso Falling (22) Wearso Falling (23)

Photography • Yosuke Demu
Styling • Magdalena Nawrocka / Story Giver
Model • Maria Marika Konieczna
Hair • Katarzyna Zalewska
Make-up • Zosia Krasuska-Kopyt
Jewellery • La Sal Gallery