Archiwa tagu: Wiola Wołczyńska

9

lis

Wiola Wołczyńska Essential

Dziś z ogromną przyjemnością przedstawiam czy może raczej przypominam projektantkę, która ceni czas zarówno swój, jak i swoich odbiorczyń. Dbając o jakość i każdy szczegół, przygotowuje nieduże kolekcje wymykające się sezonowym modom. Bo jeśli kupujesz coś u Wioli Wołczyńskiej, masz pewność, że nie zestarzeje się to ani z powodu błyskawicznych zmian w trendach, ani upływających miesięcy. Od lat projektantka stawia na wysokogatunkowe materiały i uniwersalne kroje, co nagle zaczęło się wpisywać w ideę „slow fashion”. Pomysł ten realizuje praktycznie od samego początku, wyprzedzając światowy trend na świadomą modę. Te rzeczy będą towarzyszyć kobiecie zdecydowanie dłużej również dlatego, że po prostu nie mogą się znudzić.

essential-2

Czytaj dalej

16

wrz

Premium

Showroomu nikomu nie trzeba przedstawiać. To pionierska platforma internetowa, która rośnie z roku na rok. Biznesowe dzieło Jaśka Stasza i Michała Judy docenione zostało jeszcze przed swoimi pierwszymi urodzinami. Obecnie Showroom jest gigantem na polskim rynku, a za moment ruszy na podbój rynku niemieckiego. Tymczasem otwiera się nowa jego część, wyróżniająca polskich projektantów w sektorze premium. I tak się właśnie nazywa. Co ciekawe, sklep ma w swojej historii jedno podobne wydarzenie, gdy w 2013 roku uruchomił Showroom Club. Trochę inne obowiązywały zasady, bo kolekcje pojawiały się na moment, za to w specjalnych cenach, ale chodziło z grubsza o to samo. Wyszczególnienie marek luksusowych (jak na polskie warunki) lub aspirujących. Być może klient był na to nieprzygotowany, a może pomysł z zapisywaniem się do klubu zawiódł. W każdym razie idea się rozpierzchła i przez długi czas w Showroomie panował – bez owijania w bawełnę – bałagan. Mógł on zniechęcać zarówno potencjalnych klientów, jak i przyszłych wystawców. Bo czy marka biżuterii oferująca złoto i diamenty w nowatorskiej oprawie ma ochotę znaleźć się obok dzianin z warszawskiej hurtowni Alexis naprędce zszytych w komin? To już przeszłość. Strefa Premium zaprasza.

PajonkNa zdjęciu projekt marki Pajonk.

Czytaj dalej

24

lis

Cloudmine!!!

Wreszcie ruszył internetowy butik Cloudmine w nowej odsłonie (chciałam napisać „po liftingu”, ale po pierwsze chyba to mało pozytywne, a po drugie lifting przecież jest passe – teraz wszyscy robimy sobie botoks! ;))). Mnie najbardziej cieszy fakt, że w końcu w sieci można dostać ubrania Ani Kuczyńskiej – kolekcja New Vintage zawiera elementy z poprzednich sezonów, często wykonane w jednym egzemplarzu. W Cloudmine znajdziemy też ubrania Maldorora, Anny Pitchouginy, Sylwii Rochali, Wioli Wołczyńśkiej, Piotra Czachora i duetu Jarnuszkiewicz & Chylak oraz biżuterię i dodatki Oli Świtalskiej, Poli Zag i Eliwer. Na razie. Bo interesujących marek będzie coraz więcej.


Od góry od lewej – ubrania: Jarnuszkiewicz & Chylak, Ania Kuczyńska, Anna Pitchougina, 2x Maldoror, Sylwia Rochala. Broszki: Ola Świtalska, bransoletka: Pola Zag.
Zdjęcia: Cloudmine

29

paź

Łódź!!! Część pierwsza.

Trzy, dwa, jeden… Start!!!
Choć dzień coraz krótszy, a temperatury na zewnątrz kuszą, by nie ruszać się spod kołdry, w Łodzi od środy w najlepsze trwa wiosna. Zaczęły się prezentacje kolekcji na sezon wiosna/lato 2012. Teren Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zapełnił się ludźmi zakochanymi w modzie po uszy (a przynajmniej tak moja idealistyczna część pragnie myśleć ;)). Z odwzajemnianiem tej miłości różnie bywa, bo chętnych do obejrzenia pokazów jest więcej niż miejsc. Wcale nie chciałam zaczynać od takiej informacji, ale trudno by było pominąć ją milczeniem. Organizatorzy dwoją się i troją, by w namiocie zmieścić jak najwięcej osób, stłoczeni goście w niecierpliwości tracą humory. Nie opowiadam się po niczyjej stronie. Mogę się tylko domyślać, jak trudno jest ogarnąć tak gigantyczną imprezę. Łódzki tydzień mody to w końcu jeszcze małe dziecko, rozkoszne, ale też nieprzewidywalne. Z wiekiem się ułoży ;). Tak to sobie tłumaczę, wciskając się wraz z innymi przez drzwi do równoległego świata ;).

Dla mnie święto mody zaczęło się od pewnego różowego pakunku. Metka by Traczka, pamiętając, jak poprzednio w Łodzi zamiast kopertówki nosiłam pokrowiec na laptopa jej produkcji, postanowiła zrobić mi niespodziankę i uszyć denimową torebkę specjalnie dla mnie na trwający właśnie weekend. Czy muszę pisać, ile sprawiła mi radości? W sumie mogę spokojnie stwierdzić, że Metka by Traczka jest sponsorem porządku w mojej wielkiej torbie. Tyle ze spraw prywatnych ;).


Fot. Harel

Wracam już do tematu głównego. Zanim rozpoczęły się wiosenne pokazy, w środę przyznano nagrody Re-Act Fashion. Wygrała dwudziestodwuletnia studentka Wydziału Projektowania Ubioru na Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie, Andrea Pojezdalova. Jej kolekcja zainspirowana była słowackimi strojami ludowymi i w całości powstała z surowców wtórnych. Przypominają mi się laserowe wycinanki Fendi sprzed paru sezonów (żeby nie było, to komplement, nie zarzut :).


Fot. SSB Public Relations

A potem zaczęło się szaleństwo… Nie sposób opisywać wszystkiego na bieżąco. Przynajmniej dla mnie nie sposób – jako jednoosobowa redakcja, która w dodatku pracuje w całkiem innej dziedzinie niż moda (i ta dziedzina dopada mnie nawet gdy wyjadę z Warszawy ;)), na razie mogę jedynie nakreślić tu panującą atmosferę. Poniżej zdjęcia z pokazów Wioli Wołczyńskiej (kolory!), Piotra Drzała (sport!), MMC (wiwat, białe Martensy!) oraz Michała Szulca (jak na razie mój faworyt).


Fot. Łukasz Szeląg

Tradycyjnie został zorganizowany Showroom. Wprawdzie tym razem za wstęp trzeba zapłacić 20 zł, ale moim zdaniem warto. Oto argumenty:

Ooh Andy! – proste i kolorowe projekty Pauliny Górskiej oraz etniczne zygzaki, sowy i wilki marki Hey Pilgrim! Dodatkowo genialna biżuteria Mafia prosto z Bangkoku: pszczoły, chrząszcze, gitary, a także czaszki i mózgi – to trzeba zobaczyć.

Skórzane (przede wszystkim, choć nie tylko) torby Bagasz – nazwa trafna i przewrotna na tyle, że Google uparcie mnie poprawia, twierdząc, że chciałam znaleźć słowo „bagaż” i jestem tragiczna z ortografii ;).

Agabag rozbraja mnie totalnie. Zresztą samo Lego wciąż mnie rozbraja (podobno znajomi planują sprawić mi pudełko klocków na trzydzieste drugie urodziny – mam nadzieję, że dobrze słyszałam ;)), a kreatywność autorki, Agnieszki Biernackiej, jeszcze bardziej.

Wczorajsze odkrycie: MoMi-Ko – cudowne, głównie dzianinowe ubrania młodziutkiej projektantki, Moniki Misiak Kołsut. Jest to jej pierwsza pełna kolekcja. O każdym ciuchu autorka potrafi długo i ciekawie opowiadać. Dobrze się składa, bo ja mogłabym słuchać takich opowieści godzinami.

Na tym samym stoisku można podziwiać akcesoria Lambear – owoc współpracy Moniki oraz Dagmary Lesiak. Poniżej przemiłe w dotyku mufki.

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie Łucja Wojtala. Wyobraźcie sobie, że wszystkie jej rzeczy są produkowane w Polsce. Choć nie lubię porównań, musiałam jej to powiedzieć. Bo i wełny, i ceny skojarzyły mi się z Benettonem. Jak się okazało, nieźle trafiłam, ponieważ przędza sprowadzana jest z Włoch – dokładnie z tego samego źródła, z którego czerpie włoska sieciówka. I czyż nie lepiej za podobne pieniądze wesprzeć polską projektantkę? Jeśli chodzi o modę, staję się coraz większą patriotką :).


fot. Harel

Ciąg dalszy nastąpi…