Archiwa tagu: wiosna/lato ’10

20

maj

Czarno biało i kolorowo

To lubię. Kolejna świetna polska kolekcja. Lato według duetu projektantek Zemełka & Pirowska jest dość oszczędne, choć nie do końca typowe. Marynarskie paski cieńsze niż zazwyczaj, dekolty asymetryczne, a rękawy rozłożyste niczym ptasie skrzydła. Nie wiem, czy taki był zamysł, ale gdy oglądam te ciuchy, czuję i słyszę morze (jeśli to potrwa do jutra, skonsultuję się z lekarzem, obiecuję ;)).
Nie jest niczym nowym to, że latem genialnie się noszą rzeczy białe. Jednak znaleźć idealną białą spódnicę/sukienkę czy idealne białe spodnie to już nie taka prosta sprawa. Mam jednak wrażenie, że dzięki tej kolekcji będzie odrobinę łatwiej.

Nie brakuje też koloru – czyli tego, co zawsze mnie w kolekcjach Zemełki & Pirowskiej ujmowało. Powraca róż w najlepszej formie. Wersja na lato to lekkie dzianiny w formie obszernych bluz i kardiganów.
A poza samą kolekcją duże brawa za lookbook. Świetne, wyraźne zdjęcia, dzięki którym można się szybko zorientować, co i jak.

Zdjęcia dzięki uprzejmości saltandpepper.pl

Powyższe ubrania można kupić w internetowym butiku saltandpepper.pl, w sklepie internetowym Zemełka & Pirowska, w krakowskiej pracowni projektantek oraz warszawskim Blind Concept Store. A może gdzieś jeszcze? Jeśli tak, poproszę o cynk! ;)

21

kwi

Justyna Chrabelska

To taka kobieca przewrotność. Z jednej strony szukam czegoś oryginalnego i najlepiej niepowtarzalnego, a z drugiej wciąż ląduję w sklepach gigantów szybkiej mody, by wyjść z tym, w czym chodzi trzy czwarte otoczenia. Ostatnio jednak coraz częściej wychodzę z niczym, a teren poszukiwań poszerzam o miejsca lokalne.
Kolekcje Justyny Chrabelskiej miałam okazję oglądać w wersji cząstkowej w różnych sesjach fotograficznych. A to mignęła sukienka z niebieskiego dżinsu, a to różowa jedwabna bluzka. Chcę to mieć! Niestety, wśród adresów innych sklepów na końcu magazynu, pod nazwiskiem projektantki zawsze był podany tylko numer telefonu. Niestety dla mnie, jako osoby, która w pisaniu jest wylewna, ale w dzwonieniu pod „obce” numery już nie.
W końcu jednak miłość do mody pokonała nieśmiałość i umówiłam się na spotkanie w pracowni. Dwa krótkie słowa: było warto!

W pozytywnym amoku krążyłam wśród wieszaków z kolekcją na wiosnę/lato 2010, zupełnie zapominając o zielonej herbacie, którą projektantka we własnej osobie zaproponowała mi na powitanie. Te ubrania są genialne! Już na zdjęciach prezentują się interesująco, ale na żywo… Przede wszystkim sam pomysł: rękawy przypominające pąki kwiatów, półkoliste wykończenia, marszczenia, falbanki, koronki – przy tylu romantycznych detalach te ciuchy pozostają nieskomplikowane i gotowe do noszenia na co dzień. Ponadto, co podoba mi się niezmiernie, kolekcja jest spójna i bez problemu można by z niej sobie skomponować całą sezonową garderobę. Przepięknie uszyta, precyzyjnie wykończona (to już natręctwo, zawsze zaglądam na lewą stronę ;)), ze świetnych gatunkowo materiałów.
Przejdźmy do spraw może nie najważniejszych, ale istotnych. Cena… I teraz chciałabym podzielić się z Wami tym, co ostatnio mocno mnie męczy i zastanawia. Jak bardzo zostałam rozpuszczona przez wspomnianą tu na początku szybką modę? (nie, nie jestem jej przeciwna, wręcz uwielbiam i życia sobie bez niej nie wyobrażam). Otóż tak bardzo, że z początku (na szczęście tylko z początku ;)) nie potrafiłam sobie przeliczyć, że zamiast dwóch wizyt w Zarze mam oto jedną u Justyny Chrabelskiej. I zamiast dwóch bluzek będę miała jedną. Ale za to jaką!


Zdjęcia: justynachrabelska.com

P.S. A już niedługo w Warszawie Justyna Chrabelska otwiera swój pierwszy butik!

(wieczorna aktualizacja)
Zaproszenie dla wszystkich Czytelników bloga! :)

16

sty

Ania!

Gdzieś przeczytałam, że ubrania Ani Kuczyńskiej łatwiej jest kupić za granicą niż w Polsce. Patrząc na listę sklepów, podanych na stronie projektantki, trzeba przyznać temu rację. Na szczęście dla chcącego nic trudnego. Butik w Warszawie jest i serdecznie zaprasza.
A co najlepsze, już powoli pojawia się w nim przepiękna kolekcja na wiosnę lato 2010, zebrana pod tytułem „At The Top Of The Mountain We Are All Snow Leopards”. Modele zainspirowane są zarówno Origami, jak i renesansowymi obrazami florentyńskimi (kolorystyka wręcz się prosi o to porównanie) plus odrobiną natchnienia zaczerpniętego z tradycyjnych meksykańskich strojów (tu z kolei widzę barwy flagi – ale to raczej nadinterpretacja :-)). Osobiście kojarzy mi się ze słodkimi truskawkami, lodami śmietankowymi i świeżą miętą – czyli z latem po prostu (swoją drogą, tak to jest, gdy pisze się tekst przed posiłkiem, a za oknem panuje siarczysty mróz…).

Dres na każdą okazję? Już się tu dzieliłam swoją opinią na ten temat.

A już najbardziej jestem wdzięczna projektantce za kieszenie w sukienkach. To taki niby szczegół, a bardzo dużo zmienia.

Fot. Yosuke Demukai

P.S. Powstała też linia toreb pod nazwą „Snow Leopard Accessories”. Miękkie i czarne kontrastują z geometrycznymi jasnymi, a między nimi usadowiła się czerwień, która zwinięta w dłoni stanowi niezwykły dodatek.


Źródło zdjęć: aniakuczynska.com.