Archiwa tagu: wiosna/lato ’11

2

cze

Uwielbiam!

Czy jest tu cokolwiek kobiecego, oprócz samej modelki? Nie bardzo? I właśnie o to chodzi! Kobiecość w stereotypowym pojęciu w modzie coraz mniej mnie interesuje. Owszem, nigdy nie przejdzie mi do końca ochota na sukienki, jednak coraz mniej w nich ozdób i wzorów, coraz więcej konkretu. Kiedyś byłam bezkrytycznie zapatrzona w dzieła z krwi i kości autorstwa Rachel Zoe. Teraz wolę może niekoniecznie minimum, ale zdecydowanie uproszczoną wersję ubrań. Kupuję niewiele (wierzcie lub nie, ale trzymam się noworocznego postanowienia), coraz częściej zaglądam do działów męskich w sklepach lub podbieram ciuchy mężowi :). Nowy lookbook marki COS zdobył mnie właśnie oszczędnością formy oraz inspiracjami z męskiej szafy. I tak przy okazji, to właśnie męskie ubrania dają mi największe poczucie komfortu. Czy ktoś mnie rozumie? ;)

Zdjęcia: COS

19

maj

Zacznijmy od podstaw

Są takie elementy garderoby, które cenię sobie bardzo, bez względu na sezon. Uniwersalne, są jak białe kartki, które można dowolnie zagospodarować. Lista tego rodzaju ubrań obejmuje, rzecz jasna, bawełniane koszulki. Zwykłe t-shirty i topy na ramiączkach, a także dłuższe, sukienkowe wersje. Gdybym musiała, mogłabym ograniczyć się tylko do nich (oraz dżinsów). Dlatego cieszy mnie rosnąca popularność marki Bynamesakke, która z powodzeniem zaspokaja zapotrzebowanie na podstawowe ciuchy dobrej jakości. Kolekcja wiosenna została rozszerzona o nowe kolory: granat oraz rozbielone róż i zieleń. Wzbogaciła się także o kilka fasonów – żadna z nowości jednak nie narzuca się, co pozostawia tak ulubioną przeze mnie swobodę działania. Poniżej egzemplarze, które spodobały mi się najbardziej.

 

 

 

 

 

Zdjęcia: Bynamesakke

17

maj

Neony inaczej

Też macie dość neonów? Choć lato jeszcze się nie zaczęło, odczuwam przesyt. Mówi się o nich z gigantycznym entuzjazmem od września, kiedy po raz pierwszy od dawna ujrzały światło dzienne aż w takiej ilości. I jakoś zapomniało się temu hermetycznemu modowemu światu, że mało komu w takich żarówach do twarzy. Chcesz być modna? Noś się fluorescencyjnie. Krzyczą magazyny, portale oraz telewizyjne gwiazdy od metamorfoz ;). W takim razie ja modna być nie chcę. Chyba że…
I tu nadchodzi z odsieczą nowiuteńka kolekcja Justyny Chrabelskiej. Neon w detalu – to jest to! Pasek, torba, wykończenie rękawa, lamówka… Choć rolę główną grają beż, biel i przygaszony brąz, dopiero dzięki tym akcentom na ostro nabierają nowej jakości. Co więcej – wściekłe kolory można genialnie spacyfikować za pomocą przeźroczystej białej tkaniny. I to jest neonowa wizja, którą kupuję!

Zdjęcia: justynachrabelska.com

12

maj

Święto wiosny

Premiera „Święta Wiosny” Igora Strawińskiego w Paryżu wywołała spore zamieszanie. Dynamiczna i szokująca choreografia autorstwa Wacława Niżyńskiego, niepokojące i nieznane dotąd rytmy, nowatorska aranżacja orkiestry… Niemal sto lat później (a dokładniej dziewięćdziesiąt osiem) „Święto Wiosny” objawia się na nowej płaszczyźnie. „Sacre du Printemps” to tytuł wiosennej kolekcji Ani Kuczyńskiej. I choć na pierwszy rzut oka te ubrania mogą wydawać się zwyczajne, jest w nich coś magnetycznego i niepokojącego. Przede wszystkim są obszerne – i to dużo bardziej niż zwykle. Nadają sylwetce nowy, potężniejszy kształt (co zapewne dla większości pań stanowi wystarczający powód do niepokoju). Jednak ujarzmione paskiem stają się potulne niczym baranek :). Jak zwykle u Ani Kuczyńskiej liczy się detal – a to często widać dopiero na żywo. Błękitną sukienkę zdobi na plecach króciutki suwak. Nogawki spodni z przodu kończą się nad kostką, ale z boku ją zakrywają. Rękawy nabierają nowego kształtu dzięki sprytnie ukrytym marszczeniom. A do tego wszystkiego można sobie dopasować mężczyznę, ponieważ tak jak i w poprzednim sezonie, kolekcja zawiera sporo elementów męskich lub uniseksowych. Po obejrzeniu tych projektów doszłam do powtórnego wniosku, że Ania Kuczyńska należy do projektantów, którzy już znaleźli swój język. Niektórzy mogą się czepiać, że jest przewidywalny, a inni będą wracać w ciemno – pewni, że zawsze znajdą dokładnie to, czego szukają.

Zdjęcia: aniakuczynska.com

11

maj

Zemełka, Pirowska i kolory obowiązkowe

Projektantki Zemełka i Pirowska  w swoich kolekcjach zawsze znajdują miejsce na kolor. Choć pierwsza strona butiku internetowego daje zgoła odmienne wrażenie, nie inaczej było i tym razem. Miejsce ostrych barw zajęły jednak bardziej dyskretne odcienie – może nawet na przekór wszechobecnej modzie na wybuchowe wręcz neony. Sylwetka tradycyjnie pozostaje „zemełko-pirowska”. Dająca swobodę, lecz jednocześnie intrygująca. Podsumowując: mówiąc językiem portali społecznościowych, lubię to. Nawet bardzo!

fot. Jacek Ura

25

sty

Ach, ten COS…

Jak to możliwe? Ilekroć widzę nowy lookbook marki COS, zastanawiam się, czy przypadkiem nie prowadzę podwójnego życia i w błogiej nieświadomości nie przenoszę się do siedziby ich projektantów, by doradzać, co chciałabym nosić w przyszłym sezonie. Bo to naprawdę nie do wiary, żeby za każdym razem tak mi się wszystko podobało.
A może zostałam pożarta przez chwyty marketingowe i podoba mi się wszystko, co ma ich metkę???
Zapewne nigdy się tego nie dowiem. Wiem za to jedno. Całe szczęście, że ich sklepów nie ma w Polsce. Gdyby były, prawdopodobnie ten blog by padł – bo jak prowadzić blog z odłączonym internetem, a przede wszystkim prądem? ;)
Żeby nie było, że jestem totalnie bezkrytyczna, mam pewne zastrzeżenia. O ile na samym początku w COSie dominowały tkaniny naturalne i niezłej jakości, o tyle teraz niestety coraz częściej są zastępowane poliestrem lub jego mieszankami. A cena wcale nie idzie w dół…
Ale i tak uwielbiam i uwielbiać będę! Poniżej odrobina wiosny w „cosiowym” wydaniu. Ja jestem na tak!
A czy Wy macie takie marki, które zawsze do Was przemawiają?

Zdjęcia: hm.com