Archiwa tagu: wiosna/lato ’16

21

Lip

Femi Pleasure ss16

Do Femi Pleasure zaglądam obowiązkowo w dwóch sytuacjach. Przed zimowym i przed letnim urlopem. Nawet jeśli nie kupię narciarskiego zestawu czy bikini na każdy dzień tygodnia, pocieszę się miłym drobiazgiem, chłonąc idealną atmosferę, której same wakacje wcale nie gwarantują. Paradoks, ale co zrobić? Wśród jesiennych ciuchów w klimatyczne nadruki choinek i niedźwiedzi, norweskich wzorów czy przytulnych krat można poczuć perfekcyjną zimę nawet w deszczowy listopadowy dzień. Z kolei towarzystwo pastelowych barw, palm i egzotycznych kwiatów z łatwością przeniesie daleko stąd, choć na moment. Podziwiam projektantki za konsekwencję i wypracowywaną przez lata estetykę. To już nie jest kolejna marka łącząca sport i ulicę. Femi Pleasure prezentuje bardzo konkretne podejście do życia, świata i – jak sama nazwa wskazuje – przyjemności.

Femi Pleasure ss16 (14)

Czytaj dalej

6

Lip

MoMi-Ko

Po raz pierwszy spotkałam się z MoMi-Ko parę lat temu, podczas tygodnia mody w Łodzi. W strefie wystawców trafiłam na nieduże stoisko niezwykle interesujących ubrań i dodatków, świetnie utrzymujących się w ówczesnym trendzie na rzeczy wielofunkcyjne. Tu przeszycie, tam suwak, w zależności od ustawień można było nosić daną rzecz na kilka sposobów. Choć projektantka była jeszcze wtedy na studiach, te ubrania prezentowały się nadzwyczaj dojrzale. Spójnie, zarówno pod względem formy, jak i koloru, oszczędnie i delikatnie awangardowo. I chyba już wtedy wynikła rozmowa o Japonii. Nie tylko z powodu projektów, ale też egzotycznie brzmiącej nazwy. O dziwo, ta nie ma z Japonią nic wspólnego, wzięła się z pierwszych sylab imienia i nazwiska projektantki, Moniki Misiak-Kołsut. Za to kolekcje dyskretnie dotykają różnych stron Orientu, raz deseniami (były nawet żurawie origami i ubolewam, że nie napisałam o tamtej kolekcji…), innym razem fasonem czy głębokim kolorem. Tego lata Monika zaprasza do wspólnej gry w Mahjong. Zabawa jest fantastyczna, choć przyznam, że grywałam tylko wirtualnie. Podczas pisania pracy magisterskiej zostałam mistrzynią dwóch gier: Pasjansa i Mahjonga właśnie. Codziennie zasiadając do komputera i otwierając dokument w Wordzie, odprawiałam rytuał „trzech rund wygranych pod rząd”. Potrafiło to ciągnąć się godzinami, bo oczywiście trzy razy ustawić pasjansa czy zdjąć wszystkie pary kamieni graniczyło z cudem. Napatrzyłam się więc na motywy roślin, pór roku, symbole stron świata, smoki, monety i bambusowe drzewa, i choć wygrana przychodziła z trudem, do dziś kojarzą mi się z sukcesem. Miło było spotkać je po latach i to w tak zaskakującym miejscu.

LETS PLAY MAHJONG (9)

Czytaj dalej

23

Cze

WEARSOLO9IC

Przecieram oczy ze zdumienia, widząc w nazwie dziewiątkę. Pojawia się nieprzypadkowo. WEARSOLO9IC to dziewiąta kolekcja Wearso Organic. Najwyższa więc pora przestać mówić o „młodej polskiej marce”, a umieścić w kategorii tych, które przetrwały lepsze i gorsze czasy, by zostać z nami – oby – na zawsze. Moja pierwsza sukienka, kupiona jesienią 2011 wciąż ma się dobrze, podobnie jak cały szereg kolejnych. Trwałość jest domeną bawełny organicznej. Tej prawdziwej, obwarowanej wszelkimi możliwymi certyfikatami (nie tej, która ostatnio zaczęła się pojawiać w sieciówkach, bo to kolejny przykład fantastycznego zamydlenia oczu zielonym mydłem, zwanym z angielska „greenwashingiem”). Ma się dobrze nie tylko sam materiał, ale też fason, który – jak się okazało – dziarskim slalomem przemyka między sezonami, ani nie zwalniając tempa, ani się nie starzejąc. WEARSOLO9IC jest swoistym podsumowaniem (czy gdyby Ola Waś nie chciała tego robić, umieszczałaby tak znaczącą cyfrę w tytule?), podróżą przez minione lata, zgarniającą na pokład starych znajomych, ale też pełną nowych i świeżych doznań.

WEARSOLO9IC (25)

Czytaj dalej

22

Cze

PITCHOUGUINA ss16

Anna Pitchouguina jest mistrzynią poruszania nostalgicznych strun naszej duszy. Raz przypomni dzieciństwo, innym razem wyciągnie stare zdjęcia z albumu, a wszystko poda w delikatnej, dziewczęcej otoczce, pozornie spokojnej, ale pod spodem buzującej emocjami co najmniej jak u Nabokova. Dbałość o zachowanie spójności przekłada się nawet na wybór modelki, jej fryzury i makijażu. Każda kolejna sesja zdjęciowa Pitchouguiny jest zbiorem niezwykle przyjemnych doznań, nawet jeśli w tle nie ma nic poza ciepłą szarością.

PITCHOUGUINA SS16 (2)

Czytaj dalej

20

Cze

Cyber Folk

Polski folk to temat, który wciąż powraca w bardziej lub mniej udanych odsłonach. Mogłabym się rozpisywać godzinami o muzyce ostatniego stulecia, od Lutosławskiego po Ciechowskiego, w samych superlatywach. Z modą bywa różnie. Mierzyli się z tematem i Arkadius w złotych dniach swojej kariery, i Joanna Klimas podczas swojego powrotu do branży. Mieliśmy też wysyp dziwnych interpretacji, niewiele różniących się od asortymentu Cepelii (z całym szacunkiem dla tejże). Koniec końców okazuje się, że najlepiej czerpanie ze źródeł przeszłości wychodzi osobom bezpośrednio z nimi niezwiązanym, np. Phoebe Philo, której ludowe pąki róż obiegły wszystkie Vogue’i świata, choć wyjęte były jak żywcem z polskiego skansenu. W czym tkwi sekret? Być może w całkiem nowym spojrzeniu, nieobciążonym nawet jednym typowym skojarzeniem. Najprawdopodobniej właśnie z tego założenia wyszła Kinga Król z Confashion, której wiosenno letnia kolekcja ujmuje ludowość w kompletnie inny sposób.

confashion5

Czytaj dalej

15

Cze

Si-Mi x Joanna Horodyńska

Jest jedną z nielicznych osób w Polsce, której styl mnie interesuje. Z dużą przyjemnością obserwuję, co ma na sobie i to nie od paru, a od parunastu lat. Jedynym pewnikiem w jej przypadku jest… ciągła zmiana. Wyczuwa dany sezon i delikatnie mu się kłania, interpretując tak, by było jednocześnie i modnie, i po swojemu (co wielokrotnie było i zapewne będzie jej wypominane, bo poczucia humoru jej nie brakuje, ale innym bardzo często tak). Z sentymentem wspominam jej za długą grzywkę, gdy prowadziła programy w Atomic TV, a potem eleganckie i lekko ekstrawaganckie stroje w otoczeniu paryskich butików, po których oprowadzała widzów TVN Style. Gdy czasem mignie mi jej zdjęcie z tamtych czasów, automatycznie pojawiają się w myślach moje własne pomysły, bliższe lub dalsze, charakterystyczne dla danego roku czy momentu w życiu. Nosiło się i spodnie biodrówki, i satynowe topy na ramiączkach, i bojówki, a także o parę tonów za mocną opaleniznę. Z obecnej perspektywy trudno to oceniać, taka była moda i tyle. A ponieważ pamięć ludzka jest wybiórcza (na całe szczęście), pozostały same przyjemne wrażenia. Gdy mignęła mi zapowiedź współpracy Joanny z marką Si-Mi, zastrzygłam uszami. Zobaczyłam bowiem poniższe zdjęcie, na którym prezentuje dżinsowy komplet uderzająco podobny do tego, który zdarzało mi się nosić na pierwszym roku studiów. Nie był wyborem przypadkowym. Zainspirowały mnie zdjęcia mojej mamy (chyba z okresu jej studiów z kolei), a w Polsce właśnie pojawiła się Zara z całym wachlarzem ciuchów w stylu lat siedemdziesiątych. Gdy dotarłam do pełnej kolekcji (mowa już o Si-Mi), wiedziałam jedno: będzie nostalgicznie. A to w modzie jest absolutnie cudowne.

SiMi x Joanna Horodynska (8)

Czytaj dalej