Archiwa tagu: wiosna/lato ’17

7

sie

Wonderer

Natura w zupełnie innym wydaniu. Organicznie i ekologicznie – to wiadomo, możemy przestać traktować te informacje jak nowość i temat na pierwszą stronę. Wearso z raz obranej ścieżki nie zejdzie i chwała marce za to. Natomiast prócz szerzenia świadomości i dbania o otoczenie, zawsze liczyła się forma. Tym razem na warsztacie wylądowały zwierzęta, ich umaszczenie, zdolności wtapiania się w otoczenie, dostosowywania się do okoliczności. Nie tylko kameleon to potrafi, choć to on pierwszy przychodzi do głowy. Ryby, które udają koralowce, niewidzialne meduzy, ciężkie do zauważenia patyczaki oraz wszelkie zakamuflowane stworzenia w cętki, pręgi i ciapki przyniosły pretekst do stworzenia kolekcji wielowymiarowej, wielofunkcyjnej i pomalowanej w absolutnie zwariowane desenie. Kamuflaż zaserwowany jest przewrotnie, tak, by wtopić się w radosny, miejski świat, pełen kolorów i lekkiego, wakacyjnego nastroju.

WEARSO WONDERER (23)

Czytaj dalej

1

sie

LOUS Retrospective

Nie wiem, od której sukienki zacząć. Czy od tej różowo karmelowej widzianej na wieszaku w biurze nieistniejącego już sklepu z polskimi markami, TeskoBlog Store, czy może od tej, którą ostatnio zgubiłam podczas wakacyjnych wojaży. Nie pytajcie mnie, jak można zgubić sukienkę, stało się. W chwili mocniejszego porywu tęsknoty chciałam nawet modyfikować plany i jechać na poszukiwania, ale zbyt wiele miejsc pojawiło się na naszej wspólnej drodze, by pamiętać, w którym widziałam ją ostatnio. Sukienka nie byle jaka, bo jedna z najukochańszych, sprawdzona sezon po sezonie, a dzięki pomysłowości projektantki powielona i nabyta w całkiem nowym egzemplarzu i kolorze. Kto z nas nie żałował, że nie kupił czegoś podwójnie albo potrójnie? Najfajniejsze fasony mają to do siebie, że zazwyczaj znikają bezpowrotnie, nawet jeśli sprzedawały się bosko. Takie dżinsy na przykład, wyszukane, wymierzone, perfekcyjne – nic tylko w odpowiednim momencie wrócić po jeszcze. Figa. Nie ma. Bo w ciągu trzech lat (tyle zwykle mi zajmuje doprowadzenie dżinsów do stanu ostatecznego) trzeba było zmienić kolekcję, poza tym badania wykazały, że klientki kochają zmiany, itd., itd. Z drugiej strony gdy marka za wszelką cenę trzyma się danego stylu, zarzuca jej się stagnację, wygodnictwo i przepowiada rychły koniec. Dylematu nie rozwiążemy, natomiast ja bardzo doceniam, gdy raz wypracowany projekt nie przepada. Powtórka z rozrywki w przypadku LOUS nie jest niczym nowym, tym razem jednak ma wydźwięk wyjątkowy, bo podsumowuje pięć lat działalności marki, w niewielkiej kolekcji „Retrospective” łącząc wszystko, co do tej pory było najlepsze i najbardziej charakterystyczne.

LOUS Retrospective

Czytaj dalej

24

lip

Dewoolicious

Jane Birkin – ikona. Śmiało tak o niej piszę, choć nadużywania tego słowa nie znoszę (zwłaszcza w kontekście lokalnych serialowych gwiazdek rozbijanych o kartony). A najlepsze jest to, że ona się nigdy szczególnie nie starała. Jej ambicja nawet nie otarła się o zostanie okrzykniętą „it girl” swojego pokolenia. Inna sprawa, że wtedy tak idiotyczne stwierdzenia jeszcze nie istniały, chwała siłom wszelakim. Jej córka, Lou Dillon, w którymś z wywiadów opowiadała, że mama zawsze z rezerwą podchodzi do takich spraw, trochę się nawet dziwiąc, że to, co nosi, ktoś określa mianem jakiegokolwiek stylu. Banalne to strasznie, ale naprawdę osobowość robi swoje. Jakiś czas temu mój mąż miał okazję z panią Jane pracować, kazałam mu więc szczegółowo relacjonować jej ubiór. Co mi mówił na koniec dnia? „Wyglądała normalnie, po prostu normalnie, jakieś spodnie, jakiś żakiet…”. Z jednej strony nie tego się spodziewałam. Podejrzewam, że gdybym była na jego miejscu, robiłabym notatki. Ale z drugiej przecież właśnie o to chodzi. Żeby strój nas nie zagłuszał, nie dominował. Ona opanowała tę sztukę do perfekcji. Pewnie nawet, skubana, tego nie ćwiczyła. Gdy patrzę na rzeczy, które Roboty Ręczne proponują na lato, przypomina mi się ona tak bardzo, że nie dziwi nawet totalna nowość u marki: wiklinowe koszyki. Jakby były naturalną koleją rzeczy.

Roboty Reczne

Czytaj dalej

4

lip

Femi Stories SS17

Czas na zmiany. Przyjemność, jako rzecz oczywista, ustępuje miejsca historiom – szerszym, zaskakującym, naładowanym różnymi emocjami. Wraz z nowym sezonem przyszło się nam pożegnać z częścią „Pleasure” na rzecz nowej nazwy, Femi Stories. Poznajecie? Projektów sióstr Nawarkiewicz nie da się pomylić. Na szczęście. Jak zwykle niosą porcję wakacyjnej beztroski i radosnego klimatu. Ruch, energia i eksplozja kolorów. Gdy spotkałam się z nimi parę tygodni temu, właśnie kończyły pracę nad przyszłorocznym latem, a otaczała nas barwna (a jakże!) i optymistyczna zima. Muszą być przygotowane. Na nowe kolekcje czekają kupcy na targach w Los Angeles, Las Vegas i Kopenhadze, by potem sprzedawać je m.in. w Madrycie, Moskwie czy Antwerpii.

FEMI STORIES SS17 (35)

Czytaj dalej

3

lip

Messo – Secret Garden

Ile razy zdarzyło Wam się szukać „tej jedynej czarnej marynarki”, „idealnej bluzki do pracy”, „wielofunkcyjnej letniej sukienki”? Gdzie się w tym celu udawałyście? Założę się o stówę, że do Zary. Albo czegoś podobnego. No i owszem, te wszystkie znalezione ideały dawały pewnie radę. Do pierwszego, drugiego, góra trzeciego prania. Albo do pierwszej spotkanej w dokładnie tym samym ciuchu osoby. Nie mam zamiaru udawać, że sama unikam sieciówek jak ognia. Jeśli chodzi o różne tymczasowe mody, są one niezastąpione. I w przypadku obrusowej spódnicy z asymetryczną falbaną czy wariacji na temat swojskich kolekcji Balenciagi naprawdę nie ma sensu kierować się gdzie indziej. Ale jeśli marzy nam się klasyka (z dodatkiem wyświechtanego, lecz jakże potrzebnego słowa „ponadczasowa”), zatrzymajmy się na moment przed wejściem do „galerii” handlowej i pomyślmy raz jeszcze. Bo są miejsca alternatywne, które może nie powalają niską ceną, ale za to gwarantują po pierwsze przemyślane wzornictwo, a po drugie o wiele wyższą niż sieciówkowa jakość. Po trzecie, bo jest jeszcze „po trzecie”, wspierają lokalne zakłady produkcyjne. Powstają w Polsce: od pierwszego szkicu po ostatni wszyty guzik. A ten odpada tylko w sytuacjach ekstremalnych, co mogłam poświadczyć zza wigilijnego stołu. Nie jest bowiem winą marki, że nosząca tak lubi jeść. Lecz do sedna. Dziś będzie o Messo.

Secret Garden

Czytaj dalej

6

cze

Marios XXX

Warto pamiętać, kto przecierał szlaki. Nie wiem, czy Marios opisywać w kategorii marek polskich, bo w Polsce byli dawno, a od czasu dostępności w butiku Fashion By w podwórku na Brackiej minęła ponad dekada. Szczęśliwie stacjonują sobie w Mediolanie, sprzedając w sklepach „multibrandowych” na całym świecie, organizując profesjonalne spotkania dla kupców (które zawsze opłakuję rzewnymi łzami, bo są daleko daleko ode mnie, a kiedyś chciałabym wreszcie się zaczaić i na żywo obejrzeć przed sezonem) i podejmując współprace z różnymi artystami – zwykle w ramach regularnych kolekcji. Chwytali się takich tematów, które dopiero po pewnym czasie zrobiły się modne, stosowali techniki, nad którymi teraz rozpływa się nierozgarnięte młode pokolenie, czerpali garściami z tego, co obecnie stało się głównym nurtem. Oni znów są w przyszłości. Za nimi i koszulki z przesłaniem, i wariacje na temat klasycznej koszuli, i drobne plisy w każdej postaci, i fascynacja tradycyjnym rzemiosłem (jeśli nie pamiętacie gobelinowych sukienek tworzonych przez Ewę Chacianowską, odsyłam do archiwum). Kolekcja XXX na wiosnę lato 2017 to aż trzy występy gościnne. Siły połączyły marki Fantabody, Simone Rainer oraz artysta wizualny Alessandro Di Pietroo, więc przy okazji możemy poznać całkiem nowe persony. Przy czym wszystko pozostaje jak najbardziej „mariosowe”. Geniusze już tak mają.

MARIOS_SS17_14

Czytaj dalej