Archiwa tagu: wiosna/lato ’17

24

mar

Black Celebration 1986

Znów na czarno i znów w pigułce. Albo kapsułce. Wraz z nadejściem wiosny Ania Kuczyńska serwuje zainspirowane nurtem Nowej Fali ubrania, „radykalnie czarne i magnetyczne”. Nie trzeba być ani dinozaurem, ani nawet szczególnym fanem muzyki, by skojarzyć pewne fakty (przynajmniej taką mam nadzieję). „Black Celebration” jest bowiem jednym z najbardziej znanych albumów grupy Depeche Mode, wydanym właśnie w 1986 roku i od owego roku prawdopodobnie masowo piratowanym na kasety magnetofonowe. Pamiętam starszych kolegów z podstawówki ubranych na czarno od stóp do głów, zostawiających ślad swoich fascynacji w postaci napisów na ścianach i murach. Jedna z koleżanek była szczególnie przejęta, bo jedyny sprej, który udało jej się kupić, miał kolor wrzosowy. W całej dzielnicy pojawiły się więc „depesze” w lżejszym wydaniu i – pechowo dla niej – dalekie od anonimowych. Karę w postaci odebrania na miesiąc skórzanej kurtki przyjęła godnie. „Black Celebration” dla Ani Kuczyńskiej to dopiero punkt wyjścia. Obok zespołu na liście inspirujących osób umieszcza Andrzeja Wajdę, Romana Polańskiego, Krzysztofa Komedę, Tadeusza Łomnickiego i Barbarę Kwiatkowską – Lass. Podróżujemy więc od lat osiemdziesiątych zarówno w przód jak i wstecz, przekładając czarno białe zdjęcia, porównując style, momenty i zwyczaje.

BLACK CELEBRATION 1986 (14)

Czytaj dalej

23

mar

The Dreamer

Jeśli ktokolwiek z Was ma jeszcze wątpliwości, czy dzianina może być zmysłowa, niech tu biegnie czym prędzej i ogląda najnowsze projekty Bereniki Czarnoty. Byliśmy z nią dosłownie wszędzie. Na surfingu w dalekich krajach, wśród plemion tworzących najpiękniejsze maski na świecie, na nartach, zlocie wielbicieli Volkswagena „garbusa”, w Paryżu i na Bali. Różnorodność inspiracji zawsze układała się w przyjemną całość, już z daleka rozpoznawalną. Zauważyłam już jakiś czas temu, że Berenika prowadzi główny wątek, uatrakcyjniając go co jakiś czas i wprowadzając nieduże zmiany. Bo albo trzyma się podobnej gamy kolorów, albo powtarza pewne elementy kroju, a jednak za każdym razem dowiadujemy się o niej czegoś nowego. Dziś jedziemy do Berlina, który został drugoplanowym bohaterem sesji wizerunkowej. Jak tam jest? Modnie, nawet bardzo modnie. I trochę słodko, a trochę seksownie. „The Dreamer”, czyli marzycielka, nieśpiesznie kroczy po mieście, które nigdy nie śpi. Chyba że w niedzielę, opóźniając wyjście na pięciogodzinny brunch.

BER9

Czytaj dalej

16

mar

Le Brand SS17

Mam wrażenie, że było to całkiem niedawno, tymczasem pierwszą kolekcję LeBRAND, jeszcze nie w sklepie, a w przepięknym studio na poddaszu starej kamienicy w sercu Warszawy, oglądałam trzy lata temu. Spodobała mi się prostota i konkretna wizja marki, paryski styl znamienny dla przemieszczających się zawsze w grupie redaktorek magazynu Vogue i dbałość o wykonanie od pierwszego elementu po ostatni przyszyty guzik. To rzeczy, które nigdy nie wychodzą z mody, chętne do współpracy z wszelkimi tematami na czasie. A z drugiej strony to, że z mody nie wychodzą, wcale nie znaczy, że nie można ich mieć dużo. Nie przypominam sobie sytuacji, w której miałabym na przykład za dużo bluzek w marynarskie paski albo czarnych sukienek. Zawsze znajdzie się miejsce na kolejną, które zwalnia zazwyczaj szybki trend, dmuchany jak balon przez działy reklamy, a potem równie szybko pękający i rozpływający się w przestrzeni. Nadużywamy słowa „klasyka”, tym samym spłycamy, a nawet zmieniamy jego pierwotne znaczenie (nie chcę nawet wspominać o wyrazie „ikona”, potwornie pokrzywdzonym przez świat mody i okolic). Ale akurat w przypadku tej marki jego użycie będzie jak najbardziej uzasadnione.

 

LeBRAND SS17

Czytaj dalej

8

mar

Puzzle Me

Katarzyna Skórzyńska powraca z nowymi pomysłami na wiosnę. To wyraźna reakcja na ciągłe zmiany, które towarzyszą rynkowi mody na świecie, a co za tym idzie, również na naszym niedużym podwórku. Trudno mówić o rewolucji w Polsce, to raczej wykruszanie się ledwo co zbudowanych podstaw (szumnie ogłaszane i bardzo cicho odwoływane kolejne tygodnie mody, ostatnio pożegnanie ze Złotą Nitką), tymczasem projektanci jak byli, tak będą i siłą rzeczy poszukują nowego języka, którym mogliby się porozumieć z odbiorcą. Sezony to rzecz coraz bardziej umowna, globalnie obserwujemy trend „see now, buy now”, czyli umożliwienie zakupów natychmiast po obejrzeniu pokazu czy prezentacji. Choć wydaje się to całkiem logiczne (aczkolwiek dla prasy drukowanej mocno niewygodne), panuje coraz większy bałagan, a jednego rozwiązania wciąż nie widać. Jedna marka więc prezentuje kolekcję na sezon obecny, inna – na kolejny. W kraju mamy nawet takich śmiałków, którzy wybiegają aż półtora roku w przyszłość. Dopóki projektant nie musi jeździć na targi i kontraktować swoich prac, może sobie stworzyć ciuchy nawet na rok 2050. Pytanie tylko, po co? KAASKAS przyjemnie spowalnia, zachęcając do zakupów bardziej refleksyjnych, odchodząc powoli od sezonowości, stawiając na świadome układanie garderoby, jak puzzli.

KAASKAS PUZZLE ME (2)

Czytaj dalej

31

sty

Rodeo Glamour

Fajna sprawa, gdy twoje pokolenie dochodzi do głosu. Nagle wszelkie odniesienia czy inspiracje stają się jasne i wyraźne, a szeroko pojęta sztuka daje maksimum przyjemności. Powracają bohaterowie z dzieciństwa czy wczesnej młodości, rzadziej towarzyszy im obciach, a częściej cudowna nostalgia. Odczuwam to przede wszystkim w aspekcie filmów (charakterystyczne dla lat osiemdziesiątych lekkość i humor, które powróciły w najnowszych częściach „Gwiezdnych Wojen”, „Terminatora” czy „Jamesa Bonda”), seriali („Stranger Things” – majstersztyk, od historii, poprzez muzykę aż do kostiumów i wystroju wnętrz), ale też coraz częściej mody. Estetyka tak opatrzona i często nielubiana przez naszych rodziców, nas – w głębi serca wciąż dzieciaki – fascynuje i przyciąga jak magnes. Miejsca magiczne, wymyślone lub prawdziwe, świat z kolorowych telewizorów, poznawany dzięki pierwszym antenom satelitarnym, odtwarzaczom video i wypożyczalniom kaset. Pachnące zagranicą Pewexy. A prawdziwi szczęściarze załapali się jeszcze na pierwszą muzyczną telewizję, jaką była dawno dawno temu MTV oraz VJ’ów, którzy według mnie odgrywali w owym czasie role zwane obecnie „influencerami”. Ich fryzury, stroje czy sposób bycia naśladowane były przez rzesze swoistych wyznawców, skupionych przed telewizorami, zanim nastała era Internetu. Nie wspominając o samych gwiazdach, których styl motywował nie tyle do zakupów, co do budzenia własnej kreatywności i szperania po wszelkich domowych szafach w poszukiwaniu ubrań godnych drugiego, wspanialszego życia, ulepszonego przez igłę, nitkę i co tam się jeszcze nawinęło. Z owych czasów wyrasta Krzysztof Stróżyna. Gdy wystartował z marką KREIST, było jasne, że garściami będzie czerpał z przeszłości – argument stanowił choćby denim, tak rzadko dotykany przez polskich projektantów (a szkoda), ukształtowany po amerykańsku, wyrazisty i obsadzony w roli głównej. Sezony mijają, a on wciąż rządzi. „Rodeo Glamour” na wiosnę i lato 2017 to wszystko co najlepsze z czasów, które minęły, ale też wyraźna nuta współczesnej pop-kultury.

KREIST_SS17_26

Czytaj dalej