Archiwa tagu: wpis sponsorowany

17

Maj

Wszystkiego najlepszego!

Zaczęło się dziesięć lat temu od nieśmiałego powrotu do przeszłości. I to tej dalekiej, sięgającej nawet dziewiętnastego wieku. Pomysł tak się spodobał, że powroty trwają do dziś. Kolekcja Vintage Stories by Kappahl właśnie świętuje okrągły jubileusz. Karl-Vilhelm Bjork, projektant marki, na motyw przewodni wybrał… miłość. W wersji wręcz stereotypowej, pełną kwiatów, koronki i romantycznych ozdobników. Nieprzypadkowo, w końcu sezon weselny właśnie trwa. Wędrujemy przez złamaną biel, pudrowe róże, błękit aż po pełną, nasyconą czerwień, od dużych kwiatowych nadruków po niezwykle modny, tapetowy deseń Toile de Jouy (i znów ukłon w stronę Marii Grazii Chiuri i jej kolekcji Resort 2019 dla domu mody Christian Dior) – niechybnie w stronę ślubnego kobierca albo chociaż uchylonych drzwi sali weselnej… Choć sama mam traumę weselną, w takim stroju chyba nawet dałabym radę. Ha. ha. ha.

Czytaj dalej

3

Kwi

Re.Design po raz czwarty

Jak nużą mnie sieciówki i kolejne kolekcje specjalne, tak do Re.Design mam słabość. Słabość, pomimo ułamka wręcz procenta, który kolekcja zajmuje w całym asortymencie, pomimo bardzo ograniczonej dostępności i pomimo świadomości, że ubrań produkuje się i kupuje za dużo. Bo kupować to jedno, ale drugie tworzyć różne światy i historie, które wierzchnią swoją warstwą mają nas zachęcić do konsumpcji, lecz już kolejnymi pod spodem mogą po prostu przyjemnie połechtać nasze zgłodniałe piękna serca i oczy (no dobra, nie będziemy nikomu łechtać oczu, ale wiecie, o co mi chodzi?). Pierwsze wpisy na tym blogu, w 2006 roku, przedstawiały kampanie reklamowe. Od tego zaczęłam. Czy byłam opłaconym medium? Nie. Czy zachęcałam do kupowania tych produktów? Również nie. Chciałam podzielić się tym, co mnie poruszyło, zafascynowało. Kreatywnością ludzi mody i okolic, ujęciami, często poczuciem humoru.

Dziś powracam z Reserved, marką wzbudzającą skrajne emocje, przykładem innych sieciówek czerpiącą z wybiegów czasem zbyt dosłownie (choć, jak dobrze wiemy, ogromniasty kapelusz spopularyzowany przez Jacquemusa  – bardzo podobny do tego z Re.Design – wcale nie był jego autorskim projektem), ale też z zespołem polskich projektantów, którzy tworzą wciąż coraz lepsze kolekcje kapsułowe. Re.Design w rocznym cyklu marki to dwa akcenty, które ogląda się z przyjemnością. Po prostu. A czy trzeba kupować? Zdecydujcie sami.

Czytaj dalej

28

Sty

Po skandynawsku

O co chodzi ze skandynawskim stylem? Gdy zaczynałam pisać ten blog i ktoś mi opowiadał, jak bardzo jest skandynawskim stylem zafascynowany, nie za bardzo rozumiałam, co ma na myśli. Szczerze mówiąc, do tej pory nie jestem pewna, co się za tym sformułowaniem kryje, bo odnoszę wrażenie, że co sezon co innego. Dziesięć lat temu Skandynawia kojarzyła się z markami konceptualnymi, trochę wariacjami, mniej lub bardziej udanymi, na temat japońskiej awangardy lat osiemdziesiątych, trochę skojarzonymi z roboczymi uniformami. Potem przyszedł czas na uproszczenia, które zdominowały nie tylko modę, ale również wnętrza (i muzykę). A całkiem niedawno, z pewnością dla równowagi, cała prostota została zmieciona przez falbany, kolory i kiczowate ozdoby. A jednak, mimo tych wszystkich kierunków, zdarza się, że kogoś widzę i pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to Skandynawia właśnie. W ostatnich latach zdarzyło mi się kilkakrotnie zajrzeć na Północ i zawsze, nawet jeśli byłam tam tylko przez parę godzin, wracałam z głową pełną inspiracji. Banalne? Może i banalne, ale tak na mnie działają tamci ludzie i wiem, że nie jestem osamotniona.

Sztokholm, czerwiec 2018. Fot. Harel Czytaj dalej

15

Paź

SAY Makeup. Zrób to sama!

„Każda dziewczyna jest swoją własną wizażystką” – tymi słowami zaczyna się moje spotkanie z nową polską marką SAY Makeup, która w swojej ofercie ma… pędzle do makijażu. Ja i makijaż? No właśnie, ogólnie wiadomo, że nie jestem specjalistką. A jednak to właśnie na mnie padło w kwestii testowania owych. Dlaczego? Bo powstały dokładnie dla takich osób jak ja. Czyli tych, które się malują i którym coś dzwoni, nie do końca jednak rozpoznają, z której strony. Od momentu, w którym próg mojego mieszkania przekroczyło dwanaście czerwono granatowych pudełek z wiadomą zawartością, co nieco się zmieniło i już nie można mnie zaskoczyć. Nauczyłam się pędzli, drodzy Państwo! Co więcej, nauczyłam się z nich korzystać i chyba całkiem nieźle mi to wychodzi. Spoglądam na niedawne zdjęcia, które ten i owy mi wykonał, widzę podkreśloną kość policzkową, naturalnie rozłożony róż czy całkiem wprawnie podmalowane oko (choć na tyle delikatnie, by dawało złudzenie braku makijażu). Główna refleksja: jak ja mogłam bez nich żyć? Ale do rzeczy.

Czytaj dalej

3

Sie

Wspierajmy się! cz. 3

Pora na trzecią i ostatnią część cyklu, który przygotowuję we współpracy z marką Triumph. Było już o kształtach, było o dyscyplinie, czas na… prawdę. Czasem trzeba stanąć z nią oko w oko, porzucić swoją nieomylność i oddać się w ręce profesjonalistki. W kwestii mody nie mam poczucia misji. Nie zależy mi, żebyśmy nagle zaczęli się modnie ubierać, porzucili przyzwyczajenia czy dobierali strój odpowiednio do swojej sylwetki lub wieku. Zdecydowanie to nie te czasy, żeby wprowadzać dyktat takich rzeczy. I tak zazwyczaj okazuje się, że ci, co się z kogoś podśmiewają czy wytykają palcami, największy problem mają ze sobą. Ale  (duże ale) jednego nie odpuszczę. Kobiety drogie, musimy nosić dobrze dobraną bieliznę i kropka. A biustonosz zwłaszcza. Bez wymówek. Sama do niedawna miałam z tym ogromny (dosłownie) problem, który wiadomo jak się skończył. Ale dopóki zdrowie dopisuje, dbajmy o piersi i ich odzienie. Jeśli myśleliście, że tekst poświęcony plaży będzie dotyczył akceptacji siebie i różnorodności ciał, no cóż, chyba o tym wystarczająco już tu było. Zakładam, że ziarno zostało zasiane i nie dajecie się Panie złym myślom. Pewne rzeczy powinny być oczywiste. Ustalmy, że samoakceptacja to podstawy, może nie proste, ale możliwe do opanowania. Dziś będzie o dopasowaniu.

Czytaj dalej

6

Lip

Kappahl. Keep the ocean clean.

Pamiętacie słynne słowa wypowiedziane w filmie „Absolwent” z Dustinem Hoffmanem? Jego bohater, Benjamin Braddock, podczas przyjęcia z okazji ukończenia studiów słyszy same złote rady. Jeden ze znajomych jego rodziców mówi enigmatycznie: „One word: plastics”. To kanon filmowych cytatów, ówczesny mem, chciałoby się rzec. W 1967 roku, gdy film powstawał, plastik był przyszłością. Gdy ostatnio obejrzałam tę scenę ponownie, stwierdziłam, że zestarzała się zdecydowanie bardziej niż sama pani Robinson. Jeśli plastik pozostaje przyszłością, to w pejoratywnym znaczeniu, zwłaszcza ten jednorazowy: butelki, kubeczki, rurki, sztućce… Krótki występ w naszym kolorowym życiu, a potem kilkadziesiąt (albo i kilkaset) lat rozkładu. Chyba że trafi do recyklingu i przyczyni się do powstania czegoś nowego, oszczędzając środowisko. Kolekcja kostiumów kąpielowych Kappahl powstała z myślą o morzu – i to w wielu aspektach. Morzu jako miejscu wakacyjnej rozrywki – wiadomo. Ale też jako miejscu, w którym topimy tony tworzyw sztucznych – a możemy je przecież na nowo wykorzystać. Stroje powstałe w wyniku zrównoważonej produkcji w poprzednim życiu były m.in. sieciami rybackimi i plastikowymi butelkami. Powracają do wody w nowej, zdecydowanie przyjaźniejszej planecie odsłonie.

Czytaj dalej