Archiwa tagu: wpis sponsorowany

12

Kwi

Harel x Stary Browar: Gorączka sobotniej nocy

Filmy pozostają jedną z moich największych modowych inspiracji. Od dzieciństwa przyglądam się strojom na ekranach: czarno białego telewizora, przez kinowy ekran po wyświetlacz komórki. Do dziesiątego roku życia miałam obcykane wszystkie dziewczyny Bonda, każdy kostium z „Footloose”, a nawet piżamy Misia Uszatka czy kreacje Miss Piggy. Działały na wyobraźnię teledyski, musicale i kreskówki. Wszędzie widziałam modę. Do tej pory nic nie umknie mojej uwadze, nawet podczas szalonego pościgu, w którym ciuchy naprawdę nie są zbyt istotne. W scenach namiętności potrafię się skupić na tym, czy sukienkę ściąga się przez głowę czy dołem. A gdy kolejny James Bond ratuje kolejną niewiastę, ja marzę o jej torebce Chloe i białej szmizjerce. Zdecydowanie jestem tą osobą, dla której kostiumograf tak się męczy. Doceniam, podziwiam i korzystam. Na tyle mocno, że gdy Stary Browar odezwał się do mnie z ponowną propozycją współpracy, wiedziałam, że będę kontynuować tematy filmowe. Pierwsza odsłona jest współczesną wersją jednej z moich ukochanych produkcji (tu muszę przyznać, że mam ich tyle, że bigamia to słowo zbyt słabe): „Saturday Night Fever” z Johnem Travoltą w roztańczonej roli głównej.

stb_plakat_atrium_50_70_kwiecien¦ü_2018

Czytaj dalej

27

Mar

LPP x Fashion Think Tank

„Wiemy, jak ważna jest edukacja artystyczna i promowanie utalentowanych twórców” – ogłasza firma LPP, podkreślając całkiem nowy etap w swojej historii. Zmiany można zaobserwować od pewnego czasu, sama odpowiadam na sporo pytań, co się takiego wydarzyło, że zaczęłam zwracać na tę firmę większą uwagę, w dodatku pozytywną. Rok 2018 to jeszcze większy nacisk na wykształcenie i kreatywność. LPP otwiera się na świat, opowiada o sobie, zaprasza do współpracy. Patronuje wystawie Across Europe With Best Fashion Illustration, która pojawia się w pięciu polskich miastach (obecnie we Wrocławiu, 3. kwietnia trafi do Gdańska). Pośród prac kilkudziesięciu ilustratorów mody współpracujących z czołowymi redakcjami i markami znalazły się te autorstwa Kasi Smoczyńskiej (na co dzień pracującej w zespole Reserved), Joanny Gniady, Anny Halarewicz i Karoliny Pawelczyk. W ramach wystawy odbywają się spotkania pod hasłem LPP x Fashion Think Tank. Organizowane przede wszystkim z myślą o studentach i osobach wiążących swoją przyszłość z branżą mody, poruszają wiele tematów, o których nie przeczytamy w modnych magazynach, na portalach czy blogach. W rozmowach biorą udział specjaliści, projektanci marek, graficy, technolodzy oraz my, dziennikarze i blogerzy, zawsze chętni nie tylko do mówienia, ale też słuchania. Miałam okazję uczestniczyć w takim spotkaniu na początku marca. W łódzkiej Manufakturze rozmawialiśmy z Magdaleną Woźniczak – koordynator do spraw konstrukcji i technologii w dziale męskim Reserved, Jarosławem Szmytem – starszym projektantem działu męskiego Reserved oraz Maryną Tomaszewską, współzałożycielką Fashion Post.


Kasia Smoczyńska

Ilustracja: Kasia Smoczyńska „Alexander McQueen”

Czytaj dalej

24

Sty

Viktor & Rolf dla Zalando

Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z tymi wszystkimi ubraniami, które nie sprzedadzą się ani w cenie regularnej, ani podczas wyprzedaży? Ile kilogramów (a może raczej ton) ciuchów rocznie zalega w magazynach? Żyjemy w czasach eksperymentalnych, nigdy wcześniej nie zdarzała się taka nadprodukcja i nigdy wcześniej nie trzeba było sobie z nią radzić. Co teraz? Choć prognozy są mało optymistyczne, jeśli założymy, że będziemy wciąż konsumować bez zastanowienia, jednocześnie stajemy się świadkami powstawania nowych rozwiązań. Zarówno innowacyjnych, pozwalających na przetwarzanie surowców dzięki zaawansowanym technologiom, ale też tych zupełnie tradycyjnych, odkrywanych na nowo po latach. Kto bardziej zapobiegliwy, ten już dawno wpadł na ten czy owy pomysł. Na przykład projektanci Viktor & Rolf, którzy od 1993 roku pracują w taki sposób, by wykorzystywać maksimum swoich zapasów. Nie obawiają powtarzania tych samych materiałów w kolejnych kolekcjach (zresztą robią to w taki sposób, że ciężko się zorientować), efektywnie opracowują rozwiązania, dzięki którym marnuje się jak najmniej materiałów. Z kolei Zalando, zamiast po cichu zajmować miejsce w branży, która jest bodaj drugą najbardziej zanieczyszczającą środowisko, podejmuje się stworzenia strategii, by szkodliwość tę jak najbardziej ograniczyć. Kartony, w których dostajemy przesyłki, aż w 98% pochodzą z recyklingu, a w stu procentach się do ponownego przetworzenia nadają. Wszystkie biura Zalando (oraz wszystkie magazyny w Niemczech) w tym roku przechodzą w pełni na odnawialne źródła energii. Istnieje też kilka outletów (m.in. w Berlinie), do których trafiają resztki sezonowych kolekcji, gotowe do kupienia w bardzo atrakcyjnych cenach. Początkiem nowej drogi może się okazać współpraca, której podjęli się wspomnieni Viktor & Rolf oraz Zalando właśnie.

V_R_Zalando_RECYCLE_Marijke Aerden_2

Czytaj dalej

4

Gru

Crystals from Swarovski Pop-up Store

Święta mają tę cudowną właściwość, że nawet największy przeciwnik błyskotek w którymś momencie się łamie. Mam tu na myśli siebie, choć wiem, że sporo osób mogłoby się pod tym zdaniem podpisać. Jest coś magicznego w tych wszystkich skrzących historiach, od biżuterii począwszy, przez srebrzyste dodatki, połyskujące ubrania, na bombkach choinkowych kończąc. Nagłe nagromadzenie kryształów Swarovskiego w okresie świątecznym nie powinno zatem nikogo dziwić. Błyszczą kostiumy na pokazie Victoria’s Secret, elementy kultowych naszyjników Marni, a nawet psie obroże. Dwunastego listopada pojawiło się nawet specjalne miejsce w Warszawie, w którym można do woli wybierać i przebierać w mniejszych i większych przedmiotach zainspirowanych najsłynniejszymi kryształami na świecie. Crystals from Swarovski Pop-up Store to przestrzeń w Galerii Mokotów wypełniona po brzegi pomysłami na prezenty.

SWAROVSKI POP UP (7)

Czytaj dalej

4

Wrz

Amelia

Choć swoją premierę miał w 2001 roku, jego akcja rozgrywa się dokładnie dwadzieścia lat temu. Film, na którym byłam w kinie trzy razy, dziś wydaje się tym bardziej istotny, że ledwo parę dni temu media dosłownie grzmiały o rocznicy śmierci Lady Di, a internet zasypały zdjęcia dokumentujące styl księżnej. Styl prze-ge-nial-ny, choć zupełnie nie o nim dziś będzie. Pamiętacie, co się dzieje w filmie, gdy w wiadomościach podają tragiczne wieści? Główna bohaterka upuszcza zakrętkę od flakonu perfum, ta uderza w łazienkową ścianę, a w tej ukazuje się tajemnicza skrytka. Wtedy jej życie zmienia bieg. Resztę już znamy, a jeśli nie znamy, to mamy zadanie domowe dziś wieczorem włączyć i obejrzeć. Paryż we wrześniu, kolory jak z krosowanej kliszy i te wszystkie cudowne stroje, pozostawione w latach dziewięćdziesiątych na zbyt długo. To już ostatnia część mojej współpracy ze Starym Browarem. Tym samym układająca się w logiczną miejską całość. Był Rzym, było Tokio, pora na… stolicę mody. Amelię umieszczam w wehikule czasu i przenoszę w naszą zdominowaną przez świat cyfrowy rzeczywistość. Aby nie doznała zbytniego szoku, pozostawiam w jej torbie notes Moleskine i analogowy zegarek Tous, a dla kamuflażu – czerwoną szminkę (Chanel, rzecz jasna), kocie okulary i dużą apaszkę. Słynne „martensy” zamieniam na lżejsze i wygodniejsze mokasyny lub skórzane sandałki (przez dwadzieścia lat globalne ocieplenie zdążyło dać się we znaki i wrzesień ma prawo być upalny). Wyobrażam sobie, że Amelia wciąż nosiłaby się dość klasycznie, nie szalejemy zatem z awangardą, lecz wrzucamy jej do szafy szerokie dżinsy, spodnie 3/4, tweedowy żakiet i parę spódnic, uwieńczając wszystko romantyczną sukienką Messo w jej ulubionym, czerwonym kolorze. Bohaterka z pewnością nie umknęłaby czujnemu obiektywowi Garance Dore, dlatego dokładam parę typowo paryskich elementów: bluzkę w marynarskie paski, maleńką czarną torebkę i srebrną bransoletkę od Ani Kruk, która z sukcesem może udawać rodzinną pamiątkę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Panie i Panowie, oto zakochana dziewczyna uwieczniona na wszystkich blogach z modą uliczną!

Paryz

 

10

Sie

Między słowami

Cóż to był za film! Ludzie wychodzili z seansów zalani łzami wzruszenia, a potem, gdy tylko mieli możliwość odtworzenia go w domowym zaciszu, robili wszystko, by rozszyfrować szept Billa Murray’a – bezskutecznie. To jedna z tych produkcji, którą mogę oglądać wiele razy, a za każdym odkrywam coś nowego. Różowe włosy Scarlett Johansson, karaoke, gry wideo czy zadziwiające posiłki do samodzielnego przygotowania w restauracji, kultowy widok z tokijskiego Hyatta, muzyka na żywo w hotelowym barze, zagubienie i odnalezienie w tej samej chwili. A pośród tych wszystkich historii przepiękne zderzenie także na płaszczyźnie kostiumów. Amerykanka w tenisówkach, szarym swetrze i granatowej budrysówce pozostaje totalnie odporna na uroki japońskiej estetyki. Owszem, przynosi do pokoju ozdoby z sakury, a raz przypadkiem trafia na warsztat ikebany. Ale to wszystko. Niejednokrotnie myślałam, że na jej miejscu nie wytrzymałabym długo w tym, co przywiozłam w walizce i ruszyła na inspirujące poszukiwania dzielnica po dzielnicy. I właśnie tę fantazję urzeczywistniam w drugiej części mojej współpracy ze Starym Browarem.

Główną bohaterkę zachęcam do eksperymentów, podtykam jej pod nos różnorakie kimona: dosłowne i przemycane w detalach. Zostawiam wygodne trampki i dobre słuchawki, podrzucam nieco groszków w stylu Comme des Garcons, oryginalnego Yamamoto i trochę niepokojącej sztuki. Róż peruki przenoszę na wygodną tunikę ESTby eS., skarpetki i klapki z aksamitną kokardą Bizuu. Dorzucam odrobinę ceramiki, żeby nie musiała jeść z plastiku (nie było takiej sceny w filmie, ale mam poważne podejrzenia, że mogłaby się takowa pojawić) oraz maseczki z twarzami zwierząt – dla odprężenia i przywrócenia wiary w to, że życie pięknie jej się ułoży.

Tokio

Zdjęcie: Stary Browar