Archiwa tagu: Zemełka&Pirowska

31

sty

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska. Te panie po prostu muszą się tutaj pojawiać przynajmniej raz na sezon. I zawsze będą czymś zaskakiwać. Ich zimowe pomysły to, mam wrażenie, pewna próba uwolnienia się od schematu, w który przez kilka lat istnienia marki zostały wpisane. Jest zdecydowanie ostrzej, momentami sportowo jak nigdy dotąd. Oczywiście wciąż pozostaje coś dla wiernych fanów nielubiących dużych zmian (kilka dzianinowych tunik czy asymetrycznych sukienek). Pojawiło się sporo nowych materiałów o najróżniejszych fakturach, a także wzory, co dla projektantek jest raczej nietypowe (nie liczę kilku wyjątków na przestrzeni minionych lat). Nie zawsze widoczne, czasem obecne na podszewce (hawajskie kwiaty), czasem przewrotnie banalne (sukienka w cętki). Kolory tradycyjnie energetyczne.

Przy okazji porządkowania tego bloga odnalazłam wszystkie możliwe wpisy na temat projektantek. Co stwierdzam? Że wciąż idą do przodu i ani im w głowie zjadanie własnego ogona. To jest ewolucja w najlepszym stylu.

Zemełka & Pirowska

Zemełka&Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

Zemełka & Pirowska

modelka: Paulina Pajka
fot. Jacek Ura
postprodukcja – Grzegorz Wójtowicz
makijaż: Agata Wrona
włosy: Kiki
shoes by: sequin.pl

22

maj

Zemełka & Pirowska

Te panie chyba nigdy mnie nie rozczarują. Nadszedł kolejny sezon, a wraz z nim kolejna kolekcja duetu Zemełka & Pirowska. Tradycyjnie jest dokładnie to, co trzeba – i by poczuć wiosnę, i by rozpoznać, czyje to projekty. Czasem się  zastanawiam, czy soczyste odcienie różu pozostaną z autorkami na zawsze – tak jak swego czasu czerń pozostawała (i praktycznie rzecz biorąc, pozostała) z Coco Chanel. Nigdy nie jest to motyw przewodni, ale powtarza się niemal w każdej kolekcji. Tym razem dochodzi zabawa proporcjami i długościami. Spódnica maxi jednocześnie jest spódnicą mini, a tunika – dość krótkim t-shirtem. Możliwe? Możliwe. Wiadomo, najlepiej by było zobaczyć na żywo. A przy okazji, kto stacjonuje w Krakowie, może się wybrać do butiku La Perle przy Dominikańskiej 3 – znajdzie tam m.in. poniższe projekty. Jeśli o mnie chodzi, czuję, że wizyta w Krakowie zbliża się dużymi krokami.

 

 

 

 

 

Zdjęcia: mat. prasowe Zemełka&Pirowska

11

maj

Zemełka, Pirowska i kolory obowiązkowe

Projektantki Zemełka i Pirowska  w swoich kolekcjach zawsze znajdują miejsce na kolor. Choć pierwsza strona butiku internetowego daje zgoła odmienne wrażenie, nie inaczej było i tym razem. Miejsce ostrych barw zajęły jednak bardziej dyskretne odcienie – może nawet na przekór wszechobecnej modzie na wybuchowe wręcz neony. Sylwetka tradycyjnie pozostaje „zemełko-pirowska”. Dająca swobodę, lecz jednocześnie intrygująca. Podsumowując: mówiąc językiem portali społecznościowych, lubię to. Nawet bardzo!

fot. Jacek Ura

8

paź

Zima będzie biała

A z takimi ciuchami wcale niestraszna!
Oto nowa kolekcja Zemełki & Pirowskiej, na jesień i zimę właśnie. Z sezonu na sezon projektantki coraz bardziej mnie zachwycają. Już się wydaje, że jest idealnie, a tu proszę – kolejna miła niespodzianka. Tym razem mam oko na jedwabną asymetryczną sukienkę. Raczej ona imprezowa niż stricte zimowa, ale…
Ostatnio zadziwiają mnie cekiny. Jeszcze do niedawna zestawiałam je tylko ze słowem „nigdy!” (wykrzyknik obowiązkowy), tymczasem po propozycjach Isabel Marant lub poniższych właśnie (te kolory…) nabrałam na nie ochoty. Da się je nosić minimalistycznie! Czuję się tak, jakbym odkryła Amerykę :))).
A wracając do kolekcji, duma mnie rozpiera, że pojawiają się tak piękne rzeczy „made in Poland”!




Fot. Jacek Ura

Ubrania są dostępne w sklepie Zemełka & Pirowska, w Modmod.pl oraz Saltandpepper.pl.

26

lip

Concept stores

Zaczęło się od paryskiego Colette. W każdym razie dla mnie się tak zaczęło (bo pierwszy tego typu sklep według wszelkich dostępnych danych zaistniał na Corso Como w Mediolanie). Weszłam i przepadłam. O co chodzi???

Oto zabawna historia: jak sprawić, by zwyczajny butik zyskał światową sławę? Butików w Paryżu mamy na pęczki, zresztą podobnie na Chmielnej w Warszawie czy w każdym innym mieście. Dużo marek w jednym miejscu, mniej lub bardziej znanych. Asortyment starannie dobierany przez właścicieli, oryginalny, inny niż wszędzie…

I tu wchodzimy w świat iluzji, który zdecydowanie napędza modowy biznes. Ponieważ kupujemy oczami, nasz wzrok już na pierwszym kroku jest poważnie dopieszczany. Przemyślane wnętrza (lub strona internetowa, ale o tym za chwilę), będące zwykle dziełem jakiegoś super architekta. Oryginalnie wyeksponowany towar (nigdy w nadmiarze).
Oczywiście nigdy nie są to artykuły pierwszej potrzeby. Sporo z nich służy nie wiadomo do czego, ale ponieważ nikt nie wie, na pewno nikt nie zapyta :))). Tak jest na przykład ze słynnymi (nie wiem dlaczego) zabawkami Medicom.

Powiedzmy, że wybraliśmy już odpowiednich projektantów, których ubrania zasilą szeregi designerskich wieszaków. Aby sam akt kupowania pozbawić nieznośnej konsumpcyjnej pustki (zwłaszcza w portfelu ;)), zapewnijmy klientom rozrywkę kulturalną, która podniesie nieco morale. Dodajmy kilka półek z książkami, płyty stworzone na potrzeby sklepu, zorganizujmy wystawę ambitnych zdjęć, imprezę tylko na zaproszenia, poczęstujmy wodą mineralną czerpaną ze źródeł tajemniczej japońskiej wyspy… Sprawmy, by poczuli się lepsi. Dajmy im możliwość „posnobowania się” choć przez chwilę :).

No dobrze, koniec tych złośliwości. Teraz brutalna prawda o Harel. Harel lubi „się posnobować”. Lubi pławić się w iluzji ambitnego świata mody, który ofiarowuje takie absurdy jak butla coli z podobizną Karla Lagerfelda lub bawełniane bransoletki w cenie przyzwoitego BMW z lat osiemdziesiątych… Oderwanie od rzeczywistości każdemu czasem dobrze robi, nawet jeśli prowadzi w świat kompletnej abstrakcji.

Chcecie się oderwać, drodzy Czytelnicy? Proponuję krótką wycieczkę po internetowych concept stores (a jak ktoś wymyśli sensowne polskie tłumaczenie, jestem gotowa uhonorować go jakąś nagrodą).

PAN TU NIE STAŁ – butik, którego nazwa odzwierciedla myśl przewodnią przedsięwzięcia. Stacjonuje w Łodzi przy ulicy Jaracza, prowadzi też oddział internetowy. Obydwa oferują sentymentalną podróż do przeszłości. Vibovit, herbata popularna czy papierosy klubowe występują na t-shirtach. Do domu kupimy zestaw kubków jak z baru mlecznego, a na nogi szmaciane trzewiki z gatunku kapciowatych, czyli Paezy (które nosi sama Anna Wintour, żeby nie było!). Sklep młodziutki, asortyment na razie niewielki, ale w idei drzemie ogromny potencjał, więc trzymajmy kciuki!

ZEMEŁKA & PIROWSKA – tego duetu nie trzeba przedstawiać. Bardzo mnie ucieszyło, gdy otworzyły sklep internetowy, a jeszcze bardziej, gdy zauważyłam, że jego wirtualne drzwi są otwarte także dla innych projektantów. Biżuteria Anny Blauth, torebki Magdy Kiejno, a także odrobina grafiki oraz wystroju wnętrz (dmuchane lampy Puff Buff – to trzeba zobaczyć!).

RS STORE – gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, RS to inicjały człowieka, który miał gigantyczny wpływ na zaistnienie na naszym rynku mody alternatywnej. Dzięki Robertowi Serkowi w naszym pięknym kraju nad Wisłą pojawia się i znika Guerilla Store. I tu znów muszę się rozpisać… Albo nie. Sprawdźcie to sobie sami, drodzy Czytelnicy :).
RS Store pojawił się w internecie i jak na razie nie zniknął. Co więcej, łączy w sobie kilka sklepów stworzonych przez Roberta Serka, m.in. WaRS2zawską Nike czy 400 Rabbits. W „realu” butiki te są rozsiane po Mokotowskiej i Koszykowej w Warszawie, a jeden usytuował się w poznańskim Starym Browarze. Wprawdzie w wirtualnej przestrzeni nie napijemy się kawy, ale za to możemy zrobić całkiem niezłe zakupy. Buty Vivienne Westwood + Melissa, ciuchy i perfumy kolektywu Comme Des Garcons, wygodne adidasy, na które teraz mówimy „sneakersy” i dużo, dużo więcej.

Na koniec COLETTE. Postanowiłam nic o nim nie pisać. Obejrzyjcie go sobie, drodzy Czytelnicy, i zobaczcie, jak wygląda idealny concept store.

20

maj

Czarno biało i kolorowo

To lubię. Kolejna świetna polska kolekcja. Lato według duetu projektantek Zemełka & Pirowska jest dość oszczędne, choć nie do końca typowe. Marynarskie paski cieńsze niż zazwyczaj, dekolty asymetryczne, a rękawy rozłożyste niczym ptasie skrzydła. Nie wiem, czy taki był zamysł, ale gdy oglądam te ciuchy, czuję i słyszę morze (jeśli to potrwa do jutra, skonsultuję się z lekarzem, obiecuję ;)).
Nie jest niczym nowym to, że latem genialnie się noszą rzeczy białe. Jednak znaleźć idealną białą spódnicę/sukienkę czy idealne białe spodnie to już nie taka prosta sprawa. Mam jednak wrażenie, że dzięki tej kolekcji będzie odrobinę łatwiej.

Nie brakuje też koloru – czyli tego, co zawsze mnie w kolekcjach Zemełki & Pirowskiej ujmowało. Powraca róż w najlepszej formie. Wersja na lato to lekkie dzianiny w formie obszernych bluz i kardiganów.
A poza samą kolekcją duże brawa za lookbook. Świetne, wyraźne zdjęcia, dzięki którym można się szybko zorientować, co i jak.

Zdjęcia dzięki uprzejmości saltandpepper.pl

Powyższe ubrania można kupić w internetowym butiku saltandpepper.pl, w sklepie internetowym Zemełka & Pirowska, w krakowskiej pracowni projektantek oraz warszawskim Blind Concept Store. A może gdzieś jeszcze? Jeśli tak, poproszę o cynk! ;)