Archiwa tagu: zima 2014

30

sty

Limited Collection 2014

A jednak da się stworzyć coś pięknego z udziałem blogerki. Wcześniej nie miałam wątpliwości, ale po ostatnich rewelacjach zaczęłam wątpić. Nie będę przytaczać, cóż to za rewelacje, kto wie, ten wie, kto lubi, ten lubi, a kto nie, ten nie. Swoje zdanie przemycam między wierszami, bo za bardzo nie mam ochotę na bezpośredni komentarz. Justyna Chrabelska dostrzega potencjał w osobach młodziutkich, choć – wydawałoby się – średnia wieku jej klientek jest znacznie wyższa niż naście czy nawet „dzieścia”. Po pierwsze ze względu na spokój, który od jej ubrań bije, po drugie ceny, które przeciętną studentkę, a tym bardziej licealistkę, raczej skutecznie odstraszą. Chyba że pomyśli bardziej perspektywicznie niż w jej wieku przystoi i odłoży nieco funduszy do starej dobrej świnki skarbonki.

Pierwsza rzuciła mi się w oczy Jessica Mercedes. Czy może raczej – nie rzuciła się. Podczas jesiennej edycji Łódzkiego Tygodnia Mody wystąpiła w tym zestawie i gdyby nie przekorne dodatki, prawdopodobnie bym jej nie rozpoznała. Potem jeszcze kilkakrotnie pokazywała się w projektach Justyny. Wybór dla mnie zaskakujący, ale efekt lepszy niż bardzo dobry. Jednak twarzą zimowej kolekcji została Alicja Zielasko. Też młoda, też blogująca, też pozornie daleka od stylu projektantki. Ale tylko pozornie. Bo to, czego dokonał zespół osób odpowiedzialnych za tę sesję, jest po prostu perfekcyjne. Nie widzę żadnej innej możliwości, właściwa kobieta na właściwym miejscu, we właściwych ubraniach i właściwym otoczeniu.

Sama kolekcja jest niewielka, ale świetnie oddaje kwintesencję stylu Chrabelskiej. Ponieważ mamy zimę, uszyta została ze stuprocentowej wełnianej tkaniny. Składa się z dwóch modeli bluz w różnych wersjach kolorystycznych (bordo, brąz, czerń i kremowy, a także czerwono czarna krata). Pierwsza – fason już flagowy – z falbankami na ramionach, obecna w niejednym sezonie. Druga – z trójkątnie ciętą linią przodu i szeroką stójką. Miękkość i marszczenia jednej kontrastują z surowością i geometrią drugiej. Dziewczyna i kobieta. Łagodność i zdecydowanie. Bluzom towarzyszą prostokątne torby i dwustronne szaliki w kratkę. Można je kupić w warszawskim sklepie przy ul. Frascati 3/8 albo zamówić mailowo (info@justynachrabelska.com). Na aktualne mrozy będą jak znalazł.

justyna chrabelska limited edition 2014 (4)

justyna chrabelska limited edition 2014 (5)

justyna chrabelska limited edition 2014 (6)

justyna chrabelska limited edition 2014 (7)

justyna chrabelska limited edition 2014

justyna chrabelska limited edition 2014 (2)

justyna chrabelska limited edition 2014 (3)

Foto: Kuba Dąbrowski/ LAF AM
Modelka: Alicja Zielasko/ Alicepoint
Make up: Magdalena Łach/ Kokarda Makeup Blog
Produkcja: Weronika Płocha

14

sty

Pora relaksu

Jesteśmy nostalgiczni. Coś, o czym nasi rodzice czy dziadkowie woleliby zapomnieć, hołubimy z siłą podwójną (jeśli nie potrójną czasami). Popularność tematyki związanej z PRL-em udaje mi się wytłumaczyć tylko w taki sposób. Warto jednak dostrzec jedną niezwykle istotną różnicę. W przeciwieństwie do poprzednich pokoleń my mamy realny wybór. Możemy sobie kupić turecki kożuch czy parę Relaksów, ale też kurtkę w Benettonie albo adidasy. Jeśli najdzie nas ochota na bar mleczny – proszę bardzo. Obok będą czekać amerykańskie skrzydełka w kubełku w cenie zbliżonej. Bareja wydaje się coraz bardziej absurdalny, a łyżki na łańcuchach rodem z „Misia” – zjawiskiem, którego trzeba koniecznie doświadczyć – oczywiście z odpowiednią dawką śmiechu przy okazji. Bywa, że ratujemy przed smutnym końcem na śmietniku meble, na które nasi dziadkowie nie mogą już patrzeć, bo wolą prostsze rozwiązania z Ikei. Ratujemy i cieszymy się jak dzieci. Oto polski dizajn lat pięćdziesiątych na przykład. Przypuszczam, że jeszcze chwila, a te cudeńka będą osiągać ceny zaporowe (co dziwiło mnie dziesięć lat temu w Belgii na targach ze starymi meblami). Dostrzegamy nie tylko smutną konieczność (bo tylko taki był kolor, bo innych modeli nie produkowali, bo ładniejsze się psuło itp.), ale też nieoczywiste piękno przedmiotów sprzed paru dekad.

Firma Wojas z reaktywacją butów Relaks wstrzeliła się wręcz idealnie. Pięć lat temu byłoby za wcześnie. Za pięć lat? Kto wie? Może przejdzie nam sentyment do dawnych czasów. A dziś, po zachłyśnięciu się napływem wszelkich możliwych marek zagranicznych, z radością i, mam wrażenie, pewną ulgą powracamy do produktów polskich.

Co ciekawe, wygląd Relaksów prawie wcale się nie zmienił. Może nieco się wysmukliły – chyba aktualnie większość przedmiotów musi przejść lifting, albo przynajmniej delikatną zmianę rozmiaru. Pozostała gumowa podeszwa, natomiast cholewka obecnie w całości jest wykonana ze skóry licowej i woskowanej lub z dwoiny welurowej. Wersji kolorystycznych powstało dziesięć. Pięć jednolitych i pięć dwukolorowych (z czarnymi elementami). Każdy but zdobi logo Relaks – pozbawione mniejszego napisu Nowy Targ, który charakteryzował wyroby z przeszłości. Obuwie wciąż jednak powstaje w Nowym Targu. Dokładnie w tym samym miejscu, co w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jak to możliwe? Dwadzieścia lat temu Wiesław Wojas (którego marka obuwnicza istnieje od początku lat dziewięćdziesiątych), postanowił odkupić część likwidowanych Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego „Podhale” i przenieść tam swoją produkcję (zakłady istniały od 1953 roku i upadły wraz ze zmianą ustroju – to właśnie tam od 1979 roku powstawały Relaksy).

Prawa do Relaksów przeszły na firmę Wojas automatycznie, choć w tamtym czasie nikt takich sentymentalnych wycieczek nie planował. A teraz? Z powodzeniem można nosić kolorowe śniegowce zamiast Moon Bootsów na przykład. Są zgrabniejsze, znacznie bardziej miejskie, a przede wszystkim nasze krajowe. Być może potrzebne jest lekko przymrużone oko, choć gdy temperatura spadnie, porzucimy wszelką ironię na rzecz własnego komfortu – jestem przekonana.

relaks1

relaks2

relaks3

Zdjęcia: Wojas