Zachorowałam…

Zawsze, gdy wyjadę za granicę, dopadają mnie lokalne trendy. W Polsce jakoś się trzymam i rozsądek zwycięża, ale kiedy ostatnio we Francji zobaczyłam kilka kobiet w szerokich pumpach, ta część stroju szybko stała się moją obsesją. Pumpy w odmianach różnych. Tradycyjne za kolano, kojarzące się ze strojem narciarskim Witkacego. Z lejącego się materiału z krokiem w kolanach, jak do tańca. Albo te, na które zachorowałam: mega szerokie nogawki do samej ziemi, a krok prawie w kostce. Widziałam je wszędzie i nawet znalazłam w kilku sklepach ciekawe egzemplarze. Ale, nie wiem dlaczego, postanowiłam, że kupię je później… Po czym wróciłam do kraju, a tu nie ma ich ani na ulicy, ani w sklepie… Dwie możliwości: mogę takie uszyć u krawcowej albo całkiem zdesperowana zarezerwować bilet lotniczy i wrócić po nie w pięknym stylu :-). Czy znacie, drodzy Czytelnicy, ten rodzaj desperacji? Odchodzę już od tego, czy te spodnie mają sens czy nie, po prostu szalenie mi się spodobały i dobrze w nich wyglądałam. Ile razy mierzymy coś w przymierzalni, a potem zostawiamy, bo „jeszcze znajdą się lepsze, ładniejsze, będzie większy wybór”. Tak swoją drogą, to jest właśnie kobieca przewrotność. W jednym poście namawiam do rozsądnych zakupów, w drugim żałuję, że tego rozsądku posłuchałam :-).

14 Comments

  • videoblog
    Posted 6 grudnia 2007 09:25 0Likes

    Zew krwi, eh 🙂

  • czaruniaa
    Posted 6 grudnia 2007 09:48 0Likes

    Takie lejące, czarne (co prawda z krokiem do kolan a nie do kostek) mierzyłam ostatnio w Promodzie. Wisiały na wieszaku z przecenionymi rzeczami i kosztowały chyba 29 zł 🙂

  • maadja
    Posted 6 grudnia 2007 09:57 0Likes

    no właśnie, widziałam takie w promodzie, przecenione.
    pozdrawiam, przepadam za tym blogiem

  • ryfka81
    Posted 6 grudnia 2007 10:05 0Likes

    No nie powiem, fajne te portki i doskonale rozumiem Twoją obsesję 😉 Dla mnie też jedne to za mało i mam jeszcze chętkę na takie z obniżanym krokiem (długość za kolano) i na bryczesy. Te są świetne:
    bp3.blogger.com/_qjpwnPW4c1o/Rwx5Zd-8PsI/AAAAAAAACOs/gnc8oGU31SI/s1600-h/SRstwow.jpg

  • real_girl
    Posted 6 grudnia 2007 10:48 0Likes

    Fason spodni- marzenie! Te z ryfkowego zdjęcia są.. no po prostu boskieee! Cud miód! No to prawdopodobnie i ja jestem chora:)

  • pajonkfromwonderland
    Posted 6 grudnia 2007 16:06 0Likes

    W Zarze jest ich miliard!

  • saszett
    Posted 6 grudnia 2007 17:04 0Likes

    Kochana Harel!
    od niedawna czytam Twój blog,bo od września, biję się w pierś..nie mniej jednak od jakiegoś czasu jestem na etapie mocnego postanowienia poprawy i .. ostatnio natrafiłam na wakacyjną notkę prosto z Francji,
    teraz podobnie, i proszę o więcej!
    te wakacje pozwoliły mi na wyjazd własnie do Paryża, czekam na wskazówki dla szalonych zakupoholików;-) a i przy okazji seconghandowców.
    Byłaś kiedyś na polowaniu przy PORT DE MONTREVIL?

  • szaroburokolorowe
    Posted 6 grudnia 2007 18:24 0Likes

    Ponieważ nie jestem posiadaczką tak szczupłych nóg jak te panie z wybiegów:),stwierdzam że dla mnie to tylko te pumpy ze zdjęcia 3 od lewej,bo już widze,że świetnie zamaskowałyby moje niedoskonałe nogi 😛 Ech,że też musiałam się urodzić nieszczęśnicą z przeraźliwie chudymi ramionami,małym 'upiersieniem';d i zabójczo wklęsłym brzuchem…Za to te nogi od zawsze są obiektem kompleksów i nijak się mają do kościstej góry:]

  • harel
    Posted 6 grudnia 2007 18:24 0Likes

    Na secondhandowym polowaniu byłam w Paryżu już dawno i zupełnie nie pamiętam, czy to właśnie to miejsce. Wskazówek na Paryż właściwie nie mam. Gdzie by nie pójść, zawsze się coś trafi :-). Gorzej z cenami, bo second handy ogólnie na Zachodzie są bardzo drogie.
    Ze sklepów, do których warto zajrzeć pierwsze co przychodzi mi do głowy to Kazana: mega kolorowa sieć butików z dodatkami sprowadzanymi z całego świata. W internecie można znaleźć adresy. Poza tym bardzo fajna sieciówka Kookai, której reputacja niestety bardzo ucierpiała w naszych stronach z powodu bazarowych podróbek z jej logo…
    Tak naprawdę mój sposób na Paryż (a także inne miasta) to chodzenie własnymi drogami. Wtedy paradoksalnie można znaleźć więcej, niż podążając według wcześniej sporządzonego planu. Dotyczy nie tylko zakupoholików :-).
    Pozdrawiam!

  • szaroburokolorowe
    Posted 6 grudnia 2007 18:25 0Likes

    bp3.blogger.com/_qjpwnPW4c1o/Rwx5Zd-8PsI/AAAAAAAACOs/gnc8oGU31SI/s1600-h/SRstwow.jpg
    hm,pani na zdjęciu jakby żywcem wyjęta z lat 80. (o ile to nie są lata 80. :))

  • lococouture
    Posted 6 grudnia 2007 19:13 0Likes

    Oj, ja pumpów nie lubię… chociaż niektórym rzeczywiście pasują.

  • ogia
    Posted 6 grudnia 2007 20:15 0Likes

    jestescie okropne! znowu musze isc na zakupy ;D uwielbiam obnizony krok co pozostalo mi po czasach jazdy na desce 😉

  • schoolgirl
    Posted 9 grudnia 2007 17:17 0Likes

    miesiąc temu też we francji widziałam 2 dziewczyny w takich dłuuuugich pumpach ale kurczę nie udało mi się zdjęcia zrobić a przez cały wyjazd polowałam fajnie ubranych ludzi:( no ale zanim wyciągnełam aparat…

  • ciak1
    Posted 15 grudnia 2007 22:47 0Likes

    ja kupiłam swoje w h&m, ale niestey są do pół łydki, a nie do samej ziemi, no i krok jest raczej normalny… ale za to talia wysoka 😉

Leave a Reply

Najlepsze wiadomości ze świata mody

Nie wysyłam spamu